NADZIEJE

Lachesis
To był niesamowity dzień, niebieskie niebo, lekki delikatny wiatr. Siedziałam w domu i czekałam na godzinę 15, abym mogła już wyjść. Tego dnia umówiłam się ze znajomymi na drugiego grilla. Poprzedni był tydzień wcześniej, o tej samej porze. I tak jak wtedy, teraz umówiłam się w naszej knajpce, aby całą grupką tam pojechać. Jednak nie fakt wspólnej imprezy mnie cieszył, lecz to, że "ją" zobaczę. To było dziwne uczucie. Była moją przyjaciółką, ale coś w mojej przyjaźni do niej mi nie pasowało.

Poznałyśny się pół roku wcześniej, na studniówce naszych znajomych. Niby nic, z mojej strony zwykła uprzejmość, "poznałam kolejną koleżankę", ale (jak się później dowiedziałam) z jej strony to było coś wiecej. Kiedy wychodziłam ze stódniówki z moim partnerem, który właśnie stał się moim "facetem", na "do widzenia" powiedziałam do niej: musimy się jeszcze zobaczyć.
Dla mnie - nic to nie znaczyło, w niej - wzbudziło nadzieję. Jednak los tak sprawił, że po miesiącu znów się zobaczyłyśmy, a potem już coraz częściej. Wymieniłyśmy się numerami telefonów. Pisała sms-y, a ja je kasowałam, co jakiś czas proponowała spotkanie w pewnym klubie muzycznym, który później stał się naszym drugim domem. Dlaczego? Bo miałam na oku jeszcze jednego faceta.

W końcu coraz częściej się spotykałyśmy. Już odpisywałam, a nawet sama pisałam. Z czasem coś się zmieniło. Ona wykorzystywała fakt, że ma słabą główkę i po jedym piwie prosiła, abym poszła się z nią przejść bo musi troszkę "wytrzeźwieć". I to właśnie mi się spodobało. Zazwyczaj siadałyśmy na jednej z parkowych ławek lub na trawie za Klubem, i rozmawiałyśmy, często przytulone do siebie.

Były to momenty niesamowite. Jednak coś zaczęło mnie niepokoić. Nocami teskniłam za zapachem jej włosów, za dotykiem jej ręki, za bliskim patrzeniem sobie w oczy, kiedy zadawała jakieś pytanie. Zaczęło mi jej brakować, kiedy nie było jej przy mnie.

Szłam powoli lecz jednocześnie nie mogłam się powstrzymać od nagłych przyśpieszeń. Patrzyłam pod nogi i kopałam małe kamyczki, pewnie z nerwów, że jeszcze jej nie widzę. Byłam zła, lecz jeszcze nie umiałam sprecyzować ogniska mojej złości. Być może dlatego, że dzieli mnie od niej jeszcze trzydzieści minut, albo że coś czuje do kobiety, że tęsknie za nią, nie jak za przyjaciółką. Pewnie i to i to.

Zbliżałam się do klubu muzycznego, wiedziałam, że ona jest w środku, wiedziałam, że już czeka i nie myliłam się.

Na powitanie przytuliłyśmy się do siebie. Tak długo czekałam na tę właśnie chwilkę. Kiedy zbliżamy się do siebie, patrząc sobie w oczy, delikatnie splatamy w krótkim, lecz namiętnym, uścisku i mocno trzymamy się nawzajem w ramionach. Ale nie wypada dłużej niż chwilkę tak stać. Rozplatamy się i znów tęsknimy.


Dotarłyśmy na miejsce zahaczając jeszcze o supermarket, aby kupić taniej piwka. Nikt na nikogo nie czekał z piciem, każdy raczył się sam, my nie byłyśmy gorsze... otworzyłyśmy jedno piwko... i drugie...

Po pewnym czasie już same spacerowałyśmy po alejkach ogródków działkowych.
Wiedziałam, że chce mi coś powiedziec. Nie wiedziałam co.

- Muszę ci cos powiedzieć - zaczęła
- Tak słucham - powiedziałam
- Mam koleżankę, ale moi rodzice jej nie akceptują. Kłócą się o nią i cały
czas mają do mnie pretensję o tę znajomość.
- Nie martw się - wyrzuciłam od niechcenia - kiedyś razem sobie siądziecie
przy lampce wina i się z tego będziecie śmiać.
- Tak. Ale moi rodzice myślą, że jesteśmy lesbijkami.
- Olej to.
- Ale oni mają racje. - zamilkła i spuściła głowę, czekała na moją reakcję.

Milczałam prze chwilę. Z jednej strony tak strasznie się cieszyłam, bo właśnie się dowiedziałam, że czując coś do kobiety, nie jestem sama, że są też inne takie osoby. Właśnie sobie uświadomiłam, że mogę fascynować się kobietą. Z drugiej strony ona kogoś miała.

- Kiedyś siądziecie przy tej lampce wina i będziecie się z tego śmiać.

Zaczęło się ściemniać, siadłyśmy pod murem.

- Mogę się oprzeć o twoje kolana? - spytała, i nie czekając na odpowiedź, oparła się o nie. Wyciągnęła głowę do tyłu i ujrzałam jej śliczną, smukłą szyję. Jej delikatny zapach ledwo doszedł do mojego nosa. Rozkoszowałam się nim. Nie powstrzymując się dłużej, wyciągnęłam rękę i zaczęłam ją delikatnie głaskać po szyi.

Delektowałam się jedwabistością jej skóry pod opuszkami moich palców, aż zjechałam troszkę niżej. Moje palce zaplątały się w jej koszulce. Nie dotykałam jej piersi, pieściłam i głaskałam tylko jej dekolt.

Słońce zaszło już całkowicie a nasze twarze zatopiły się w mroku. Wstałyśmy i poszłyśmy po piwka. Nie siedziałyśmy z resztą towarzystwa. Chciałyśmy być same. Siadłyśmy na trawie, dość blisko siebie. Ze zdenerwowania wyrwałyśmy wokół siebie całą zieleń. Patrzyłyśmy sobie w oczy, rozmawiałyśmy, śmiałyśmy się. Przez cały czas pragnęłam ją pocałować. Pragnęłam objąć ją i nasycić się nią całą, ale bałam się jej reakcji. Układałam w głowie plan, lecz nie zrobiłam tego. Postanowiłam czekać! Miałam Nadzieje!!!

Teraz wiem, że dobrze. Im dłużej czekałam, tym bardziej się nasycałam smakiem jej ust, ale to już inna historia.
Data publikacji w portalu: 2004-09-17
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

erotyka Fitness intymny kobiet
Ala44 Ja ćwiczę od dawna i Polecammm ... opinia dodana 2019-09-17 00:22:45
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Goblin Market - Rossetti Christina
A mnie się to tłumaczenie podoba. Jestem anglistką, literaturoznawczynią, i mogę zapewnić, że fragmenty...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019