PIĄTEK

Imperfect
Kolejny piątkowy wieczór w towarzystwie M. Kilka godzin spędzonych w polonijnym klubie dla normalnych people only, spędziłam na oglądaniu pląsających na parkiecie panienek.
- Wiesz M, aż trudno mi uwierzyć, że kiedyś byłam podobna do nich...
Wreszcie po kilku godzinach zdychania wśród polonii przyjechalismy do branżowej knajpy, gdzie oczywiscie nikt nas nie zna i bez skrępowania można pogadac o wszystkim, bo przecież nikt nie rozumie naszej pięknej polszczyzny...
W tym barze dla kobiet tylko M wzbudza żywe zainteresowanie, panie ogladają go z każdej strony, szukają śladu biustu po obcislym podkoszulkiem. Śmiejemy sie z tego oboje. Dziękuje mu, że jest i że tu ze mna przylazi. Pamiętam, jak przyjeżdżałysmy tu z K jakieś 2 lata wcześniej. Mieli wtedy wieczorki z muzyka amatorek - bardzo romantyczne. Juz wtedy Jej nie kochałam, wiedziałam, że moje przetrwanie zależy od tego, jak daleko będę od jej chorego umysłu, swojego chorego umysłu na jej punkcie. Przeczuwała to, wtulając się we mnie każdej nocy, szeptała, że nareszcie odnalazła sens, na który tak długo czekała.
Popijając drinka, myślę o niej. M pyta, czemu zamilkłam, przytulam się do niego.
- Znowu o niej myślisz?
- To przychodzi tak niespodziewanie; nienawidzę jej i w pewnym momencie tęsknię... bardziej niż nienawidzę.
- Za dużo myślisz, a to do niczego nie prowadzi.
- Może halloweenowego cukierka? - przerwala naszą rozchwianą dyskusję barmanka przebrana za zombi, pochylając w naszym kierunku wazę pełną czekoladek;
- Nie, dzięki - mówię, nawet na nią nie patrząc;
- Ooo, ktoś wypiął się na moje dobre chęci
- Sorry, po prostu nie mam ochoty, ale i tak lubię twój makijaż!
- O, dzięki - odpowiedziała, robiąc migdałkowe oczy
- Nastepnym razem kupię jej grzebień - zażartowal M
- Co on powiedział? - zapytała przestraszona
- Że następnym razem kupi ci grzebień do włosów
- No wiesz co, przecież dziś halloween!
- Oj, kurde wiemy, tylko żartowałem - śmieje się M
- Skąd jesteście, Niemcy?
- Polska
- Oooooooo tak, a jak masz na imię? - oczywiscie, zapytała tylko o moje
- E a ty?
- Nancy
- Więc miło mi cię poznać, Nancy, jak często tu pracujesz?
- Każdy piątek
- No, proszę, ile to przebranie robi, dałabym sobie głowę uciąć, że nigdy w życiu cię wcześniej nie widziałam.
- A ja ciebie pamiętam, bo jako jedyna przychodzisz tu w towarzystwie, mhm, faceta - wysłała M pełne lekceważenia spojrzenie, tylko się roześmiał
- Daj spokój, przecież ja tu nikogo nie znam i nie wiem czy chcę poznać, założę się, że nie weszłabyś sama do branżowej knajpy w moim kraju
- No, tak, ale ja nie mowię po polsku
- To nie ma znaczenia, ja nie mowię po angielsku
- Huahuahua - zaśmiała się głośno,
M wyszedł niby do kibelka, tak naprawdę chciał, żebym wreszcie z kimś porozmawiała, poznała kogoś, na kim może, moze kiedyś zaczęłoby mi zależeć. Zawsze powtarzał mi:
"Ty nie możesz byc sama, zrozum, popatrz na mnie, 27 lat samotnosci. I co mi z tego zostało??"
"Tak, tylko, że ja nic nie czuję, tak jakby wszystko we mnie umarło"
"Zobaczysz, poznasz wreszcie kogoś, na kim ci naprawdę będzie zależeć, I ona
będzie warta twoich uczuć"
"Nie sadzę, już dawno przestałam w To wierzyć. Seks to nie wszystko, tyle kobiet mi się podoba, pociągają mnie, śnię o nich, ale nie czuję tego, co kiedyś..."
- Więc E, kiedy mogę cię znowu zobaczyć?
- Słucham ?? - tym razem barmanka zombie wyrwała mnie z zamyślenia;
- Kiedy i gdzie możemy się spotkać?
- Wiesz, to raczej tani chwyt na wyrwanie panny - w noc halloween ;
- Dlaczego? Myślę, że byłoby ciekawie, żebyś zobaczyła mnie w dziennym swietle i bez tych zbędnych ton na twarzy.
- Zgódź się - szepnął M.
- Nie ma mowy!
- Zrób to dla mnie, tylko ten jeden raz
- I o co ty mnie prosisz? Żebym znów umowiła się z Amerykanką, nawet nie wiem, jak ona wygląda.
- To będzie dobra okazja, żeby się o tym przekonać.
- Więc?
- Za kilka dni wybieram się na zakupy, jeśli dasz mi swoj numer telefonu, to zadzwonię i możemy umówić się na lunchu, co ty na to?
- Nie ma sprawy - powiedziała, pisząc na serwetce numer komórki
- Już wychodzicie?
- Niestety, muszę się uczyć, w poniedziałek mam ważny test;
- Pa


Świeże powietrze wywiało mi ją z głowy, nawet imienia nie pamiętałam.
Wróciłam do domu, poszłam od razu spać, nie zaprzątając sobie głowy zbędnym myśleniem.
W szkole wszystko poszło jak po maśle, jedyną myślą w czwartek były zakupy. Jak zwykle zadzwoniłam do A. No i usłyszałam pocztę głosowa, pewnie znowu jakiś czarnoskóry mężczyzna pozbywa się swych sił witalnych! A ja nie mam z kim jechać na zakupy. Wtedy przypomniałam sobie twarz kobiety zombi z baru.
Mhm, jeśli ona jest regularną amerykańską leską, będzie śmiała się z moich planów. Ale nie powiedziała nie, kiedy mówiłam o zakupach w barze. Dzwonię, poczta głosowa jest bardzo popularną formą unikania zbędnych dialogów przez telefon. Zostawiam więc wiadomość: "Cześć Nancy, z tej strony E. Spotkałyśmy sie w barze w noc halloween, myślałam, że dasz się zaprosić na lunch, no cóż pewnie jesteś zajęta. Pa."
Wspaniale, teraz to już nigdzie nie jadę. I licz tu na kobiety. Wezmę sobie gorącą kąpiel przy świecach, napiję się mego ukochamego bourdeou i spłynę do łóżka.
Leżę w wannie i slyszę telefon, pieprzę wszystkich, nie odbieram. Ktoś zostawia wiadomość. Jestem super zrelaksowana, wraca mi dobry humor. Wychodzę z wanny naga, chlapię wodą, mokrą ręką sięgam po komórkę. "Cześć, tu Nancy, przepraszam, że nie odebrałam, zostawiłam telefon w samochodzie. Mam nadzieję, że jeszcze nigdzie nie pojechałaś beze mnie. Czekam na twój telefon, pa."
Pięknie, a mnie wszystko jedno, na zakupy już dziś na pewno nie pojadę, oddzwonię do niej, żeby nie myślała, że się gniewam.
- Cześć, właśnie dostałam twoją wiadomość, nie, nie jestem w molu, siedzę w domu, właściwie nie robię nic konkretnego - piję wino
- Czy możesz przyjechać?
- Nie wiem czy to dobry pomysł - w głowie mam zakodowana jej zombie creation...
- Ok. jeśli chcesz. Mieszkam w samym centrum, numer...
- Super, że wiesz... za ile bedziesz? Więc czekam.

Co ja właściwie robię? Przecież nie znam tej panny, żebym jeszcze ja chociaż pamiętała, mhm, no, cóż, nie pogryzie mnie na pewno. Ubrałam swoje ukochane boxerki w kratkę i biały obcisły podkoszulek, popatrzyłam w lustro, duży dekold odsłaniał mój tatuaż na piersi, pamiątkę po K. Koszulka przykrywała moje nagie piersi, obrysowując jedynie linie sutkow.
Po długiej przeprawie w korku, ochronie budynku, wreszcie windzie zapukała do moich drzwi. Otworzyłam z ciekawością, gdyż twarz osoby, która za nimi stała, była mi obca. Otwieram, widzę szczupłą, bardzo kobiecą postać o delikatnej urodzie, brązowych oczach i wlosach do ramion. Uśmiecha się do mnie. A w moim brzuchu tysiące motyli. Usmiecham się
- Cholera, jesteś jak zamknięta na zamku księżniczka - śmieje się, widzę jej białe zęby i muszę odwrócić wzrok, by nie zapaść się bez reszty. Przecież jej w ogóle nie znam.
- Mhm, proszę, wejdź.
Ma na sobie czarną, obcisłą koszulkę, która podkreśla jej wyćwiczone ramiona. Stoję za nią i widze jej zgrabną pupę w dżinsach. Cholera, muszę przestać myśleć w ten sposób.
- Ładnie mieszkasz
- Dzieki
- Czego się napijesz. Wino? Ok. rozgość się.
Wyglada na trochę speszoną, dziwne, przecież to ja jestem wstydliwa.
- Sorry, że tak wyszło z obiadem, naprawdę nie spodziewałam się telefonu od ciebie, właściwe myślałam, że tę serwetkę z moim numerem wyrzuciłaś tuż po wyjściu z klubu.
- Więc dziś przekonałaś się, że tego nie zrobiłam - podaję jej lampkę, patrzy prosto w moje oczy, dziękuje. Siadam obok niej na kanapie, właściwie na drugim końcu, boję się jakiegokolwiek kontaktu, sam jej wzrok mnie zniewala.
- Naprawdę mnie nie pamietasz?
- Przepraszam, wiesz nigdy nie zwracam uwagi na barmanki, one przeważnie są zajęte lub nie lubią być zajęte zbyt długo, zresztą ja nie przychodzę tam, by znaleźć sobie kogoś. Co prawda, wyleczyłam się z ostatniej znajomości, ale nie sadzę, że jestem gotowa na kolejną. Nie mogę jednak ukryć swojej fascynacji tobą dzisiaj, byłaś dla mnie wielkim znakiem zapytania, dopóki nie otworzyłam drzwi. Za naszą znajomość!
- Chcesz trochę więcej wina? - pytam
- Tak, bardzo chętnie - biorę od niej kieliszek, nasze palce dotykają się przez chwilę, zabieram swoją rękę najszybciej jak mogę, jej dłoń parzy moją, nie chce tego.
Stoję za barem, napełniam kieliszki, staram się nie mysleć, o tym, o czym myslę od jakichś 20 min. Ona mówi o swojej pracy, o tym, kim jest. Tak naprawdę nie słucham, widza jej w winie, ktore przed chwila przelałam do kieliszka.
Przychodzi do mnie za bar, sięga po swoja lampke. I wtedy nie mówi nic, tylko
patrzy w moje oczy, nie śmieje się, nawet nie uśmiecha, widzę, jak jej dłoń
drży, nie próbuje tego ukryć.
- Wiesz, nie mogę przestać patrzeć...
Odwracam się, żeby jej nie widzieć, piję wino, czuję bicie swego serca w najglębszej głębi mej macicy. I wtedy staje się. Ona odstawia swój kieliszek, podchodzi do mnie blisko od tyłu,
- Nie mogę przestać patrzeć w twoje oczy, są takie kuszące, zalotne.
Dotyka moich ramion, przesuwa swe dłonie wzdłuż mojego ciała, kładzie swoją głowę na moim ramieniu, zamykam oczy. W tym momencie jestem jedynie pożądaniem, cała moja przeszłość ucieka przed falą gorąca, która spływa po moim ciele. Odwracam się do niej, wiem, że nie uciekne, nie chce. Patrzy głęboko w moje oczy, ja jestem tą, która daje pierwszy pocalunek, czuję, jak zaczyna kołysać się wraz z melodią swego ciała. Dotykam jej wspaniale miękkich włosów, gładzę jej plecy, czuję, że ma gesią skórkę, dotykam jej sutków w momencie, kiedy moje usta odkrywają delikatność jej szyi.
- Tak bardzo cię pragne - wkładam swe dłonie pod koszulke, znajduję zapięcie biustonosza z przodu, rozpinam je powoli i wreszcie mogę dosięgnąć piersi, które są idealnie okrągłe, jej sutki sterczą, jakby wiedziały już, że za chwilę mój język zsunie się po nich, że będą świecić się moją śliną i stwardnieją jeszcze bardziej. Nie mogę się już doczekać, kiedy poczuję jej wilgoć, pragnę dać jej przyjemność, która nasyci moje pożądanie, przyprawi mnie o dreszcze. Nie ma nic piękniejszego i bardziej podniecającego od kobiety w orgazmie.
Powoli zsuwam jej spodnie, otwieram oczy, widzę jej pożądanie. Pozbywamy się dżinsów, stoi przede mna ubrana w swój seksowny podkoszulek i jedwabne stringi, nie boi się nagości, wie, że jest cholernie atrakcyjna i się podoba.
- Zdejmij koszulkę - mowię, czule patrząc jej w oczy, odsuwam sie, by lepiej widzieć to, co za chwilę zrobi.
Robi to powoli, patrzę na jej ciało, czuję, że moja pochwa wypełnia się śluzem, mała dziurka staje sie otworem i drogą, czuję swą wilgoć na udach, moje bokserki lepią się do moich włosków, spuchnięta łechtaczka ociera się o materiał.
Podchodzę do niej, kladzie mi swe dłonie na ramionach. Wkładam swą rękę pomiędzy jej uda, które rozchyla delikatnie, wtedy ja odchylam jej majtki i wkładam palec pod materiał. Jest wspaniale wigotna, mokra, gorąca, przesuwam palec po jej łechtaczce, obrysowuję koło wokół jej dziurki, która za chwilę będzie moja. Wyjmuję palec, by zdjąć z niej bieliznę.
Podnoszę ją do góry, sadzam na barze, rozchyla swe uda, a ja dokladnie widzę jej różę, ogoloną cipkę. Klękam, całuję jej stopy, przesuwam usta po szczupłych, ale umięśnionych udach, delikatnie zanurzam czubek języka w jej kobiecość, podsuwam jej palce prawej dłoni, całuje je delikatnie, mruczy. Wtedy najeżdżam językiem prosto na jej płatek, jest tak duży, że nie sposób go pominąć, nie spodziewała sie tego, wsuwam jej palec do ust, w tym samym momencie ssę jej łechtaczkę, tak jak myślałam, przygryza moj palec i wije się na barze, wbija swoje dłonie w moje włosy, przytrzymuje moją glowe, jakby bała się, że za chwilę się rozmyśle i zabiorę swoje usta z jej wilgotnej dziurki. Ssę dalej a ona porusza się szybko, szybciej...

Oczywiście, wspaniale ją przeleciałam, nie dałam się dotknąć, dlatego była rozczarowana. K. Nauczyła mnie jednego, im kobieta dłużej czeka na coś, tym większą wartość ma to coś z każdą chwilą. Nie pozwoliłam jej zostać na noc, wiem, że to ja zabolało, potrafiłam doskonale wyobrazic sobie jej uczucia.
Cdn...
Data publikacji w portalu: 2004-04-24
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

OPOWIADANIA IMPERFECT

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Podpisz petycję: Liberalizacja ustawy antyaborcyjnej w Polsce
smaku Mieć zdrowe, własne dziecko w rodzinie własnej, to szczęście i jedyne marzenie małżeństw, oczywiste, bo dzięki temu mogą żyć, planować przyszłość, mają po co żyć. Życie bez dzieci jest... opinia dodana 2019-11-14 21:34:02
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos Najlepsze opowiadania erotyczne - Warnock Kathleen
Za ile można by odkupić? Bo chyba po 30 zł. jest na rynku, to za drogo trochę, a bardzo spodobała mi...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019