OPOWIEŚCI SARY III - Jeżeli miłość jest...

Anthy
Będąc bezrobotną, mimo dyplomu w kieszeni, zdecydowałam się na wyjazd do Londynu. Znałam angielski na tyle, by móc w miarę swobodnie się porozumieć, ale mimo to czułam obawę przed wyprawą w nieznane. Obawę i nadzieję zarazem.

Londyn spodobał mi się od pierwszego wejrzenia. Jego specyficzny klimat - nowoczesność nasycona duchem przeszłości.
Zdecydowałam się szukać pracy z zamieszkaniem, by móc więcej zaoszczędzić. Brałam pod uwagę opiekę nad dziećmi lub sprzątanie.

Pojechałam na rozmowę w sprawie pracy. W okolicach Londynu. Podróż trochę mi się dłużyła. Czułam mrowienie w żołądku, co było niewątpliwą oznaką zdenerwowania.
Gdy przybyłam na miejsce, ujrzałam okazałą rezydencję. I olbrzymi ogród. Coś bajecznego. Miałam nadzieję, że sobie poradzę. Maskując niepewność nikłym uśmiechem, ruszyłam na spotkanie potencjalnych pracodawców.

Dostałam pracę! Bardzo się ucieszyłam! Usiadłam na sofie w swoim nowym pokoju i starałam się uporządkować myśli. Przede wszystkim moje obowiązki. Miałam od jutra rozpocząć pracę jako osoba do towarzystwa starszej pani - Lady Ann. To emerytowana nauczycielka, z którą miałam spędzać czas na rozmowach, spacerach i czytaniu książek. Prócz niej dom zamieszkiwali - jej syn z żoną - Caroline i Robert Hevitt, ich córka Gail, kuzyn James, służba, no i ja - ktoś pomiędzy. Poznałam wszystkich, prócz Gail.

Polubiłam Lady Ann, przemiłą, dystyngowaną starszą panią. Praca dla niej była przyjemnością. Jej syn i synowa rzadko bywali w domu, James cały czas ślęczał nad książkami w bibliotece. Zaś Gail... była inna. Z całą pewnością. Piękna, wysoka, o miedzianych włosach sięgających ledwie za uszy i błękitnych oczach, których wyrazu nie potrafiłam zrozumieć. Jej zagadkowe spojrzenie zarazem przyciągało mnie i odpychało. Gail była intrygująca.

- Jak masz na imię?
- Sara, Lady Gail.
- Wystarczy Gail.
- Rozumiem.
Gail zaskoczyła mnie, gdy spacerowałam po ogrodzie. Jak zwykle miała nieodgadniony wyraz oczu, do którego z wolna zaczynałam się przyzwyczajać.
- Dlaczego tu jesteś?
- Potrzebowałam pracy - odparłam.
- Jesteś zadowolona? - badała mnie dalej
- Na razie tak - stwierdziłam
- Źle się czuję - szepnęła nagle
- Czy mogę jakoś pomóc? - spytałam niepewnie
- Wątpię - roześmiała się nieco opryskliwie
- Boli Cię dusza? - spytałam spokojnie
Gail zamarła i popatrzyła na mnie z niedowierzaniem.
- Jak zgadłaś? - szepnęła
Spuściłam wzrok pod jej przenikliwym spojrzeniem.
- Widzę to - również szepnęłam - Chodź, wracajmy do domu. Robi się chłodno.
Poszła za mną potulnie. Milczałyśmy.

Zaczęłyśmy spędzać ze sobą sporo czasu. Z początku podchodziła do mnie z rezerwą. Potem z rosnącym zaciekawieniem, czasem z pokorą a kiedy indziej z hamowanym gniewem. Była zmienna.

Rodzina Hevitt polubiła mnie, zaakceptowała. Kuzyn James coraz częściej szukał okazji do rozmów. Miły, cichy mężczyzna, pasjami lubiący czytać stare i opasłe tomy historii starożytnej. Lady Ann była opanowana i życzliwa, państwo Hevitt - kulturalni a Gail... cały czas mnie obserwowała. Nie widziałam, by cokolwiek robiła. Nie jeździła do pracy, nie spotykała się z ludźmi. Całe dnie spędzała jeżdżąc konno, czytając a najczęściej rozmyślając.

Późnym wieczorem patrzyłam na swoje odbicie w lustrze. Smukła sylwetka, jasna, wręcz blada cera twarzy, na tle której moje czarne oczy i brwi robiły intensywne wrażenie, długie czarne włosy. Za mną stała niewidzialna samotność.

- Lubię z tobą przebywać - zakomunikowała mi Gail
- Ja też lubię spędzać z tobą czas - odparłam ze śmiechem
Spochmurniała.
- Co się stało? - spytałam
- Chciałabym zostać z tobą na zawsze - odpowiedziała
- To nie zależy od nas - stwierdziłam
Przymknęła oczy. Wiedziałam, że znów cierpi. Czułam to. Coś w niej nie pozwalało jej normalnie żyć, raz po raz szarpiąc duszę.
- Gail - szepnęłam - jestem.
Tylko tyle a może aż tyle.

Termin zakończenia ważności wizy zbliżał się nieubłaganie a ja już zdążyłam przyzwyczaić się do życia tutaj. Nie chciałam jednak pozostawać nielegalnie. Powiedziałam o tym Jamesowi. Wówczas on niespodziewanie zaproponował mi małżeństwo. Byłam zaskoczona, ale nim zdążyłam jakoś zareagować na jego ofertę ...
- Nieee - usłyszałam krzyk Gail, krzyk rozpaczy.
Nie zauważyłam jej wcześniej. Siedziała na schodach. Płakała, była przerażona, zła a może nawet wściekła. Cała się trzęsła. Pojawili się wszyscy i patrzyli na nią bez zdziwienia, ale za to ze smutkiem i... znużeniem. Patrząc na nią, nagle poczułam, że wiem, co powinnam i co chcę zrobić.
- Gail - pochyliłam się nad nią - czy chcesz bym została z tobą?
- Zrobiłabyś to ? - niemal bezgłośnie zaszemrał jej głos
- Tak - odparłam pewnie
- Marzę o tym, ale... nie chcę, byś decydowała się na to z litości - wydusiła z siebie Gail
- Nie robię tego z litości - stwierdziłam stanowczo
Nie kłamałam. To stało się dla mnie oczywiste od chwili, gdy zrozumiałam jak bardzo Gail mnie kocha i jak ja kocham ją. Nie przerażało mnie jej zagubienie. Widziałam, że jej dojmująca samotność tylko pogłębiała ten stan. Byłam na tyle silna, by pomóc Gail pokonać jej demony i przynieść ukojenie duszy. Potrafiłam zapomnieć o własnej, ciemnej stronie przeszłości i móc czerpać pozytywną energię z wygranej walki samej z sobą. Ale to już inna historia ...
A sprawa wizy. No cóż, na pewno coś wymyślę.

6.10.2003
Data publikacji w portalu: 2003-10-19
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Bycie gejem na Kaukazie - film online.
RysioPyyysio Mimo skali kampanii karnej żaden z Czeczenów nie zwrócił się do rosyjskich organów ścigania z oskarżeniem.😜 opinia dodana 2019-02-19 13:19:56
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019