KOMPLEKS PANI BOVARY, CZYLI MIT CUDOWNOŚCI

Absinthe
Z pozoru 'opowiadanie' nie dotyczy tematyki lesbianizmu... Ale nie każda lesbijka od zawsze świadoma była swojej seksualności. To - pożegnanie kobiety z mitem mężczyzny... Wiele lesbijek doskonale pamięta ten czas 'pomiędzy'...

Od dawna już przejawiała skłonności do obrazków. By coś wyglądało w pewien określony sposób i sprawiało równie pewne wrażenie. Ponieważ życie niekonieczne pełne jest chwil pięknych w  swej szczególności, często sama musiała aranżować rzeczy tak, by wydawały się być mocne i pełne. Później, gdy po upływie dłuższego czasu sięgała pamięcią wstecz, łatwiej jej było w nie uwierzyć. Na ile jednak jej się ta sztuka udała??
Co było w nim tak pociągające? Zapewne to, że uczynić z nim można było WSZYSTKO. Dzięki jej zręcznym zabiegom mógł stać się każdym i zachować się w każdy sposób, wystarczyło, że odpowiednio się o to postarała. Nic przecież nie mogło dziać się na samo jej tylko życzenie - wszystko dzięki, choć nieprogramowemu, to jednak nadal nieprzypadkowemu postępowaniu mającemu urzeczywistnić zalegające gdzieś na peryferiach jej podświadomości pragnienia. Nic nie działo się przypadkiem, nic, co byłoby poza jej zasięgiem. Przewidywalny był każdy jego ruch, każdy gest i słowo. Nic nie mogłoby nie być wynikiem tego, co wcześniej zaplanowała. Wszystko miało wyglądać w dany sposób, posiadać pewne tło i rozmach. On zaś nadawał się do tego znakomicie.
Przede wszystkim jednak był mężczyzną.
A mężczyzna, według powszechnej opinii, stanowi idealną część składową szczęścia kobiety. Wówczas chyba niczego nie była bardziej pewna. Nie podejrzewała nawet jak bardzo się myli... Zresztą, pozostałe elementy również pasowały do niego idealnie. I dobrze wyglądał. Czy coś w tym złego, że dobrze wygląda? A może wygląda za dobrze jak na mężczyznę??? ? zapytywała pewnie nieraz samą siebie. Przecież nie mogło być inaczej, skoro tak to niegdyś ustaliła. Małe dziewczynki wyobrażają sobie tylko pięknych chłopców. I w tę całą formę wlać chciała głębię, nadać jej żywy kształt. Ona miała naznaczyć jej dni radością. Ona miała uczynić ją spełnioną. Stanowił dla niej pewien rodzaj żywego materiału, czyste płótno, przestrzeń do wypełnienia. Nic bardziej wdzięcznego od tępo poddającego się naszej woli i posłusznego naszym narzędziom tworzywa. Ukończony stanowił więc idealny obiekt jej adoracji. A to było konieczne. Pragnęła przecież żyć mocno, a żeby tak się stało należało się w czyms zatracić.
I nie, w rzeczywistości nie uzupełniała nim żadnej luki. Mężczyzna nie był tym, bez którego nie mogłaby się obyć, nie był nawet tym, który mógłby stanowić przyjemny dodatek do jej życia. Zapewne więc pozwoliła tylko, właśnie tej małej dziewczynce, nacieszyć się swym wyimaginowanym światkiem; niech zazna tego, o czym niegdyś śniła, niech upadnie Mit Cudowności. Dlaczego nigdy nie mógł się spełnić? Możliwe, że zabrakło jej prostej naiwności. Ale obrazy w jej główce wciąż powstawały i należało dać im możliwość realizacji w rzeczywistym świecie, choć nikomu nie były już one potrzebne. Wszystko wyglądało, wszystko sprawiało wrażenie, dlaczego więc nic nie było??? czy mogła się do tego przyznać przed samą sobą? Do tego, że wymyśliła go sobie, stworzyła od podstaw, oprawiła ich obu? Nie mogła przecież przez ten cały czas ani razu nie poczuć najmniejszej potrzeby autentyczności. Wydawało jej się jednak, że wszystkie te wzory utkane dawnymi wyobrażeniami o niej samej sprawdzą się, jeżeli tylko uda jej się wprowadzić je w  życie. Udało. Że uczyni ją to szczęśliwą. Czy uczyniło? Powinno, skoro dla tylu kobiet jej życie stanowiło uosobienie szczęścia ostatecznego.
I możliwe, że na pewien sposób poczuła się szczęśliwą. Nic przecież nie przynosi więcej satysfakcji od pomyślnie ukończonego dzieła. Nic nigdy w jej życiu nie udało jej się bardziej. Nic nigdy nie było bardziej idealne. W niczym nie zatraciła się bardziej. I to nie w samym mężczyźnie: w akcie tworzenia mężczyzny. Jego prawdziwej natury nie poznała nigdy. I możliwe również, że udało jej się pokochać go, choć nie takim, jakim był w istocie, ale jednak: tak, jak go kochać powinna, taką mu była. A dla niego jej szczęście było jego szczęściem, nic nie czyniło go bardziej od niej. Czuł się w pełni skończony, mogąc dawać jej wszystko to, czego wydawała się potrzebować. Dlaczego więc odeszła?? Tego nigdy nie pojął. Przecież mieli wszystko i było im tak dobrze. Nigdy jednak nie przypuszczałby nawet, że ten powstający na przestrzeni wielu lat jej dzieciństwa Mit Cudowności stanowił dla niej śmierć.
A ona, pewnego dnia, w którym ukazało jej się w całej swojej prawdziwej postaci, wybrała właśnie je: życie, to właściwe.
Wydawałoby się - nie mogła postąpić inaczej?
Data publikacji w portalu: 2005-01-14
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

zoo

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Donald Trump nie chce finansowania organizacji promujących aborcję za granicą
justsomebody10 Posługiwanie się przykładem N. Vujicica nie ma, moim zdaniem, większego sensu, bo to jest wyjątek na tle setek tysięcy niepełnosprawnych. Od dzieciństwa był otoczony opieką, wsparciem,... opinia dodana 2017-02-11 13:52:24
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos Najlepsze opowiadania erotyczne - Warnock Kathleen
Ciekawe opowiadania :) wciągające ! polecam.\r\n\r\nPS. Odsprzedam za pare groszy . Więcej info na @.

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2017