Dla M.

~ nie podpisane
Umawiamy się w hotelu na przedmieściach, gdzie nikt nas nie może zobaczyć. Ja, niestety, spóźniam się pół godziny i kiedy przybywam pod wyznaczony numer pokoiku, czeka na mnie niespodzianka. Pokój całkiem przytulny, okno z widokiem na prześliczny ogród, a że to już złota jesień zawitała, wszystkie najcieplejsze barwy tęczy można w nim znaleźć. Takie kolorowe posłanie z kwiatów i liści, trochę już przebrzmiałych latem, ale wciąż pełnych życia i przypominających o urokach minionego okresu.
Pokoik ku mojemu zaskoczeniu okazał sie małym apartamentem, ale niezbyt drogim, bo w końcu z dala od cywilizacji i właściwie największy ruch tutaj tylko jest latem, kiedy pełno zwykłych turystów, którym nie w głowie takie figle...
W pokoju były drzwi do następnej części, gdzie zobaczyłam piękne łóżko, trochę w staromodnym stylu, z baldachimem, ale takie lubię - od razu kojarzy mi sie z barokowym przepychem, z panienkami opasanymi obcisłymi gorsetami z grubych i wzorzystych materiałów, ale o pastelowej tonacji, nieśmiałych na pozór, ale kuszących oczętami i tym przepastnym zawsze dekoltem, w którym chciałoby się zatonąć i marzyć o raju kobiecych piersi, figlarnych dłoni, delikatnych stop...

Na środku pomieszczenia, na miękkim dywanie, który od razu po wejściu jakby prosił się o dotkniecie gołą stopą albo plecami, stał niewielki stoliczek z napojami. Moje ulubione Campari z sokiem pomarańczowym i jeszcze Curacao niebieskie, i Absolut Cytrynowy, gdybym była bardziej wybredna. Cóż za rozkosz dla podniebienia, jakby preludium do dalszej części wieczoru. Za pierwszym razem nie zauważyłam, ale dopiero po chwili - za muślinową zasłoną w kolorze bordo siedziałaś prawie nieruchomo, żeby nie spłoszyć mojej ciekawości otaczającym przepychem. Miałaś na sobie właśnie taką suknię, w jasnym, seledynowym kolorze, usypaną licznie małymi, białymi stokrotkami. Oczu jednak nie mogłam oderwać od okrągłych połówek Twoich piersi wydobywających sie nieśmiało z glębokigo dekoltu - tak jakby ktoś umyślnie skomponował całą scenografię do przedstawienia. Nie powiedziałaś ani słowa na powitanie - jakbyśmy spotykały się nie po raz pierwszy w tajemniczych okolicznościach bez wiedzy kogokolwiek.
Tylko uśmiech na twarzy zapraszał do wspólnego spróbowania przyrządzonych napojów. Po spróbowaniu zaczęło mi sie wydawać, jakby to nie tylko było Campari i sok, ale coś odrobinę mocniejszego, na tyle, żeby zaczął powoli wirować mi obraz przed oczyma. A może dosypałaś czegoś dziwnego, zaczarowanego...
Podeszłaś bliżej i wzięłaś moje dłonie oburącz jakby chcąc się upewnić czy na pewno są to dłonie kobiety. Ale nie pomyliłaś się - długie palce z pomalowanymi na sliwkowo-bordowy kolor paznokciami, jakby chciały powiedzieć, że potrafią dać Ci dużo rozkoszy...
Pociągnęłaś mnie za ręce i obie usiadłyśmy blisko na brzegu łóżka. Szelest Twojej sukni i zapach trochę spoconego z gorąca ciała był taki pociągający. Nie mogłam się oprzeć i zaczęłam gładzic powierzchnię seledynowego sukna, przesuwając palce wokół bioder spowitych marszczeniami, chwyciłam Cię nagle w talii i upadlam dokładnie naprzeciwko. Czułam wzmożony oddech, kiedy to nie wie się, czego oczekiwać, ale chciałoby się, żeby to było przyjemne. Twoje żebra rytmicznie falowały, a ja przesuwałam dłonie coraz wyżej i wyżej. Materiał robił się coraz cieplejszy i coraz mocniej wyczuwałam napięcie mięsni. Kiedy dotarłam do krągłości piersi, poczułam jak to milo dotykać tak gładkiej materii, pod którą chowa się tak słodka tajemnica. Wyczulam twardniejące sutki, które jakby same przyciągały koniuszki moich palców. Obwodziłam je wolno, masując i szczypiąc czasem mocniej, chcąc poznać przez to dokładnie ich kształt. Były jak twarde koraliki o nieregularnej formie, które chciałoby się spróbować języczkiem. A Ty patrzyłaś na mnie niepewnym wzrokiem, nie wiedząc, co będzie dalej. Można było się zatopić w głębi Twego niebieskiego spojrzenia, które wabiło, zapraszało mnie zalotnie firanką rzęs do dalszej zabawy. Wtedy zamknęłam oczy, instynktownie wyciągnęłam szyję w Twoją stronę i dotknęłam najpierw nieśmiało ust, które tak gorące, że nie sposób było się oprzeć, powoli stapiały się z moimi w jedno. Czułam, jak na zmianę nasze języki się dotykają, jak wygładzają i tak gładką powierzchnię zębów, jak szukają każdego, najmniejszego zakamarka, który można by jeszcze ucałować. Potem szczypałam wargami Twoja szyję, która trochę słona od potu, pulsowała życiem, które poczuło teraz swój szybszy bieg. Wyczuwałam, że Twa gładka skóra spragniona już od dawna była takiej kobiecej pieszczoty. Poddawałaś się z rozkoszą każdemu mojemu gestowi, bezsłownie prosząc o jeszcze. A ja unosiłam się nad Tobą niczym nad falą wreszcie spełnionych Marzen. Powoli zaczęłam rozpinać wiązania z tylu sukni, niełatwo było wydobyć się z labiryntu atlasowych wstążek. I nagle poczułam kawałek pleców, a dłonie przesunęłam do przodu, żeby dotknąć tych cudownych klejnotów, ukrytych przedtem w seledynowej materii. Och, jakie to piękne uczucie pieścić każdy skrawek Twych piersi, patrzeć jak nabrzmiewają w mych palcach, jak sutki ciemnieją... a potem spróbować języczkiem, jakie są twarde i ssać je prawie w nieskończoność. A Ty wiłaś się w moich rękach, rzucałaś się na obie strony, szeptałaś jakieś czułe słowa. Nie mogłam dłużej czekać, więc niecierpliwie ściągnęłam suknie w dół, na podłogę i zobaczyłam spowite Twe ciało w atlasową zamszową czarną bieliznę z gipiurowymi wstawkami gdzieniegdzie. Spojrzałam na skąpe majteczki, które uwalniały nieco czarne kępki włosów, a poniżej beżowe pończochy z szerokim koronkowym pasem. Wsunęłam rękę pod plecy i przesuwając ją w dół, poczułam wreszcie miękkość pośladków. Włożyłam pomiędzy nie ręce, szukając czegoś jeszcze. W końcu poczułam opuszkami ciepło, które niczym wilgotny mech pochłonęło moje palce. Drugą dłoń położyłam na brzuszku i sunąc ją niżej dotarłam do czarnej gipiury, pod którą odkryłam drugi Twój cenny klejnot. Był Taki pachnący, wiec zaczęłam go całować przez chwile, a potem jednak z powrotem dotykałam paluszkami. Było Ci niewymownie dobrze, wydawałaś coraz głośniejsze jęki zadowolenia, więc nie przerywałam. Dotykałam Twoich różowych płatków, jakby grając delikatnie na strunach, potem na przemian mocniej i słabiej masując, przesuwając raz w górę, raz w dół, naciskając... Czułam, jak wszystko powoli rośnie i robi się coraz bardziej wilgotne. Uklękłam na miękkim dywanie i wsuwając się pomiędzy Twe gładkie uda, położyłam usta na Twoim łonie. Przez chwile ściskałam Twoje nogi, wyczuwając coraz większe napięcie, a one sprężyście okalały me ramiona i szyje. Potem, zagłębiając usta w tajemniczym trójkącie, zaczęłam je muskać językiem. Lizałam je najpierw powoli, a kiedy podnosiłaś i opuszczałaś Swoje pośladki coraz szybciej i częściej, przyśpieszyłam i naciskałam mocniej. Twój smak - taki niecodzienny, jak nigdy dotąd, rozkoszowałam się więc tym nektarem, pośród którego wyczuwałam dwa mniejsze płatki, które niczym w kwiecie róży ukryte były wewnątrz. Te małe dwa płatki naprężały się coraz mocniej, a poniżej rozchylałaś jeszcze jeden otwór, który czekał na mnie. Położyłam więc głowę na piersiach ssąc jedna z nich czule, a palcami dotykałam tego malutkiego punktu, który dawał Ci tyle satysfakcji. Następnie włożyłam jeden palec niżej do środka, a Ty poprosiłaś o jeszcze, więc zagłębiłam trzy paluszki w Tobie masując okalające je ścianki, które powoli stawały się jeszcze bardziej śliskie. Robiłam to coraz mocniej i szybciej, aż poczułam wewnątrz jeszcze jedno zgrubienie na końcu moich palców. A Ty niemal zapomniałaś o otaczającym Cię świecie i czekałaś, aż nastąpi cos przejmującego Twe ciało ogromnym gorącem i napięciem. Słysząc Twój przyspieszony oddech i ponętne jęki, jeszcze raz przesunęłam usta w kierunku tych różowych, pulsujących płatków i zaczęłam je całować i ssąc, spijając każdy fragment Ciebie, aż poczułam jak Twe ciało oddaje się szybkim spazmom, a Ty prawie krzyczysz z rozkoszy. Każda cześć Twego ciała zaczęła silnie drgać, palce wbiłaś w powierzchnie narzuty łóżka, jakby chcąc się uchwycić przed odlotem w nieznana krainę. Rzucałaś się w rożne strony, a z ust wydobywały się krótkie, urywane dźwięki. Ja nie przestawałam, ale coraz wolniej masowałam te gorące, malutkie fragmenty ciała, a Ty uspakajając się, rozluźniłaś Swe mięsnie i zapadłaś się w miękkość posłania, dziękując mi za wszystko. Byłaś naprawdę szczęśliwa, na Twej twarzy malował sie uśmiech głębokiego zadowolenia, a wokół roztaczał się zapach Twojego potu wymieszanego z tym wilgotnym i gęstym płynem, który wypełniał płatki Twego kwiatu. A ja gładziłam Cię po ramionach, raz po raz dotykając piersi, ud, kolan, stop. Chciałaś chwilę poleżeć prawie nieruchomo, żeby nabrać sil do następnych przeżyć. Opuściłam muślinowe zasłony i zostawiłam Cię na kilka chwil, a sama poszłam się czegoś napić.
Data publikacji w portalu: 2003-07-29
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Bycie gejem na Kaukazie - film online.
lopomo Czy gdzieś to jeszcze można obejrzeć? opinia dodana 2019-01-20 14:03:46
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019