MOTYL

mroczna
Był lipiec. Niebo nieco zachmurzone mimo to nie sposób było nie zauważyć, jak wzbija się wysoko a przy tym tak pięknie rozpościerał swoje skrzydła. Szybował jednak zbyt wysoko, abym mogła, choć przez chwilę mu się przyjrzeć. Z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień motyl oswajał się ze mną, dzięki czemu mogłam dostrzec już jego barwy. Byłam pod wrażeniem, gdy po raz pierwszy usiadł na moim ramieniu. Znieruchomiałam, nie chciałam go spłoszyć, zachwiać jego równowagi. Od tamtego pamiętnego dnia motyl był codziennym gościem. Gdziekolwiek bym się nie pojawiła, on zawsze potrafił mnie odnaleźć, działało to w obie strony. Wiedziałam, że mogę liczyć na niego, że rozmowa będzie wsparciem, ukojeniem - rzetelną oceną stanu, w jakim się obecnie znajdowałam.
Motyl był uposobieniem szczerości, otwartości, wrażliwości, dobroci i piękna.
Jego sposób patrzenia na świat znacznie różnił się od mojego własnego...
W moim życiu od dawna panował chaos, żyłam chwilą, emocjami, i nowymi znajomościami, które pojawiały się szybko i nikły jeszcze szybciej. Byłam już tym znużona i rozdrażniona, ciężko mi było zapanować nad tym stanem rzeczy do czasu, kiedy ona nie odsłoniła mi oczu, nie wskazała drogi. Przy niej wyciszyłam się bardzo, odnalazłam spokój. Pojęcie otaczającego mnie świata nabrało jakże innego wymiaru. Poczułam w sobie siłę, moc a przede wszystkim chęci, bo bez nich nic nie jest możliwe. Chcieć to znaczy móc - to było teraz moja myślą przewodnią. Obudziła się we mnie chęć dzielenia się zaznanym szczęściem.
Zdawałam sobie sprawę, że długa droga jeszcze przede mną. Nie wszystko jednak układało się w całość i nie byłam jeszcze gotowa zamknąć tamtego rozdziału mojego życia. Zwątpienie brak wiary, od czasu do czasu też dawały o sobie znać.
Poczułam w sobie coś, co mogło być tak bardzo oczywiste - a dla mnie od jakiegoś już czasu niezauważalne - prawo dokonywania wyboru. Zrozumiałam, że nie sztuką jest branie i czerpanie z tego korzyści, ale dawanie czegoś od nas samych.
Czułam, że moja znajomość z motylem niesie ze sobą jeszcze wiele zmian. W naszych rozmowach nie było miejsca na monolog, była akcja i reakcja. Potok słów, myśli, zwierzeń. Cisza, bo i ona miała miejsce, była bardzo wymowna, nie oznaczała końca rozmowy, była początkiem spostrzeżeń i wniosków.
Zrozumiałam, że chęci to podstawa bytowania, że bez niej nic nie byłoby możliwe.
Data publikacji w portalu: 2005-10-13
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

OPOWIADANIA MROCZNA

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Znane lesbijki
smaku Ja też jestem znaną lesbijką. Może kiedyś dopiszą mnie do list. Chciałabym mieć kiedyś certyfikat lesbijki i legitymację jakąś, jak dowód osobisty, żeby mieć to formalnie jakoś w urzędach... opinia dodana 2019-04-30 23:11:13
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019