01

Nika
Leżę w wannie z nogami opartymi o ścianę. Wczoraj byłam na solarium, opalenizna zakrywa mi znamiona na skórze. Dobrze! Tego właśnie chciałam.
Rozbieram się, wyłączam telefon, kładę się na łóżko, zaciągam przykrycie, właścicielka salonu daje mi słońce na 10-15 minut, ubieram się, wyjmuję pieniądze, wychodzę.
Mam to, czego chciałam - zakrycie ubytków i niedociągnięć skóry; za jedyne 12 złotych.
Chodzę tam i leżę. Leżę i myślę. Myślę, wpatrując się w te lampy. Gdybym tak mogła mieć swoje własne antidotum na znamiona, jakie powstają na skutek życia...
Ale nie ma tego! A czemu nie ma? Przecież ludzie żyją pomimo ran, bólu, cierpienia. Mają swoje lampy solaryjne, które im służą. A ja...?
Leżę na kanapie, chłopak z aparatem, siedzący naprzeciw mnie w nocnym klubie, robi mi zdjęcie. Widzę je za parę dni u siebie w skrzynce meilowej. Jestem. Uśmiechnięta, czarno-krucze włosy opadają mi na ramiona, bawię się szklanką z sokiem. Patrzę na ten plik o formacie jpg o dość wysokiej rozdzielczości i zastanawiam się... Ta dziewczyna, co wygląda jak pani Mia Wolles z "Pulp Fiction", ma tyle optymizmu w sobie, animuszu, radości życia i energii, ożywia to zdjęcie, w tak charakterystyczny i realistyczny sposób, że aż sama uśmiecham się do tej postaci, która widzę na monitorze.
Uśmiecham się! Od pół roku znacznie więcej się uśmiecham. Lubię to! Ale za tym uśmiechem jest coś, czemu powinny pomóc lampy solaryjne. Jest ból, cierpienie, rany, łzy, krew...
Sięgam ręką po paczkę papierosów. Lubię palić fajki. Robię to bardzo powoli; znajomi mówią że z namaszczeniem. Palę wieczorami późnymi bardzo, nocą przeważnie. Taki rytuał. Siadam na łóżku, zapalam świece, włączam "przestrzenną" muzykę i myślę, i piszę, i oddycham, i zaciągam się, i płaczę, i tnę swoje ciało i rozpaczam. A rano, kiedy budzę się w zakrwawionej koszuli z ranami na podbrzuszu, idę do kuchni, robię kawę z mlekiem i cukrem, włączam muzykę i za jakiś czas siedzę w czerni przy komputerze w biurze, w którym pracuje.
Przez 8 godzin - jak nie dłużej - uśmiecham się, rozmawiam ze zleceniodawcami, realizuję ich koncepcje, piję kawę, biegam po biurze z zestawem słuchawkowym i komórką, by mieć łatwość rozmowy i nie zajmować sobie rąk zbędna czynnością trzymania aparatu telefonicznego.
Jestem przykładnym pracownikiem, dla którego praca nie stanowi męczarni, wręcz przeciwnie...
Ale... siedzę przy tym komputerze ze świeżymi ranami na ciele, z pragnieniem, by samotność i rozpacz nie była już moim jedynym gościem, który odwiedza mnie nocami...
A noce są zimne, pełne pustki, bólu i chęci zapomnienia. Ukojenia szukam we śnie... dziś szkło odkładam, nie chcę swojej krwi, nie chcę dziś fizycznego bólu, wystarczy mi psychiczna męka, samotność... która mnie tak ukochała...
Data publikacji w portalu: 2004-06-30
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

OPOWIADANIA NIKA

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Łódź. Przyjazna psycholożka
smaku Dzień dobry, chciałabym zapytać, jeśli można: jaka jest moja orientacja, jeśli jestem lesbijką i czy byłoby to oszukiwanie kobiet, gdyby mnie zobaczyły i stwierdziły, że jestem facetem?... opinia dodana 2019-05-27 21:18:35
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Goblin Market - Rossetti Christina
A mnie się to tłumaczenie podoba. Jestem anglistką, literaturoznawczynią, i mogę zapewnić, że fragmenty...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019