TO JUŻ ROK - WSPOMNIENIE

Sedith
To już rok...

Ciepły wrześniowy dzień... Pogoda trochę za bardzo przypominała lato, co wprawiło mnie w niewielką nostalgię. Lubię słońce, lubię, gdy ciepłe promienie otulają moją twarz.
Pierwsze dni szkoły, klasy maturalnej, to odciągało mnie od jakichkolwiek innych myśli "Gdyby tylko ona zechciała być przy mnie", ale wiedziałam, że to nie jest możliwe. Wiedziałam, że zbliża się koniec tego, co kiedyś nazwała wakacyjną przygodą - koniec Nas!
Jednak dla mnie to nie była wakacyjna przygoda, ale najpiękniejsze co kiedykolwiek mnie spotkało. Wreszcie kobieta moich marzeń zwróciła na mnie uwagę, zaprzeczając chyba początkowo sama sobie.
Siedziałam na kanapie i wspominałam te wszystkie dni, które spędziłyśmy razem, spacery do parku, jedno piwko z dwoma słomkami w ulubionej knajpie i tydzień w górach, w domku Jej babci. Chciałam, by to trwało wiecznie, ale jednocześnie czułam, że tak nie będzie.
Wszyscy się przyzwyczaili, że gdzie ja - tam i Ona. Nawet ja przywykłam do Jej obecności, do sycenia się Jej pięknem, inteligencją i wrażliwością. Do upajania się Jej ciałem. I choć kilkakrotnie powtarzała mi, że nie jesteśmy parą i nigdy nie będziemy - we mnie tkwiło coś na kształt nadziei. Dogasającej nadziei...
W końcu obie zbliżałyśmy się nieuchronnie do, jak nam się wtedy jeszcze wydawało, najtrudniejszego egzaminu. Egzaminu dojrzałości! Wiedziałam, że jest osobą bardzo obowiązkową, że będzie chciała ten czas poświęcić nauce. Siedziałam i myślałam, prawdę mówiąć czekałam na jeden telefon, jeden SMS, a w nim "koniec". W moim mniemaniu tak szybko się zbliżał, z każdą chwilą bałam się bardziej.
"Co będzie jeżeli to się skończy?". Wiedziałam, że związek, który dla Niej zupełnie zignorowałam - nie miał już żadnego sensu. Musiałam coś zrobić, ale nie bardzo wiedziałam co... Od kilku lat z kimś byłam, miałam osobę, którą, jak twierdziłam, kochałam i nie wyobrażałam sobie samotności w moim życiu.
Czułam, że nie potrafiłabym dalej żyć. Wręcz to wiedziałam. Różne najgorsze odpowiedzi przychodziły mi do głowy na pytanie "Co będzie jeśli ona mnie zostawi?". Strach był paraliżujący, a jeszcze gorsza bezsilność. Strach mobilizuje, ale nie w tym przypadku. Odbierał mi wszystko, wszelkie przejawy mojej egzystencji...
Po kilku godzinach bezczynnego patrzenia w ścianę i wymyślania coraz to bardziej przerażających scenariuszy spojrzałam na komórkę "Otrzymałam wiadomość" - pomyślałam. Informacja była krótka i treściwa: "Beata, bądź o 17 w Rampie, muszę z Tobą poważnie porozmawiać. Przyjdę tylko na chwilkę, bo idę z Wojtkiem na imprezę". Wojtek to Jej przyjaciel, powiedzmy, że go lubiłam, choć nigdy do końca nie poznałam.
Wybierali się na jakieś urodziny, nawet nie wiem kogo. Cała roztrzęsiona wyciągnęłam ubrania z szafy. "Tak, jak myślałam" - wiedziałam, że właśnie tego dnia powie mi, że to koniec. Dlaczego tak dobrze to przeczułam? Jeszcze w mojej głowie przesuwały się obrazy poprzedniego wieczoru... 18-stka Kingi... ciepła noc i niezbyt romantyczny, ale przecudowny seks na parkowej ławce. "Dlaczego właśnie teraz chce mnie rzucić?" - nie potrafiłam tego zrozumieć...
Kilka minut przed czasem czekałam w umówionym miejscu. "Rampa" to nasz drugi dom, znamy tam wszystkich. Miejsce naszych spotkań... wiedziałam, że już nigdy się tam nie pojawię, w każdym zakamarku lokalu widziałam Ją, jak zawsze uśmiechniętą, jak zawsze piękną. Tego dnia przyszła zupełnie poważna. Pocałowała mnie na przywitanie, łzy napłynęły mi do oczu "ostatni pocałunek" - myślałam.
Kupiłam w barze jedno piwo z dwoma słomkami, taka nasza mała tradycja. Postawiłam przed nią i pociągnęłam łyka. Nie patrzyłam na Nią... Dlaczego? Sama nie wiem, chyba miałam do Niej żal o to, co powie za chwilę.
"Mam mało czasu... musimy porozmawiać..." - przeszła od razu do rzeczy.
"No..." - rzuciłam niczym na odczepne.
"Są dwie sprawy: wiesz, chodzi o to, że ja mam swoich znajowych i Ty masz swoich, nie chciałabym, żebyśmy dla siebie z nich rezygnowały, a nie możemy tego jakoś połączyć. Rozumiesz... dwa zupełnie inne światy"
Nie wiedziałam o co Jej chodzi, ale starałam się słuchać. Jej słowa jakby wyjęte z całego kontekstu coraz bardziej mieszały mi w głowie. Zastanawiałam się czym jest "druga sprawa", ale już dobrze wiedziałam. Chciałam w tym momencie wstać i powiedzieć, że wiem o co chodzi - odwrócić się na pięcie i odejść. Nie żegnać się i nie widzieć Jej więcej. Nie. Nie byłam zła. Raczej załamana, czułam, że straciłam wszystko, do czego dążyłam, do czego pragnęłam dążyć...
"Druga sprawa to..." - na chwilę przerwała - "...mam do Ciebie pytanie"...
"Słucham" - na więcej nie było mnie stać, żal ściskał mnie za gardlo. Dusił niewidzialnym uściskiem.
"Odpowiesz mi na nie - tak lub nie" - trochę zbiła mnie z tropu, teraz kompletnie nie wiedziałam, o co chodzi.
"Słucham" - powtórzyłam automatycznie.
Paulina ujęła moją dłoń, przysuwając się do mnie nieznacznie. Spojrzała w moje oczy:
"Chcesz ze mną być?" - niemal wyszeptała.
W tym momencie zamarłam. Nie wiem czy zbladłam, ale pewnie tak. "Co???" - wykrzyknęłam w myśli. Nie mogłam uwierzyć, choć tak bardzo tego pragnęłam. Z powagą spojrzałam przed siebie, udawałam, że się zastanawiam przez chwilę, choć tak naprawdę chciałam krzyczeć, że tak!!!! Byłam pewna mojej odpowiedzi, w końcu to na Nią czekałam całe życie i co do tego nie miałam żadnych wątpliwości, ale chciałam potrzymać Ją w chwilowym napięciu.
"Tak" - odpowiedziałam jakby nieśmiało. Uśmiechnęła się do mnie, a ja do Niej, w końcu w tej właśnie chwili osiągnęłam swój cel. Nareszcie mogłam powiedzieć, że Paulina jest moją dziewczyną. Pocałowałyśmy się namiętnie, jakby przypieczątowując ostatnich parę chwil.
"Dobrze Kochanie, ja muszę zmykać, Wojtek zaraz będzie koło fontanny" - widziałam, że nie chciała iść, no, ale cóż...
"Zobaczymy się jutro :)"
"Chodź, odprowadzę Cię" - powiedziałam, a wewnątrz rozpierała radość, szczęście, spełnienie.
Nie pamiętam czy rozmawiałyśmy po drodze, byłam w zbyt wielkim szoku. Kroczyłam dumnie u boku mojej Pani, a ludzie tylko spoglądali na nasze splecione dłonie. Byłam najszczęśliwszą dziewiętnastolatką na świecie!!!
Po kilkunastu minutach wróciłam do "Rampy", zapaliłam papierosa i kupiłam "Colę". Nie mogłam uwierzyć, co chwila wstawałam od stolika, by sprawdzić czy nie idzie ktoś z moich znajomych. Jak na nich było jednak za wcześnie, by upijać się w klubie. Chciałam komuś o tym powiedzieć, ale nikogo nie było. Chowałam twarz w dłoniach i uśmiechałam sie sama do siebie, cała się trzęsłam, a w moim oku zakręciła się łza szczęścia.
Wtedy jeszcze nie wiedziałam jak wielkie szczęście mnie spotkało, przez ten rok zdążyłam poznać Ją na tyle, że nigdy nawet nie odważyłam się żałować tamtej decyzji. Do dnia dzisiejszego twierdzę, że jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie. Kocham Ją i czuję się kochana!

Paulinko, dziękuję za każdą chwilę spędzoną z Tobą, jak i za każdą, w której za Tobą tęskniłam. Jesteś sensem i celem mojego życia. Tak wiele razem przeszłyśmy, tak wiele ciosów przyjęłyśmy w "nagrodę" za nasz związek. Ale jesteśmy silne i ja w to bardzo wierzę.
Dziękuję Ci za wszystko!!!!

KOCHAM CIĘ, MOJA JEDYNA!!! KOCHAM CIĘ NA ZAWSZE!!!
Data publikacji w portalu: 2004-09-06
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Łódź. Przyjazna psycholożka
smaku Dzień dobry, chciałabym zapytać, jeśli można: jaka jest moja orientacja, jeśli jestem lesbijką i czy byłoby to oszukiwanie kobiet, gdyby mnie zobaczyły i stwierdziły, że jestem facetem?... opinia dodana 2019-05-27 21:18:35
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Goblin Market - Rossetti Christina
A mnie się to tłumaczenie podoba. Jestem anglistką, literaturoznawczynią, i mogę zapewnić, że fragmenty...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019