Pierwsza i najważniejsza?

Błyskawica
Minęło 10 lat od momentu gdy Aśka stała na środku ruchliwej ulicy i poczuła lekkie mdłości. Radość? Ulga? Niepokój? Wszystko jednocześnie. Dziwny objaw? Nie. Jak na nią, normalny. Przeważnie tak reagowała na stresy. A to był stres. Większy niż sądziła. Dobrze, że nie wiedziała wtedy, jak długo potrwa. Do drzwi jej serca zapukało nowe uczucie. Miłość. Wtedy po raz pierwszy. Była skazana na przecieranie szlaków i była z tym sama. Spadło to na nią jak grom, uderzyło niczym piorun i rozjaśniło jej los jak błyskawica. Wyrazistość tego wydarzenia pozostała w niej do dziś. Ostra, kłująca, pełna emocji i dławiącej niemocy. Mimo tylu lat wspomnienie odżywa tak samo mocno, jakby wydarzyło się wczoraj.

Anna.
Dźwięk tego imienia do dziś sprawia, że czuje przyspieszony puls i skurcz w okolicy żołądka. Poznały się w szkole, jak na dobrze ułożone 19-latki przystało. Nie pamięta pierwszego spojrzenia ani zdania, jakie zamieniły, ale od tamtej pory podświadomie zaczęła uciekać od towarzystwa tej smukłej istoty o ślicznym uśmiechu. Aśka miała chłopaka. Miłego, cichego, zakochanego w niej tą pierwszą miłością. Było im dobrze, choć przeczuwała, że czeka na coś większego, co przyjdzie i drapieżnie wedrze się w jej życie. Bała się tego strasznie, ale jednocześnie czuła radość tego oczekiwania. Miała taki mały syndrom dziewicy ze świadomością nieuchronności przeznaczenia... Ku jej niezadowoleniu i zdziwieniu, Anna zaczęła ją "ścigać"... wzrokiem, głosem, dotykiem, zapachem, kolorami, uśmiechami. Była wręcz irytująca w wysiłkach nawiązania z nią kontaktu. Aśka ignorowała jej obecność, choć... pozornie skoncentrowana na zajęciach, czuła ją wyraźnie. Pewnego dnia nie miała gdzie uciec. Anka usiadła w ławce przed nią i gdy tylko zawył dzwonek na przerwę, odwróciła się i zagadała. Poprosiła o rozwiązanie jakiegoś testu dla zabawy. Aśka na początku odmówiła, ale potem z rezygnacją uległa. Czy to wtedy nastąpiło? Możliwe. Prawdopodobnie wtedy Anka zaczęła się przebijać przez skorupę, jaką Aśka sobie ulepiła. Przez skorupę żartów i dobrego humoru, jakby miała patent na wieczyste użytkowanie składników leku na życiowe zgorzknienie. Zaczęły rozmawiać. Długo, szczerze, jak przyjaciółki. Aśka nie miała przyjaciółek. Nie wiedziała, czemu, ale w jej życiu nie było czasu ani miejsca na takie stanowisko dla kogoś obcego. Rodzice zakodowali w niej nieufność do obcych ludzi i niechęć do otwierania swojego serca przed kimś innym niż oni. Sama o tym nie wiedząc, była uzależniona od nich. Zwierzała się, wypłakiwała w ich rękaw. A oni mieli ją w garści.

No i nagle przyszedł ten listopadowy dzień, kiedy poczuła, że nie da rady się bronić przed urokiem tej wspaniałej dziewczyny. Nie wiedziała, jak to nazwać ani dokąd ją to zaprowadzi, ale była gotowa swoją młodzieńczą zapalczywością walczyć o Annę, o jej zainteresowanie, uczucie. Zakochała się. Tak bardzo jak tylko potrafi 20-letnia, młoda kobieta. Karmiła się każdym gestem swojej ukochanej, barwą głosu, łaskawym spojrzeniem zielonych oczu, które śniły jej się po nocach i znaczyły więcej niż cokolwiek na świecie. Zasypiając, modliła się o spokojny sen dla niej i błagała Boga, by pozwolił jej nazajutrz znów ją ujrzeć w szkole. Tylko po to tam chodziła. Tylko dla niej. Dla niej jednej, w pracę dyplomową włożyła nie tylko swoje umiejętności, ale też serce. Noce spędzała kreśląc rysunki, które z każdą chwilą nabierały wyrazu i zaczynały przypominać wizję tego, co razem tworzyły... W jej marzeniach miały stworzyć o wiele więcej niż projekt na kalce, jakiś model obiektu, tekturowe pudełko. Ile takich prac miała do oceny komisja? Słusznie dostała najwyższą ocenę. Ucieszyła się jak dziecko. Po raz pierwszy w życiu zrobiła coś dobrze. NAJLEPIEJ ! A potem spojrzała na Annę i zdała sobie sprawę, że to koniec. Szkoła się skończyła. Ich drogi rozeszły się dwie godziny później.
Musiała pogodzić się z tym. Przyczyn było wiele, ale jedna stanowiła wyrok ostateczny. Anna nigdy jej nie kochała i wspólny los chciała dzielić z mężczyzną. Wiedziała o miłości Aśki, ale mimo, ze jej nie odrzuciła, to nigdy nie przyjęła...

Potem były jakieś telefony, listy. Kilka razy się spotkały. Kontakt się rwał. Anna zakochiwała się w kolejnych "mężczyznach jej życia". Więzy przeciął pewien żonaty pan, który zażądał zerwania znajomości z Aśką, gdyż znalazł w rzeczach Anny list. Oczywiście miłosny. Aśka przeżyła to potwornie. Wpadła w depresję. Świat odzyskał barwy dopiero, gdy Anna zdała sobie sprawę z tego, co zrobiła i naprawiła błąd...
Jak długo można kochać bez wzajemności? Aśka to wie. 8 lat to brzmi jak wyrok. Dla niej były to lata ciężkie. Bezsensowne. Każdego dnia udowadniała sobie, że jest odporna na ból i cierpienie. Była. Długotrwały stres wyzwolił choroby. Padła trzustka, woreczek żółciowy, żołądek dopominał się o relaks, hormony szalały w tańcu na linie, która wreszcie pękła i zrzuciła ją w otchłań szpitala, lekarzy, kroplówek. A jednak wytrzymała. Pewnego dnia zdała sobie sprawę, że musi z tym skończyć. Była świadoma, że mogłaby kochać wizerunek Anny do końca życia. Pytanie: po co i czy ona tego chce ? Przecież Anka nie chciała.
To był gwałtowny odwrót. Zupełnie jak na wojnie. Taki rozkaz powinien wykonać Napoleon, gdy zapuścił się z wojskami w głąb Rosji. Nie zrobił tego, bo był zbyt dumny i za bardzo próżny. Nie umiał pogodzić się z porażką. Na taki gest stać nielicznych. Szalonych, szlachetnych i bardzo odważnych, którzy są gotowi do poświęceń, bo mają czyste serca.
... Był maj, kwitły bzy i słońce rozbudzało świat do życia. Dłużej nie potrafiła trwać w tym obłędzie. Uczucie umarło. Pochowała je z ulgą, że to już koniec. Został mały, ale głęboki ślad na sercu. Skrawek miejsca z wyrytym imieniem ANNA.
Potem chwilami jeszcze żałowała, że ma pustkę w sercu, że nikogo nie kocha, ale z drugiej strony było jej lekko i czuła się uwolniona od ciężaru emocji, które nie miały wtedy szans na zmaterializowanie się.

Teraz obie mają po 30 lat. Spotkały się. Brak kontaktu wzrokowego przez kilka lat, spowodował widoczne napięcie... u Anny. Aśka była spokojna i pewna. Po raz pierwszy Anna zobaczyła kobietę, która oddała jej serce jeszcze nie wiedząc o tym, że jest lesbijką. Aśka zrobiła na niej bardzo dobre, silne wrażenie, świadomej siebie i swojej mocy - kobiety. Nie znała jej z tej strony. Nie przeczuwała. Czuła dziwny dreszcz, gdy spoglądała jej prosto w oczy. Aśka nie odwracała wzroku. Wręcz prowokowała ten kontakt. W końcu już od dość dawna jest świadoma tego, czego chce od kobiet i co może im dać. Gdy zobaczyła Annę, skurcz wrócił na sekundę i zawahała się. Ale tylko jeden raz. W momencie gdy ich oczy się spotkały. Miała ochotę mocno ją przytulić. Tylko tyle... i aż tyle. A potem spojrzała na małego chłopca, którego Anna trzymała za rękę. To był jej syn. Nie szukała wzrokiem obrączki na jej palcu, bo wiedziała, że jej tam nie ma. Aśka uśmiechnęła się w głębi serca do tego widoku, choć poczuła się nagle bardzo samotna.

Coś wróciło? Może.
Kocha ją nadal? Zawsze będzie.
Czy coś z tego wyjdzie?...

cdn...
3 listopada 2002.
Data publikacji w portalu: 2003-07-29
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Łódź. Przyjazna psycholożka
smaku Dzień dobry, chciałabym zapytać, jeśli można: jaka jest moja orientacja, jeśli jestem lesbijką i czy byłoby to oszukiwanie kobiet, gdyby mnie zobaczyły i stwierdziły, że jestem facetem?... opinia dodana 2019-05-27 21:18:35
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Goblin Market - Rossetti Christina
A mnie się to tłumaczenie podoba. Jestem anglistką, literaturoznawczynią, i mogę zapewnić, że fragmenty...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019