Ucieczka

Renia
Spędziłam tutaj całe swoje życie. Żółty blok sięgający nieba był moim domem przez 18 lat. Czekałam na ten dzień tak długo i marzyłam o nim, kiedy było mi źle, a teraz czuję się rozdarta w środku i jest mi żal odchodzić. Spojrzałam za okno... Tak ciemno, że prawie nic nie widać, ale wiem, że niedaleko jest mały park, który mnie wychował. Spędzałam tam każdą samotną chwile, spowiadając się starym drzewom ze wszystkich moich żalów. Spotkało mnie tam wiele radości i krzywd... Wspomnienia są wszędzie i już wiem, dlaczego chcę stąd odejść – muszę się od nich uwolnić. Z drugiej strony jest morze. Chodzę tam każdego wieczora i toczę walkę z własnymi myślami. Widzę to, co już dawno odeszło... To miejsce w zamian za gościnę zabrało część mnie... To już nigdy nie wróci. Czasem siadam na kamiennym brzegu i długimi godzinami spoglądam w dal. Wtedy nie mam żadnych wątpliwości i wiem, czego chcę. Muszę stąd odejść, dać tchnienie moim marzeniom i wreszcie zacząć żyć normalnie. W dwóch różnych miejscach są pomniki moich wzlotów i upadków. To dwie szkoły, które pomagały mi kształtować mój charakter, tyle wspomnien, z którymi już dawno zdążyłam się uporać. Osoba, która kiedyś spędzała dnie w rozpadających się murach, całkowicie zmieniła twarz. Są wspomnienia, których nienawidzę. To prawie całe moje życie spędzone tutaj. Tak niewiele było radosnych chwil, ale będę je pamiętać do końca moich dni.

Mój rodzinny dom – dwa pokoje z kuchnią i łazienką – moje prywatne piekło. Grube ściany nie przepuszczają krzyków i nigdy nie przepuszczą niczego, co tu się działo na zewnątrz. Nie będę tęsknić za tym miejscem. Ten świat mogę zostawić za sobą bez żalu, ale zawsze będę miała przed oczami twarz mojej matki. To nie tak miało być... Nie chciałam jej zostawić z chorobą, ale taka jest kolejność rzeczy, że kiedy nadchodzi czas, każdy młody ptak wyfruwa ze swojego gniazda. Ona musi mi to wybaczyć i mam nadzieje, że mnie zrozumie. Będę powracać tu czasem, jeśli całkowicie nie zamkną się za mną jasnobrązowe drzwi z numerem 17. Może uda mi się zbudować własny dom u boku osoby, która już od dawna jest dla mnie całym światem. Wiem, że ona teraz czeka na mnie i czuje nadchodzące szczęście. Ona była kiedyś tutaj ze mną i poznała niewielki ułamek mojego szarego życia. Chyba to ją przeraziło, ale jak jest naprawdę, nigdy nie zostało wypowiedziane. Chciałam ją kiedyś przedstawić mojej matce i podzielić się z nią moim największym szczęściem, ale teraz wiem, że już nigdy tego nie zrobię. Moja rodzina nie chce znać osoby, którą tak bardzo kocham. Nie wiem, co oni wszyscy myślą teraz o mnie i nie obchodzi mnie to, bo nie mam zamiaru wyleczyć się z tej „choroby”. Może zrobię im przysługę, wynosząc się stąd na zawsze... Dawno temu straciłam do nich wszystkich szacunek. Pozostał tylko cień miłości córki do matki i przywiązanie. Jednak właśnie moja matka potrafiła uczynić moje życie piekłem i kiedy o tym myślę, ogarnia mnie złość, ale ona wciąż jest moją matką. Przykro mi, że ją zawiodłam i nie przyprowadziłam do domu faceta z jej snów. Ona tego nigdy nie zrozumie i nigdy się z tym nie pogodzi, ale przecież ja jestem tą samą osobą, którą urodziła 18 lat temu... Jedna chwila wystarczyła, abym w jej oczach zmieniła się w potwora. Może jeszcze kiedyś tu wrócę, jak turystka z wielkim plecakiem na plecach i znów na kilka dni wszyscy będą udawać, że nic się nie stało. To jest właśnie moja koncepcja i ona musi to zaakceptować. Może jestem egoistką, myśląc w ten sposób, ale ja nie mogę ciągle trwać przy jej boku. Gdyby tak było, te pewnie umarłabym szybciej niż ona. Historia lubi się powtarzać, bo przez całe moje życie robię dokładnie to co ona – buntuje się, uciekam z domu na drugi koniec Polski i staram się zachować twarz. Ciekawe, czy ona to dostrzegła. Przecież wie, że kiedyś będę musiała odejść. Pewnie myślała o tym każdego samotnego wieczora. Są ludzie, którzy zaopiekują się nią podczas mojej nieobecności. Mam tylko nadzieje, że mój ojciec któregoś dnia nie wróci do domu i zostawi nas wszystkich w spokoju. Wszystko byłoby inaczej gdyby nie on...

Żal mi tylko rozstawać się z przyjaciółmi. Dzieliłam z nimi całe moje życie od wczesnej młodości. Jest ich niewielu, ale zawsze mogłam na nich liczyć. To właśnie oni są moją rodziną, znają o mnie najgorszą prawdę, wybaczali mi wszystkie błędy i krzywdy, które im wyrządziłam, ale nigdy mnie nie odrzucili. Nie każdy może zasłużyć na takich przyjaciół. Zupełnie do siebie nie pasujemy, ale chyba właśnie to nas łączy. Różnimy się pod każdym względem, zaczynając od muzyki, kończąc na jedzeniu... Oni nie wiedzą jeszcze wielu rzeczy o mnie. Nie mogłam im powiedzieć ze względu na moją rodzinę, bo to doprowadziłoby do tragedii. To okropne, gdy patrzysz, jak twoja matka umiera, albo gdy ratujesz ją z każdego osłabienia, bronisz przed pięściami ojca i codziennie wysłuchujesz jej żalów. Ciekawe, czy tam dokąd odchodzę, też znajdę takich ludzi, na których będę mogła polegać... Znalazłam już jedną taką osobę i może już więcej nie potrzeba? Wiem, że przyjdzie czas, kiedy moi znajomi porozjeżdżaja się w różne strony Polski, założą „normalne” rodziny, ale mam nadzieje, że to, co nas łączy się nie urwie...

Nie mam wielkich marzeń jak każdy w moim wieku. Chcę tylko być szczęśliwa. Nie planuje wielkiej kariery i wypchanego portfela w kieszeni. Zawsze chciałam zamieszkać we Wrocławiu i stało się tak, że mam okazję tam pojechać. Moje plany się zmieniły i jednak zacznę budować moje nowe życie w Legnicy. Mam nadzieję, że zamieszkam tam w jednym domu razem z moją żonką, znajdę pracę i wszystko się dalej jakoś potoczy. Jeszcze nie wiem, jakie studia mam wybrać. Najchętniej nie wybierałabym żadnych, ale to samobójstwo. Zawsze chciałam założyć swój własny zespół, nagrywać płyty, grać koncerty w różnych częściach świata. To tylko marzenia, tak samo jak podróż dookoła świata, ale może uda mi się znaleźć pracę w jakimś sklepie muzycznym. Kiedyś, ktoś powiedział mi, że najważniejsze jest, żeby robić to, co się lubi i myślę, że miał racje, ale nie każdy może sobie na to pozwolić... Gdyby wybuchła jakaś wojna, poszłabym walczyć. Naczytałam się o tym w wielu starych książkach i fajnie byłoby zginąć w jakieś konkretnej sprawie... Zawsze chciałam mieć wyjątkowe życie, ale to niestety tylko moja wyobraźnia. Moje życie nie może być już bardziej realne i dobrze wiem, co mnie czeka. Nie boję się tego. Wierzę, że uda mi się spełnić chociaż część moich marzeń. Często myślę o mojej przyszłości. Tylko to podtrzymuje mnie na duchu, kiedy jest naprawdę źle. Mówię sobie, że muszę trwać, bo gdzieś jest dla mnie miejsce i tam czeka mnie nowe życie, a poza tym obiecałam mojej dziewczynie, że już zawsze będziemy razem. Nie mogłabym jej tak zostawić, chociaż czasem wydaje mi się, że już nie mam po co żyć, bo poznałam wszystko, co miałam poznać... Teraz kiedy odnalazłam sens mojego życia, cieszę się, że pewnego dnia wzięłam zbyt mało tabletek i tak dalej... Miłość uratowała moje życie i zmieniła je do reszty. Nie żałuję niczego, co kiedyś zrobiłam. Człowiek uczy się na błędach chyba przez całe życie, ale przez to jest coraz mądrzejszy. Uwierzyłam, że jeśli teraz jest źle, kiedyś to wszystko musi się zmienić na lepsze i nie mam zamiaru czekać na tę chwilę z założonymi rękoma, sama pomogę mojemu szczęściu, bo myślę, że zasługuję chociaż na jego małą część i wydaje mi się, że ono czeka akurat na mnie tak blisko gór. Będę jeździć tam w każdy weekend i patrzeć na świat z góry. Będę najszczęśliwszą osobą na świecie, kiedy tylko będę mogła zasypiać i budzić się przy mojej dziewczynie. Cieszę się na samą myśl o przyszłości. Już niedługo wsiądę do pociągu... Dzieli nas 590 km, wystarczająco dużo, aby oddzielić od siebie te dwa różne, jak ogień i woda światy. Pamiętam, że już kiedyś próbowałam stąd uciec, ale teraz wszystko musi się udać. Jeszcze tylko trzeba się spakować i kupić bilet... ale najpierw pożegnam się z miejscem, które uczyło mnie życia i ludźmi, którzy je ze mną dzielili. Wezmę ze sobą gitarę. Kto wie, co jeszcze wydarzy się na mojej drodze...

Pamiętam, jak kiedyś moja kumpela powiedziała mi, że jeśli nie wyjadę stąd po skończeniu szkoły i nie zacznę żyć tak, jak tego zawsze chciałam, ona sama mnie stąd wykopie. Muszę jechać! Zawsze będę pamiętać tą rozmowę. Dla niej zawsze wszystko było takie proste i za to ją podziwiam.
Nie wiem, co dokładnie zrobię ze swoim życiem, ale chyba bardziej już nie można go schrzanić. Jestem tylko buntownikiem... Potrzebuję zmian, wolności. Mam tysiąc twarzy i lubię sobie utrudniać życie. Właśnie tego chcę, bo bez tego byłoby strasznie nudno. Mogę mieć tylko nadzieję, że wszystko się uda i że na samym końcu mojej drogi umrę naprawdę szczęśliwa.
Data publikacji w portalu: 2003-07-29
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

info Nasze miejsca zagranicą
Goraleczka69 Hej jakieś kluby branżowe dla les w Norwegii?😊 opinia dodana 2018-10-21 21:22:36
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019