ÓSMA CZĄSTKA POMARAŃCZY

Nastka P.
1. Ja i wszechświat
Oh, putain de merde*. I jest to chyba właściwe słowo. W tłumie smętnych, nawiedzonych przez 13 muzę grafomanek, nagle znalazłam kogoś, kto zaszokował mnie swoją oryginalnością...Chwytam się uporczywie kalkowatych porównań, ratują mnie te jej nieprzemyślane, a może właśnie za bardzo przemyślane sformułowania, zwykła gra słów, której i ja się oddawałam z rozkoszą, kiedy chciałam wydać się mądra i tak oryginalna... Ratuję się, aby się przed sobą nie przyznać, że mogłabym się w niej zakochać?
Zakochać, to słowo tak dziwnie brzmi w mojej głowie, tak jakbym wbijała gwoźdź w ścianę: za-ko-chać. A co to właściwie znaczy? Moje miłostki, moje namiętności, chęć zerżnięcia kogoś i to zdanie, potwierdzone przez autorytety: kobieta nie potrafi lekko traktować seksu, aby się z kimś pieprzyć, musi go kochać.
Ciekawe, ile z kobiet pieprzonych przeze mnie było przeze mnie kochanych? Jeśli odjąć te pijane momenty, kiedy kocha się cały świat i tę ciemność - nastroju chwilo, która pozwala uwierzyć, że naprawdę można kogoś pokochać ot, tak, na jednej dyskotece, na jedną dyskotekę.
- Naprawdę mnie kochasz? - i szczęśliwy uśmiech. To była reakcja Renaty, mojego wakacyjnego podrywu, ucieszyła się i uwierzyła, bo czyż nie wierzy się dziewczynie, która właśnie ci liże podbrzusze i daje ci orgazm?
Zamykam komputer, to brzydko czytać cudze teksty, brzydko śledzić myśli, które nie są skierowane do mnie, to bardzo brzydko z mojej strony, że weszłam w dokumenty Domi, to bardzo brzydko z jej strony, że niektóre teksty opatrzyła hasłem wstępu... Świat jest bardzo brzydki i ja jestem brzydka.
Domi przysłała mi SMS-a. Zaliczyła egzamin, mój talizman znowu przydał się komuś, nie komuś, ale jej, mojej nowej kochance, przyjaciółce i admiratorce.
Jak tylko weszła do domu, zaczęłyśmy się kochać. Lubię jej chłodne palce i rozgrzane uda. Lubię, kiedy pieści moje piersi, są duże, nabrzmiałe, ciąża nie zostawiła na nich żadnych widocznych śladów, powiększyła mi je tylko nieco.
- Chciałabym być twoją dziewczyną - szepnęła i to było pierwsze jej zdanie od dwóch godzin wypełnionych namiętnością i bolesnymi ukąszeniami.
Mimi lubi, jak ją drapię i gryzę, lubi mocne pocałunki i moje piekące policzki wymierzane z precyzją i siłą. Może jest trochę masochistką, może, może... Czy przyjemnie jest bić usta, które dopiero co się całowało? Nie zastanawiam się, tylko uderzam, a ona ma przerażone oczy i widzę, jak się pogrąża w rozkoszy.

2. Ja i tylko ja
Stoję nago przed lustrem. Jestem piękna. Mam długie, kasztanowe włosy i czarne oczy. Pół roku po urodzeniu dziecka pojechałam z przyjaciółmi w góry na sylwestra. Wszyscy faceci się za mną oblizywali. Miałam nawet miejscowego wielbiciela, pana Gustawa, któremu w tańcu ze mną szło równie dobrze jak z końmi na polu. A może i nawet lepiej. Łapał się raz po raz za serce, myślałam, że go zaraz trafi apopleksja, ale nie, on się tylko tak rozszalał i wszedł w rolę hiszpańskiego torreadora, zarzucając mi na szyję góralską chustę.

3. Mimi
Kilka miesięcy temu, podczas wakacji, zostałam poderwana przez 16-latkę. Tak przynajmniej na początku oceniałam to szczeniactwo.
Jak w każdą sobotę, bawiłam się w klubie dla homo. Muzyka była niezła, jak zwykle szalałam na parkiecie. Podeszło do mnie pół chłopię, pół dziewczę, zdjęło ciemne okularki i zaprezentowała mi takie śliczne oczka niebieskie z czerwonym. Uśmiechnęłam się do siebie, myśląc: dziecko chce sprawić na mnie wrażenie.
– Umów się ze mną na piwo - powiedziała do mnie, gdy zmęczona tańcem usiadłam koło niej.
Umówiłam się.

4. Dominika raz jeszcze
Wróciłam wcześniej z gór i natychmiast wysłałam SMS-a do Mimi. Spotkałyśmy się wieczorem, wstąpiłam po nią, wracając z korepetycji. Czekała na mnie, trochę jakby speszona, a trochę jakby niecierpliwa. Poszłyśmy do Szuflady.
Kiedy weszłam na parkiet, jak zwykle, oblepiły mnie spojrzenia mężczyzn. Kobiety też na mnie patrzyły, ale rzadko były to spojrzenia sympatyczne.
Mimo, że to nie jest to knajpka, zaczęłyśmy razem tańczyć. Domi nie była wcale ładna, dziwnie się czułam, bo porównanie jej chłopięcej sylwetki i króciutkich włosów z ponętną kobiecością mojej przyjaciółki, Laurence, zbyt mnie zaszokowało, abym mogła odczuwać jakąkolwiek przyjemność. Byłam raczej zażenowana.
- Uwiedź mnie - powiedziała nagle Mimi
- Igrasz z ogniem - odpowiedziałam, kiedy usiłowała się do mnie mocniej przytulić - jestem specjalistką od uwodzenia, oszalejesz dla mnie. Po co ci to?
- Jeszcze nigdy dotąd nie oszalałam dla nikogo. A poza tym bardzo kocham moją dziewczynę.
Nie było to logiczne, bo jak tylko ją mocniej objęłam, jej ostre cycuszki ustawiły się natychmiast do ataku.
Odwiozłam ją do domu. Zaprosiła mnie do siebie na kawę, poszłam bardziej zniecierpliwiona jej nalegająca postawą, niż podniecona myślą o ewentualnym seksie. Zresztą, nawet mi to nie przyszło do głowy, bo od dawna już nie szukam towarzystwa do łóżka. Jakkolwiek mój wygląd na dyskotekach świadczy o czymś zupełnie innym, po urodzeniu dziecka kompletnie straciłam ochotę na seks. Poza tym mam już przyjaciółkę, Laurence, która na serio myśli o przyszłości ze mną.
U Mimi było dziwnie. Wyraźnie czegoś ode mnie oczekiwała, ale nie potrafiłam wyczuć czego. Podniecała mnie, zaczynała całować, a potem nagle odpychała i uciekała z rąk.
- Rozbierz się - powiedziałam do niej prowokacyjnie, oczekując, że się oburzy? Wyrzuci mnie za drzwi?
Rozebrała się, a raczej podciągnęła sukienkę. Przez parę sekund mignęły różowe plamki sutek i nagi, płaski brzuszek. Zdążyłam tylko zauważyć jasne, delikatnie owłosienie podbrzusza i znowu sukienka była w dole.
- Drażnisz się ze mną? Czego ty tak naprawdę chcesz, dziewczyno? – zapytałam, patrząc jej prosto w oczy.
- Niczego - powiedziała i wyszła do toalety.
Spakowanie moich rzeczy zajęło mi pół minuty. Wybiegłam, modląc się, aby potrzeby fizjologiczne przetrzymały ją w łazience jeszcze przez kilka sekund. Kiedy drżącymi z pośpiechu rękoma odpinałam blokadę skrzyni biegów, z bloku wybiegła Domi i rzuciła się w moją stronę, krzycząc na całą ulicę:
- Nataliaa! Nie odjeżdżaj! Nie zostawiaj mnie tak! Wróć, bardzo cię proszę!
Dopadła samochodu i złapała za klamkę. Po chwili namysłu otworzyłam. Wsiadła, tak jakby bała się, że jednak jej ucieknę. Żałowałam, że nie zdążyłam odjechać z parkingu. Wróciłyśmy do domu.
- Dlaczego chciałaś mi to zrobić ? - Mimi drżała na całym ciele, była bardzo zdenerwowana.
- Chciałam, żebyś chodziła z namiętności po ścianach przez całą noc - odparłam, patrząc jej bezczelnie w oczy.
- Tak byłoby naprawdę - odpowiedziała, ciągnąc mnie w stronę łóżka.
Tym razem nie robiła żadnych ceregieli. Uległam jej. Miałam ochotę na seks po raz pierwszy od trzech lat. Było to uczucie na tyle podniecające, że dałam się mu uwieść. Mimi była tak delikatna, że powoli wchodziłam w fazę. Całowała moją szyję, powoli wyplatała mnie ze spodni, rozpinała bluzeczkę
- Śliczne - szepnęła wyjmując z biustonosza moje nabrzmiałe piersi i to były jedyne słowa, które wypowiedziała, kochając się ze mną. Pieściła mnie bardzo długo, szyja, piersi, powoli przeszła na podbrzusze, rozsunęła mi uda i wpiła się ustami w moja szparkę. Czułam jak jej języczek penetruje każdy zakątek mojego ciała. To było cudowne, rozsmakowana w lizaniu, długo nie mogłam pogodzić się z faktem, że moja przyjaciółka, Lawrence, nie chce tego ze mną robić. Swoją drogą śmieszne, rodowita Francuzka nie lubi uprawiać miłości francuskiej...
Teraz poddawałam się chętnie pocałunkom Mimi, zdumiona, że aż tyle czuję. Podrapałam jej plecy i pogryzłam wargi. Kiedy dochodziłam do punktu kulminacyjnego, nagle wszystko we mnie opadło. Ona nie potrafiła mnie zaspokoić. Strzepnęłam jej ręce z siebie i usiadłam, wściekła bardziej na siebie niż na nią.
- Przepraszam - powiedziała, myśląc, że popełniła jakiś jej błąd.
- To ja przepraszam - odparłam - wymagałam od ciebie za wiele.
Bo skąd niby miała wiedzieć, że po długich, delikatnych pieszczotach wymagałam raczej pułku wojska niż jednej, delikatnej, kobiecej rączki.

5. Scena
W sobotę, jak zwykle, koleżanki wyciągnęły mnie do  klubu. Włożyłam moją blond perukę, która nadawała mi wygląd typowego kociaka i przyszłam wieczorem po Dominiki. Ona otworzyła mi drzwi i - przeżyłam szok: Mimi miała włosy do ramion, makijaż, wysokie obcasy i ostrą mini. Wauu! Była tak śliczna, ze nie mogłam od niej oderwać oczu. I to była ta druga niespodzianka, o której mi mówiła rano w łóżku. Wtedy po raz pierwszy uświadomiłam sobie, że ta jej pewność siebie może faktycznie ma jakieś podstawy. To jej szczuplutkie, chłopięce ciało i malutkie piersi były zupełnie na miejscu w połączeniu z czarną peruką i wyzywającym makijażem. Wyglądała jak paryska midinetka. Podniecająca i bezwstydna w siatkowych pończochach i, odsłaniającym płaski brzuszek, podkoszulku.
W klubie było głośno, duszno i ciemno. Nasze kunsztowne makijaże, peruki i starannie dobrane stroje zrobiły nam doskonałe entrée. Byłyśmy najpiękniejsze i wszyscy natychmiast to zauważyli.

6. Mój seks
Nie udał mi się wczorajszy dzień. Chciałam kontynuować pisanie pamiętnika, a zostałam zmuszona do pójścia do łóżka z Laurence tylko po to, aby jej udowodnić, że naprawdę nic już z nią nie czuję i że nie jestem już specjalistką od seksu.
Nie lubię seksu, nie lubię, jak mnie ktoś do niego zmusza, nie lubię, jak się mnie stawia mnie pod murem tylko dlatego, że cztery lata temu chciałam się zabawić i puszczałam się jak marcowa kotka.
Wieczorem poszłyśmy z Dominiką na dyskotekę, a po dyskotece, jak zwykle, do niej. Czekała niecierpliwie na moje pieszczoty, a ja zamiast o namiętnych pocałunkach, myślałam o miękkiej pościeli i spokojnym śnie, takim bez przerw na herbatkę dla dziecka i szturchania chrapiącego głośno męża.
Mimi zrzuciła perukę i zaczęła mnie rozbierać.
- Rozłóż łóżko - powiedziałam, myśląc z rezygnacja, że i ona będzie dzisiaj bez litości.
Była bez litości.

7. List
Domi napisała do mnie list. Jakże się ubawiłam, widząc na kopercie znaczek, który wyprosiła ode mnie 2 dni wcześniej;
„Powiedz mi, co czujesz, gdy zdejmuję ci buty
Powiem Ci, co czuję, gdy zdejmuję ci buty...
Moje palce nie dotykają jeszcze Twojej skóry, pulsują dopiero na sznurowadłach. Nie wolno mi ich rozwiązywać.. nie wolno mi...kark mi sztywnieje, brakuje mi śliny, chcę na ciebie spojrzeć. Je t`adore...*
Opuszkami palców zakreślam kształt Twoich stóp. Nie mogę się od nich oderwać. Pomiędzy nami taki cienki materiał NIE-CISZA, dotykasz dłonią mojej głowy, odchylasz ją nagłym szarpnięciem za włosy. Chcesz widzieć moją twarz.
Wędruję przez noc, przez świt, z ciałem wplecionym w twoje palce, ze wzrokiem utkwionym w Twoje piersi. Cała twoja. Najbardziej.
Twoja realność tak bliska i choć wiem, że nigdy nie będzie naprawdę moja, to teraz, gdy smakuję Twoje usta, gdy zamykasz mnie w swojej dłoni, Twoja obecność staje się na tę chwilę moją . Naszą. Jesteśmy. Istniejemy. Wślizguję się w twoją skórę... Dotykasz mnie, oswajasz moje piersi, wpijasz się we mnie paznokciami, wprowadzasz się do mnie, wchodzisz w moje wnętrze nagłym wygięciem przegubu dłoni... Chcę cię, meine Göttin.**
Nasza promenada ruchomego dotyku nie ma końca. I chociaż moje ciało nie krzyczy, milknę w pulsującym kręgu rozkoszy.
Madame
Madame séduisante
Superbe
Bonheur suprême***
Nawet wtedy, gdy nie wolno mi rozwiązać Twoich sznurowadeł.”
Wsuwam list z powrotem do koperty i zamyślam się przez chwilę.
Chyba wreszcie kiedyś pozwolę jej rozwiązać te cholerne sznurówki.

8. Koniec. Koniec?
Obserwuję Twoją sylwetkę oświetlaną reflektorami przejeżdżających samochodów. Opierasz się o kolumnę bramy i palisz „Nestory”. Stoję przy oknie, gotowa do zniknięcia jak tylko podniesiesz wzrok. Jesteś taka bliska, taka znana i taka moja. Lampy rysują miękko twój profil wrażliwego dziecka i tylko dym papierosowy wskazuje mi kierunek twojego spojrzenia. Powoli obieram pomarańczę. Chłodny, gęsty sok spływa mi po palcach i perlistym sznureczkiem kropel zbiera się we wnętrzu moich dłoni.
Chodź, Dominika, chodź do mnie. Pokochajmy się dzisiaj, bo jutra już nie będzie.

Nastka P.

* jęz. franc : o, kurwa
** jęz. franc uwielbiam cię
*** jęz. niem : moja kochana
**** jęz. franc : Pani
Pani czarująca
Cudowna
Szczęście absolutne
Data publikacji w portalu: 2004-03-29
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Łódź. Przyjazna psycholożka
smaku Dzień dobry, chciałabym zapytać, jeśli można: jaka jest moja orientacja, jeśli jestem lesbijką i czy byłoby to oszukiwanie kobiet, gdyby mnie zobaczyły i stwierdziły, że jestem facetem?... opinia dodana 2019-05-27 21:18:35
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Goblin Market - Rossetti Christina
A mnie się to tłumaczenie podoba. Jestem anglistką, literaturoznawczynią, i mogę zapewnić, że fragmenty...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019