Tygrysek

Aristo
A wszystko zaczęło się dlatego, że zakochał się we mnie samiec. Nietypowy samiec - dżentelmen w każdym calu. Czynił awanse latem i zimą. Potem jesienią i wiosną. Jako że spędzałam sporo czasu na próbach zniechęcenia dżentelmena bez podawania istotnego powodu mojej niechęci do niego i jego gatunku, zdołaliśmy się zaprzyjaźnić. W końcu po dwóch latach zabaw w czaple i żurawia (tyle, że ja stanowiłam zaprzeczenie czapli w słowie jak i w czynie),
Mój Don Kichot oznajmił, że więcej już kwiatów nie będzie. Ani prezentów, ani kina. Szkoda, pomyślałam, sytuacja była co najmniej wygodna. Babcia nie posiadała się z radości, że wnusia jest adorowana, w dodatku bez uszczerbku na cnocie czy godności. Znajomi wtajemniczeni w stan ducha rzeczonej cnotliwej panienki, czyli mnie, przyzwyczaili się do mojej obstawy. Dzięki temu zresztą święty spokój na imprezach miałam zagwarantowany.
Ale, ale: koniec. Wyznał mi zaczerwieniony, że poznał fantastyczna kobietę. Zgłupiałam. Jak to? Czy istnieje inna fantastyczna kobieta? Okazało się, że owszem. Joanna. Blondynka. Mądra, piękna i po przejściach. Cóż, przekazałam więc pałeczkę Dulcynei - owej Joannie. Kolega dżentelmen nie omieszkał mnie jednak na bieżąco informować o postępach w procesie zdobywania serca damy po przejściach. Z racji dwuletniego treningu na mojej skromnej osobie, Don Kichot osiągnął mistrzostwo w obłaskawianiu płci pięknej. W pewnym sensie czułam się dumna, stworzyłam potwora. Bez większego wysiłku.
Po pół roku potwor zadecydował, iż należy zorganizować obchody połrocznicy związku z Joanna. Przez ten czas pojawiał się u mnie średnio trzy razy w tygodniu, zdając szczegółową relacje z kolejnych randek, a także roztrząsając zawiłe wypowiedzi i myśli oblubienicy. Tymczasem ja wciąż byłam sama, pomijając nieudane próby zbałamucenia niewinnych panienek, które "nie wiedziały, kim są i tak bardzo chciały się dowiedzieć". Szkoda tylko, że dowiadywanie wiązało się zawsze z dużą dawka alkoholu, upojną nocą ze mną (należy mi oddać, że panny otrzymywały satysfakcję stuprocentową), po czym pędem z powrotem do samca w celu zagłuszenia wyrzutów sumienia. Samce z reguły nie dowiadywały się o tych małych incydentach z udziałem mojej skromnej osoby. Bynajmniej nie chodziło tu o problem zdrady. Samcom natychmiast przychodził do głowy wspaniały scenariusz, mający na celu urozmaicenie ich związku z rzeczoną panienką. I tu właściwie można temat zawiesić, jako że jest stary jak świat: "Może się spotkamy z tą Twoją koleżanką lesbijką?". Znacznej części z nas złożono taką propozycję i z tego, co mi wiadomo, nie cieszy się ona zbytnią popularnością wśród cór Safony.
Impreza została zaplanowana u mnie, z racji metrażu. Przybyło rzecz jasna paru innych Don Kichotów, kilku wzdychającym Werterów ( wszystko znajomi naszego dżentelmena) no i oczywiście, Ona. Długie pszenne-złotawe włosy, zwiewne spódnice, biżuteria, zamglone spojrzenie - jednym słowem uosobienie kobiecości. Mój znajomy dumnie prezentował swoją damę. Wymieniłyśmy obowiązkowe "dużo o tobie słyszałam", obie wiedziałyśmy, że chcemy usłyszeć więcej. Cóż, mój przyjaciel, a chłopak Joanny, był zachwycony faktem, że dwie kobiety jego życia tak świetnie się rozumieją. Koniec końców, rozumiałyśmy się tak dobrze, że po tygodniu stałam się jej "Tygryskiem". W każdym tego słowa znaczeniu. Don Kichot został odesłany do walk z wiatrakami. A my żyłyśmy w świecie elfów, wróżek i nimf. Niestety tylko przez trzy tygodnie. Potem elfy połamały skrzydełka, wróżkom zabrakło gwiezdnego pyłu, nimfy stały się kapryśne, a na horyzoncie pojawił się zły olbrzym o wdzięcznym imieniu Tomasz..
Nagle stałam się już tylko przyjaciółką, potem koleżanką, a w efekcie znajomą.
Joanna postanowiła zakończyć swoją przygodę w krainie czarów, aby w zamian powrócić do krainy ogrów, karłów i olbrzymów. Wszystkie te kreatury czciły Joannę, a ona zdecydowanie wolała zbiorowy poklask potworów od szalonej miłości brykającego tygrysa.
Data publikacji w portalu: 2003-07-29
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Znane lesbijki
smaku Ja też jestem znaną lesbijką. Może kiedyś dopiszą mnie do list. Chciałabym mieć kiedyś certyfikat lesbijki i legitymację jakąś, jak dowód osobisty, żeby mieć to formalnie jakoś w urzędach... opinia dodana 2019-04-30 23:11:13
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019