OSTATNI TAKI WIECZÓR

kasienkale
Byłam akurat po pracy.
Swoje pierwsze kroki skierowałam w stronę kiosku, by zakupić dla ojca jego ukochane fajki. Ja nie palę - brzydzę się tym wstrętnym nałogiem, ale niestety, muszę przebywać w tym dymie...
Kilka minut później stałam na przystamku tramwajowym i wypatrywałam szóstki. Jak na złość przyjechało 36 i 15, a mojego tramwaju nie było. Rozłożyłam w takim razie gazetę i czytałam, gdy wreszcie nadjechała ta szóstka, nielicho zatłoczona. Wbiłam się, ale byłam osaczona - z jednej strony barierka, z drugiej dwóch facetów, którzy napierali na mnie. To jeszcze ujdzie, bo to tłok komunikacyjny, ale, jak tramwaj ruszył, to oni zaczęli się o mnie ocierać, co doprowadzało mnie do furii. Wierciłam się, ale nie było gdzie się przesunąć...

Kilka przystanków dalej się rozluźniło i mogłam spocząć na siedzeniu. Ponownie wyjęłam gazetę z torby i zaczęłam czytać. I tak bym dojechała pewnie do domu, gdyby nie postukała mnie w ramię młoda kobieta, stojąca tuż obok.
- Hmm?
- Która jest teraz godzina? - zapytała mnie owa niewiasta.
Spojrzałam na zegarek w swoim telefonie.
- Za dwie piąta.
- Dziękuję - odrzekła i odwróciła się w swoją stronę.
Ja tymczasem nadal czytałam gazetę i zastanawiałam się nad osobowością tej kobiety. Niby mi skądś znajoma ta twarz, ale nie mogę sobie jej przypomnieć...
- To ostatni przystanek! - zawisł nade mną motorowy i poprosił o opuszczenie pojazdu.
- Przepraszam, zagapiłam się.
- Pani chyba spała, bo już tu stoję 10 minut.
- Już wysiadam - rzekłam.

Snułam się po wielkim placu, nie wiedząc, dokąd mam pójść. Byłam zdezorientowana...
- Może w czymś pomóc? - nagle usłyszałam za plecami głos i odwróciłam się gwałtownie.
Za mną stała młoda kobieta w czarnym stroju, która wcześniej była w tym samym, którym jechałam, tramwaju. Stała, ot tak, przede mną i się uśmiechała.
- Jak mam dojechać na Mokotów? - skasowałam swoje myśli i zapytałam.
- Ojoj! Tylko 33 cię dowiezie, ale właśnie uciekło - odpowiedziała nieznajoma.
- Trudno się mówi, poczekam. Dziękuję - odparłam i usiadłam na ławce.

Zaczytana, nagle poczułam czyjąś dłoń na plecach.
"Znów jakiś podrywacz - zaraz oberwie" i złożyłam dłoń do zadania ciosu.
To jednak była ta młoda z tramwaju. Cudem jej nie walnęłam, bo w ostatniej chwili udało mi się cofnąć rękę.
- Hej, no co ty? - dziewczyna odskoczyła na dwa metry.
- Przepraszam. Myślałam, że to jakiś koleś się do mnie chce przywalić.
- Nie ma za co, ale na drugi raz wolę stać z dala od ciebie - odparła nieznajoma.
- Jeszcze raz przepraszam. Już sobie stąd pójdę.
- Poczekaj, idę z tobą!
- Hę??
- Szukam fajnej duszy - odparła ta dziewczyna.
- ??
- Jestem Monika - przedstawiła się, stojąc przede mną, twarzą w twarz. Zrobiło mi się głupio.
- Kaśka - rzuciłam.
- Jakby to powiedzieć, ale mam wrażenie, że nie jesteś ostatnio zbytnio szczęśliwa. Czy zgadłam?
- Niestety, ale tak - mruknęłam.

Monika objęła mnie i lekko do siebie przytuliła. Z początku chciałam się wyrwać, ale dotyk jej dłoni mnie elektryzował. Przez moje plecy przeszedł cudowny dreszcz.
- Mmmm - westchnęłam. - Jak milutko!
Nie chcąc być dłużna, poczęłam rozpinać guziki w spodniach mojej nowo poznanej dziewczyny, ale ona odepchnęła moją rękę.
- Poczekaj jeszcze - wyszeptała mi do ucha i nadal wpijała się swoimi ustami w moje, a jej ręce masowały moje sutki.
Mimowolnie spojrzałam za siebie - na pętli stał już mój tramwaj. Delikatnie odsunęłam ręce Moniki od siebie i wstałam.
- O co chodzi? - zapytała.
- To mój tramwaj.
- No to chodźmy - odparła i zapinając koszulę, pociągnęła mnie za sobą.

W tramwaju linii 33.
- Gdzie jedziesz?
- Na Mokotów - odparłam.
- Sama mieszkasz?
- Niestety, z babcią - taka była moja odpowiedź.
- Szkoda, bo byłoby fajnie, gdybyś mogła ze mną się przespać - wywaliła mi prosto z mostu.
- Też bym tak chciała, hmm...
- No to może wpadniesz teraz ze mną do klubu?
- Hmm, nie. Wolę jednak trochę się przespać.

Monika nie ustępowała - chciała się koniecznie chyba ze mną przespać.
- Hej, no to wpadnij do mnie - zaproponowała.
- A skąd jesteś? - zapytałam.
- Blisko ciebie, kochanie...

Chwyciła mnie za rękę i poszłyśmy przed siebie. Przez park, kilka ulic i wylądowałyśmy na Madalińskiego. Tutaj moja nowo poznana kobieta puściła moją rękę i kazała chwilę poczekać. Po chwili znów chwyciła mnie, jak dzieciaka, za rękę i pociągnęła za sobą. Weszłyśmy do starego bloku, który chyba jeszcze pamiętał czasy przedwojenne. Po schodach wspięłyśmy się na ostatnie piętro, które okazało się poddaszem w tymże budynku. Ale niestety, właśnie w takich warunkach mieszkała moja nowo poznana dziewczyna. Na klatce śmierdziało, ale gdy Monika otworzyła drzwi, to uderzył we mnie jeszcze gorszy odór - jej rodzina musi być alkoholowa, bo tak waliło wódką...
- Siadaj - powiedziała do mnie, gdy weszłyśmy do jej komnaty. Pomieszczenie było wielkości trzech moich pokojów, ale strasznie zagracone i nieuporządkowane (wolę swój pokój).
- Nie nakryje nas tu nikt?
- Mój stary ma wszystko gdzieś - on tylko kocha wódkę - odparła Monika.

Dziwnie się czułam w nowym świecie, ale miałam wrażenie, że długo tu nie zagrzeję miejsca. Jednak Monika, jakby wyczuwając moją niechęć, szybko zabrała się do dzieła. Posprzątała naprędce łóżko i się na nim położyła, wyciągając do mnie dłoń.
- No chodź, nie bój się - zachęciła. - Połóż się koło mnie.
- Z przyjemnością - odparłam i rozłożyłam się przy boku Moniki.
Ona wtedy obróciła się na mnie i przyciskając mnie, zaczęła od całowania mych ust. Przez moje ciało przeszedł gorący dreszcz, a ja wirowałam w innym świecie. W końcu przemogłam się i zaczęłam odwzajemnieć pieszczoty swojej nowej kochanki - drapałam ją delikatnie po plecach i łaskotałam, wzbudzając przy tym jej wybuchy śmiechu...

Za oknem tymczasem zapadał już wieczór.
Nie przeszkodziło nam to w kontynuowaniu naszych miłosnych igraszek. Monika już mi rozpinała koszulę, gdy nagle za ścianą coś łupnęło, rozległ się brzęk tłuczonego szkła i wrzaski pełne przekleństw. Jak oparzona zerwałam się z łóżka i pospiesznie schowałam za szafą koło łóżka.
- To mój stary znów piekli się z mamą - odezwała się Monika, którą również ta nagła rodzicielska awantura poderwała na nogi.
- To ja może sobie już pójdę - powiedziałam.
- Poczekaj, podam ci mój telefon - Monika wyjęła jakąś kartkę i szybko naskrobała numer. - Jutro przed południem do mnie zadzwoń, to się umówimy.
- Dzięki - odparłam i w pośpiechu wyszłam z jej domu, by przypadkiem jej zwariowani rodzice do mnie się nie przyczepili...
W domu jak zwykle miałam nieprzyjemności, bo według rodziców zbyt późno wróciłam. Cóż, trudno się mówi - do mnie to i tak nie docierało - nie byłam teraz sama!

Nazajutrz, od samego rana szykowałam się na spotkanie z Moniką. Tu podmalować oczka, tam drobny makijażyk położyć. Nie mogłam się doczekać i w końcu zadzwoniłam do niej przed 10-tą rano. Nikogo nie było, a że jestem z natury osobą niecierpliwą, to dzwoniłam jeszcze kilka razy. Z takim samym skutkiem. Usiadłam markotna na tapczanie i zaczęłam czytać książkę o przygodach pewnego samotnego człowieka...
Do 14-tej jeszcze chyba z dziesięć razy dzwoniłam, ale nadal nikt się nie zgłaszał. W końcu dopiero po czwartej jakaś kobieta odebrała i powiedziała, że państwo S. zostali rano wyeksmitowani, gdyż od kilku lat nie płacili czynszu. Od razu spytałam, gdzie mogli zostać przeniesieni, ale tego ona nie wiedziała...
Łzy napłynęły mi wtedy do oczu i rozbeczałam się na dobre. Mojej mamy akurat wtedy nie było, więc nie musiałam się wcale z czegokolwiek tłumaczyć. Po pewnym czasie zrozumiałam, że to była tylko jednorazowa przygoda - Monika chciała w ten sposób zakończyć pewien etap w swoim życiu...

Do końca swych dni jej nie zapomnę!

20 czerwiec 2005 r.
Data publikacji w portalu: 2005-09-14
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Łódź. Przyjazna psycholożka
smaku Dzień dobry, chciałabym zapytać, jeśli można: jaka jest moja orientacja, jeśli jestem lesbijką i czy byłoby to oszukiwanie kobiet, gdyby mnie zobaczyły i stwierdziły, że jestem facetem?... opinia dodana 2019-05-27 21:18:35
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Goblin Market - Rossetti Christina
A mnie się to tłumaczenie podoba. Jestem anglistką, literaturoznawczynią, i mogę zapewnić, że fragmenty...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019