FANTAZJA ŚLEPA - tekst konkursowy

Lavinia
Ciemność. Mrok. Delikatność jedwabnej chusty odebrała mym oczom zmysł wzroku. Odruchowo chcę sięgnąć ręką i zedrzeć z siebie tą opaskę. Nie mogę się poruszyć. Ręce i nogi przywiązane mam do stołu. Stołu? Czy to jest stół? Pod plecami czuję twardą powierzchnię, ale może to być podłoga, deska, dno... Jestem naga. Przeszywa mnie zimno. Kamienny chłód, przeciąg. Słyszę wiatr gdzieś w oddali, jakby w innym świecie. Wilgotne powietrze przesiąknięte stęchlizną owiewa ostry, orientalny zapach kadzidła. Przyzwyczajam do niego swe nozdrza. Chłonę go jak tlen, zapamiętując najmniejsze jego drobinki. Pierwiastki strachu, przerażenia... Nie myślę skąd, gdzie, jak? Czekam. Boję się i jednocześnie pragnę czegoś nieznanego, tajemniczego. Chwili, która ma nadejść i nie wiadomo, co przyniesie.

W oddali skrzypią drzwi, trzaskają metalowe okucia. Słyszę miarowy, wolny stukot obcasów (a może drewnianej laski podkutej metalem, takiej, jaką miał mój dziadek?), zbliżający się do moich stóp. Jeden, dwa, trzy, cztery... liczę te kroki, jakbym odliczała godziny mego życia. Jeden, dwa, trzy, cztery... echo odbija pałeczkę wzmagając bicie mego serca. Może to nie echo? Może to tylko inne kroki za pierwszymi? Mogę krzyczeć, usta mam wolne. Po co? Ciekawość i strach kłębią mi się w krtani jak angina drażniąc moje gardło, bym nie mogła nawet wyszeptać własnego imienia.
Pięć, sześć... dziesięć... Stop. Cisza. Panika. Strach, aż boli.

Nagle czuję coś ciepłego na stopie. Szarpnięcie. Ucieczka. Odruch. Ból. Sznur zacisnął się na mej kostce...Ssss... Ciepła, wolna ciecz spływa mi po skórze. Wosk.
Pokonać strach. Przewidzieć gdzie? Jak? Wyczulić każdy centymetr ciała tak, by nie dać się zaskoczyć.
Na mostku, między piersiami wyczuwam zimny, metalowy ciężki krążek. Przyspieszam oddech, czuję strużki gęstej substancji. Uświadamiam sobie, że postawiono na mnie kielich, który przy każdym oddechu ulewa swoją zawartość. Znów zaskoczenie. Szarpnięcie. Odruch. Zaczynam śledzić na skórze ścieżkę, którą wytycza kropla. Przyjemnie pieści napiętą ze strachu skórę. Lepka substancja, powolna, odważna, samodzielna. Krople spadają niespodziewanie, nieprzewidywalnie drążąc moje ciało, zostawiając zaschnięte, strupowate, wyczuwalne ślady.
Odczuwam czyjąś obecność nad moją głową. Czyjeś palce czeszą moje włosy. Palce? Może grzebień? Szczotka? Patyk? Boję się. Bardzo. Mimo, że jest to przyjemne uczucie, nie potrafię się mu poddać ani nad nim zapanować.
Nagle czuję zdecydowane szarpnięcie i mocny uścisk odchyla mi głowę. Duszę się. Nie mogę swobodnie oddychać.
Znika ze mnie ciężki metalowy kielich. Robi mi się zimno. Na ustach czuję zimny metalowy przedmiot. Przeszywa mnie dreszcz. To łyżka. Zimna, obca łyżka. Łapczywie spijam z niej wodę. Zimną, orzeźwiającą... Kiedy wargi przyzwyczajają się do smaku metalowej wody - znika. Ale oto nowe naczynie dotyka moich ust. Masuje je delikatnie, wokoło nie pozwalając poczuć kryjącej zawartości. Nadal się duszę z odchyloną głową.
Naczynie gwałtownie przechyla się i wlewa mi w gardło ciepłą, lepką, słodką krew. Ktoś dmucha mi delikatnie w ucho, a na odsłoniętym gardle czuję zimny twardy przedmiot. Przesuwa się delikatnie, na granicy życia i śmierci. Nóż. Krew z kielicha, która niedawno pieściła moją skórę drążąc w niej rozkoszne ścieżynki, teraz złowrogo zalewa mi gardło. Nie nadążam jej przełykać. Nie chcę, ale czuję śmiercionośne ostrze - strach. Delikatny oddech w uchu - podniecenie. Lepka ciecz na mej szyi, piersiach, twarzy.
Do mego nosa dochodzi intensywny zapach, jakby miliona zgaszonych nagle świec... Psss...
Czuję czyjeś dłonie milimetr nad moimi piersiami. Nie fizyczny dotyk. Wiem, że tam są, trwają w zawieszeniu. Drżę. Czyjś język (a może jest ich kilka) raz po raz, niespodziewanie zlizuje rozlaną po moim ciele krew. Napięcie jest przerażająco podniecające. Już nie próbuję przewidzieć kolejnych kroków, odnaleźć logiki tego, co się dzieje dookoła. Poddaję się temu. Wyczekuję tych pieszczot, tego dotyku, pragnę zawieszonych nad piersiami dłoni, mokrego języka, zaskakujących doznań.
Gardło zostaje uwolnione od ostrza. Dziesięć, dziewięć, osiem... Oddalają się stuk-puk kroki. Trzaska zasuwa i skrzypią drzwi. Przeciąg.
Głowa nadal w mocnym uścisku i języki to tu, to tam. Ja tego chcę! Właśnie tego! Teraz! Tutaj! Dłonie delikatnie opadają na moje piersi. Słyszę własny, szybki oddech, echo na ścianach, czuję dym ze świec, kadzidło i zaduch, bicie serca... zaciskam pięści. Wbijam paznokcie w dłonie. Zagryzam wargi. Czuje krew, swoją, obcą? Nieważne.
Dłonie pieszczące moje piersi, kostki lodu muskające sutki, topiące się i cieknące bezładnie po rozpalonym ciele. Stop. Nagle nic. Było - nie ma. Jestem sama. Nie mogę czekać. Już nie wytrzymam. Tak bardzo tego chcę. W napięciu wyczekuję choćby najdelikatniejszego dotyku. Słyszę bicie swojego serca, za szybkie... za bardzo przejęte. A jeśli to już koniec? Nicość. Śmierć?

Od strony kostek przeszywa mnie dreszcz. Dotyk tak delikatny na maksymalnie skupionej skórze. Jakby ktoś zawiesił supeł na sznurku i wodził nim wzdłuż moich nóg. Do uszu dochodzi dźwięk ocierającego o siebie metalu. Bezdźwięczne dzwonienie. Potęguje je echo odbite od zimnych ścian. To nie sznur, nie supeł to łańcuch! Jest już coraz bliżej, coraz bardziej się z nim oswajam, z jego dotykiem, kształtem, z jego przeznaczeniem. Pragnę go, jakby był żywy, jakby był tylko dla mnie... i jest. Dosięga celu, opada z łoskotem, zwija się na mnie doprowadzając mnie do ekstazy. Buch! Podrywam się zaciskając pętle na nadgarstkach i kostkach. Ale nie czuję bólu. Czuję rozkosz...

Mocny uścisk uwalnia moje włosy, zezwala na swobodny oddech. Zimne ostrze przecina węzły. Leże z zawiązanymi oczami. Nie chce odchodzić. Chcę trwać...
Data publikacji w portalu: 2005-10-05
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

erotyka Fitness intymny kobiet
Ala44 Ja ćwiczę od dawna i Polecammm ... opinia dodana 2019-09-17 00:22:45
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Goblin Market - Rossetti Christina
A mnie się to tłumaczenie podoba. Jestem anglistką, literaturoznawczynią, i mogę zapewnić, że fragmenty...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019