Opowiadania

Veronique de Saint
***
Pusty park, ławka nad brzegiem jeziora, znam tę scenerie choć tu jeszcze nigdy... Moja ciężka skórzana kurtka nagrzewa się w ostatnich promieniach słońca, rozkładam ja na trawie, gestem zapraszam byś usiadła. Jest gorąco jak w piekle. Patrzysz na moje mokre włosy, wilgotną koszulę, bose stopy. Co z tego ze jestem mokra, sadowię się wygodnie na Twoich udach, nogi wokół Twojej tali owijam. Jest mi dobrze kiedy twarz do mojej szyi tulisz, spijasz kropelki wody gromadzące się w zagłębieniu obojczyka, koszule rozpinasz i zgarniasz ja z mojego ciała pozostawiając jedynie ślady palców na skórze. Słońce skryło się za chmurami zawstydzone naszym pożądaniem. Powiew wiatru konkuruje z Twoimi dłońmi błądzącymi po moim ciele, wprawiając w lekkie drżenie. Nasze usta spotykają się, Twoje tak cudownie miękkie i wilgotne, moje spragnione jak sucha ziemia deszczu. Języki splecione w orgiastycznym tańcu wywołują burze. Czuję wypełniającą mnie wilgoć, a pierwsze krople ciepłego deszczu spływają po rozpalonej skórze. Oswobadzam Cię z koszulki, moje dłonie plączą się w wilgotnym materiale. Śmiejesz się ze mnie, nie próbując pomoc układasz w miękkiej trawie. Chce protestować ale usta kolejnym pocałunkiem zamykasz. Półnaga, bezbronna leżę pod tobą i czekam co będzie. Deszcz rozpryskuje się na Twoich plecach i na moich wyciągniętych ramionach. Zsuwasz się niżej nie przestając pieścić ustami każdego skrawka rozgrzanej słońcem skóry.
Chwytasz ustami spływające krople deszczu, bawisz się wybornie mnie doprowadzając do szaleństwa. Rozpinasz mi spodnie i ściągasz wprawnie. Układasz się na mnie wygodnie wsuwając kolano miedzy moje nogi. Językiem błądzisz po moich piersiach, ustami otulasz sutki, przygryzasz delikatnie sprawiając dzika przyjemność. Dłonią badasz wnętrze moich ud, czasem muskając ledwie trójkąt wilgotnych włosów. Udaje mi się wreszcie oswobodzić ręce, unoszę Twoją głowę tak by spojrzeć Ci w oczy. Mam ochotę błagać Cię o litość ale w moich oczach wyczytałaś już wszystko. Znów łączymy się w głębokim pocałunku, a Twoja dłoń już zdecydowanie podąża do wilgotnego źródła rozkoszy. Rozchylam uda, otwieram się przed Tobą, wsuwasz ostrożnie palec, po chwili drugi. Jęk ulgi i zadowolenia wyrywa mi się z ust. Uśmiechasz się patrząc mi w oczy, Twoja dłoń pracuje bezustannie poszukując właściwego rytmu. Zamykam oczy, tulę się do Ciebie. Pierwsza fala orgazmu nadchodzi zanim zorientowałam się w sytuacji. Porywasz mnie do gwiazd, ciało drży cale napięte. Wycofujesz się ale nie pozwalasz odpocząć. Pieścisz łechtaczkę, masujesz, ugniatasz delikatnie. Zabierasz mi swoje cudowne usta przerywając pocałunek. Wracasz nimi do moich piersi, znów całujesz i kąsasz. Czuję że za chwilę eksploduję, mruczę z zadowolenia, gładzę Twoje plecy. Pewnym ruchem znów wchodzisz we mnie. Zamieram na chwile zaskoczona. Cofasz palce ale ja przytrzymuję Twoją dłoń, wychodzę Ci naprzeciw unosząc lekko pośladki. Tym razem to moje falujące biodra nadają rytm. Twoje usta znów błądzą po mim ciele. Długie minuty pieszczot nieuchronnie prowadzą do spełnienia. Pierwsza błyskawica przecina chmurne niebo wypełniając mnie światłem kolejnego szczytowania. Zatapiam paznokcie w Twoich plecach drżąc jeszcze. Mojemu zadowolonemu mruczeniu towarzyszy groźny pomruk nieba...

***
Leżę na Tobie i śmieję się serdecznie. Sama powiedziałaś, że ze mną możesz się w śniegu tarzać. Przywieram ustami do Twoich ust, krótki pocałunek i wygrzebujemy się z zaspy. Drogę do domu pokonujemy biegiem ale na schody nie mam już sił. Teraz Ty śmiejesz się ze mnie. Światło na klatce gaśnie. Przypierasz mnie do ściany i wkładasz pod mój sweter zmarznięte dłonie. Wykorzystujesz sytuację i moją słabość do zimnych paluszków. Drżę cała gdy wdzierasz się pod moją koszulkę. Całujesz moje spękane usta. Dłonie zsuwasz nisko na pośladki, palcami obwodzisz krawędź paska drażniąc jednocześnie moją rozpaloną skórę. Manipulujesz już przy sprzączce gdy gdzieś na górze otwierają się drzwi. Powstrzymuję Twoje dłonie choć tak bardzo pragnę... Światło, kroki, uśmiech, krótkie dobranoc, i już zamykasz za nami drzwi. Mieszkanie jest puste. Całe do naszej dyspozycji. Pozbywamy się zbędnych ubrań. Dzwoni telefon, odbierasz ale ja nie zamierzam rezygnować z raz zaczętej zabawy. Chcę Cię całować ale odganiasz mnie. Klękam między Twoimi nogami, podciągam koszulkę i zaczynam pieścić Twój brzuszek.. Przyglądasz się moim poczynaniom ale najwyraźniej nie przeszkadza Ci to w rozmowie. Rozdrażniona wpijam się zębami w napiętą skórę. Odpychasz mnie z gniewnym pomrukiem. Z zadowoleniem spoglądam na ślad po moich zębach i odwracam się do telewizora. Nie każesz długo na siebie czekać. Już po kilku sekundach czuję Twoje dłonie wędrujące swobodnie po moim ciele. Staram się nie reagować ale nie jestem nawet w połowie tak opanowana jak Ty. Tulisz się do moich pleców, czuję Twój oddech na karku. Teraz już nie protestuję gdy rozpinasz pasek u spodni. Zatapiam się w przyjemności jaką sprawiają mi Twoje pocałunki. Usta pieszczące szyję i ramiona, Twój ruchliwy język badający dokładnie kształt mojego ucha i dłonie wędrujące niespiesznie po całym, wilgotnym już ciele. Nasze usta odnajdują się i łączą, smakujesz cudownie, a Twój język odnajduje nowe ogniska przyjemności w piekących dotychczas rankach. Nie znoszę tych bolesnych pęknięć, ale Twoja troska i czuła opieka sprawiają mi niebywałą przyjemność. Wsuwasz dłoń pod opięty materiał moich spodni poszukując miejsca dla siebie. Czarna koronkowa bielizna specjalnie dla Ciebie... Opieram się o Ciebie i zdaję zupełnie na Twoją łaskę. Czuję Cię każdym nerwem mojego napiętego do granic możliwości ciała. Tym razem nie prowadzisz gry wstępnej. Widzisz, że potrzebuję zaspokojenia więc Twoje zręczne palce już szukają drogi do mojego wnętrza. Wypełniasz mnie płynnym, powolnym ruchem. Wyciągam ręce za głowę i obejmuję Cię za szyję. Wycofujesz dłoń i wchodzisz ponownie. Tym razem mocno, na granicy bólu. Mam ochotę krzyczeć ale zasłaniasz mi usta. Całuję wilgotne wnętrze Twojej dłoni. Spoglądam na Ciebie, uważnie obserwujesz moją twarz. Zamykam oczy. Obdarowujesz mnie głębokim pocałunkiem. Szaleństwo naszych ust sprawia, że odpływam na chwilę, do rzeczywistości powracam na fali orgazmu tak wspaniałego, że zapominam o oddychaniu. Uśmiechasz się i pytasz czy nie trzeba mi reanimacji. Przecząco kręcę głową bo nie jestem w stanie wydobyć z siebie głosu.

***
Psia pogoda. Kompletnie przemoczone wróciłyśmy do domu po tak miło zapowiadającym się spacerze. Ubłocone buty porzucone na ganku, przemoczone kurtki gdzieś w przedpokoju. Skulona z zimna nawet nie chcesz się do mnie przytulić bo ja też jestem cała mokra. Bez zbędnych ceregieli ściągam z Ciebie sweter i wyrzucam go do łazienki, posyłam Cię zaraz za nim nie odstępując na krok. Napuszczam wody do wanny przyglądając się jak drżysz mimo woli. Zdejmuję z Ciebie resztę ubrania i wpycham Cię do gorącej wody, nie protestujesz, układasz się wygodnie i zamykasz oczy. Ja wychodzę, wracam na czas by stwierdzić, że woda już trochę ostygła. Zrzucam z siebie przemoczone ciuchy i bez pytania wpraszam się do wanny. Sadowię się za Tobą, otulam Cię ramionami i pozwalam przez kilka minut trwać w błogim półśnie... woda stygnie szybko, Ty przestałaś już drżeć więc chyba czas najwyższy opuścić ten przybytek rozkoszy. Twój niezadowolony pomruk świadczy o tym, że pomysł nie przypadł Ci do gustu. Prawie siłą wyciągam Cię z wanny i wycieram szybko puszystym ręcznikiem. Otulona w ciepły szlafrok czekasz aż i moje ciało będzie zupełnie suche. Nie doczekanie Twoje, ja nie znoszę korzystać z ręczników zwłaszcza jeśli nie zamierzam się już ubierać. Zamiast się wytrzeć owinęłam się tylko ręcznikiem i zabieram Cię z łazienki. Przed kominkiem na grubym dywanie leży kilka poduszek, obok stoi niski stolik a na nim... no tak, czeka już na Ciebie grzane piwo i pieczeń ze śliwką. Lubisz taką?? Patrzysz na mnie zdumiona zastanawiając się chyba czy przypadkiem nie spędziłaś w tej wannie więcej czasu niż Ci się wydawało. Siadamy wśród poduszek. Jedyne światło pada od ognia płonącego na kominku. Przytulnie, ciepło... Ty masz swoje piwo, ja pozwalam sobie na szklaneczkę martini. Z przyjemnością patrzę jak jesz, pozwalam się karmić jak małe dziecko. Czas płynie leniwie a minuty rozciągają się w godziny. Kolejne polana płoną na kominku a my nadal nie mamy dość swojego milczącego towarzystwa. Zmieniam pozycję po drodze gubiąc ręcznik. Znów znajduję się za Twoimi plecami ale Tobie to chyba nie przeszkadza?? Zsuwam szlafrok z Twoich ramion i tulę się do Ciebie całym nagim ciałem. Klęczę przy Tobie a Ty opierasz się o mnie wygodnie siedząc między moimi nogami. Kładziesz dłonie na moich napiętych udach, ocierasz się, odchylasz głowę odsłaniając szyję... przywieram do niej ustami. Pozwalam językowi błądzić po jedwabistej skórze, dłoniom odszukać piersi. Odgarniam Ci włosy z karku, całuję, gryzę delikatnie. Podnosisz dłoń do mojej twarzy... i ją obdarowuje pieszczotą moich ust, kolejno całuję wszystkie palce, opuszki muskam koniuszkiem języka. Czujesz jak moje ciało przeszywa dreszcz, jak szybko i nieubłaganie rozpalam się do granic wytrzymałości. Chcesz się odwrócić, nie pozwalam, przytrzymuje Cię w miejscu. Siedzimy przez chwilę bez ruchu. Ja tulę Cię w ramionach, Ty pozornie spokojna, gładzisz moją twarz.
Sięgam po szklankę z martini, zwilżam usta szlachetnym trunkiem i przywieram nimi do Twoich ust. Odwzajemniasz pocałunek, zlizujesz słodkie krople, szukasz więcej zatapiając język głęboko w moich ustach... uwielbiam kiedy mnie całujesz. Pozostałą zawartość szklanki wylewam na Ciebie. Szkarłatny płyn spływa w dół wąskimi stróżkami, kilka kropel wdziera się pomiędzy nasze ciała. Niecierpliwym ruchem wyplątuję Cię z krępującego szlafroka i już spokojniej układam wygodnie na dywanie. Łagodny uśmiech na Twojej twarzy kiedy patrzysz mi w oczy... o czym świadczy?? Całuję Cię głęboko, z pasją i w tym pocałunku jest wszystko. Wiesz już, że moje podniecenie sięgnęło zenitu. Chcesz temu zaradzić ale znów Cię powstrzymuję przytrzymując niecierpliwe ręce przy podłodze nad Twoją głową.
Unoszę się trochę i spoglądam z góry na ten obrazek, wyglądasz cudownie. Zsuwając dłonie w dół po Twych rękach szepczę Ci do ucha...”niech tam zostaną”. Nie protestujesz, nie próbujesz opuścić rąk, to mi pozwala się uspokoić, całą uwagę mogę teraz skupić na sprawianiu Ci przyjemności. Moje zwinne dłonie już znalazły sobie miejsce na piersiach i zajmują się nimi troskliwie sklejone z Twoją skórą lepkimi smugami. Nasze splecione ciała dają więcej ciepła niż płonący na kominku ogień. Opary alkoholu i podniecenia unoszą się wokół. Pozwalam dłoniom błąkać się samopas po Twoim ciele, niby nieświadomie a jednak uparcie zmierzając do celu. Spijam z Twojego ciała słodki nektar trunku zmieszanego z drobnymi kropelkami potu. Wsuwam dłoń między Twoje, napięte teraz uda. Rozchylam je powoli... nie stawiasz oporu. Ostrożnie zmierzam coraz wyżej. Uważnie obserwuję Twoją twarz, oddychasz głęboko, spod przymkniętych powiek obserwujesz ogień szalejący na palenisku. Muskam ledwie Twoje wilgotne wargi. Odwracasz twarz, spoglądasz mi prosto w oczy... cofam dłoń... wydajesz się zawiedziona, a po chwili zdumiona moim zachowaniem. Patrząc Ci w oczy oblizuje dokładnie moje lepkie palce, tak by nie pozostał na nich nawet ślad alkoholu. Nie znajdując już smaku martini pozwalam sobie wrócić do przerwanej pieszczoty. Wilgotna od śliny dłoń porusza się pewniej, jakby zwinniej, szybko odnajduje miejsce z którego umknęła, a potem zwalnia penetrując uważnie nieznany dotąd obszar Twego ciała. Obserwuję Twoje reakcje próbując wybadać co sprawia Ci przyjemność a czego unikać. Zwinne palce wślizgują się między wilgotne płatki poszukując drogi do gorącego wnętrza. Jeszcze raz oblizuję palce teraz smakujące Tobą... pozostawiam na nich lśniącą warstewkę śliny. Wchodzę w Ciebie bez problemu. Rozchylasz szerzej uda by zrobić mi miejsce. Czuję jak otulasz mnie szczelnie, pochłaniasz. Moje palce tańczą w Twoim wnętrzu poszukując właściwego Tobie rytmu... Tobie się to podoba?? Zamykasz oczy i znów ten niesamowity uśmiech pojawia się na Twojej twarzy. Wsuwam kolano między Twoje nogi, napieram udem na moją pracującą dłoń... zapominam się...
Czuję na plecach Twoje niespokojne dłonie, obejmujesz mnie za szyję i przyciągasz moją twarz do swojej. Ja nie potrafię kochać się w ciszy, chcę coś powiedzieć ale zamykasz mi usta szaleńczym pocałunkiem. Nigdy nie całowałaś mnie w ten sposób. Przywierasz do mnie cała. Świat zamiera... zapadam się w Ciebie... zapominam, że żyję... czuję ja drżysz z dłonią uwięzioną w plątaninie moich włosów. Kocham Cię, kocham... szepczę wprost do ucha.
Nie sądziłam, że i tak mogę osiągnąć....
Leżymy przytulone czekając aż nasze ciała znów się obudzą...
Data publikacji w portalu: 2003-07-29
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

OPOWIADANIA VERONIQUE DE SAINT

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Łódź. Przyjazna psycholożka
smaku Dzień dobry, chciałabym zapytać, jeśli można: jaka jest moja orientacja, jeśli jestem lesbijką i czy byłoby to oszukiwanie kobiet, gdyby mnie zobaczyły i stwierdziły, że jestem facetem?... opinia dodana 2019-05-27 21:18:35
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Goblin Market - Rossetti Christina
A mnie się to tłumaczenie podoba. Jestem anglistką, literaturoznawczynią, i mogę zapewnić, że fragmenty...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019