WIECZORNA PRZYGODA

kasienkale
Był pogodny ostatni dzień listopada. Było słonecznie, tylko niezbyt ciepło - tak około dziesięciu stopni. Z racji pory roku wcześnie robiło się ciemno, a w nocy panował lekki mróz. Na chodnikach topniały resztki wczorajszego śniegu, więc musiałam uważać, by nie wejść w kałużę lub się nie poślizgnąć na cienkiej warstewce lodu...
Szłam akurat przez pobliski park, w którym w lecie uwielbiam siedzieć na ukrytej ławeczce pod starym dębem. Teraz jednak nie w głowie mi był odpoczynek. Szłam pewnie główną aleją, by jak najszybciej znaleźć się w domowym zaciszu. Zresztą, gdy się tylko ściemnia, to niebezpiecznie jest przebywać w parkach i innych odludnych miejscach. Moją przyjaciółkę ostatnio napadli i okradli z telefonu i pieniędzy. Ja zaś mam zwyczaj ciągłego oglądania się za siebie...
Już wychodziłam z parku, gdy zauważyłam jakąś postać dość szybko zbliżającą się w moją stronę. Odruchowo skręciłam w boczną alejkę prowadzącą do głównej ulicy. Owa osoba również podążyła za mną. W duszy czułam się coraz bardziej niepewnie, więc mocniej zacisnęłam rękę na parasolu, by w krytycznej sytuacji się bronić. Gdy już doszłam do ulicy, odetchnęłam. Tuż obok znajdował się przystanek, na którym stało kilka osób. Zadyszana weszłam pod wiatę i spoczęłam na ławce. Jakaś kobieta w młodym wieku na mnie spojrzała i zdawało mi się, że puściła do mnie oko. Nerwowo obejrzałam się w stronę alejki, z której wyszłam. Nikogo nie było, a jednak miałam dziwne poczucie niepewności...
W końcu nadjechał autobus. Wsiadłam, choć nie zbliżałam się w ten sposób do swgo domu, a oddalałam. Jednak chciałam jak najszybciej oddalić się z tego miejsca. Wiedziałam, że w domu mama będzie się niepokoić, ale po prostu musiałam zniknąć z tego miejsca. Usiadłam z przodu pojazdu, tuż za kabiną kierowcy i rozmyślałam. Autobus w tym czasie przejechał przez most i kierował się na peryferia miasta. W końcu zajechał na pętlę gdzieś po środku lasu. Wszyscy już opuścili pojazd - zostałam tylko ja i kobieta z przystanku. Kierowca poprosił nas o opuszczenie pojazdu. Wysiadłyśmy i powędrowałyśmy na drugą stronę pętli na przystanek dla wsiadających...

- Hej! - usłyszałam jej głos. - Jestem Kinga, a ty?
- Kaśka - rzuciłam.
Zdziwiłam się, dlaczego dziewczyna pojechała ze mną aż na koniec trasy tej linii.
- Dziwi mnie, czemu mi towarzyszysz - powiedziałam.
- Po prostu widzę w tobie to coś, co do mnie przemawia. Podobasz mi się.

Stanęłam jak wryta. Jakim cudem ona poznała, że jestem "inna"? Myśli kłębiły mi się w głowie i nie wiedziałam, co odpowiedzieć. W końcu się przemogłam i wydukałam:
- Och, jak mi miło - poczułam, że zaczynam się czerwienić. - Chyba nie mieszkasz w tej kniei?
- Ależ skądże - roześmiała się Kinga - Mam swoją kawalerkę w centrum. Jak chcesz, to wpadnij do mnie.
- Chętnie, ale muszę do domu wracać, bo moja mama będzie się martwić.
- Przecież chyba możesz do niej zadzwonić.
- Nie mam niestety, telefonu ze sobą - ze wstydem przyznałam się, że nie noszę ze sobą komórki.

Kinga poszperała w torbie i wyjęła swój aparat.
- Masz - podała mi - zadzwoń z mojej.
- Oj, dzięki! - szybko wystukałam numer do domu i szybko ustaliłam z mamą, że wrócę dosyć późno, bo idę do koleżanki.
Autobus wreszcie ruszył z pętli i podjechał na przystanek. Wsiadłyśmy, usiadłyśmy na podwójnym siedzeniu i opowiadałyśmy o sobie. Gdy dojechałyśmy do centrum, okazało się, że Kinga mieszka zaledwie dwa przystanki ode mnie...

W jej mieszkaniu.

- Ładnie tu masz - rozglądnęłam się po jej jedynym pokoju. - Dużo kwiatów, czyli lubisz zieleń w domu.
- Te kwiaty są po mojej babci. Ona była namiętną kwiaciarką.
- A już nie mieszka z tobą?
- Zmarła w ubiegłym roku.
- Ojej, przepraszam - rzekłam.
- Powieś swoją kurtkę i chodź do mnie - Kinga sama już zdejmowała z siebie obszerny płaszcz.

Usiadłyśmy na wersalce i przez chwilę w milczeniu patrzyłyśmy sobie w oczy. W końcu Kinga przysunęła się do mnie i położyła swoją rękę na mej nodze. Ja zaś objęłam ją i mocno przytuliłam. Poczułam jej oddech na swojej szyi. Zbliżyłam swoje usta do jej warg, a ona wpiła się w nie z wielką chęcią. Lizałyśmy się po całej twarzy z wielką namiętnością, a ja chciałam jak najszybciej dobrać się do jej sekretnych miejsc. Jednak Kinga powstrzymywała moje zapędy ręką i powoli docierała swoimi dłońmi do moich piersi. Masowała je pod moją koszulką, a ja cicho pojękiwałam. Wreszcie pozwoliła mi włożyć rękę pod swoją bluzę. Miała jedrne, aczkolwiek niewielkie, piersi. Jej sutki twardniały z każdą chwilą. W końcu obie zaczęłyśmy się pozbywać swoich ubrań - jedynie pozostawiłyśmy na sobie majteczki...
Kinga włączyła cicho jakąś płytę, zapaliła dwie świece. W pokoju roztaczała się nieco tajemnicza atmosfera. Poprosiła mnie, bym się położyła na wznak, co ja chętnie uczyniłam. Ona zaś spoczęła na mnie - czułam na sobie jej przyjemny ciężar.
Wtem ostry dźwięk telefonu przerwał naszą wspólną sielankę.
Kinga wstała i podeszła do stolika. Okazało się, że dzwomiła jej przyjaciółka z pracy, która chciała do niej teraz przyjść. Kinga powiedziała jej, że źle się czuje i że zobaczą się jutro w pracy. Dodała, że teksty ma już opracowane, po czym pożegnała się z nią i odłożyła słuchawkę. Wróciła na wersalkę i kontynuowałyśmy nasze pieszczoty. Wreszcie dotarłam językiem do jej muszelki. Lizałam zawzięcie, wdychając niczym nie zmącony kobiecy zapach. Potem Kinga zajęła się moją jaskinią rozkoszy. Niemalże wyłam z rozkoszy...
Czas jednak niestrudzenie szedł dalej i wkrótce wybiła północ.
- Ojej! - cicho zawołałam. - Muszę pędzić do domu!
- A spotkamy się jeszcze? - zapytała Kinga, gdy ja już stałam w drzwiach.
- Oczywiście - powiedziałam i na pożegnanie jeszcze się pocałowałyśmy.

Od tamtego wieczoru minęło już sporo czasu, a my jesteśmy najszczęśliwszą parą na świecie...

06.10.2005 r.
Data publikacji w portalu: 2005-10-31
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Łódź. Przyjazna psycholożka
smaku Dzień dobry, chciałabym zapytać, jeśli można: jaka jest moja orientacja, jeśli jestem lesbijką i czy byłoby to oszukiwanie kobiet, gdyby mnie zobaczyły i stwierdziły, że jestem facetem?... opinia dodana 2019-05-27 21:18:35
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Goblin Market - Rossetti Christina
A mnie się to tłumaczenie podoba. Jestem anglistką, literaturoznawczynią, i mogę zapewnić, że fragmenty...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019