LIST DO A.

Trubadurka
Cofając się w przeszłość wracam do ostatniej soboty lutego, kiedy rankiem dowiedziałam się prawdy. Od Ciebie zresztą. Nie poleciała mi wtedy nawet jedna łza. Wtedy nie. Wtedy prawą ręką dotknęłam swojego serca i powstrzymałam jego bicie. Żeby nie bolało, żeby nie czuć łez. I nie poczułam. Przyszło odrętwienie, powolna obojętność, ale nie było bólu. Przynajmniej nie takiego z serca, czasem tylko poleciały łzy wywołane przez rozum, który krzyczał, że popełniam błąd, ale ja nie potrafiłam się zatrzymać. Biegłam na oślep z nadzieją, że natrafię na przeszkodę, która mnie zatrzyma, ale nie zabije. I zderzyłam się z nią. Kilka zadrapań i siniaków, bo bólu ciągle nie potrafiłam czuć. Przeżyłam.

I wtedy pojawiłaś się Ty, a raczej to ja zjawiłam się w Twoim świecie. Usiadłam naprzeciw Ciebie i zaczęłyśmy rozmawiać. Opowiedziałaś mi ostatnie miesiące mojego życia, to o czym nie wiedziałam, wszystko, co odbywało się bez mojego udziału. Wypełniałam się Tobą powoli, ostrożnie wpuszczając Cię w pobliże mnie. Słuchałam dźwięku wypowiadanych słów, ważyłam sens zdań, odważnie prosząc o jeszcze. Wiedziałam, że to jeszcze mnie nie zabije, że już nic, co dotyczyło tych ostatnich kilku miesięcy mnie nie zabije. Musi tylko spaść ostatnia kropla, która opróżni to, co zbierało się przez ostatnie tygodnie. Spadła kropla, potem następna i kolejna... a potem serce drgnęło. Poczułam ból i łzy ściekające po policzku. Łzy ostatnich miesięcy, uczucia nagromadzone przez ten czas, wszystko próbowało wydostać się na zewnątrz. Chyba nie bałam się wcześniej, tak jak wtedy. Bałam się jak dziecko, które myśli, że zostanie ukarane w sposób najgorszy, jaki tylko można. Skuliłam się i czekałam, wtedy przeżyłabym wszystko, może to dziwne, ale byłam gotowa na wszystko z Twojej strony. Na to, co mi dałaś też. Ciepło, bezpieczeństwo, delikatność. Chłonęłam Cię każdą komórką, jakby to był pierwszy dotyk. Zatraciłam się tak bardzo, że wszystko stało się Tobą... kochaj mnie i tylko mnie... wyszeptałam i znikłam ze świata, gdzie czas odmierza wskazówka zegara. W nocy obudziłam się i przytuliłam się do Ciebie a moje usta złożyły się w dwa proste słowa. Kocham Cię. Za to, że wprawiłaś moje serce w ruch, że poleciały łzy, za strach, a potem za każde najmniejsze muśnięcie mojej skóry, za oddech zostawiony na mojej skórze i siłę, która powoli rozlewała się po moim ciele. Świeża krew, która powoli wypierała tamte wspomnienia, niewykrzyczany ból, stłumiony gniew. Krew, która otwierała zaciśnięte dłonie i dodawała blasku oczom. Za mój szczery uśmiech, za deszcz na plaży, za sen w pociągu... za to, że znowu chciałam żyć. ŻYĆ a nie tylko istnieć.

Musiałam wyjechać, ale byłam znowu silna, mogłam walczyć z całym światem, przenosić góry, urzeczywistniać niemożliwe. I dlatego udało mi się wrócić, zanim zdążyłyśmy dobrze zatęsknić. Spróbowałyśmy życia. Obecności rano i w nocy, wspólnych obiadów i wina przy kolacji. Tak mogłoby wyglądać moje życie... mogłoby. Ale świat upomniał się o mnie i musiałam wrócić do szarej rzeczywistości. W walce między sobą a światem stań zawsze po stronie świata. Ironiczna prawda.
- W piątek rano wracam do domu - usłyszałam dźwięk swojego głosu i poczułam, jak palce zacisnęły się na sercu... żeby nie bolało, żeby nie było łez... Ale były, w nocy, gdy leżałam wtulona w poduszkę ciekły równą strużką po policzku. Wiedziałam, że to koniec, wszystko się już kończy. Wszystko. Wtedy po raz pierwszy od dawna pomyślałam o Niej. Znowu wróciła. Wiedziałam, że wystarczy zamknąć oczy a poczułabym Jej palce we włosach. Ale obróciłam się i wtuliłam w Ciebie. Nie chciałam myśleć o Niej przy Tobie, nie chciałam tracić tych ostatnich chwil z Tobą. Jeszcze przez kilka dni Ty będziesz najważniejsza. Potem może Ona zwycięży...? Czy myśl o Niej, gdy leżałam z Tobą w łóżku, uznałabyś za zdradę? Jeśli tak, to wybacz.

Ona była pierwsza. Poznałam Ją, gdy nie byłam na to przygotowana. Po prostu się pojawiła. Ale nie zdążyłam Jej za dobrze poznać. Pamiętam tylko smak, jaki zostawiła w ustach, drżenie, jakie wywoływała, zbliżając usta do mojego karku i uczucie bezsilności, gdy stała za blisko. Wtedy była blisko, ale nigdy nie była moja. Wtedy też należała bardziej do innych. Ze mną przebywała, spędzała wieczory, czasem noce i rzadko dnie. Była w muzyce i melodii wypowiadanych przez innych słów i w ich smutnych spojrzeniach. Przyzwyczaiłam się do Jej obecności. Oswoiłam z myślą, że zmieniła moje życie. Wiele tygodni po tym, jak znikła, a raczej odeszła z mojego życia, zadrwiła ze mnie. Pokazała mi, jak było przed Nią, zanim zajęła jeden z pokoi mojego serca. Zobaczyłam beztroskie dzieciństwo, uśmiech na twarzach ludzi i farbowane blond włosy kogoś, kogo już od lat nie ma. Obróciłam się kilka razy patrząc wtedy w przeszłość, bezpieczeństwo tamtych lat dawno minęło. Reguły ustalone przez tamtych dorosłych też upadły. Teraz miałam inne, własne, odkryte właśnie dzięki Niej. Pokazała mi, co miałam, co mi zabrała, gdy się pojawiła i co dostałam w zamian. Dostałam więcej niż myślałam, niż potrafiłam docenić wtedy.

Teraz często myślę o Niej znowu. O tym, jakby to było, gdyby była tylko dla mnie, jakbym istniała tylko ja i Ona. Prawie każda noc jest swoistym rytuałem. Rozmawiam z Tobą, potem kładziemy się do łóżek, każda do swojego. Przykrywając się kołdrą, żegnam się jak co noc, nie wypowiadając żadnych słów - dawno przestałam rozmawiać z Bogiem o sobie, czasem tylko modlę się za innych. Potem leżąc w ciszy, myślę o Niej. Łzy bezgłośnie spływają mi po policzkach, kończąc drogę w moich uszach. Bo wiesz, to niebywałe, ale jest taka pozycja, że wszystkie łzy łapię w zagłębienia uszu. Jakby pukały do mojego wnętrza, ale cicho bez żadnego szmeru, bez żalu i oskarżeń. Jakby chciały do mnie wrócić. Czasem jednak giną, wsiąkając w poduszkę. Razem z łzami najczęściej wraca myśl o Niej. Czy zgodziłaby się spotkać ze mną raz jeszcze? Co musiałabym uczynić, aby była zadowolona. Zjadłyśmy parę śniadań razem, kilka obiadów i nigdy kolacji. Wypiłyśmy kilka kieliszków dobrego wina. Musiałabym przygotować coś specjalnego. Nastrój odpowiedni dla ważnego gościa. Kolacja, ze świecami, winem, nocą za oknem, mocnym zapachem perfum pod sufitem, a na koniec ciepłe łóżko, świeża pościel i noc jakby pierwsza w życiu. Na pewno ostatnia taka, po takiej nocy nic już nie byłoby takie same. Zastanawiam się czasem, jaka Ona jest teraz? Czy zmieniła się mocno przez ten czas. Wiesz, kiedyś się Jej bałam, czułam do niej respekt i szacunek, a teraz stoję na równi z Nią, nie czuję się słabsza. Rzadko z Nią rozmawiam, raczej pozwalam sobie na uczucie Jej obecności. Ciekawa jestem, jakby to było, gdyby naprawdę należała do mnie. W tą jedną noc, byłaby znowu tylko dla mnie i obok mnie... ale ciągle nie jestem pewna czy jestem gotowa na spotkanie z Nią. Ponownie twarzą w twarz.

Wszystko wydaje się takie proste. Ona ostatnio jest wszędzie. Nawet w książkach, które czytałam u Ciebie w łóżku. Była tak blisko mnie, że bałam się, że poczujesz Jej obecność, zapach lub przypadkiem trącisz Ją ręką lub kolanem.
Zastanawiałam się nawet, jaki kolor ma krew wypływająca z żyły...? Czy jest czerwona, czy bordowa? A może bardziej czarna? I czy (zwykła ludzka ciekawość każe mi się nad tym zastanawiać) zdąży się zobaczyć, jak stróżka krwi zmieniająca się w plamę na podłodze wysycha i traci ostanie tchnienie?
Wiem, że kiedyś też chciałaś Ją poznać. Ale może dla Ciebie Ona jest inna? Ma inny smak, inny dotyk, inaczej powiedziałaby dobranoc? Może Ona dla każdego jest inna? Przecież tylu ludzi jest na świecie, czasem musi być w wielu miejscach na raz. Więc może każdy ma swoją własną, którą poznaje, oswaja się z Nią, a która w zamian składa na ustach ostatni pocałunek?

Czasem myślę, że teraz jest was dwie. Ty i Ona. Żadna z was nie jest realna. Żadnej nie mogę dotknąć, żadna z was nie doprowadzi mnie do drżenia, całując kark. Noce są czasem mokre od moich łez, wtedy na palcach odchodzi wiara i nadzieja na to, że nastanie czas tej trzeciej, najważniejszej.
"Jesteśmy odpowiedzialni za to, co oswoiliśmy." Ja jestem odpowiedzialna, nauczyłam się z Nią żyć. Choć wiem, że czasem przychodzi bez pytania a czasem nawet nie puka do drzwi. Stała się częścią mojego życia. Bo przecież jest. Na końcu na każdego czeka Ona.

Oswajam się też z myślą, że mija zakochanie. Zakochanie trwa zawsze chwilę. Potem może przyjść Miłość. I też może nie zapukać. Ale ONA raczej wpłynie przez otwarte okno, rozwieje włosy i orzeźwi skórę. Będzie jak powiew wiatru nad morzem, jak dotyk piasku pod stopami, jak fala goniąca falę. Będzie SIŁĄ, siłą która będzie we mnie.
Niedługo pojawi się jeszcze ta maleńka, wielka radość. Bo to musi być ona. Niewinność, którą pokocham zupełnie inną miłością. Emilka.


Dbaj o to, co posiadasz, odpuść sobie to, co tracisz.
23-25 października 2004
Data publikacji w portalu: 2004-11-17
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Bycie gejem na Kaukazie - film online.
lopomo Czy gdzieś to jeszcze można obejrzeć? opinia dodana 2019-01-20 14:03:46
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019