MÓJ BOLTON

Axamitek
Dojeżdżając do jej domu miałam tylko jedno pytanie w głowie. Zastanawiałam się czy jej ponowne zaproszenie było prowokacją, czy też chciała przekonać się, jak to jest z kobietą w łóżku. Otworzyła drzwi z wyraźnym zaskoczeniem. Jej twarz szybko przybrała obojętny wyraz z domieszką uprzejmości, lecz oczy zdradzały jednak przyjemny ognik satysfakcji z tego, że oto przed jej drzwiami stoi osoba, którą dziś kolejny raz kokietowała w biurze. Robiła to od miesiąca, a może od momentu, gdy tylko zorientowała się, że zdecydowanie wolę kobiety. Gdy weszłam, musnęła mnie lekko w policzek, dotykając kącika moich ust. Bez pytania zdjęłam z siebie mokry płaszcz i z dokładnością szatniarza powiesiłam na wieszaku, czując jej spojrzenie na  plecach. Stała w niezwiązanym szlafroku, opierając się jedną nogą o ścianę. Ręce schowane za siebie powodowały, że szlafrok był lekko rozsunięty, odsłaniając pierwsze zarysy piersi. Najwyraźniej ciało spragnione było pieszczot. Wystarczyło tylko podejść i uchwycić jej kolano, zakładając za siebie i mocno przylgnąć. Nie mogłaby się nawet cofnąć. Za nią była tylko ściana.
-Wejdź, rozgość się. Może chcesz drinka?
-Nie. Mam nadzieję, że nie przeszkadzam.
-Nie... cieszę się, że cię widzę, ale.....
-Ale nie spodziewałaś się mnie. Dokończyłam, przejmując jej uprzejmy ton.
-Tak... myślałam, że to mój znajomy, ale... nieważne. Wejdź i zrób sobie drinka, ja właśnie chcę wziąć prysznic, więc troszkę na mnie poczekasz.
-Dobrze, poradzę sobie.
Otarła dłoń o moją rękę, jakby chciała przez moment ją uchwycić.
-Zajmie mi to kilka minut. Chyba się nie śpieszysz.
-Nie. Jeśli chcesz, zostanę tym razem nieco dłużej.
Przez moment zawahała się. Nie spodziewała się tak bezpośredniej propozycji. Uśmiechnęła się chyba raczej, chcąc ukryć swoje zaskoczenie.
-Dobrze. Zostawiam cię. Tylko proszę, nie odbieraj telefonu .
Odwróciła się, poprawiając szlafrok. Przez moment chciałam jej zaproponować wspólną kąpiel, ale wyraźnie zabrakło mi odwagi. Mam teraz całą noc przed sobą, chyba wystarczająco długą, aby zdążyć razem znaleźć się pod prysznicem. Ciekawe, co oznaczało - nie odbieraj telefonu -czyżby bała się, że po przeciwnej stronie ktoś usłyszy mój głos. Zresztą to bez znaczenia. Ważne, że tu jestem i już nie wycofam się tak, jak zrobiłam to ostatnim razem, idiotycznie tłumacząc się, że boli mnie głowa. Weszłam do pokoju, rozglądając się jak złodziej. Naprzeciwko, w sypialni stało rozesłane łóżko, ale najpierw trafiłam wprost do kuchni. Wyciągnęłam z lodówki wodę mineralną i nie szukając szklanki, piłam łapczywie z butelki. Dopiero teraz moje mięśnie rozluźniły się, zupełnie jak silnie rozgrzana machina, która nagle została schłodzona wodą. Wróciłam do pokoju. Na stoliku stała butelka whisky i jej szklanka ze śladami szminki. Upiłam łyk chcąc spróbować czegoś, co należy do niej. Nalałam dużą porcję złotego płynu i jednym haustem wypiłam do dna, hamując ręką stróżki cieknące po brodzie. Powtórzyłam jeszcze raz, tym razem rozkoszując się ciepłem rozlewającym się leniwie po całym ciele. Najwyraźniej alkohol utrzymał pierwsze rozluźnienie mięśni, a każdy kolejny łyk dawał spokój myślom. Na stoliku leżały jakieś papiery, czasopisma i wydruk wyglądający na list. Hiszpańskojęzyczne papierzyska nie mogły mnie zainteresować, więc wzięłam pierwsze z brzegu pismo i usiadłam na kanapie, bezsensownie kartkując strony, przyglądając się jedynie twarzom modelek. Łapczywie połykałam zwartość mojej szklanki, obawiając się, że napięcie mięśni powróci w momencie, gdy wyjdzie z łazienki i zabraknie mi odwagi . Nalałam jeszcze jedna porcję i  usiadłam rozglądając się po pokoju. Dopiero teraz zauważyłam, że dobiegająca mnie cicha muzyka nie pochodzi z telewizora, którego obrazy nie miały nic wspólnego z kolejnymi tonami. To kolumny szeleściły dziwną muzyką tonów, hałasów, pomruków. Spojrzałam w okno. Konary drzew wyginały się szaleńczo pod wpływem ostrych podmuchów wiatru. Gdy ustawał, w świetle latarni ulicznej pojawiały się szare cętki deszczu. To nie tylko muzyka, ale i skowyt wiatru dochodził do wnętrza, nadając jej przypadkowe tło. Nagle usłyszałam hałas tłukącego się szkła, najwyraźniej odgłos pochodził z łazienki. Początkowo chciałam tam pójść, ale zrezygnowałam. Miałam nadzieję, że nic jej się nie stało. Teraz już spokojnie, drobnymi łykami popijałam whisky. Zamknęłam oczy, starając się wsłuchać w muzykę. Próbowałam wyobrazić sobie sytuację, w której będę mogła być bliżej niej. Nagle wyczułam jej obecność. Zaskoczyła mnie. Musiała skradać się jak kot. Drgnęłam jak przestraszony dzieciak. Serce, szybko przepompowywało krew do skroni. Uśmiechnęła się i sięgnęła po moją szklankę, lekko przechylając ją do swoich ust, skrzywiła się.
-Hm, mocna jak diabli.
Siedziałam znowu spięta, bacznie przyglądając się jej twarzy.
-Może chcesz wina?
-Nie.
-A może ja też zostanę przy whisky.
Oddała mi szklankę i sięgnęła po butelkę. Odwróciła się, kierując szyjkę butelki do mojej szklanki. Patrzyła na mnie, zupełnie nie interesując się, ile mi wlewa.
-Dosyć , dziękuję. Jeszcze dwie takie szklanki a porządnie się wstawię.
-Chyba bez tego nie zaczniesz normalnie ze mną rozmawiać. Szkoda. Myślałam, że nie będę dziś skazana na monolog.
-Dlaczego. Nie. To prawda, że nie mam nastroju na dyskusję taką jak ostatnio, ale czekam na twoje pytania
-Nie mam żadnych pytań... a... może jedno małe.
-Tak? Tylko jedno?
-Chcesz się kochać?
Tym razem zamiast uśmiechu, mocno wbiła swoje spojrzenie w moje oczy. Odczekałam chwilkę, zastanawiając się, co jej odpowiedzieć. Od początku to ja ją zaskakiwałam, teraz ona przejęła pałeczkę. Po co w ogóle zadaje takie pytania. Moje pojawienie się tutaj jest chyba wystarczająco jednoznaczne. Patrzyłam na nią, mając kompletną pustkę w głowie. Sekundy przeradzały się w minuty a żadne słowo nie padło. Nalała sobie whisky, dolała coli i odstawiła na szafkę obok kanapy, maczając tylko usta. Bez chwili zastanowienia usiadła na moje uda, obejmując jedną ręką szyję. Spojrzała jeszcze raz badawczym wzrokiem i  przysunęła twarz do moich ust. Zamknęłam oczy, czując jak muska językiem moje usta, potem wyciera je policzkiem, stopniowo wdzierając się w  ich głąb. Coraz gwałtowniej atakowała językiem, to znowu powracała do lekkiego muskania. Nagle mocno przywarła do mnie całym ciałem. Po chwili odsunęła się, a ja natychmiast otworzyłam oczy, obawiając się jakiegoś nagłego, dzikiego ruchu. Patrzyła na mnie z  taką samą szerokością źrenic jak przedtem. Milczałam, spoglądając na zmianę w jej przeraźliwe zielone tęczówki. Wyjęła mi z ręki szklankę i upijając łyk, postawiła obok swojej. Sięgnęła po moje dłonie, zamknęła powieki i lekko przytuliła je do swoich piersi. Przesuwając je w dół położyła delikatnie na swoich udach. Teraz dając mi prawo dotykania jej, objęła moją szyję, rozpoczynając rytuał całowania. Byłam wciąż sparaliżowana, ale już po kilku sekundach moje palce po centymetrze studiowały dane im pole. Coraz śmielej sunęły po jej ciele, dając moim zmysłom obraz tego, co kryło się pod miękkim szlafrokiem. Gdy obrysowałam linią jej piersi, sięgając do sutków, po chwili gwałtownie ugryzła mnie w usta. Jęknęłam, ale ona uśmiechnęła się jak dziecko i już po chwili lizała ukąszone miejsce z niesamowitą delikatnością. Zsunęłam jej szlafrok z ramion, lekko odpychając ją od siebie. Odsunięta na krawędź moich kolan oparła ręce na swych udach i wypięła do przodu piersi, po czym lekko powstając, przyciągnęła do nich moją głowę. Językiem objęłam ich kształty, prowadząc sutki pomiędzy zębami. Czułam jak pęcznieją, jak wdzierają się do moich ust. Gdy piersi były mokre od mojej śliny, ręce powędrowały w kierunku jej łona. Poczułam miękkie owłosienie. Ręką sięgnęłam za nią, gładząc pośladki i obrysowałam jej otwarte przede mną uda. Poczułam jej wilgoć, która wchłaniała mnie swoim ciepłem. Chciałam wejść w jej zapach. Jej ciało wyraźnie zaczynało pulsować pożądaniem, a każdy mój ruch wywoływał cichy pomruk zadowolenia. Całując mnie na oślep, liżąc szyję, policzki, kąsając lekko usta, zaczęła mi rozpinać bluzkę. Każdy pojawiający się centymetr ciała nagradzała dotykiem ust. Objęłam jej plecy, czując przyjemną delikatność skóry. Pośladki elastycznie przemieszczały się w rozpiętych dłoniach i napinały się, gdy palcami dotykałam trójkąta jej podniecenia. Szlafrok zsunął się na podłogę, odkrywając cały obraz piękna jej ciała - zupełnie jakby wiedział, w którym momencie to zrobić. Gdy zdjęła mi bluzkę, ześlizgnęła się z kolan i patrząc prosto w oczy rozpinała pasek od spodni. Potem gryząc ich materiał w moim kroczu, falowała górując nade mną. Moje pożądanie budziło się, łechcząc ciepłem środek mego ciała. Nachyliłam się nad nią, obejmując jej głowę rękami, wpijając się w jej pełne usta, wepchnęłam język, czując jej mokre podniebienie. Nie dawała za wygraną, jej język był silniejszy w starciu o kolejne pocałunki. Chciała wrócić do rozpinania spodni, ale mocno przytrzymałam jej głowę. Jak spłoszone dziecko wlepiła rozbiegane oczy w moje, czekając na usprawiedliwienie mojego postępowania.
-Nie spieszmy się, może najpierw pozwolisz mi wziąć prysznic.
Roześmiała się, jakby drwiąc tym śmiechem ze mnie i położyła się na plecach. Skrzyżowała nogi i machając jedną jak dziecko chlapiące się w wodzie, powiedziała.
-Naturalnie, tylko dlaczego nie wpadłaś na ten pomysł wcześniej.
Spojrzałam na nią i uśmiechnęłam się wstając.
- Mogłaś to zaproponować.
-Nie wpadłam na ten genialny pomysł.
-Chyba nie musimy się śpieszyć. Mam nadzieję, że nie nadejdzie zaraz twój facet.
-Nie - odburknęła krótko i niechętnie. Chyba była zła nie tylko za to, że nagle przypomniało mi się o kąpieli. Skuliła się, podciągając pod brodę kolana i palcem zaczęła kreślić coś na dywanie. Wyglądała jak odepchnięte, naburmuszone dziecko. Przykucnęłam na chwilkę, całując jej kolana i ramiona. Naśladując jej ton powiedziałam.
-Zajmie mi to kilka minut . Dobrze?
-Ok., nie ma sprawy.
Zdjęłam spodnie i rzuciłam na kanapę, wiedząc, że dokładnie będzie studiować moją nagość. W łazience spojrzałam w lustro. Była tam zadowolona z siebie kobieta z rozczochranymi włosami i wyraźnymi śladami ugryzień. Były to raczej pęczniejące pod skórą zaczerwienienia. Odkręciłam prysznic, powoli wchodząc pod jego strużki. Oparłam się o jeszcze zimną ścianę i mydląc ciało, poddawałam się gorącym uderzeniom wody. Nagle otworzyły się drzwi.
-Zapomniałam ci dać świeży ręcznik. Mówiąc to, położyła go na umywalce, kolejny raz dokładnie studiując moje nagie ciało. Poczułam się lekko zawstydzona, ale sytuacja była wyrównana. Ona też była naga. Po chwili wahania weszła do mnie pod prysznic, sięgając po mydło. Wylała je na dłonie, potem na moje ciało i nie zważając na spłukującą je wodę powoli masowała moje plecy zataczając koła, masując w dół i w górę. Napierała coraz mocniej na mnie, aż jej piersi przejęły rolę rąk. Przykucając, to znów prostując się, wylewała nowe porcje mydła rozprowadzając je perfekcyjnie całym ciałem. Był to niezwykły taniec, gra zachęcająca do nieskończonej zabawy. Schodziła coraz niżej za każdym razem czekając na spływającą po moim brzuchu stróżkę mydła. Wspięła się na palce, aby mnie pocałować a raczej ponownie ugryźć i zgrabnie nogą oplotła moje nogi, masując wciąż plecy i pośladki. Zaczęła lizać brodę, szyję i ramiona. Odchyliła się lekko, chcąc roztrzepać mokre włosy, ale strumienie wody nie dawały za wygraną. Posłusznie klęknęła przede mną i powoli doprowadzała mnie do obłędu. Czułam jak wszystkie cząstki przenoszą niesamowitą rozkosz, kierują się jak stado zwierząt w jednym tylko kierunku - tam gdzie czułam obecność jej ust. Zaciskałam mocno zęby, opierając się o ścianę, bojąc się, że zaraz stracę panowanie. Ona nie przestawała. Coraz silniej napierała, jakby chcąc mnie wchłonąć. Nie mogłam już wytrzymać presji podniecenia. Objęłam jej głowę i delikatnie odchyliłam, uwalniając się od jej drapieżnych ust. Spojrzała zdezorientowanym wzrokiem, ale nie czekając, chwyciłam mocno jej ramiona, wznosząc ją do siebie. Objęła moją szyję, rozstawiając nogi. Chwyciłam jej pośladki jak dwie kształtne kule i uniosłam do góry wchodząc w nią po chwili tak mocno, aż jęknęła, poddając się falowaniu. Napierałam całym swoim ciałem, chcąc zgnieść ją, rozerwać, rozszarpać każdy element podniecenia. Przy każdym ruchu jęczała, gryząc mnie na oślep. Wczepiała się w moje ciało i włosy, z równą siłą oddając mi każdy ból rozkoszy. Oddychała coraz głośniej charcząc, jęcząc, wyjąc z zaciśniętymi zębami. Paznokcie jak tępe haki zaczęły przebijać moją skórę, jakby był to tylko cienki pergamin. Ostatnie cząstki podniecenia napływały jak rozszalałe, dzikie konie wzywane jej jękami do ostatecznego spełnienia. Nie oddychała. To był jeden zlewający się w całość niemy krzyk, przerywany łkaniem dziecka. Przywarła do mnie mocno, jakby szukając schronienia w moim istnieniu. Nagle ostatni raz jej palce szarpnęły skórę pleców rozpaloną jak żarem słońca. Mój ból przelał się w obłędną rozkosz, totalny szał, uwolniony ze skupionego podniecenia. Zawyłam jak zwierze dobijane tępym narzędziem. Moje ręce drżały, wyzwalając resztę szaleństwa. Uwolniła mnie z objęcia, jakby nagle straciła przytomność. Odsunęłam ją na bok i przywarłam do zimnej ściany, czując jak woda koi rany pleców. Stałyśmy jak para zaskoczona deszczem, chowająca się pod ścianami budynku. Dopiero teraz poczułam, że rozregulowany kran funduje nam prawie zimną wodę. Przytuliła się do moich pleców, całując świeże ślady. Liżąc je sprawiała, że ból mój nie ustawał.
-Musimy to zdezynfekować - powiedziała z uśmiechem.
-Zbyt mocno cię podrapałam. Przepraszam - dodała cicho.
Wydałam z siebie tylko jęk. Byłam zbyt zmęczona, aby móc cokolwiek powiedzieć. Odetchnęłam głęboko i otworzyłam oczy. Jej uśmiechnięta twarz dawała mi dziwną przyjemność, niepojęte zadowolenie. Odgarnęła włosy i sięgnęła po ręcznik, aby mnie przykryć. Szybkimi ruchami wycierałam jej włosy, widząc pod ręcznikiem twarz dzieciaka z wydętymi z zadowolenia policzkami. Pocałowałam ją, czując jednak jak pieką mnie przy każdym napięciu pogryzione usta. Ucho także pęczniało mi od bólu. Czy ona zawsze tak gryzie, pomyślałam, jakby trochę przestraszona, co będzie dalej.
-Jesteś fantastyczna, jeszcze...
-Wiem -przerwała mi, chyba wiedząc, co dalej powiem.
Znowu mnie zaskoczyła. Ciekawe czy to pewność siebie, czy pycha dziecka.
- Co jeszcze wiesz?
-To, że jesteś... Nie przypuszczałam, że tak można kochać się z kobietą.
-Tylko tyle? To wszystko, co masz mi do powiedzenia? - prawie obraziła mnie tym swoim cholernym wyznaniem, ale nie zareagowałam.
-Nie, to nie wszystko, ale więcej powiem po...
-Po następnym razie. Tak? - teraz ja jej przerwałam, nie czekając na sprecyzowanie jej zagadki.
-Też.
Bardzo krótka odpowiedź zupełnie mnie satysfakcjonowała. Potraktowałam to jako nagrodę zamiast tych długich rozmów podczas ostatniej mojej wizyty. Podała mi ręcznik i odwróciła się, odkręcając ponownie prysznic. Czyżby nie miała jeszcze dosyć - pomyślałam lekko zaniepokojona. Na moje szczęście była to tylko szybka kąpiel. Stojąc przed lustrem studiowałam swoje zadrapania i ślady ugryzień. Owinięta w ręcznik sięgnęła po diabelną substancję .
-Auć... to szczypie.
-To chyba normalne - odrzekła bardzo poważnie.
-A czy gryzienie i drapanie do żywego ciała też jest normalne ?
Jej twarz w lustrze przybrała minę wyraźnego zdziwienia.
-Nie wiedziałam, że aż tak cię podrapałam, będę bardziej delikatna.
-Nie o to chodzi, to mnie nawet podnieca, ale zastanawiam się, jak będę wyglądać po całej nocy. Jeśli ją w ogóle przeżyję - szybko dodałam.
Nagle usłyszałyśmy sygnał telefonu. Spojrzała na mnie, jakby oczekiwała ode mnie odpowiedzi, kto dzwoni. Odebrała telefon bez wyraźnego zainteresowania. Rozmawiała kilka chwil, głównie starając się zniechęcić rozmówcę do złożenia jej wizyty. Gdy beznamiętnie odłożyła słuchawkę, odetchnęła kierując wzrok w moją stronę.
-To był Piotrek. Chciał koniecznie teraz wpaść.
-Czy to oznacza, że mam zbierać swoje zabawki?
-Ależ nie, przecież chciałaś zostać na noc. Nieprawdaż?.
Uśmiechnęła się jak karciany oszust i pogroziła mi palcem. Podeszła bliżej przyglądając się ze współczuciem moim zaczerwienieniom.
-Nie martw się, będę teraz bardzo uważać.
-Mam nadzieję, że mnie nie zagryziesz - powiedziałam z nadzieją w głosie a w duchu pomyślałam 1:0 dla niej... a może jednak dla mnie?
Data publikacji w portalu: 2004-04-08
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

info Nasze miejsca zagranicą
Goraleczka69 Hej jakieś kluby branżowe dla les w Norwegii?😊 opinia dodana 2018-10-21 21:22:36
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019