TO DZIENNIKI NOCY

Lidka
Notka 16 stycznia

To dzienniki nocy. Oddechy i szepty umysłu, który w gęstej, przytłaczającej ciemności pogrąża część swojej racjonalności na rzecz kilku wydartych z pamięci skrawków w sosie truskawkowo-czekoladowym.
Sufit. Białe pola popisu dla wyobraźni. Z uśpionymi kończynami, bawiąc się, tak jak w idylli dzieciństwa, światłami refleksji miasta na suficie. A właściwie to one bawiły się moją świadomością, nadając rytm nocnym, spowolnionym oddechom. Ukryta w kołdrzanym bunkrze, broniłam ostatnich już sekund snu przez morderczą przenikającą falą ultradźwiękowej psychozy budzika.
Klęska. Poddałam się woli codzienności... Ale... ale... cóż to! Uśpiona czujność świateł sklepienia nie chciała odpuścić.
Dźwięk oddala się... Odpływam... Jest cudownie...

Kurwa... zaspałam.

***

Ledwo zdążyłam przeżyć dzień a  tu znowu noc. Ja, zniewolona duszącą ciemnością w płucach, powoli paznokciami zaczynam poszukiwać rozrywki na powierzchni planety zwanej moim ciałem.
Moja dłoń po omacku bada teren pokryty przesuszoną skórą z przerzynającymi się przez nią nieujarzmionymi włoskami. Nieco wyżej, w perwersyjnym skurczu macicy, narasta ból prowokujący leniwe mięśnie ud do ściśnięcia się.
Zdemakijażowany policzek, zupełnie blady i bez smaku, grawitacyjnie zmuszony do inicjacji z poduszką i rzęsy, z których obsypują się resztki tuszu.
Chcę spać. Dopiero teraz dostrzegam ból. Ból nieustannego bycia kobietą.


***

Nędzny paproch ludzki, który tkwi w dżungli elektrotechnicznych cudów.
Przenikliwe spojrzenia cywilizowanych mechanizmów po zmroku.
Okrągłe, maślano-mandarynkowe oko, pseudo rezonansowego, cyfro idealnego bębniarza jest w  zmowie z blaskiem księżyca za szybą. On też jest na baterie.
Ezoteryczna odwrotność polifonicznego koloru, który trzymam w prawej dłoni, to tylko złudzenie ciszy, którą zakodowaliśmy w dialekcie rozmytej szminki na szyi.
Nikt dziś nie zaśnie.

***

To Biała Pani... zakrada się po zmroku do mojej sypialni. Nie ma już nas. Mnie i jej. Ale ona dalej próbuje. Ona dalej pragnie mnie i dalej chce. Wspomnienie pisane białym, proszkowatym atramentem, na czerni mojej świadomości pozostawiła samotna Biała Pani... Prowokatorka koszmarów we śnie i... na jawie. Jej delikatne dłonie... wciąż czuję jej dotyk na swoim ciele. Ale jest już daleko... jest rozmyty... tym dzisiejszym deszczem.
Łzami... kolejnych dni.
Kolejnego bólu.
Bólu samotności.
I samotności w zniszczonym domu.
"I'm forever black eyed, product of a broken home"
Data publikacji w portalu: 2004-06-20
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Znane lesbijki
smaku Ja też jestem znaną lesbijką. Może kiedyś dopiszą mnie do list. Chciałabym mieć kiedyś certyfikat lesbijki i legitymację jakąś, jak dowód osobisty, żeby mieć to formalnie jakoś w urzędach... opinia dodana 2019-04-30 23:11:13
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019