* * *

Cosa
Niewygodne, skrzypiące krzesło i JA na nim, ale czy na pewno JA, nie było lustra, więc nie mogłam stwierdzić, może i w odbiciu zobaczyłabym siebie - ale tylko w formie fizycznej, pytanie czy to na pewno byłam JA??????
Teraz prawie po roku wiem, że byłam to JA i nikt inny, choć może jeszcze wtedy próbowałam oszukać siebie samą.............

Siedziałam , moje palce wystukiwały setki słów...........jakieś banalne rozmowy o pogodzie, no właśnie, dlaczego ludzie wciąż mówią, piszą o pogodzie czy to ważne, czy świeci słońce, czy pada ?????? ja i tak wolę deszcz, bo..........." lubię deszczem być i spływać, spływać po policzkach Twych............"

Nie wiem kiedy na liście obok ramki z pstrokatymi zdaniami, wciąż powtarzającymi się nickami, pojawiło się ..... no właśnie co? - imię czy pseudonim - nie ma znaczenia, wtedy .........sama nie wiem, nie wiem, co sprawiło, że zapytałam: "ejjjjjjj żyjesz , to dlaczego nic nie piszesz, na chat wchodzi się po to, żeby pisać !!!!!!!" - jak zwykle zaczynałam rozmowę w niemiłym - zawadiackim tonie. Czekałam na równie ostrą odpowiedź, ta jednak zaskoczyła mnie, więc pomyślałam, skoro nie przewidziałam odpowiedzi, wiec autor(ka) słów musi być osobą interesującą a nie gówniarzem na lekcji informatyki.

Żałuję, że nie ma możliwości powrócenia i sprawdzenia tej pierwszej rozmowy, jaką odbyłyśmy, dość szybko podałam swój numer telefonu, bo niby dlaczego miałam tego nie zrobić, przecież to tylko zestawienie jakiś cyferek.........powiedziała, że zadzwoni pod koniec pracy.

Czy czekałam? nie !!! Nie - dlatego, że byłam pewna, że po raz kolejny poznaję ciekawą osobę, następuje wymiana maili , numer komórki a później po tygodniu, może dwóch znajomość urywa się z braku czasu? - raczej chęci.

Nie zadzwoniła z pracy, już zapomniałam o nowej znajomości, gdy rozległ się dźwięk dzwonka - któż nie lubi, gdy odzywa się jego ukochana kolejna "szara komórka" ????????

Głos w słuchawce był......no właśnie jaki????? ciepły, miły, delikatny, a może jeszcze wtedy zwykły- najzwyklejszy głos kobiecy, nie wiem, nie pamiętam, wiem, że padły słowa: "przepraszam, że nie zadzwoniłam ale, ................" ja przerywając rzuciłam: " nie przepraszaj, jak nie mogłaś to nie, cieszę się, że dzwonisz teraz".

Trudno mi samej uwierzyć, szczególnie, że nie zapamiętałam o czym rozmawiałyśmy, ale pierwsza rozmowa trwała prawie godzinę i myślę, że trwałaby dłużej...... przerwało ją to, że musiałam iść do sklepu i za minutę dwudziesta druga, stojąc przed drzwiami do osiedlowego sklepiku, wypatrując czy ekspedientka już nie zamyka, czy zdążę kupić coś na kolację, umówiłyśmy się na kolejną rozmowę..............nie zliczę tych rozmów, bo i po co, skoro nadal dzwonimy ....rozmowy nie trwają mniej niż 60 minut, bo co można zdążyć powiedzieć w ciągu jednej godziny, kiedy chciałoby się przegadać całą noc. Odkładam słuchawkę, bo moje ucho jest już bardzo rozgrzane i zasycha mi w gardle, potem spoglądam na licznik i uśmiecham się , myśląc, hmmmm zapomniałam Jej powiedzieć..........no właśnie, czego ?????? nigdy nie udaje mi się przekazać wszystkiego, o czym myślałam, zasypiając i budząc się..........chyba muszę sobie notować w punktach......żeby niczego ważnego dla mnie (myślę, że i dla Niej) nie opuścić..

Ale dość już o rozmowach na necie i o komórkach, one tylko ułatwiają kontakt.........szkoda, że tak trudno o spotkanie w świecie rzeczywistym:((((((((((

No właśnie nasze pierwsze spotkanie było dziwne, nawet nie chcę poświęcać temu uwagi, wtedy jeszcze nie wiedziałyśmy, ile możemy dla siebie znaczyć.Przez moją głowę przeleciała myśl, że może będzie mi zależało na utrzymaniu kontaktu, ale w Jej myślach - sądzę, że nie, dla Niej nie znany był "inny świat". To ja Jej go nieśmiale i z dużą dawką ostrożności pokazywałam, bojąc się nieodpowiedniej reakcji................

Udało się, może pomogło szczęście, a może troszkę więcej alkoholu w Sylwestra i net (znów!!!!!) z którego wysłałam smsy, właśnie do Niej.................wtedy przesadziłam, postawiłam wszystko na jedną kartę, nie mając asa w rękawie, a może to właśnie Ona mi go podrzuciła, nie dowiem się, teraz to nie jest ważne...........ważniejsze to, że wiedziała już dużo, bardzo dużo, a mimo to nie powiedziała : "daj mi spokój!!!!!" choć takiej odpowiedzi się spodziewałam, może chciała mi tak napisać, ale chyba nie leży to w Jej delikatnej naturze, nigdy nie podnosi głosu, nie rozumiem tego, bo ja robię to bardzo często...... za często........

Musiałyśmy czekać aż do wiosny, żeby znów móc się zobaczyć, wypić kawę (czy ja lubię kawę??) z Nią lubię wszystko:)))))))))))) Czekanie bywa trudne, a zarazem piękne, bo mam i miałam o czym marzyć, budząc się i zasypiając........i jeszcze, że to wszystko w Nas rosło, dojrzewało w Niej, a we mnie budziła się świadomość, że Ona wszystko rozumie, że już wie, dlaczego przestrzegałam Ją przed nadużywaniem "czułych słówek" - bo wiedziałam, czym może się to skończyć. Skończyło się a zarazem rozpoczęło ...........................
Data publikacji w portalu: 2003-07-29
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Bycie gejem na Kaukazie - film online.
lopomo Czy gdzieś to jeszcze można obejrzeć? opinia dodana 2019-01-20 14:03:46
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019