SPRAWĄ ZAJMIE SIĘ POLICJA I PROKURATURA

Lidka
10 styczeń, 04- artykuł

Sprawą zajmie się policja i prokuratura.
Wracając dzisiaj samochodem mojego ojca do, pozornie, normalnego domu, swoją uwagę ukradkiem przerzuciłam na  nieco bardziej przyziemne rodzaje doznań, aniżeli rozmyślania i refleksje nad kruchością bytu.
Radio. Mały, czarno guziczkowy przyrząd, umiejscowiony w centralnej części cocpitu ( czy jak to się tam zwie), służący do odbierania fal radiowych i zamieniania ich w monotematyczne, bezkształtne i bezsensowne skupiska dźwięków chaotycznie umiejscawiane na różnych stacjach...
Chcąc nie chcąc, sprowadzona 'na chama' do rzeczywistości, zaczęłam zagłębiać się w skrajny bulgot dochodzący z owego przedmiotu. Koktajl wesołej ballady silnika, pochrząkiwania nieznanego moim myślom kierowcy i świst wieczornego wiatru towarzyszył eufemistycznemu dla tlenu słuchowisku. I oto co słyszę:
1."blable blaeeeblaeble... zabił... blaabelebliiiblueee... syna... blaeebleuuubleee... SPRAWĄ ZAJMIE SIĘ POLICJA I PROKURATURA ."
2."blable blibleeeblablaba... kolega pobił... blable blable... koleżankę z klasy... blableblaeblea... na śmierć ...blablevlebeleleblee. SPRAWĄ ZAJMIE SIĘ POLICJA I PROKURATURA ."
3. "Blableblablablablee... dziecko w stanie krytycznym... blableblablabklaeble... karetka nie przyjechała. SPRAWĄ ZAJMIE SIĘ POLICJA I PROKURATURA ."
4."blalalallablabl.... w manifeście... blablablaba... mężczyzna użył granatu... blablaenleeebblable... zginęło... blableble. SPRAWĄ ZAJMIE SIĘ POLICJA I PROKURATURA ."

------------To już mnie kompletnie wybiło z wyjątkowo poczytalnego jak dla mnie toku myślenia. Was już ludzie kompletnie pop******. Nie wiem czy jestem w stanie stwierdzić, czy byłabym zdolna do masakry na różowych kółeczkach. Ludzie jesteście chorzy. Ja też. No to byłabym zdolna...?------------
Taką to optymistyczno egoistyczną myślą zakończyłam w chorym aspekcie serię brutalnych mordów mnożących się w odbiorniku radiowym.
Popatrzyłam przez niedomytą szybę, pokrytą delikatną warstwą szarego przyodzienia i śnieżnych łezek. Zobaczyłam to co zawsze. Odbijające się, zniekształcone światła latarni w witrynach pozamykanych sklepów. Mijałam je. A może to one mnie?
Ta współczesność chyba nam wszystkim nie wyszła na dobre. Straciliśmy resztki wiotkiego romantyzmu na rzecz nowego multipleksu. Lekkość figury oddaliśmy za BIG maca... ciekawe, co jeszcze będzie. To jeszcze nie Apokalipsa. Chyba.

Słyszę o... zarzyganej rzeczywistości, balansującej nad ognistą przepaścią mamony, na warkoczu z jelit i drutu kolczastego z obozów zagłady, z gett domów rodzinnych i miast, gdzie nigdzie nie jesteśmy bezpieczni. Gdzie nie możemy ufać przyjaciołom i rodzinie... gdzie w każdej chwili możemy zostać kulturalnie wydupczeni przez wszystko i wszystkich. Skala strat? 50 groszy - całe życie.

To nowoczesne, srebrzysto-platynowe powietrze, przesiąknięte zapachem śmietniska i ludzkiej krwi, wtłacza się do ciepłego osocza, dzięki płucom, zabarwionym na szaro, haftowanym nikotynową muliną. Tak razem z morderczą hemoglobiną, po wszystkich kończynach rozlewa się czerwona nienawiść, deformująca ,w zaawansowanym stadium, mózg, uniemożliwiając racjonalne i ludzkie myślenie. Ludzkie, nie współczesne.
A oczy... oczy, które uchodziły za zwierciadło duszy, w których tafli nasi dziadkowie oglądali swoje twarze, przytuleni w świetle księżyca... ehhhh... Teraz, zostało nam jedynie prowadzenie bezdotykowych prac archeologicznych nad wyszukiwaniem tej duszy, ukrytej pod warstwą fluorescencyjnej soczewki kontaktowej, zalaną hektolitrami kropel i upuszczonej w otchłań rozszerzonej białymi motylkami źrenicy... bez pewności czy w ogóle cokolwiek na jej dnie znajdziemy.
Chłoniemy przez powietrze, oglądamy... czasem nawet, będziemy to tego stopnia uprzywilejowani, że rzeczywistość łaskawie poczęstuje nas swoimi urokami na naszej własnej skórze.
Obudzimy się. Niewidomi na jedno oko. Bez czucia w palcach lewej dłoni. Z rozcięciem górnej wargi i stłuczonej potylicy. W jasnej nicości otoczeni fantomami w białych kitlach wyobraźni.
Poczujemy się wtedy jak prawdziwi współcześni, zasługujący na swoje miejsce w policyjnej kartotece, półkę w kostnicy lub w najgorszym wypadku łóżko szpitalne, zasłużony bulgot na swój temat w radiu, no i oczywiście, niesamowicie absorbujące i rzecz jasna wyłączne zajmowanie się sprawą przez POLICJĘ i PROKURATURĘ.
Data publikacji w portalu: 2004-04-24
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Bycie gejem na Kaukazie - film online.
RysioPyyysio Mimo skali kampanii karnej żaden z Czeczenów nie zwrócił się do rosyjskich organów ścigania z oskarżeniem.😜 opinia dodana 2019-02-19 13:19:56
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019