Woda nieprzerwanie ciekła z ubikacji

Ruda
Woda nieprzerwanie ciekła z ubikacji, w telewizji znowu puszczali jakieś dno, noga bolała mnie bardziej niż zwykle, za oknem padał deszcz i wiał zimny, cholernie porywisty wiatr, a i skończyły mi się papierosy. Jednym słowem siedem lub więcej nieszczęść zwaliło się na moją biedną głowę. Sama już nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Książki po wielokroć przeczytane drwiły ze mnie i przyglądały mi się z półek z fałszywym uśmiechem. Miotałam się z kąta w kąt nie bardzo wiedząc co ze sobą zrobić. Trudno było nazwać to nudą. Czułam się jak dzikie zwierze złapane i pokazywane w zoo. Do szczęścia brakowało mi tylko gromadki rozwrzeszczanych bachorów. Przynajmniej byłoby na kogo powarczeć. Zadzwonił telefon. Krótka chwila wahania i rzuciłam do słuchawki:
- Czego?
- Witaj Kasieńko... słyszę, ze dzwonie nie w porę... - usłyszałam czyjś niski glos.
- Nie, tak... sama nie wiem - gorączkowo myślałam, co za baba, (trzeba przyznać z dość interesującym głosem), przerywa mi moją "słodką" samotność.
- To może zadzwonię kiedy indziej? -
- Może... nie - próbowałam zdusić warkot
- Oj, czuję, że chyba jednak tak...
- Daj spokój, lepiej powiedz, z kim mam przyjemność?
- Joanna z tej strony kabla... poznałyśmy się przez internet....
Co za Joanna???? Aaaaa! Jezu, ta Joannna!
- Poczekaj... nie rozłączaj się. Mam jeden z tych dobrych dni...
- Rozumiem. Mogę ci jakoś pomoc? Może się spotkamy?
Propozycja brzmiała kusząco. I tak nic gorszego mnie dzisiaj spotkać nie mogło, a konfrontacja marzeń z rzeczywistością nie wydawała się taka przerażająca jak parę dni temu. Umówiłyśmy się za godzinę w knajpie niedaleko mnie. Kiedy już odłożyłam słuchawkę skojarzyłam, że nie spytałam się, jak ją poznać. Wzruszyłam ramionami i pognałam do łazienki. Pobyt w łazience skończył się stłuczeniem flakonika starych perfum. Co prawda i tak ich nie lubiłam, ale śmierdziało na cale mieszkanie.
W jednej z koszul poszły dwa guziki... drobiazg... założyłam bluzę.
W kawiarni o tej porze było pusto. No, nie całkiem, przy jednym ze stolików siedziała sympatyczna brunetka i wpatrywała się w wejście. Podeszłam do niej.
- Joanna ?
- Kasia?
- Błagam tylko nie Kasia...
- Dobrze. Kasieńka... tak lepiej? - zauważyłam złośliwe iskierki w jej oczach.
- Zabije zaraz. Krwi!
- Obawiam się, że w tym lokalu nie podają tak wyrafinowanych drinków - w jej oczach siedział już cały diabeł.
- A co podają? - osunęłam się na siedzenie zrezygnowana.
W odpowiedzi błyskawicznie zjawiła się przy nas kelnerka. Po złożeniu zamówienia nie odzywałyśmy się dłuższą chwilę. Bacznie obserwowałam moją towarzyszkę z wirtualnego świata.
- No i jak wypadła konfrontacja z rzeczywistością ?- spytała z rozbrajająca ironią...
- W porządku - odparłam, zanim zdążyłam się ugryźć w język.
Usłyszałam szatański chichot.
- Apage satanas! - zdążyłam jęknąć do reszty poddając się urokowi kobiety siedzącej naprzeciwko mnie.
- To już na nas nie działa. Staromodne i jesteśmy na to uodpornieni. Ale jeśli chcesz, to zniknę...
- Nie, zostań proszę...- powiedziałam cicho i jak na mój gust zbyt prosząco. Byłam przegrana.
Wszystko od początku było nie tak, jak sobie ułożyłam. Chciałam spotkać tę kobietę. Fascynowała mnie potwornie, ale nie miałam tak od razu oddawać pola. Ech, ten podły dzień. Wszystko pod górę, a kobieta, która mnie oczarowała, stwierdzi, że jestem zbyt nudna i nieciekawa w rzeczywistości i sobie pójdzie.
Moje marzenia lęgły w gruzach. Nie wiedziałam, gdzie się mam podziać i co zrobić.
- Zostanę i nie jesteś na pewno nudna ani nieciekawa... tylko po prostu masz podły dzień - powiedziała takim tonem, że nawet nie miałam siły obrazić się, za czytanie w myślach....
I dodam, że chociaż minęło już trochę czasu, nadal nie mam siły jej tego zabronić. A rozbite perfumy wcale nam nie przeszkadzały tego wieczoru... No, może trochę.
Data publikacji w portalu: 2003-07-29
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Znane lesbijki
smaku Ja też jestem znaną lesbijką. Może kiedyś dopiszą mnie do list. Chciałabym mieć kiedyś certyfikat lesbijki i legitymację jakąś, jak dowód osobisty, żeby mieć to formalnie jakoś w urzędach... opinia dodana 2019-04-30 23:11:13
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019