SREBRNE 名IATΜ

Sidhe
Dla Miry

Love comes suddenly like slumber-
it closes your eyes
it makes you dream
it gives you rest only
to make you stronger when
you wake up from its dream

Sobota

Kilka bia造ch kresek na talerzyku. Dzielimy po r闚no. Za chwil moja kolej. Za chwil wolno嗆 od siebie, od um璚zonej siebie, st瘰knionej i opuszczonej siebie. Gotuj w豉郾ie sobie m霩g, by powsta這 smaczne i po篡wne danie instant.
Wci庵am... 奸uz闚ka reaguje podra積ieniem i nadmiarem wydzieliny. Zatkany nos, ale to tylko na chwile. Minuta, dwie, trzy, cztery... zaczyna si odliczanie do tego raju na ziemi. Ju prawie opanowali鄉y stany szcz窷cia... chemicznie. Pyk. Ba鎥a l瘯u pryska. Jestem wolna, kto 軼i庵n掖 z moich bark闚 pi耩dziesi徠 ton o這wiu. Zaczyna si noc, czas wyrwany szponom demona, kt鏎y za mn si czo貪a, czai za rogiem, podk豉da nog, cho do ko鎍a boi si podej嗆 i z豉pa mnie za gard這. Dlaczego? Nie wiem. Zaciskam z瑿y, 鏀emki wbijam nie鈍iadomie w dzi御豉, bo ju nie czuj b鏊u fizycznego.
Zamykam oczy. Rozchylone nozdrza badaj powietrze. Jestem jak wilk. S逝cham szelest闚 w trawie, s逝cham bicia serca ziemi, ws逝chuj si w bicie swego serca, w jego nieustanne dr瞠nie. Wszystko ma sens, drzewa szepc do siebie, owady przemierzaj 軼ie磬i w trawie, ptaki szykuj si do snu, ca造 鈍iat kr璚i si w sensownym rytmie. I ju wiem. Powstaje scenariusz i plan, pojawia si cel.
Poniedzia貫k
Wsiadam na motor, kt鏎y w豉郾ie naby豉m za ostatnie pieni康ze. Jest druga w nocy, puste drogi, Halny wiatr podrywa korony drzew, jeszcze pe軟e zielonych li軼i. O鈍ietlone ksi篹ycem g鏎y wygl康aj niebezpiecznie, ale podpowiadaj mi drog. Zapinam sk鏎, wk豉dam kask, gaz do dechy. Motor jest jak szlachetnej krwi Arab, zrywa si do galopu pod ruchem spinaj帷ych go moich ud. S逝篡 mi, aby do Ciebie dotrze, Dzika Kobieto. Drog o鈍ietla srebro promieni ksi篹yca. Wygl康a jak struna po鈔鏚 ciemnych drzew, p造nie jak rt耩, jest jak 鈍iat這w鏚. Czy mog jeszcze szybciej? O tak. Naciskam na rumaka, rwie si do jeszcze szybszego galopu, tryska rado軼i. 圭iany lasu wok馧 drogi zamieniaj si w 軼iany tunelu, w kt鏎ym wszystko b造szczy, t皻ni, brzmi muzyk roziskrzonej nocy. Wpadam na autostrad. Tutaj ju nie ma 瘸dnych granic, rozwijam najwi瘯sz pr璠ko嗆, p造n, stapiam si w jedno z drog. Osi庵am stan przep造wu, wielkiego i nieko鎍z帷ego si przep造wu. Staj si pr璠ko軼i, rytmem silnika, pokonaniem czasu. Tak, czasu. Chc go zawr鏂i, chc wpa嗆 na moment do czerwca, mo瞠 kwietnia, a mo瞠 cofn望 si jeszcze g喚biej w przesz這嗆, kiedy si wszystko zacz窸o i powiedzie Ci, 瞠... 瞠... jeste鄉y jedno軼i.
Doje盥瘸m do miasta, kt鏎e mi Ciebie zamkn窸o. Podje盥瘸m pod jedn z tysi璚y wie, kt鏎e w nim stoj. M鎩 wewn皻rzny noktowizor Ci szybko wyszukuje. Jeste w sypialni. Jeste za kratami, kt鏎e za moment rozci庵n, wyzwol Dzik Kobiet, otul j i wezm ze sob.
Podchodz do Ciebie, jeste naga. Otulam Ci, wk豉dam bia陰 lnian koszul, t, w kt鏎ej wygl康asz jak elf, jak Pani Jeziora. Patrzysz na mnie i si dziwisz, chyba nie poznajesz do ko鎍a, kim w豉軼iwie jestem. Na Twojej pi瘯nej twarzy w szmaragdowych oczach pojawiaj si iskry, Twoje pe軟e wargi uk豉daj si w grymas u鄉iechu. Jeste taka 郵iczna, nieziemsko wr璚z cudna i pon皻na. Patrzysz na mnie ju inaczej, rozpoznajesz, podnosisz d這...Uderzasz mnie w policzek. Wci庵am powietrze g喚boko w p逝ca, nie widzisz 透y w oku. Spada na Twoje stopy... Chwil stoimy naprzeciw siebie, nie m闚i帷 nic. A mo瞠 m闚i帷 tak wiele. Po chwili odje盥瘸my. Siadasz za mn na motorze i obejmujesz mnie ciasno ramionami. Chocia Ci teraz nie widz, to wiem, 瞠 si u鄉iechasz. Czuj, jak Twoje palce twardniej na moich plecach, czuj jak Twoje paznokcie wbijaj si w moj sk鏎. Stymulujesz mnie do biegu, do wystrzelenia w przestrze, do gnania jak najdalej od zm璚zenia czasu. Jeste鄉y same na szerokiej, bezkresnej drodze, kt鏎a otula nasz ucieczk. Nie ma ani jednej chmurki na niebie, wida wszystkie gwiazdy, ale ta najwa積iejsza i jedyna siedzi ze mn teraz na motorze i wtapia si w Drog Mleczn. Chc nas jak najszybciej zawie潭 do domu, ale nie do tego domu, kt鏎y przesta by Twoim jaki czas temu, do tego nowego domu, kt鏎y kupi豉m daleko po鈔鏚 jezior na p馧nocy. Jeszcze chwila i tam b璠ziemy.
P璠zimy poprzez bezkresne r闚niny, nikniemy za mg陰, kt鏎a zas豉nia nas przed pogoni wspomnie, tworzy naturalna zapor, przez kt鏎a nic i nikt si nie przedostanie, by zburzy nasz spok鎩. Zwalniam. P璠 przechodzi w spokojny bieg, nic ju nas nie zawr鏂i z drogi. Za chwile wjedziemy na teren mojej posiad這軼i. Wje盥瘸my w przyjazne l康y, gdzie wszystko sprzyja, gdzie trwa d逝瞠j lato, a zima tworzy jedwabne dywany z p豉tk闚 郾iegu. Jest spok鎩. Jest cisza. Wypr篹asz si jak kot, czuj ka盥y Tw鎩 ruch, obejmujesz mnie, czuj Tw鎩 gor帷y oddech na moim karku, czuj Twoje mi瘯kie wargi. Chce ju by na miejscu, chc da Ci si skonsumowa. Pewno嗆 zast瘼uje niecierpliwo嗆. Nagle zza zas這ny lasu, o鈍ietlony wstaj帷ym dniem wy豉nia si nasz nowy dom. Schody prowadz do zacisznego pokoju, zatrzaskujesz za nami drzwi... Kr璚i mi si w g這wie, mam dreszcze..
Patrzysz na mnie spojrzeniem drapie積ika, mglista wilgo zas豉nia Ci 廝enice, prze造kasz 郵in...Co czuj... Boj si. S w Tobie tak skrajne emocje, widz apetyt, widz z這嗆, widz strach i widz g堯d. Jeste taka silna, Twoje cia這 rzuca cie na 軼ian, kt鏎y ro郾ie i zakrywa sob wszystko. Wiem, 瞠 je郵i mnie obejmiesz, to zgin, wiem, 瞠 nie wytrzymam intensywno軼i, a jednak... poddaj si. Ka瞠sz po這篡 mi si na brzuchu... stoisz przez chwil i nic nie m闚isz. Czuj, 瞠 sie zbli瘸sz, s造sz ka盥y krok, trzask drewnianej pod這gi pod Twymi stopami, przy酥ieszony oddech, bicie serca drapie積ika. Czuj si bez szans, nie wiem, co chcesz zrobi, jak to zrobi... Chcesz bym ods這ni豉 cia這. Czyni to pos逝sznie i dr輳, czuj帷 Ci tak blisko, czuj帷 jak tw鎩 oddech skrapla si na sk鏎ze mych po郵adk闚, jak me wn皻rze zaczyna pulsowa w rytm Twojego serca, a g瘰ia sk鏎ka spina mnie jak naci庵ni皻a cerata. Dlaczego czekasz? Dlaczego ka瞠sz mi ton望 w niepewno軼i, w l瘯u o nast瘼n sekund, w napi璚iu, w obawie o nast瘼n minut. Zr鏏 to, prosz, we mnie tu i teraz, bo napi璚ie mnie rozerwie, bo nie wytrzymam d逝瞠j, bo nie wytrzymam swojej nago軼i. A Ty... Ty masz czas. Muskasz mnie delikatnie, perfekcyjnie, bezlito郾ie. Mamisz mnie, 瞠 to ju, 瞠 mnie wreszcie zjesz i nie b璠ziesz tylko przesuwa na talerzu pa貫czkami, dotyka, bada mi瘯ko嗆, nadgryza, turla, polewa sosem, raz zimnym, raz gor帷ym, doprawia, na s這dko, s這no. Chcesz zrobi ze mnie wyrafinowane danie... Zanim mnie posiekasz k豉mi, rozerwiesz pazurami, przygnieciesz s這dkim cia貫m, odbierzesz 篡cie... Nasycasz moje dr瞠nie, zaczynam t皻ni. Gotujesz mi 鈔odek, na mi瘯ko, gotujesz go na co kolejnego. O takkkkk... Dzisiaj oddalam si dzikiej kobiecie... A ona zjad豉 konkretny posi貫k.
Niedziela
Budz si, czuj帷 krew w policzkach. Moje szcz瘯i s jak ze stali. Boli mnie wszystko, co sk豉da si na g這w, mi窷nie 簑chwy zesztywnia造, stan zapalny. Dotykam szyi, wyczuwaj帷 pod sk鏎 nabrzmia貫 w瞛造 ch這nne. Wychodz na ulic, miasto ju si obudzi這, 篡je od kilku godzin, a ja chce si wtopi w t逝m, by jednym z przechodni闚 kupuj帷ych precle, bu趾i, gazety. Chc ucieczki od chaosu. Cho w dalszym ci庵u szybko bije mi serce, powoli zaczynam traci energi, kt鏎a wychodzi ze mnie jak powietrze z d皻ki. Mru輳 oczy, maj帷 wra瞠nie, 瞠 mijaj帷y mnie ludzie dostrzegaj m鎩 stan. Jest zimno, to ju przecie jesie, z jesiennymi porankami, to pierwszy dzie jesieni. Dobrze, 瞠 mam na sobie ciep造 polar z kapturem, kt鏎ym os豉niam skronie, 廝鏚這 b鏊u. Przemieszczam si przez miasto jak zbity pies, kt鏎y bardzo chce si schowa pod ciep造 dach. Czuj, 瞠 nie mog zacisn望 szcz瘯i, mi窷nie odmawiaj pos逝sze雟twa, s jak ma貫 ostre kamyki, w這穎ne pod sk鏎. Kupuj gazet, bu趾i, jestem ju na dworcu. Jeszcze tylko p馧 godziny i znajd si w domowym zaciszu, ale czy naprawd b璠zie to zacisze? Czy znajd spok鎩 w czterech 軼ianach, bez Ciebie, bez nas... Autobus wlecze si jak stara jednotorowa kolejka. Ludzie, pomimo wczesnej pory, przysypiaj, s te tacy, kt鏎zy patrz przez szyby beznami皻nie. Energia mnie opuszcza, jest mi zimno, pomimo, 瞠 w autobusie jest do嗆 ciep這. Zn闚 si zastanawiam, dlaczego Polska jest tak ma這 czu豉 i przyjazna? Ostatni przystanek, kieruj si do domu. Marz o 堯磬u, o prysznicu, o ciszy mieszkania. Wyobra瘸m sobie, jak nurkuj pod ko責r, 篡je wyobra瞠niem ciep豉 rozchodz帷ego si po ciele, ju nied逝go zasn i wszystko b璠zie dobrze. Przekr璚am klucz... W zamku cztery ostre d德i瘯i: trzyk, trzyk, trzyk, trzyk, otwieram i zanurzam si w p馧mrok zas這ni皻ego 瘸luzjami pokoju. Trzyk, trzyk... jestem bezpieczna. Czy瘺y? Nie do ko鎍a, wpu軼i豉m niebezpiecze雟two do 鈔odka, jestem nim ja, albo to co, co ze sob tu przynios豉m, co w dalszym ci庵u t這czy adrenalin w system, powoduje przyspieszone bicie serca, niespokojny oddech, poszerzone 廝enice, l瘯. Chc to wszystko sp逝ka gor帷 wod, wyp逝ka, zetrze g帳k, niech sp造nie do kana逝. W ko鎍u zmorzy mnie zm璚zenie, serce ucichnie. Zaszyj si jak zraniony zwierzak, gdzie odnajd miejsce dla siebie, natura da mi spok鎩. Czy tak b璠zie? Zasn i b璠 郾i.
Odnajd Ci zn闚, Dzika Kobieto.
Wkr鏒ce (zegar zacz掖 ju odmierza czas)
Promienie s這鎍a przebij si przez sk鏎 i mi瘰nie i docieraj do serca. Roz鈍ietlaj jego komory, przedostaj si przez przedsionki, ogrzewaj ka盥 jamk i ka盥 krwink. Od tego ciep豉 wszystko si o篡wia, gruczo造 wydzielaj hormony szcz窷cia, te dostaj si do m霩gu, a stamt康 do duszy. Dusza wysy豉 sygna do m霩gu, ten pobudza mi瘰nie, wstaj. Prostuj ko鎍zyny, bior g喚boki oddech, podejmuj decyzj. Przyszykuj nam papiery, glejt, kt鏎y nas przepu軼i przez granic kraju Founding Fathers. Spe軟i si marzenie, to, kt鏎e 郾i豉m, to, kt鏎e mnie ukoi這 we 郾ie, odnowi這 cer, wyr闚na這 zmarszczki. Kiedy ju b璠ziesz patrze przez malutkie okr庵貫 okienko na chmury, b璠帷 nad chmurami, kiedy u鈍iadomisz sobie, 瞠 ju nic nas nie powstrzyma, odnajdziesz we mnie utracony dom, kiedy sama do powr鏂? I za郾iemy 'na 造瞠czk' pod gwiazdami, pod niebem trzech kolor闚: granatowym, czerwonym i bia造m.
Data publikacji w portalu: 2005-05-30
« poprzednie opowiadanie nast瘼ne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj si

KONTAKT

Wy郵ij sw鎩 tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja prac nickiem lub imieniem
(je郵i chcesz: nazwiskiem), je郵i chcesz napisz sw鎩 e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TW紑CZO汎

Jest jak delikatny kwiat. Ka盥a jej forma zawiera 郵ady g喚bokich wzrusze i emocji, przenosi pami耩 o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Je郵i pisa豉, piszesz lub pisa zamierzasz, nie chowaj efekt闚 swojego natchnienia do szuflady, podziel si nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Mo瞠sz przysy豉 teksty podpisane imieniem b康 pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Mo瞠 to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj si.
To w豉郾ie od Ciebie b璠zie zale瘸 kszta速 tej strony. Zapraszam do jej wsp馧tworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Bycie gejem na Kaukazie - film online.
lopomo Czy gdzie to jeszcze mo積a obejrze? opinia dodana 2019-01-20 14:03:46
muzyka Zawsze mocno 篡豉m i teraz mam co wspomina
Hitoshi W pi徠ek by豉m na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowit kobiet, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, da豉 przepi瘯ny wyst瘼. Uwielbiam j.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019