Nie jestem!

Błyskawica
Grudzień. Pewne popołudnie.

Byłam śpiąca do nieprzytomności po całonocnej imprezie, ale pomyślałam, że zadzwonię do Niej. Dzień wcześniej rozmawiałyśmy przez telefon po raz pierwszy w życiu. Miły dla ucha i bardzo miękki głos, rozgonił moje obawy co do pierwszego spotkania w realu.

Kiedyś randki w ciemno sprawiały, że przed każdym takim spotkaniem miałam jakieś nadzieje i złudzenia. Życie zazwyczaj potem wprowadzało mnóstwo poprawek do moich wyobrażeń. Wtedy jednak już nie snułam żadnych wizji. Już się nauczyłam, że nie warto, bo tylko niepotrzebnie znów się rozczaruję. Miałam za sobą ciężki etap, kiedy musiałam się pozbierać po rocznym związku, który kosztował mnie bardzo wiele emocji. A jednak Jej maile sprawiły, że jakieś trybiki zaskoczyły we mnie. Wydało mi się, że pisała szczerze, dość ciekawie, interesująco, było tam nieco znaków zapytania... była po prostu INTRYGUJĄCA!!! Moja dusza drgnęła i szarpnęła się niecierpliwie, dając mi do zrozumienia, że ma dość szarości i smutku. Po głowie chodziły mi słowa piosenki: "memu ciału wystarczy 36 i 6, mojej duszy potrzeba znacznie więcej!!!"... Nie mogłam obok takich oznak przejść obojętnie. Zaryzykowałam. Przede mną było pierwsze spotkanie i pierwsze spojrzenie w jej oczy. Trochę się obawiałam, choć twardo twierdziłam, że tak nie jest. Ona sama przyznała, że na ogół kobiety się jej boją i uciekają przed nią z powodu jej sposobu bycia. Postanowiłam być silna i odważna. Rzuconą rękawicę mężnie podniosłam i honor nakazał mi walczyć... m.in. z samą sobą i własną słabością ;)) Kobiety zdecydowane, pewne siebie i wyglądające na zdobywczynie świata, zawsze budziły we mnie respekt. Nie bałam się ich, ale je podziwiałam. Jestem inna. Też nie boję się żyć, nie uciekam w kąt i z szarej myszki wyrosłam już jakiś czas temu, a ostatnio poznałam własną wartość i bardzo w sobie cenię tę zaletę, ale brak mi przebojowości. A Ona, taka była...

Na spotkaniu miałam ściśnięty żołądek! Cola ledwo przepływała mi przez gardło, w którym musiał tkwić kluch wielkości pyzy. Zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Wybuchowe, szybkie, wręcz wulkaniczne ale jednak dobre. Mówiła, że kobieta, którą poznała jakiś czas temu, podobnie jak ja, pisała cudownie a w rzeczywistości nie umiała tak mówić i była NIJAKA. Patrzyła przy tym na mnie z jakimś wyczekiwaniem, kiedy wreszcie przemówię. Milczałam... (chyba?) Nie pamiętam. Byłam spięta jak agrafka i choć sobie w duchu powtarzałam „uspokój się” to i tak niewiele to dało. Pomyślałam, że to koniec. Kobieta jest cudowna, wspaniała, piękna, zmysłowa, a ja oczywiście znów się zbłaźniłam na całego. Byłam na siebie wściekła!!!!!
... Ona jako pierwsza zadzwoniła potem do mnie. Odetchnęłam z ulgą. Potem jakoś się potoczyło...

Styczeń. Pewien wieczór.

Siedziałam i spoglądałam na Nią.
Onieśmielała mnie coraz bardziej. Miała w sobie coś, co przypominało mi moją wielką, niespełnioną miłość... Wspomnienia... Co za bzdura!... Ręce mi drżały, kiedy trzymałam kieliszek z winem, więc gdy to zauważyłam, od razu odstawiłam go na stolik. Kusiła mnie strasznie. Dotyk Jej rąk sprawiał tyle samo rozkoszy co bólu, bo wiedziałam, że nie mogę zrobić z tym nic. Inaczej – przepadłam na całego. Zaklinała mnie : „tylko proszę, nie zakochaj się we mnie, bo odejdę, a nie chcę cię stracić”... a potem szepnęła „chodź do mnie”...

... Jestem jednak bardzo dzielną i odporną kobietą. Oparłam się pokusie tak strasznej, że drugi raz może już nie dałabym rady tego zrobić?...

W środku nocy leżałam obok Niej i nie mogłam zasnąć, choć próbowałam na różne sposoby... Nie stało się nic!... Chciałam Ją przytulić, dotknąć Jej nagiego ciała i zatopić się w Jej ustach... Nie chciałam Jej budzić... Była dla mnie zbyt cenna, by zakłócać Jej święty sen i spokój... Poza tym, Ona raczej nie lubi się przytulać...

Styczeń. Tydzień później po pewnym wieczorze.

Znów siedziałam u Niej. Rozmawiałyśmy. Nie kusiła mnie już. Była zwyczajną, cudowną kobietą o przepięknym spojrzeniu niebieskich oczu, których odcień kojarzy mi się z barwą jeziora w słoneczny dzień... Tak. Myślę, że mogłabym wreszcie nauczyć się pływać ;)) Powód byłby wystarczający... Cóż... byłby...

Nie bardzo wiem, jak to się stało, ale poznałam Ją lepiej niż to bywa na ogół w przypadkach przyjaźni czy innej sympatycznej zażyłości, która nie wskazuje na nic więcej...

Smakowała jak zakazany owoc. Jej nagie ciało było nieskazitelnie gładkie. Prawie szeptało mi do ucha : „dotknij mnie” Była ciepła i bezbronna... rozczuliła mnie tym bardzo. W pewnej chwili miałam ochotę przerwać, przytulić się do Niej i zasnąć (tak bardzo uwielbiam się przytulać, że niemożliwość odczuwania na co dzień ciepła drugiej kobiety obok mnie, jest dla mnie najgorszą pokutą i karą)... Była przy mnie gwałtowna, namiętna kocica, na widok której moje zmysły i serce oszalało... Nie pamiętam kiedy ostatnio tak bardzo pragnęłam kobiety... prawdziwej kobiety!!!!!!!!!!

... Wszystko zostało ustalone.
Ona mnie nie pokocha, ja się w Niej nie zakocham. To takie proste i logiczne... Przecież to była tylko chwila...

Luty. Trzy dni po TAMTEJ nocy.

>Uśmiechnięta odebrałam pocztę.
Jak zwykle z lekkim biciem serca zaczęłam czytać maila od Niej... Przez chwilę miałam wrażenie, że czuję pod palcami Jej nagie ciało... złudzenie... Pisała, że Jej świat zachwiał się w posadach... zakochała się w Kimś z wzajemnością... Ale przecież to nie chodziło o mnie!... Moje serce drgnęło tak jak zawsze w takich chwilach. Uśmiechnęłam się do siebie ze zrozumieniem i politowaniem nad własnym losem. Pomyślałam o tym, że chciałabym, żeby była szczęśliwa z tym Kimś.

... Nawet namiastka romansu mi się nie udała. Chyba jestem żałosna... ale za to wciąż tak szlachetna, że flaki się wywracają.

Luty. Pewne popołudnie.

Ojciec zapytał mnie : „jak tam twoje „koleżanki?”
Uniosłam brwi ze zdziwienia, bo przecież unika tego tematu.
Odpowiedziałam lakonicznie: „dobrze”
„Tylko tyle?” – zapytał.
„Poznałam miłą kobietę” – odpowiedziałam
„I co?” – zapytał
„I nic. Po prostu miła i tyle” – odpowiedziałam
Spojrzał na mnie jakoś badawczo i milczał...

Luty. Dzień kolejny.

Dowiedziałam się od własnej matki : „dziecko, jeśli ktoś ci pluje w oczy, nie mów, że pada deszcz. Walcz o siebie i o to, co w twoim życiu ważne!”...

Ponownie się zdziwiłam. Tekst wydał mi się podejrzanie zaszyfrowany. Jak znam ich, moi kochani rodzice musieli rozmawiać o moim życiu ze sobą i wysnuli wniosek, że jestem nieszczęśliwie zakochana... a przecież nie jestem!!!... nie mogę!!!... Wspólnie oglądałyśmy jakiś program w tv o nieszczęśliwej miłości czy czymś tam podobnym... a ja w zadumie wypaliłam, że jeśli ktoś wchodzi mi w drogę, w moich uczuciach, to ja ustępuję i po prostu nie walczę... (zasrana pacyfistka ze mnie)... Mama jak zwykle usiłowała wzbudzić we mnie ducha rywalizacji, tym razem w materii uczuć ;)) Pewnie wzięłabym sobie bardziej te uwagi do serca, gdyby nie drobny szczegół z jej życia:

... Była z facetem 6 lat, zakochani oboje po same uszy, ale nie brali ślubu, bo on był inżynierkiem tuż po studiach bez dachu nad głową i z dziurą w kieszeni, a mama mieszkała z rodzicami. Spotykali się, hulali, imprezowali, sylwestry, lokale, tańce... oczywiście wszystko z klasą... Aż nagle wyjechała sama na wycieczkę. On biedaczysko musiał się poczuć samotny. Po 2 miesiącach okazało się, że amant wręczył jej zaproszenie na ślub ale z inną. Czy ona walczyła? Nieeeee!!!! Była na to zbyt honorowa. Odeszła z klasą i bez słowa, życząc mu wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia...

I ona mi mówi "walcz"... Ja też jestem honorowa. A co?
Stać mnie na to. To jedyna rzecz, jaką mam w nadmiarze.

Marzec. Pewna bezsenna noc.

Tęsknię do Niej. Brakuje mi Jej obecności. Odczuwam dyskomfort psychiczny, gdy nie słyszę Jej głosu.

... Jestem jak najlepsza przyjaciółka i spowiednik, a to zobowiązuje...

... ale naprawdę nie jestem zakochana!!!
Data publikacji w portalu: 2003-07-29
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Bycie gejem na Kaukazie - film online.
lopomo Czy gdzieś to jeszcze można obejrzeć? opinia dodana 2019-01-20 14:03:46
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019