OPUŚCIŁY MNIE ANIOŁY

Zoe
Spotkałyśmy się wiosną - pewnego deszczowego popołudnia, ale od pierwszej chwili otaczało nas słoneczne ciepło. Znałyśmy się już dużo wcześniej, ale tego dnia po raz pierwszy zobaczyłyśmy się na żywo. To było niesamowite spotkanie - miałam wrażenie, jakbym spotkała kobietę, którą od zawsze kochałam, tylko z jakichś powodów los nas rozdzielił. To było, jak spotkanie po latach, choć nasza znajomość trwała zaledwie od kilku miesięcy...
Zakochałam się w niej bez pamięci - była kobietą moich marzeń. Miała w sobie to wszystko, czego szukałam przez całe życie w kobietach i nie było w niej niczego, co by mi przeszkadzało - nawet to, że w chwili poznania była... mężatką. Byłam szczęśliwa, jak nigdy przedtem - kochałam i byłam z wzajemnością kochana. Po raz pierwszy w życiu kochałam tak bardzo dojrzale, odpowiedzialnie, tak mocno - po raz pierwszy od lat bezgranicznie zaufałam... Oddałam jej wszystko - swoje uczucia, myśli i całe życie.
Dla niej zmieniłam w życiu wszystko, oprócz pracy - nawet miasto, w którym mieszkałam, zmieniłam na inne. Kupiłam mieszkanie, by być bliżej niej, by móc ją widywać każdego dnia, by być blisko, gdyby mnie potrzebowała... Przez lata byłam, trwałam niezłomnie, mimo wielu burz i przeciwności, jakie zgotował nam los - choć samej brakowało mi już momentami wiary, że będzie w końcu lepiej, nie mogłam jednak okazać słabości, bo miałam być dla niej podporą.
W końcu gdzieś niezauważalnie coś zaczęło się psuć - słabły uczucia, zainteresowanie sobą, każda z nas tłumaczyła to zmęczeniem, kłopotami, frustracją... Wraz z jej oddalaniem, brakiem zainteresowania i moim poczuciem opuszczenia - zamykałam się w sobie z każdym dniem bardziej, budując coraz wyższy mur wokół siebie. Ona nie spróbowała go nawet rozbić, powalczyć o odzyskanie mnie... Wreszcie odniosłam wyraźne wrażenie, że moje zamknięcie się jest dla niej wygodne, bo sama już nie szuka bliskości. A ja, oprócz całej reszty, potrzebowałam po prostu zwykłej rozmowy - chwili uwagi, żeby nie czuć się, jak jeszcze jeden mebel w domu...
Znalazłam w sieci kogoś, z kim mogłam porozmawiać o wszystkim i o niczym - nie chodziło o zwierzanie się, czy porady. Chciałam zwykłej rozmowy o tym, co słychać, jak leci... Powiedziałam jej o tym kontakcie, żeby nie czuła się zagrożona tym, że coś robię za jej plecami. Nie przewidziałam tylko tego, że odniesie to dokładnie odwrotny rezultat. Wykorzystała ten fakt, jako świetny pretekst, żeby bez wyrzutów sumienia wyrzucić mnie ze swojego życia... Minął nieco ponad miesiąc, kiedy kazała mi spakować plecak i wyprowadzić się z dnia na dzień. Odeszłam, choć jeszcze przez kilka tygodni usiłowałam rozpaczliwie i bezskutecznie walczyć o jej uczucia. Okazało się jednak, że ten czas skwapliwie wykorzystała na szukanie nowej kobiety - też matki, jak ona, która by ją zrozumiała, która zrozumiałaby zawiłości macierzyństwa, których ja podobno nie rozumiałam, bo nie miałam dzieci...
I znalazła. Zabrało jej to zaledwie nieco ponad miesiąc. Zaangażowała się, zanim do mnie w ogóle dotarła świadomość, że NAS już nie ma... Zanim ochłonęłam po tej wiadomości, łóżko miały już za sobą... Wszystko działo się tak szybko, że czułam się, jakbym oglądała film w kinie, z którego zaraz wyjdę - tak wartka akcja mogła dziać się tylko na planie filmu sensacyjnego, a nie mojego życia.
Jak bardzo musiała mieć mnie już gdzieś, skoro tak szybko postarała się o kogoś na moje miejsce... Jak długo musiałam być jej emocjonalnie obojętna... Przez jak długi czas wykorzystywała mnie do swoich potrzeb, doskonale wiedząc, że mnie już nie kocha? Jak długo byłam tylko wygodną pomocą, która ułatwiała jej życie? W którym momencie przestała mnie całkiem kochać? Dlaczego nigdy ani jednym słowem nie zdradziła, że gasną w niej uczucia? Dlaczego, tak po prostu się poddała, choć tyle razem przeszłyśmy i osiągnęłyśmy? Miałyśmy tyle planów: wyprowadzić się z tego nudnego miasta, kupić wreszcie wspólny dom, móc razem prowadzić naprawdę wspólne życie, wyjeżdżać na wakacje...
Wszystko powoli zaczynało się układać - ona skończyła studia, miała wreszcie pracę, niezależność finansową, czego mi zawsze zazdrościła. Ale od kiedy stała się niezależna, zaczęła się oddalać... Może byłam jej potrzebna tylko do jakiegoś momentu w życiu? - teraz, z perspektywy czasu, tak to właśnie wygląda...
To wszystko sprawiło, że wpadłam w głęboką depresję i pozostawiona sama sobie spadałam coraz niżej i niżej każdego dnia... Przez ponad dwa miesiące prawie nic nie jadłam, jedynie alkohol towarzyszył mi każdego dnia, w efekcie schudłam i posypało się zdrowie... Wydałam majątek na telefony do niej i do przyjaciół, przez co popadłam w kłopoty finansowe, a ona w końcu zaczęła wyłączać komórkę poza godzinami pracy i w weekendy...
Odcięła się całkowicie ode mnie, choć po rozstaniu sama nalegała, że chciałaby zachować moją przyjaźń. Starałam się być dla niej przyjacielem - kosztowało mnie to niesamowity wysiłek, ale nie chciałam stracić całkowicie wszystkiego. Wiedziałam, że tylko przyjaźń pozwoli mi uratować wspomnienia z tych kilku wspólnych lat życia. Niestety - okazało się, że ona nie jest w stanie dać mi przyjaźni, której sama ode mnie oczekiwała... Odwróciła się plecami, zignorowała mnie i moje starania - zajęła się wyłącznie swoją nową kobietą.
Nie pozostało mi nic innego, jak postarać się odciąć od niej, ale wraz z tym musiałam się pozbyć wszystkich wspomnień - wymazałam z pamięci dzień po dniu, zdarzenie po zdarzeniu, uczucie po uczuciu, słowo po słowie, aż do końca, gdzie nie było już nic. Nie mogłam niczego zachować, bo zbyt bolała pamięć tego, co odeszło bezpowrotnie... Pozostała pustka - bolesna pustka, szczególnie ta emocjonalna...
Udało mi się w końcu wyrwać z depresji, która odbierała chęć życia i istnienia. Poznałam inne kobiety, których jednak nie potrafiłam pokochać, choć chciały mi oddać swoje uczucia. Jestem wypalona emocjonalnie - już nie wierzę, nie ufam, nie potrafię budować, planować, oddać siebie... Uciekłam od ludzi w głąb siebie, zamknęłam się na otoczenie. Obwarowałam się wysokim, bezpiecznym murem obojętności. Po tej miłości pozostał tylko ból i smutek - nie ma już we mnie rozpaczy, która najbardziej spalała emocjonalnie...
Gdzieś w głębi mnie nadal jest resztka miłości, ale nie do niej, tylko do kobiety, którą kiedyś była, którą poznałam przed laty... Lecz tej kobiety już dawno nie ma - ona istnieje tylko w mojej wyobraźni. Może zawsze istniała wyłącznie w mojej wyobraźni? Przecież ludzie nie zmieniają się tak z dnia na dzień... Może za bardzo ją wyidealizowałam? Może nie była tak doskonała, jak sądziłam?... Czy mogłam być tak ślepa przez tyle lat? A może po prostu kochałam ją nie za coś, ale pomimo wszystko... Może potrafiłam wybaczać wszystkie błędy - odwrotnie niż ona, kolekcjonując moje...
Nie wiem - na wiele pytań do dziś nie znalazłam odpowiedzi. A im więcej pytam, tym więcej pytań pozostaje bez odpowiedzi. Któregoś dnia całkiem przestanę pytać. Któregoś dnia zapomnę, choć nie będę umiała wybaczyć, ale i o tym zapomnę. Opadnie kurtyna niepamięci na wszystkie wspomnienia... Wiele z nich już dziś rozmyło się w czasie i w rozpaczy. Nie potrafię przypomnieć sobie dotyku jej dłoni, smaku jej ust, zapachu jej skóry i barwy głosu, którym mówiła, że mnie kocha... Nie pamiętam nawet spojrzenia, którym mnie obdarowywała wraz ze słowami miłości... Dziś wiem tylko, że wraz z jej odejściem opuściły mnie anioły, które dotąd czuwały nade mną i nad moim życiem. Może któregoś dnia zatęskni za przyjaźnią, którą pogardziła, ale wtedy mnie już nie będzie... Na dnie mojego serca na zawsze pozostanie resztka tej miłości, której nie pozwoliłam jej zdeptać, choć o niej samej kiedyś bezpowrotnie zapomnę...

(nie) mojej k.
Data publikacji w portalu: 2005-11-16
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Znane lesbijki
smaku Ja też jestem znaną lesbijką. Może kiedyś dopiszą mnie do list. Chciałabym mieć kiedyś certyfikat lesbijki i legitymację jakąś, jak dowód osobisty, żeby mieć to formalnie jakoś w urzędach... opinia dodana 2019-04-30 23:11:13
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019