Marzenia i sny

J.A.
Gdyby to było proste... gdyby było... ale, niestety, nie jest... W radiu ciągle słyszę te denerwujące "Łzy"... "Uczę się ciebie na pamięć..." Znam cię... Zajoba przez to dostanę!
Może dam sobie jakiś termin? Kolejny... może 7.XI? Moje urodziny... A potem przestanę. Ciekawe tylko jak? Już to widzę! Pstryknę palcami i stanie się... z wybiciem północy odkocham się... Jasne!!! G***!!! Przecież nic się nie stanie tylko dlatego, że ja tak chcę! Ktoś tam na górze ma mnie chyba w głębokim poważaniu...
Coś mi wychodzi, że we wtorek jest rocznica naszego pierwszego spotkania... tylko co z tego?! Wino, wieczorna cisza, szepczący Barry White, chłodna pościel, delikatne pocałunki, usta rozgrzewające każdy skrawek ciała - tak powinno być... Tylko, że nie będzie! Tylko na tyle zasługuję? Na pół roku szczęścia? I niby co teraz? Wszystko da się załatwić: wino, wieczór, Barry'ego szepczącego specjalnie dla nas z nieba... tylko ciebie nie będzie... Kupię wino, upiję się, potem pewnie poryczę i pójdę spać... Jezu, co za dno!!!
Miłość dodaje skrzydeł, wzbijasz się a potem z łoskotem rysujesz nosem o twardy beton... jeszcze tylko jakaś ciężarówka przejedzie po twym nieruchomym ciałku... o jeszcze jedna... zwolni? Oj, nie... głuchy trzask łamanych kości. Znowu skrzydła. Śmiesznie spoglądać na siebie z góry... Jakaś krwawa miazga na asfalcie to niby ja? Śmieszny, żałosny i marny koniec. Plama krwi, która zmyje się dopiero po którymś ulewnym deszczu...

Zabawną rzecz sobie przypomniałam. Jak byłam mała i ćwiczyłam swój podpis. "Rodowe" nazwisko... ćwiczyłam je wtedy miliony razy, ze śmieszną świadomością, że nigdy innego nie będzie... teraz wiem, dlaczego... Dlatego, że kobieta nie da mi swojego nazwiska :)))) Mając około 12 lat wiedziałam, że nigdy nie wyjdę za mąż. Mama tylko uśmiechnęła się, gdy jej to wtedy powiedziałam. Bo jak to, nie wyjdę za mąż? To niby co? Starą panną chcę zostać? Przecież męża "trzeba" mieć. Wtedy tego nie rozumiałam, ale teraz wiem, męża NIE TRZEBA mieć. To stereotyp. Miałam jako mała dziewczynka przeczucie? Nie wiem, może. No i dziecko... Czułam od zawsze, nigdy nie będę miała dziecka. To znaczy będę miała, ale to nie będzie moje dziecko w sensie biologicznym... Adoptowane? Przecież nikt w naszym zacofanym kraju nie pozwoli kobietom zaadoptować dziecka! Czyli to będzie jej biologiczne dziecko. Pamiętam twoje pytanie, gdy głaszcząc cię po brzuszku, powiedziałam, że zawsze jest ciepły, a ty odparłaś, że kobiety w ciąży tak mają. To był żart... A potem zadałaś to pytanie: "Co byś zrobiła gdybym była w ciąży?" Pomyślałam z niezrozumiałą czułością, że miałybyśmy dziecko... Otworzyłam usta i usłyszałam z przerażeniem własne słowa "A co bym miała zrobić? To byłaby twoja sprawa..." Kurwa!!! Czemu jestem taką idiotką?! Bałam się powiedzieć ci, jak bardzo mi na tobie zależy w obawie, że uciekniesz... przestraszysz się i odejdziesz... Odeszłaś w końcu... Ja powiedziałam, że cię kocham a ty, że to koniec... Minęło ponad pół roku a ja nadal nie wiem, co było prawdą a co zostało powiedziane tylko w myśl zasady," że im cięższy łom, tym lżejsza śmierć"...
Powiedziałam ci wtedy, że sprawię, że do mnie wrócisz... że wrócisz... dalszą część już tylko wyszeptałam w myślach, że jeśli nie wrócisz, to nie będę miała siły, aby być przyjacielem (bo chciałaś nadal mnie widywać, ale jako przyjaciela)... a jeśli nie będę miała siły, to będę musiała odejść... na zawsze... I w końcu mi jej zabrakło... Pewnej majowej nocy napisałam, że chcę się spotkać i porozmawiać ostatni raz... odmówiłaś... wiedziałam, że odmówisz... i napisałam: "miłej reszty życia"...
Czy można przezwyciężyć psychiczny ból, taki, który czuje się nawet w koniuszkach włosów? Można... trzeba sprawić, aby ból przeszedł granicę, po której nie czuje się nic... tylko objętość... Zrobiłam to, ale wcale nie było mi lepiej... chciałam udowodnić sobie i tobie, że potrafię bez ciebie żyć... Pomyślałam, że jak wytrzymam tydzień, a potem drugi i trzeci... a potem miesiąc, to jakoś już pójdzie... byle do przodu... czas i tak leci...
Ale po trzech tygodniach wróciłaś... poprosiłaś, żebym wróciła... chyba starałaś się mi wytłumaczyć, że przyjaźń jest możliwa... że mnie nie kochasz, ale chcesz, abym była jako przyjaciel... wróciłaś na własnych warunkach...
Teraz czasem zdarza ci się, że mnie przytulasz... zawsze pytasz, czy możesz to zrobić... w myślach krzyczę "nie"... ale milcząco obejmuję cię i pozwalam, abyś dotykała mojej rany, z której sączy się strużka krwi... i zaciskam zęby, aby nie poleciała ani jedna łza... nie przy tobie... potem patrzę w twoje oczy i szepczę w myślach "nie potrafię przestać cię kochać... po prostu nie potrafię..."
Jesteś jak narkotyk, który biorę, aby było mi lepiej... Powiedziałaś mi, że przecież jest tyle innych kobiet... jest... ale mają one jedną wadę... żadna z nich nie jest tobą... Albo ty albo żadna... tekst jak z kiepskiego romansu...

Gdyby ktoś mógł spełnić jedno moje życzenie, nie wiem, co bym powiedziała... czy żebyś mnie kochała... czy żebym to ja przestała kochać ciebie... A może bym powiedziała, żeby sprawił abyś była szczęśliwa, nawet beze mnie... nawet z mężczyzną...

Przy tobie zawsze jestem uśmiechnięta, na każdą twoją prośbę przyjdę... staram się być twoim przyjacielem, nawet nie wiesz, jak bardzo się staram... nie potrafię już teraz odejść, potrzebuję, żebyś po prostu była... Gdy mówisz, że może będziesz musiała stąd wyjechać, zastanawiam się, czy można żyć bez tlenu...?

Może kiedyś powiesz "chodź do mnie, Misiu..." przytulisz mnie, powstrzymasz dotykiem płynącą krew i powiesz " już będzie dobrze... teraz już będzie dobrze..." i ja ci uwierzę...

Czekać na ciebie całe życie? Całe życie to bardzo długo...

28.VII.2003
Data publikacji w portalu: 2003-10-05
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Łódź. Przyjazna psycholożka
smaku Dzień dobry, chciałabym zapytać, jeśli można: jaka jest moja orientacja, jeśli jestem lesbijką i czy byłoby to oszukiwanie kobiet, gdyby mnie zobaczyły i stwierdziły, że jestem facetem?... opinia dodana 2019-05-27 21:18:35
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Goblin Market - Rossetti Christina
A mnie się to tłumaczenie podoba. Jestem anglistką, literaturoznawczynią, i mogę zapewnić, że fragmenty...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019