TYLKO MOJA

Elizabeth Gotlieb
Zaczęło padać. Wreszcie. Od rana zanosiło się na ulewę. Czekałam, aż deszcz zmyje z ulic kurz, a ze mnie ospałość, jaka nastąpiła po naszym ostatnim spotkaniu. Było w nim mało optymizmu. Za mało radości wewnętrznej, by trzymać się za ręce, oglądając wspólnie film. Zbyt wiele czegoś na kształt niewypowiedzianego rozczarowania, by wymieniać się poglądami na jakikolwiek temat.
Dziś miałyśmy się znowu spotkać. Siedziałam w fotelu, bezmyślnie wpatrzona w obraz na ścianie, na którym woda uparcie płynęła w dół rzeki, pokonując na swojej drodze przeszkody. Dlaczego ja tak nie potrafię? Od niechcenia wrzuciłam w wieżę pierwszą z brzegu płytę. Ponownie opadłam między zbawienne oparcia fotela. Wcisnęłam guzik na pilocie i zamknęłam oczy. Nie chciałam się zastanawiać, co będzie. Chciałam po prostu odpocząć. Czułam, jak mięśnie się rozluźniają. Muzyka, która popłynęła, spowodowała, że westchnęłam. Zobaczyłam oczami wyobraźni uśmiech, jaki zakwitł na moim obliczu. Głos Sade zawsze wzbudzał we mnie jedno uczucie - silnego pożądania połączonego z radością wewnętrzną. I do tego ten deszcz za oknem! Pozwoliłam swoim myślom odpłynąć.

Dzwonek do drzwi wyrwał mnie z drzemki. Stałaś w drzwiach cała przemoknięta. Mokre od deszczu włosy opadały ci na czoło. Zwłaszcza ten jeden niesforny kosmyk, który zawsze sprawiał, że uśmiechałam się na jego widok. Wciągnęłam cię szybko do mieszkania. Poddałaś się zupełnie bez oporu, jakby zmęczona walką z wiatrem i parasolką, z której został skrawek materiału, jaki mężnie dzierżyłaś w zmarzniętej dłoni. Zabrałam niepotrzebne strzępy i wrzuciłam do kosza. Bez słowa poszłaś posłusznie za mną do łazienki i patrzyłaś, jak wyciągam z szafki wielki, kąpielowy ręcznik w kolorze twoich niebieskich oczu. Odruchowo zdjęłam z ciebie mokrą kurtkę i poszłam ją rozwiesić, żeby wyschła. Kiedy wróciłam, ty nadal stałaś w bezruchu i w mokrym ubraniu.
- Czemu się nie rozbierasz? - zapytałam dość obcesowo
- Zastanawiam się.
- Nad czym? - rzuciłam ci niezbyt miłe spojrzenie
- Czy mogę sobie na to pozwolić? - zajrzałaś mi w oczy, jakbyś chciała przeczytać moje myśli
- Co za bzdury opowiadasz.
- Masz kogoś, prawda?
- Moment na dyskusje wybrałaś bardzo odpowiedni. Zdejmuj to ubranie, bo się przeziębisz - warknęłam
- No i co z tego? Cała ty i tak twoja odpowiedzialność. Wszystko musi być o odpowiedniej porze. A co z uczuciami?
- Proszę cię. Najpierw się przebierz, potem porozmawiamy.
- Nie! - wrzasnęłaś na mnie - Teraz porozmawiamy!

Odwróciłam się i spojrzałam na ciebie. W życiu nie widziałam tak pięknej kobiety!!! Ta myśl zupełnie mnie zbiła z tropu. Stałam tak i gapiłam się na ciebie, pożerając cię wzrokiem. Byłaś wściekła. Z oczu tryskały ci iskry złości. Włosy i ubranie w nieładzie sprawiały, że wyglądałaś jak rozjuszona bogini seksu, która nie dostała tego, czego chciała od swojej kochanki. Musiałam chyba wyglądać dość dziwnie.
- Dobrze się czujesz? - zapytałaś
- Nigdy nie czułam się lepiej - odpowiedziałam i szybko podeszłam do ciebie.
Stanęłam blisko ciebie i jednym ruchem zerwałam z ciebie koszulę. Guziki poleciały na wszystkie strony, a ty cofnęłaś się pod ścianę.
- Przestań - powiedziałaś
- Nie - syknęłam przez zęby i podeszłam do ciebie jeszcze bliżej
- No co ty! Ja chcę tylko porozmawiać - powiedziałaś to głośniej niż trzeba i odważnie popatrzyłaś mi w oczy - I kto to posprząta?
- Będzie tak leżało. Zresztą ty chcesz się kłócić, a ja skracam czas awantury do minimum.
- Mylisz się! - znowu głośny sprzeciw, ale usłyszałam w nim nutę niepewności
- Nie.
- Porozmawiajmy.
- Później... - szepnęłam ci do ucha ale poczułam, że chcesz uniknąć mojej bliskości.
Objęłam cię delikatnie, trochę obawiając się, że może jednak naprawdę mnie już nie chcesz? Zrezygnowałaś jednak z uniku i pozwoliłaś się przytrzymać. Zbliżyłam usta do twojej szyi i złożyłam na niej pocałunek. Zapach twojego ciała, jak zwykle mnie podniecił.
- Zdejmij ubranie, przecież jest mokre.
Tym razem moje słowa w połączeniu z lekką pieszczotą, zrobiły swoje.
- Pomóż mi - powiedziałaś cicho, odwracając się do mnie tyłem, ale w lustrze wciąż bacznie mnie obserwując.

Szybko zdjęłam z ciebie podkoszulkę i odpięłam biustonosz. Zsunęłam go z twoich ramion i musnęłam ustami twój kark, a moje dłonie objęły twoje piersi.
Przez chwilę napawałyśmy się swoim widokiem w odbiciu, po czym moje ręce zsunęły się do paska od spodni. Wielka i ciężka wojskowa klamra, zupełnie nie pasująca do ciebie, najpierw nie chciała się dać odpiąć, a potem wystrzeliła i runęła z hukiem na podłogę. Odwróciłaś głowę w moją stronę z lekkim pytaniem w oczach.
Przestałam się zastanawiać czy mogę i czy wypada. Zerwałam z ciebie spodnie razem z bielizną i zaniosłam na łóżko. Patrzyłaś, jak się rozbieram bez żadnego cienia wstydu. Kiedy ułożyłam się pod ciepłą kołdrą obok ciebie, jeszcze ciągle przemarzniętej, opanowało mnie przecudowne odczucie przynależności... do ciebie. Z uśmiechem okrywałam cię pocałunkami, które powodowały w nas coraz większe podniecenie. Nasze twarde i sztywne sutki, lekko czerwonawe od miłosnych ukąszeń, ocierały się o siebie a nasze biodra falowały w tym samym rytmie. Pragnęłam cię mieć natychmiast. Bez słowa przewróciłam cię na plecy i wsunęłam w ciebie palce. Chwyciłaś za oparcie łóżka, rozsunęłaś szerzej uda i uniosłaś biodra do góry. Wiesz, że uwielbiam, kiedy tak się prężysz przede mną. W łóżku mam naturę dzikiego kota, który lubi widzieć dzikość u innych, gdy poddają się lubieżnej przyjemności. Uwielbiam momenty, kiedy kochamy się, patrząc sobie w oczy. Kocham twój głos i gdy cicho pojękujesz wprost do mojego ucha, fale pożądania biorą mnie w posiadanie zupełnie nieodwołalnie. I to właśnie poczułam. Miałam wrażenie, że eksploduję w środku, gdy jęknęłaś zupełnie inaczej niż kiedykolwiek. Spojrzałam na ciebie i ponownie zobaczyłam w tobie boginię seksu! Zjechałam po twoim brzuchu językiem i najpierw drażniłam samo wejście, ale gdy spojrzałaś na mnie w wyrazem błagania, zrozumiałam, że czas na podobne czułości nastąpi później. Wjechałam głęboko w ciebie i usłyszałam w twoim jęku wdzięczność. Zupełnie przestałaś się kontrolować. Nasze łóżko zostało poddane rozkosznym torturom. Wszystkie sprężyny skrzypiały i jęczały razem z tobą. Byłaś piękna, wymagająca .. i moja. Kiedy spojrzałam, że sięgasz do szafki stojącej przy łóżku, wiedziałam, że jesteś bardziej podniecona niż sama myślisz. Musiałam na chwilę zaniechać starań i wyjęłam z szuflady uprząż. Nigdy jej nie lubiłaś, ale dziś najwidoczniej była nam potrzebna. Twoje oczy lśniły podnieceniem, gdy ją zakładałam. Przez moment chyba się zawahałaś, ale nie dałam ci szansy na trwanie w tym. Znowu leżałaś na łóżku. A ja wwiercałam się w ciebie językiem, zupełnie wytrącając cię z jakiejkolwiek równowagi. Spoglądałaś jednak na mnie co chwila z lekkim niepokojem. Położyłam się więc obok ciebie i całowałam twoją szyję.

- Mam to zdjąć? - zapytałam cicho, liżąc ci ucho
- Nie
- Widzę, że się spięłaś. Ale sama chciałaś, więc ..
- Nie zdejmuj... po prostu... chcę inaczej - szepnęłaś i mimo, że byłaś podniecona wydawało mi się, że się zarumieniłaś
- Powiesz mi jak chcesz, czy mam się domyślać? - uśmiechnęłam się
- Z pewnością domyślisz się dobrze - powiedziałaś wolno i położyłaś się na brzuchu

Przytuliłam się do twoich pleców, głaszcząc twoje zgrabne pośladki i uda. Zaczęłaś pomrukiwać. Powoli i zmysłowo kołysałaś biodrami, co na nowo wzbudziło we mnie pożądanie. Ugryzłam cię lekko w pośladek. Zaśmiałaś się nieco lubieżnie i odwracając głowę puściłaś do mnie oko. Głaskałam powoli twoje ciało, ale z coraz większym naciskiem, dokładnie tak, jak wzrastało we mnie podniecenie. Doskonale to odczytywałaś. Gdy opuszki palców wsunęłam głębiej między twoje uda i dotknęłam zupełnie mokrych płatków twojej muszelki, głośniej jęknęłaś i wypięłaś lekko w moją stronę swój tyłeczek. Nie pozwoliłam ci już wrócić do pozycji poprzedniej. Klęczałam za tobą między twoimi rozchylonymi udami. Pieściłam dłońmi twoje pośladki i biodra. Powoli i bardzo delikatnie drażniłam ci łechtaczkę czubkiem sztucznego penisa, a potem wolno wsunęłam go w ciebie. Twój nektar spływał nam obu po udach. Wykonywałam wolne pchnięcia, a Twoja muszelka coraz bardziej otwierała się dla mnie. Pieściłam dłonią twoją łechtaczkę. Twoje jęki zaczęły być coraz głośniejsze. Coraz szybciej poruszałaś biodrami i coraz głębiej mogłam wnikać w ciebie. Jak bardzo mnie to podniecało!
Nagle wyprostowałaś się, przylegając do mnie swoim ciałem. Byłaś cała rozpalona. Nie przestawałam cię pieścić. Moja dłoń zdecydowanie teraz zawładnęła tobą. Podgryzałam ci ucho, czując, że za moment obie będziemy miały orgazm.
- Kocham cię, mój tygrysie
- Wiem, kochanie
- Jeszcze chwilę... proszę... dokładnie tak!

Doszłaś bardziej intensywnie niż sądziłam. Trzęsąc się mocno, wtuliłaś się we mnie. Czułaś na plecach moje nabrzmiałe sutki, gdy obejmowałam twoje piersi. Od tyłu pieścił cię nadal sztywny fallus, a ty przesuwałaś dłonią po moim udzie. Modliłam się, żebyś mnie dotknęła. Wiedziałam, że za moment wybuchnę. Palcami bardzo delikatnie pieściłaś mnie przez chwilę ... cudownie... zmysłowo... a potem poczułam, że mnie nie ma...
- Ty mój wulkanie - popchnęłaś mnie na łóżko i usiadłaś na mnie, uśmiechając się dziko - Jesteś jak facet!
- Prosiłam cię... - wyjęczałam prawie - ...i nie jestem jak facet!
- Wiem, ale mówię tak specjalnie
- Dobrze, poddaje się
- Miałam taką nadzieję

Patrząc mi w oczy, przez chwilę sama ocierałaś się o czubek sztucznego penisa, co wzbudziło we mnie nową falę pożądania, jeśli w ogóle mogłam być jeszcze bardziej dla ciebie otwarta .. a potem bardzo powoli, jak w zwolnionym tempie, po prostu wsunęłaś go w siebie. Położyłaś moje dłonie na swoich biodrach.
- Teraz jestem tylko twoja...

Poczułam, że coś nie pozwala mi kochać się z tobą dłużej. Jakiś natarczywy dźwięk, który wdziera się w moją głowę. Miałam wrażenie, że spadam dół.
Otworzyłam oczy i okazało się, że siedzę na fotelu. Ciebie nie było, a dźwięk dobiegał od strony drzwi. Przez moment zbierałam się w sobie i podeszłam do nich. Otworzyłam je. Nawet niezbyt się zdziwiłam, bo stałaś w nich ty - przemoczona do suchej nitki. Pomyślałam o "Dniu świstaka", ale odgoniłam te myśli. Bez słowa wprowadziłam cię do łazienki i zdjęłam z ciebie mokrą kurtkę. Kiedy wróciłam, nadal stałaś w mokrych rzeczach, ale tym razem już nie zadałam żadnego pytania.

- Kocham cię

Uśmiechnęłaś się lekko i jakoś niepewnie.
- Myślałam, że już mnie nie chcesz? Chyba musimy porozmawiać

Podeszłam do ciebie, zakryłam ci usta długim pocałunkiem i zaczęłam rozpinać ci guziki od koszuli... żeby potem nie zbierać ich z podłogi.

14 sierpień 2005.
Data publikacji w portalu: 2005-10-21
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Bycie gejem na Kaukazie - film online.
RysioPyyysio Mimo skali kampanii karnej żaden z Czeczenów nie zwrócił się do rosyjskich organów ścigania z oskarżeniem.😜 opinia dodana 2019-02-19 13:19:56
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019