Deep Forest

Dream Theatre
Deep Forest

Zapomnieć... Ten jeden raz od początku do końca wymazać sobie pamięć, bo może właśnie w ten sposób będzie prościej. Jak dziecko, które ucieka przed kłopotami, zasłaniam twarz kapturem. Tak, wiem, robię to kolejny raz... robię to, bo? No własnie, dlaczego tak jest prościej? A może czasem faktycznie powinniśmy niektóre ważne niegdyś sprawy kończyć milczeniem, mimo że to takie banalne i nie na miejscu, ale może właśnie tak mniej boli? Odezwałam się, bo... no, właśnie, dlaczego? Siadłam przed komputerem na chwilę i pomyślałam - a co mi tam, przeciez od tego się nie umiera...- to co w odpowiedzi dostałam, nie było miłe... i teraz co? Boli? Nie, nie boli... jedyna rzecz, z jaką nie mogę sobie dać rady, to fakt, że do swojej kobiety mam tak daleko.
...

"Coś, co potencjalnie nazywa się "Miłość" no, cóż, szybko się zakochujesz, koleżanko, to tylko mi na wszystko wiele więcej czasu trzeba. Chyba, co jest bardziej prawdopodobne, że czegoś nie wiem... ale mam prawo, bo tak jak nic nas już nie łączy, tak z pewnością łączyło nie będzie.
Zakochałam się... szczęśliwie i z wzajemnością, na szczęście. Mam wszystko, może prawie, ale zmniejszenie odległości jest tylko kwestią czasu... mamy plany, a ja żelazną zasadę... nigdy więcej nie zmarnuję niczego dla czegoś, czego pewna nie jestem... nigdy, bo już raz żałowałam takiej decyzji, próbując drugi raz z Tobą.
Granica końca romansu i początku związku... leżała gdzieś pomiędzy nocą, dniem a tęsknotą, kiedy idąc po Warszawie o mało nie wpadłam pod tramwaj i żeby nie Karo, już by mnie nie było na tym świecie. Pierwszy raz w tak krótkim czasie miałam ochotę powiedzieć kobiecie, że najprawdopodobniej się zakochałam. A ile my się wtedy znałyśmy?
Drugi dzień...
Mam szczęście do tego lutego, normalnie, zawsze w tym miesiącu w moim życiu dzieją się różne dziwne i miłe rzeczy, piękne niespodzianki...
Kiedyś, możliwe, że wkurzałabym się o takie słowa w mailu od kobiety, która przez prawie rok była dla mnie całym światem, ale właśnie moim błędem było to, że nie chciałam tego świata poza nią widzieć i naiwnie wierzyłam, że to będzie trwało wiecznie... skończyło się szybciej niż myślałam, ona dobiła resztę moich uczuć zdradą a ja zakończyłam to sms-em. Dziś szczęśliwa siedzę i jem ciasteczka z nadzieniem śmietankowo-kokosowym, myśląc o kobiecie, którą kocham i o tym, że wszystko może byc piękne i proste... a Cisza... cóż, chyba jeśli o niektórych chodzi ludzi zdecydowanie to najlepsze rozwiązanie... a życie jest zagadką.
"Piszesz, bo zmierzasz mnie wkurzyć?" Ależ nie, mój mail był bardzo spokojny i opanowany, niczego robić nie zamierzałam, wręcz przeciwnie, chciałam po prostu skończyć to na jakiejś przyzwoitej stopie a skoro piszesz, że jestes zakochana, choć napisałas to w taki sposób, że nie wiem, co konkretnie chciałaś osiągnąć, używając tak niebanalnego sformułowania, ale cóż, chyba nie wszystko możemy skończyc na właściwym naszemu wiekowi poziomie.
Wiem, że większość w tym wszystkim mojej winy, ale różnie to z ludźmi bywa, swoją drogą... co byłoby gdyby? Nie zastanawiałam się, wiem jedno, uczyłam się na błędach... błędem w tym wypadku było to, że chciałam do ciebie wrócić, choć przestrzegali mnie przed tym, co robię, wszyscy.
Próbowałam zachować się tak, jak przystało na odpowiedzialną kobietę w moim wieku, jednak najwyraźniej Piekło nie zamarza, więc temat skończony...
Gdzie był poczatek mojego szczęscia? W Toro 5 lutego? A może na Sylwestra w Wawie? W każdym razie komuś powinnam podziękować za niepunktualność... Karo, kłaniam się nisko...
- Chodź, idziemy stąd, Even.
- Karo nie... poczekaj... widzisz tę pannę, co biega od parkietu do stolika? Poczekaj, popatrzę sobie na nią i pójdziemy, ok.?
Poszłyśmy do łazienki, spotykając po drodze pijaną już pannę. Plaster hehehe... i chwała jej, że poszła ze mną na parkiet...
- Gośka, jestem...
- A gdzie ty, kobieto, miałaś oczy, jak ja na Ciebie patrzyłam, hahahaha
- Cała przyjemność po mojej stronie, Even.
- Miło mi...
AAAA... i ten Twój uśmiech, no, powiedziałabym, a niech mnie... nie mam w zwyczaju zostawiać ludzi, na których mi zależy zwłaszcza, że moja Karo nie była w najlepszym nastroju, pomijając fakt, że już na bank nie była w nastroju na zabawę a ja zamiast się nią zająć jako jej Prywatny Anioł Stróż, zajęłam się balangą na parkiecie z panną Baby. I nie żeby mi źle było, bo bawiłam się cudownie, pomijając, że Karo poszła do domu a ja zostałam z ludźmi, o których kompletnie nic nie wiedziałam... ale Ty byłaś obok... Zostałam, bo chciałaś, żebym została...
To, że próbowalaś ze mną porozmawiać przez jakieś 2 czy 3 godziny, to jeszcze nic przy tym, ile musiałaś się nastarać, żeby się przełamać do pewnej czynności... Moje Szczęscie... nawet o tym obie jeszcze nie wiedziałyśmy...
Wróciłam do Karo, to było coś koło 5.00, a nóż może po 4... nieprzytomna ze szczęścia i tak spać nie mogłam przez całą noc... Rano, (godzina 13.00 bo dla mnie i Karo to właśnie jest ranek), kiedy Caroll zrobiła mi śniadanie, patrzyłam w kompa na półprzytomnym wzrokiem i nawet nie ruszyłam tego, co Moje Słonko przygotowało, żebym zjadła...
I właśnie... jeszcze jeden aspekt... Karo zaprosiła mnie do La Madamme w przeddzień mojego wyjazdu do domu, jak się poznałyśmy a i my byłysmy umówione tego dnia w Madamme na koncert Nev. Moje motylki w żołądku były tylko kolejnym punktem do analizy tego, co się tak właściwie ze mną dzieje... jedno było pewne, czułam się nieziemsko szczęśliwa i wiedziałam, że moich uczuć nic nie jest mi w stanie odebrać... ochy, achy i gwiazdeczki... siedząc więc przed kompem Caroll, wysłałam ci meska, że coś się dzieje na Placu Teatralnym, gdzie w sumie mogłybyśmy iśc troszkę wcześniej... kiedy odebrałam telefon i usłyszałam Ciebie... co najmniej w niewielkim stopniu (oj, trzeba było widzieć oją minę... nie uwierzyłabyś nie wiedziałam, co powiedzieć!!!!) mnie zatkało... siedziałam całkiem nieprzytomna a Caroll nie bardzo wiedziała, co ma ze mną zrobić...
Cóż... do spotkania z Tobą niewiele się w ogóle ze mną zrobić dało... "teges, no wyszłam trochę za wcześnie i jestem już pod idiotą"... aaa... dostałam napędu na dwa koła jak Harley Davidson i żeśmy z Caroll dotarły niesamowicie szybko... choć umówione na 17.00... nie chciałam żeby Panna Baby zmarzła za bardzo... a z pół godzinki najmniej kwitłaś.
Idiota - kwestia wyjaśnienia to Kolumna Zygmunta, który wygląda bardzo przygłupiasto na tej Starowce... i tak też żesmy go nazwały... a ja odkryłam magiczne właściwosci Enigmy... "My heart goes boum boum boum everytime i think of You... in silent boum boum boum..." nie wiem czy można być bardziej szczęśliwym niż ja... a i dziś nie jestem w stanie chodzić po ziemi normalnie... jakaś półprzytomna przewracam się na prostej drodze...
Analiza stanu: nieprzytomna, nie sypia, nierozgranięta, zakręcona, nie ma zielonego pojęcia, o czym się do niej mówi, rozdrażniona, huśtawka nastrojów, od czarnwej rozpaczy do euforii w przeciągu kilku sekund, zanik racjonalnego myślanie, niesprecyzowany stan emocjonalny, łzy, bezsilność, nic mi się nie chce a jak się za coś wezmę, to robota
sama mi się w rączkach pali... no i do nauki głowy nie mam... uczucia pustki, przygnebienie, kiedy nie ma Cię obok...
Diagnoza: objawy tęsknoty i zakochania.
Proponowany rodzaj terapi: na ten stan lek tylko jeden - Moja Małgoś!! Dobra praca w Wawie i Londyn w czerwcu... żywcem Cię zjem, bo lecisz tam pierwsza...
Słowa klucze...: Even oszalała, panna Baby jej w główce przewróciła i kto by pomyślał...
O niczym nie myślę, niczego nie twierdzę, nic wiecej nie chcę... zostawiam to wszystko tak, jak jest, nic mnie nie obchodzi ponad to, co już mam, nic mi do szczęścia nie trzeba, sentymenty wszystkie mi minęły, uczuciem obdażam tylko jedną kobietę i w wyjątkowy sposób niech będzie to tak, iż dla niej będzie każdy rodzaj mojego uczucia... żadnych wyjątków więcej... nie ma na świecie w tym momencie żadnego ważniejszego człowieka niż Moja Kobieta, aczkolwiek praca i studia dalej zostają w takiej kolejności, że z niczego nie zrezygnuje. Jak na razie w końcu muszę zapracować na wszystko... ale wiem... będziemy to tworzyły razem... udało sie... bo ta runda trwa w nieskończoność... należy do Nas...
Kieruj swoim życiem sam... i nigdy nie pisz zakończeń do żadnych opowiadań... nie zastanawiaj się nad tym, jak i czy się skończy a po prostu żyj, bo żyje się raz... słuchaj rozsądku, intuicji i serca... i kobiety, którą kochasz... a życie samo się ułoży... pomagaj mu trochę i zmieniaj je, jeśli coś ci nie pasuje... Nigdy nie rób czegoś, przez co nie tylko Ty będziesz płakać... bo... czasem lepiej czegoś nie zrobić niż żałowac, że się to zrobiło...!!!
Data publikacji w portalu: 2005-03-27
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Bycie gejem na Kaukazie - film online.
RysioPyyysio Mimo skali kampanii karnej żaden z Czeczenów nie zwrócił się do rosyjskich organów ścigania z oskarżeniem.😜 opinia dodana 2019-02-19 13:19:56
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019