Marzenie

Scully
Zrywam się o wschodzie słońca, jadę w kolejną podróż służbową, wracam do domu głęboką nocą i nikt nie ma do mnie pretensji, nie złości się, że nie ugotowałam obiadu. Nie czeka na mnie gorąca aromatyczna kąpiel, świeżo zaparzona herbata cynamonowa ani ciepłe łóżko. Niestety...

Uliczne latarnie jak na zawołanie gasną, zapowiadając nadejście dnia. Naga mgła niczym nieskrępowana spaceruje zaledwie kilka centymetrów nad ziemią. Anioły przez ostatnie minuty do wschodu słońca beztrosko baraszkują, w kompletnej ciszy sypiąc na ziemię cukier puder i malując okna w fantazyjne wzory ciepłym podmuchem skrzydeł. Przez misternie utkaną pajęczynę gdzie niegdzie przebija się światło. W ogródku naprzeciwko, migające kolorowe światełka nieprzerwanie od świąt grają „Dzwonią dzwonki”. Nagle dwa rude lisy przebiegają mi drogę. Nie wiem, kto się bardziej wystraszył one czy ja. Niepostrzeżenie znikają gdzieś wśród drzew, zrzucając z gałęzi śnieżne czapy. Nie raz słyszałam w tej okolicy strzały oddawane z wiatrówki przez hodowców gołębi, ale pierwszy raz podeszły tak blisko mojego domu. Zamykając za sobą drzwi, usłyszałam dobiegające z zewnątrz zamieszanie. To znajome Anioły spieszą się na codzienną sjestę...

Dzwony kościelne oznajmiły mi, że minęło właśnie niedzielne południe. Ich dźwięk natychmiast tchnął we mnie pozytywną energię i radość z nieprzyzwoicie mroźnego dnia. Poczułam wewnętrzne ciepło, tak bardzo mi teraz potrzebne. Kiedy wprowadzałam się do mojego Stumilowego Lasu wawerskiego, nazwanego tak na cześć Kubusia Puchatka i jego przyjaciół nic nie zapowiadało, że je tu kiedykolwiek usłyszę.

A jednak... Rozbrzmiewały dziś tak mocno, jakby chciały oznajmić całemu światu swoje istnienie.

Zupełnie jak ja, TWOJE.

Wyłoniłaś się z moich ciemności niespodziewanie, jak nocny motyl... zabójczo piękna, fascynująca, zagadkowa... Widziałam Cię zaledwie krótką chwilę w porównaniu do wieczności. Może dwie... Oczarowałaś mnie... Przyznaj, tak jak nocnego motyla i Ciebie przyciąga zabójcze wręcz pragnienie światła, prawda? Czujesz, jak z każdym słowem cudownie niebezpiecznie rozgaszczasz się we mnie? Zostań w moim świetle na dłużej...

Z pełnym ceremoniałem zapaliłam w całym domu działające oczyszczająco świece i kadzidła. Majestatyczny w swoim wyglądzie kot Karol i tym razem postanowił zaprotestować. Ostentacyjnie dał wyraz sprzeciwowi, chowając swoje aksamitne, szare oblicze w łazience.

Nie na długo... Chęć załapania się na choćby mały kawałek naszego ulubionego omleta ze szczypiorkiem i szynką okazała się bowiem silniejsza wobec drażniącego jego nos, przyznam - dość egzotycznego aromatu. No i do tego szklaneczka mleka... Musiał skapitulować, ale był dumny do końca jak generał po przegranej bitwie.

Karol w końcu zasnął, lekko odurzony zapachem drzewa sandałowego, a ja zrobiłam sobie filiżankę kawy rozpuszczalnej, koniecznie z mlekiem i dwiema łyżeczkami cukru.

Mmm, tego mi było trzeba...

Położyłam się w atłasowej piżamie na grubym wełnianym dywanie w sypialni. Zamknęłam oczy. Postanowiłam całkowicie poddać się intensywnemu działaniu zapachu sandałowca. Niepostrzeżenie, niczym bluszcz owinął się wokół mojego ciała, by w końcu zawładnąć i myślami...

Uciekam przed nimi, przed Tobą co noc od naszego pierwszego spotkania.

Ze strachu przed samą sobą boję się nawet marzyć, że spełni się mój najpiękniejszy sen...

Wiem... Michelle Pfeiffer! Patrzyłam na nią dziesiątki razy, ale dopiero dziś w jej szarych oczach zobaczyłam Ciebie. Zobaczyłam w nich ten sam co w Twoich krótkich wiadomościach tekstowych, wyczuwalny smutek. Mam nadzieję, że to tylko z powodu padającego śniegu, którego tak serdecznie nie znosisz...

"Jestem przekonana, że znam Cię od zawsze, nie wiem dlaczego, ale to miłe..."
Data publikacji w portalu: 2003-07-29
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Znane lesbijki
smaku Ja też jestem znaną lesbijką. Może kiedyś dopiszą mnie do list. Chciałabym mieć kiedyś certyfikat lesbijki i legitymację jakąś, jak dowód osobisty, żeby mieć to formalnie jakoś w urzędach... opinia dodana 2019-04-30 23:11:13
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019