KLOSZARD

Axamitek
1.
Noszę torbę jak kloszard. W niej wydrukowane listy od Ciebie, ode mnie; już czwarty tydzień. Plastik torby powycierał się na załamaniach, rozcięty na boku krwawi tylko prześwitującą bielą kartek. Przecież mam tych reklamówek cały stos. Wystarczy wymienić, a ja dalej tak noszę tę Jedną Jedyną. Czasami sięgam po przypadkową kartkę i czytam. Nie mogę się nadziwić. To nie ja pisałam. Przecież nie umiem pisać ośmiosylabowych wierszy o stopie trocheicznej.

Na kolejnym kartkowym losie twój charakter pisma "Kochanie jesteś poetką! Moja kochanka jest poetką." "Wiesz, co trzeba mieć w duszy, aby pisać ośmiosylabowce o stopie trocheicznej?!" Pamiętam, jak dźwięczy ten wiersz napisany gdy "byłam dziecięciem". Ile to lat temu byłam już poetką? Tętni w głowie" .....czas już wąską stróżką tonie, cichy błękit z tęczą płonie, obraz utajony wlecze z plamą złotą tam na wietrze, ustał głos pluszczącej łzy, roztoczyły się poranne sny, rozpalone, roztopione w błękitnej mgle". Mówiłaś. Tak pamiętam, że Mickiewicz, że potrafił w karczmie wejść na stół i cokolwiek mówić wierszem. Chciałabym teraz wierszem wyć, skamleć. Nie potrafię. "Ciemna rysa w białej głębi i szum morza tętni, tętni..." Nic nie składa się w ten dźwięk duszy. Nic. Nie ma Ciebie. Nie ma wierszy.

2.
Wiesz, wiersz, nie przyjaźnię się już z telefonem. Ani z tym stacjonarnym ani komórkowym. Coś stało się z wyświetlaczem. Nie słyszę dzwonka twojego numeru. Oddawanie go do serwisu powoduje dziwny uśmiech pana za ladą. Pewnie za każdym razem czyta te wszystkie sms-y, które z uporem trzymam w pamięci telefonu. Za każdym razem upiera się, że "aparat jest cały, zdrowy i nic mu nie dolega". Pieprzony lekarz od telefonów komórkowych. A dzwonek od twojego numeru dalej nie dzwoni. Może kupię jakiś nowocześniejszy z promocji? Może wtedy zacznie grać zakodowaną melodię? Brim, brim... podnoszę słuchawkę... to ty kochanie?! Słyszę męski głos: proszę odebrać swój telefon.

3.
Jadę wewnętrzną uliczką mojego osiedla. Rozpędzam samochód. Słyszę, jak ropa w silniku zgęstniała nocnym postojem rozbija się po ściankach. Naciskam mocno pedał gazu. Czuję wręcz, jak roztrzepuję tę rozespaną ropę i jej poranną zadyszkę. Gdy podjeżdżam na stację benzynową i wsadzam pistolet w bak, zawsze dziwię się na widok oznaczenia "ON". On czyli kto ?! Twój ex- mąż. Mój ex-chłopak. A może ON czyli ja ?! Blondyn w typie młodego Redforda? Blondyn ale blondyn-ka. Siedzisz okrakiem na szafkach kuchennych a ja posuwam cię jak najlepiej potrafię. Potem na ucho szepczesz mi: ta twoja nieokiełznana blond grzywka i dzikie oczy. Jesteś prawie jak Redford... ale te zielone oczy, dzikie aż się boję. Chcesz mi powiedzieć, że teraz tak ich pakuję w bak a potem rozrywam o zawory silnika? Mówisz: mój ex- mąż - skurwysyn. A ja mówię: ten silnik strasznie głośno chodzi.

4.
Jadę, ale jest mi gorzej niż źle, gdy dzień nie wita mnie jasnymi promieniami. Czy zauważyłaś, że ostatnio jest mało słońca i nikt nie uśmiecha się na ulicy? Mijam trzecim nieistniejącym pasem tych, co stoją w korku. Ktoś zajeżdża mi drogę. Demokracja. Gdyby on wiedział, jak mi jest źle. Gdyby ON wiedział jak chce mi się wyć! Zatłucz mnie tym swoim samochodem, ale nie zatrzymuj mnie!

5.
Czy wiesz, wiersz, że gdzieś zgubiłam zaręczynowy pierścionek, przekładając go z kieszonki do kieszonki. Chciałam, aby był blisko mnie. Niewdzięczny metal. Niewdzięczne twoje kapcie w pszczółki. Niewdzięczni znajomi. Mówią, że nic nie wiedzą, a za plecami szepczą, żeś szczęśliwa a ja postradałam zmysły, bo chodzę z tą plastikową torbą.


6.
20.30. Dobrze, ze mam odtwarzacz CD w samochodzie. Włączam płytę, którą Ci nagrałam. Tak na pożegnanie. Ostatni kawałek w refrenie słowa: "aby uśpić swą pamięć, zmysłom czujność odebrać i jakoś jesień tę przetrwaaać". Przekręcam gałkę. Muzyka na cały regulator, aż głośniki rzężą. Wyję w ich takt "przetrwaaaaaać, przetrwać ją". Zwalniam. Na drodze do domu niezaplanowany sznur samochodów. To wypadek. obserwuję czyjś płacz. Tylko tyle, ile można zobaczyć, jadąc wolno samochodem. Myślę: Zabierz mnie, Panie a nie to dziecko. Zabierz, co już jest umartwione i nawet łez nie potrafi z siebie wydać. Czy ja bluźnię?! Nie. Nie chcę tu być, ale gdzie w takim razie chcę podążać. Myślę otchłań, czarna noc. Jak wygląda nieistnienie. Zagapiłam się i w ostatniej chwili hamuję, przytrzymując plastikową torbę. Spoglądam na kartkę, która wypadła z objęć torby. Czytam z niedowierzaniem list do mnie: "właśnie wyjechałaś. Beznadzieja. Chowam znowu Twoje kosmetyki do szafki, szczoteczkę do zębów, kapcie. Zazdroszczę przedmiotom cierpliwości. One zaczekają żaden dla nich ból". W takim razie chcę być przedmiotem. Słyszysz, Ty tam? Chcę być przedmiotem! Teraz ! Natychmiast! Słyszysz?! Dłużej tego nie wytrzymam. Czuję nagłe uderzenie. Kątem oka widzę, że to ON prowadzi. Pas bezpieczeństwa bólem rozpoławia mój tors przy akompaniamencie łamanej jak papier blachy i tłukącego szkła. Plastikowa torba z listami wbija się w mój bok niesiona ostrzem rozszarpanego metalu prawych drzwi. Kawałki rozbitej szyby przelatują przez moją grzywkę, ranią uszy, policzek, usta. Jezu, jak mnie boli! Na bieli kartek pojawia się nieregularna czerwona plama. Krwawię. Patrzę z przerażeniem na swój bok i zamiast rany widzę kilka słów na rozdartym, nasiąkającym krwią papierze "Istniejemy. I będziemy. Chcę Cię. Jestem dla Ciebie. Wiem, że to Ty." Nie wiersz, nie wiesz. Trącę oddech, przytomność.

7.
Budzę się wyrwana szarpnięciem ze snu pełnego łkania. Przytula mnie ten jedyny kojący lekki zapach twoich perfum. Czuję woń jasnej, zawsze miłej w dotyku skóry. Kosmyki włosów muskają moją twarz. Całujesz mnie w mokre ślady łez rozmazanych po twarzy. Kochanie, obudź się, to tylko zły sen. Jestem tu i będę. Otwieram oczy i widzę Twoje błękitne niebem zwierciadła.
Data publikacji w portalu: 2004-05-12
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Podpisz petycję: Liberalizacja ustawy antyaborcyjnej w Polsce
smaku Mieć zdrowe, własne dziecko w rodzinie własnej, to szczęście i jedyne marzenie małżeństw, oczywiste, bo dzięki temu mogą żyć, planować przyszłość, mają po co żyć. Życie bez dzieci jest... opinia dodana 2019-11-14 21:34:02
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos Najlepsze opowiadania erotyczne - Warnock Kathleen
Za ile można by odkupić? Bo chyba po 30 zł. jest na rynku, to za drogo trochę, a bardzo spodobała mi...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019