LHIKHE

Lidka
6 stycznia 04

"Gwiazda"
Chłodny, styczniowy wieczór. (Głupia szmata. Może to ja... zresztą. ) W jednym z miliona okien szarej strefy nicości, zza ciemnoniebieskiej zasłony, raz po raz wyglądała smutna dziewczęca twarz otulona jasnymi piórkami..
Uśmiechała się, ale w jej oczach malował się perwersyjny blask tłumionej od dłuższego czasu łzy. Myślała. Nie. Obnażała swoje, już niezdatne do spożycia, marzenia przed światłem neonowego słupa przed domem. Za oknem.
Lhikhe zdjęła stopy z parapetu, trącając przy tym zielona świeczkę, i cichutko, na bosaka podeszła do pokrytej mętna warstwą kurzu Gwiazdy.
Gwiazda przesiadywała całe dnie za komodą. Tam było jej najlepiej. Ciepło... latem lekki przeciąg. Słyszała dokładnie każdą piosenkę włączaną dziesięciokrotnie z opcją Repeat, po czym wysłuchiwała kolejnych dwudziestu wersji, ale tym razem w  wykonaniu Lhikhe. Znała wszystkie marzenia dziewczyny. Wszystkie jej sny, znała na pamięć każda kroplę żalu wylaną z oczu Lhikhe w tym pokoju. Gwiazda mało mówiła, a właściwie... umiała tylko milczeć, mimo to dziewczyna poświęciła jej większość ostatnich trzech lat.
Gwiazda popatrzyła na Lhikhe, wiedziała, że coś jest nie tak... Dziewczyna podeszła do gwiazdy, wyciągnęła ją z ciemnej szpary, otrzepała z kurzu i przytuliła mocno. Klęcząc na drewnianej podłodze, wtulona w przyjaciółkę, wydała z siebie pierwsze dźwięki od kilku godzin.
Zaczęła płakać.
Mijały kwadranse. Klepsydra już od dłuższego czasu stała bez ruchu.
Wszystko umarło.
W miejscu.
Teraz.
Tu.

Lhikhe opadła na podłogę. Otworzyła parę zaczerwienionych oczu i z choleryczną pasja zaczęła mówić do Gwiazdy, głaszcząc ja kciukiem..
-Ty nie wiesz... jak to jest zostać sama. Znowu sama. Po raz kolejny w tym samym miejscu i stanie. Porzucona. ...Widzisz, tak to jest... kiedy wierzysz... kiedy ufasz nadziei, zakorzenionej głęboko w Twoim sercu, pozwalającej utonąć Tobie w złudnej pasji.
Szaleć... szaleć... SZALEĆ !!!... za nim, tym, który patrzył. Za tym, który mówił. Nie na mnie. Nie do mnie... Zrozum... I tak nie zrozumiesz, Gwiazdo. Nie wiesz... nie potrafisz... poczuć jak to boli... chociaż nie powinno.

Znowu zmrużyła powieki, by spod zasłony jasnych, rzadkich rzęs, przybranych w brązowy tusz, wytoczyły się kolejne srebrne pociski. Oszalała, a właściwie chciała...
W pewnym momencie, który przegapiony został przez Lhikhe pochłoniętą próbą przegryzienia własnej klatki piersiowej, stało się coś, co do tej pory nigdy się nie zdarzyło, i prawdopodobnie nie powinno w ogóle mieć miejsca.
Gwiazda poruszyła się.
Wolnym ruchem, prawie nad ziemią przysunęła się do twarzy dziewczyny. Lhikhe poczuła delikatny powiew ciepłego powietrza i podniosła oczy, które utknęły w miejscu, którym powinny. Na Gwieździe.
Gwiazda zaczęła:
- Może to pierwszy i ostatni raz, kiedy dane jest ci usłyszeć mój głos. Może więcej nie przemówię, a może Ty już go nie usłyszysz...
Powiedziałaś, że nie rozumiem... płakałaś, jak jest ci źle... Mówiłaś, że nie czuje tego jak ty. Przez tyle lat byłam obok... a Ty??? Nic.
Twierdzisz, że nie wiem jak to jest... ale popatrz, co ja czuję... siedząc sama od tylu lat, w jednym miejscu, zmuszona słuchać i być tym, czym aktualnie jest twoja klaustrofobiczna fanaberia... Wyobrażasz sobie???
A jak czuje się JA, kiedy po raz kolejny zostawiasz mnie na pastwę ciemności... samą???
Arachnofobia... skazana na pająki, w ciemności... czując dotyk ich cienkich nóżek i delikatnych, kruchych włochatych odwłoków...
- Przestań... GWIAZDO!!! - Krzyknęła Lhikhe, łapiąc się dłońmi za włosy.
Ale Gwiazda kontynuowała.
- ...Malutkich czarnych oczu i chrupkich ciałek... a wiesz, co jest najgorsze... te nóżki. Kiedy czujesz ich obecność. Słyszysz je... delikatne łaskotanie przeistacza się po chwili w wiercący ból... wiesz jak to jest, prawda? Paniczny strach... tylko pozostaje... zimne dreszcze... pajęczyna utkana po cichu między twoimi rzęsami a policzkiem.. .znasz to????? PRAW...
Gwiazda urwała.
A właściwie to Lhikhe urwała jej w pół słowa wbijając w nią kawałek nożyczek, złamanych w zeszłym tygodniu.
Jeszcze przez dłuższą chwilę niema dziewczyna patrzyła na swoje dzieło. Była dumna? Smutna? Zła? Szczęśliwa... co w ogóle czuła???
Usłyszała trzask zamka i gorączkowo odwróciła głowę w kierunku drzwi.
Do pokoju weszła kobieta w długim białym kitlu, z plakietką przy piersi.
Uśmiechnęła się do niej, po czym dodała.
-No Lhikhe... czas na Twoje leki... a jak minęły odwiedziny... - ale w tym momencie spojrzała w stronę pobojowiska, uśmiech zszedł z jej ust. Spojrzała dziewczynie w oczy.

Pielęgniarka cofnęła się, i zatrzaskując za sobą drzwi, wybiegła, wołając któregoś z lekarzy.
Data publikacji w portalu: 2004-05-12
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Znane lesbijki
smaku Ja też jestem znaną lesbijką. Może kiedyś dopiszą mnie do list. Chciałabym mieć kiedyś certyfikat lesbijki i legitymację jakąś, jak dowód osobisty, żeby mieć to formalnie jakoś w urzędach... opinia dodana 2019-04-30 23:11:13
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019