MILENA

kasienkale
Szłam przez ogród botaniczny w Powsinie i podziwiałam przepięknie pachnące kwiaty najróżniejszych roślin i krzewów. Po prostu raj. Po raz pierwszy tu byłam 15 lat temu - z rodzicami. Przywieźli mnie samochodem, a ja bardzo protestowałam. Jednak to odległe już czasy, a ja teraz mam swoje 24 lata i to miejsce jest dla mnie magicznym sposobem na duchowe rozładowanie...

Dzisiejszy dzień nie był zbytnio zachęcający do wędrówki wśród kniei egzotycznej roślinności, bo ciągle mżyło. Jednak musiałam wyładować swoje emocje poprzez wyciszenie. Stanęłam więc w różanej alejce i rozmyślałam...
Wtedy ktoś do mnie podszedł. Była to niska kobieta w średnim wieku. Niby to spoglądała na krzewy, a jednak na mnie się gapiła. Tak w każdym razie to odczuwałam, ale nadal bujałam w obłokach...
Poczułam jej dłoń na plecach. Wzdrygnęłam się odruchowo.
- Przepraszam - rzekła - Mogę spytać o coś?
- Tak, a o co chodzi?
- Chyba się domyślasz, co mam na myśli... - kompletnie mnie to zbiło z tropu.
- Co takiego miałabym mieć na myśli? O co pani chodzi?
- No, nie wiesz? - przybliżyła się do mnie tak, że wręcz mnie obejmowała.
- Przepraszam - odparłam - Chyba mnie pani z kimś pomyliła.
- Ależ nie, złotko - uśmiechnęła się - Na pewno tego chcesz.
- Czego? - nadal nie wiedziałam, co ta kobieta chce ode mnie.
- Miłości - odparła i chwyciła mnie za rękę. Posłusznie dałam się jej poprowadzić tam, dokąd szła...

Wyszłyśmy z ogrodu i skierowałyśmy się ścieżką przy starym torze kolejowym w stronę zabudowań znajdujących się tuż pod lasem. Nieco się obawiałam iść z nieznajomą, gdyż tyle się mówi w obecnych czasach o zbrodniach. Jednak zwykła ludzka ciekawość brała górę, więc szłam bez oporów.
Minęłyśmy już las i duże gospodarstwo po lewej, po czym doszłyśmy do niewielkiego sadu. Ścieżką zaś do niewielkiego budynku z czerwonej cegły, pamiętającego czasy przedwojenne.
- Witaj w moich włościach - rzekła kobieta.
- Heh, nawet fajnie - mruknęłam pod nosem.
- Jestem Milena, a Ty?
- Kaśka.
- No to, Kaśko, zapraszam cię do mego domu.

Milena podeszła do drzwi, poszukała kluczy w kieszeniach. Z lekkim skrzypnięciem przekręciła klucz w zamku i pchnęła drzwi. Moim oczom ukazał się mroczny hol oraz schody prowadzące na piętro. Wszystko było takie stare jak ze średniowiecznego pałacu. Przywitało mnie uczucie dojmującego chłodu. Aż mi dreszcz przeszedł po plecach. Nie było tu sympatycznie.
Milena pstryknęła ukrytym przy drzwiach przełącznikiem i po środku holu rozbłysła goła żarówka zwisająca z sufitu na cienkim kablu. Dostrzegłam kilka reprodukcji obrazów na pożółkłych ścianach i lekko uchylone drzwi do jakiegoś pomieszczenia tuż przed schodami. Kamienna podłoga nie była niczym pokryta - stukot mych pantofli odbijał się echem od ścian.
- Tak, wiem - usłyszałam za sobą głos Mileny. - Mój dom nie wywarł na tobie pozytywnego wrażenia. Mimo wszystko zapraszam.

Poszłam za nią starymi drewnianymi schodami na piętro. Przykurzona mata, poktórej stąpałam nie wywierała we mnie żadnej ekscytacji. Milena poprowadziła mnie w cichy i ciemny zaułek korytarza tejże posiadłości. Otworzyła drzwi na samym końcu, zapaliła świecę...
Owo wnętrze z początku napawało mnie grozą. Wyglądało jak komnata. Jednak to był tylko duży pokój, w którym za wyjątkiem wielkiego łoża nie było nic. Może za wyjątkiem bogato zdobionych w dawnym stylu ścian...
- I jak Ci się podoba?
Milena zamaszystym krokiem przemierzyła salę i stanęła przy pradawnym skrzynkowym oknie. Lekkim ruchem poprawiła zasłonę, która opadała ciężko na kaloryfer.
- Czuję się jak w klasztorze - odparłam, bo nic innego nie mogłam o tym miejscu powiedzieć. Rety, nigdy nie byłam w takim domu, a co miałabym mówić o klasztorach...
- Wiem, że jesteś miastowa - powiedziała Milena. - Dlatego wolę tu mieszkać. Opowiedzieć ci historię tego domu?

Było tu dla mnie wystarczająco strasznie, by jeszcze ktoś miał mi opowiadać. Zimno, mrocznie i zbyt tajemniczo. Aż mną wstrząsało...
- Widzę, iż dzisiejszy wieczór nie jest odpowiedni na opowieść. W takim razie teraz się położymy, bo wiem, że tego chcesz...

Owszem, chciało mi się spać. Jednak byłam bardzo zdziwiona faktem tego spotkania w ogrodzie i tej tajemniczości z jej strony. Nie mogłam już teraz czemukolwiek zaprzeczyć. Stałam na środku wielkiej sypialni i rozglądałam się wokoło. Jak na przypominający pałac dom było dość ciepło...
- Nie stój tak, tylko się rozbierz! - zwielokrotnione echo Mileny głosu rozległo się gdzieś za mną. Odwróciłam się i ujrzałam ją w samej bieliźnie. Tłumiąc w sobie wszelkie opory, zdjęłam kurtkę, bluzę, spodnie i buty. Pozostawiłam tylko podkoszulkę i kuse majteczki. Czekałam.
Ni stąd ni zowąd poczułam jej rękę zaciskającą się na moim ramieniu. Zabolało mnie, bo jej uścisk był nadspodziewanie silny. Szarpnęła mnie bez słowa i pociągnęła gdzieś w głąb korytarza. Nie widziałam nic, bo pogasiła wszystkie światła. W głębi duszy czułam panikę. "To nie tak miało być!" - kłębiło mi się w głowie. Milena jednak zdecydowanie mnie gdzieś ciągnęła. Zaczęłam się trząść. Kamienna posadzka oraz gołe ściany tego korytarza obejmowały mnie swym mroźnym ramieniem. "Ale wpadłam"...

Ona otworzyła drzwi, ukazała się łazienka. To może być mało powiedziane, gdyż nigdy w życiu nie widziałam takiego luksusu. Było tu wszystko - i jacuzzi, i sauna, i salon masażu. Ech, żebym ja to miała u siebie...
- I co chciałabyś teraz? - nagle Milena powiedziała puszczając moje ramię.
Nie byłam w stanie wydobyć z siebie jakiejkolwiek nuty.
- Chyba mnie się boisz - rzekła.
- Podziwiam - zmusiłam się do wydania głosu.

Milena podeszła do mnie i lekko się przytuliła. Czułam jej ciepło, aczkolwiek wewnętrznie dalej czułam swoisty niepokój. Moje ręce jakby automatycznie się zbliżyły do jej ciała i dotknęły. Nie miałam jeszcze w sobie tej odwagi. Milena zaś trzymała mnie w żelaznym uścisku.
- O co chodzi? - jej ciepły głos mnie zniewalał. - Fakt, że mam 40 lat, ale umiem kochać. Potrafię was młode zaspokoić. A ty mi się spodobałaś.
Miałam totalny mętlik w głowie. Jak ta kobieta mogła odkryć moje lesbijstwo?
- Co taka jesteś spięta? - zapytała. - Wyluzuj się i odpręż, a razem będzie nam miło.

Starałam się wyluzować, ale jakoś nie mogłam. Cały czas miałam dziwne poczucie niepewności, które nie dawało mi spokoju. Z jednej strony miałam wyrzuty sumienia, że nie poszłam na umówione spotkanie z przyjaciółmi w klubie "Legenda", z drugiej zaś podniecenie powodowało we mnie dreszcz emocji...
Milena odkręciła kran, by nalać wody do wielkiej trójkątnej wanny. Jednocześnie chwyciła mnie za rękę, aczkolwiek niezbyt silnie i przytuliła. Powoli opanowywałam w sobie poczucie niepewności i coraz śmielej jej dotykałam. W końcu przywarłam do niej całym ciałem.
- No, nareszcie - mruknęła Milena - Teraz zdejmij z siebie resztę ubrań i wchodźmy do wanny.
Szybko ściągnęłam biustonosz oraz majteczki i weszłam do wanny. Ciepła woda otuliła mnie i zapewniła uczucie błogości. Ale to jeszcze nic - po chwili pojawiły się tysiące bąbelków, kiedy Milena włączyła funkcję hydromasażu oraz gdy sama zanurzyła się w kąpieli. Ruchem jednej z kilku dźwigni nalała pachnącego sosną płynu i zaraz byłyśmy spowite lekką pianą. To wszystko spowodowało, że czułam się świeżo, a strach pozostał jedynie wspomnieniem. Teraz ja chciałam, a raczej pragnęłam, by mnie kochano i dotykano. Obejmowałyśmy się i dotykałyśmy wszędzie, a ja cicho pojękiwałam z rozkoszy, gdy jej dłonie trafiały do mej kobiecości...

Po kąpieli obie się wytarłyśmy i nago powędrowałyśmy do sypialni, gdzie czekała nas kolejna dawka rozkoszy. Gdy usiadłam na wielkim łożu, ze zdumieniem stwierdziłam, iż wnętrze jest wypełnione wodą. Tak przyjemnie zapadłam się w miękkości tego łoża. Obok mnie wylądowała Milena i przywarła do mnie całym ciałem. Czułam jej przyspieszony oddech na swej szyi. Wtem jej język znalazł się na jednej z mych piersi. Czułam jak wykonuje powolne okrężne ruchy i ssie brodawkę. Jednocześnie jej ręka przesuwała się wzdłuż pleców w stronę pośladków, by wreszcie zagłębić się pomiędzy dwiema jędrnymi półkulami. Łaskotała mnie swoimi szczupłymi palcami drugiej ręki po wzgórku łonowym wśród gąszcza czarnych włosków...
Nie chcąc być dłużna skierowałam swoją dłoń pomiędzy uda Mileny. Szybko wymacałam twardy guziczek jej łechtaczki i zagłębiłam w niej jeden z palców. Czułam jak jej palec toruje sobie drogę do mej pupy, aż w końcu tkwi przez chwilę nieruchomo wewnątrz mnie. Kiedy wreszcie zaczęła nim poruszać, wywoływało to we mnie fale gorąca. Ja zaś bawiłam się jej pochwą, a każdy mój ruch był okraszony jej pomrukami. W pewnym momencie Milena przeciągnęła się dając mi do zrozumienia, że pora na zmianę pozycji. Wyjęłam ostrożnie rękę z jej krocza, a ona zrobiła ze mną to samo. Popchnęła mnie tak, bym przyjęła pozycję na wznak, po czym położyła się na mnie tyłem. Miałam przed sobą jej sekretne miejsca i od razu wiedziałam, co mam z tym zrobić. Ochoczo wsunęłam głowę pomiędzy jej nogi i zaczęłam lizać jej szparkę. Zaraz poczułam, że ona robi dokładnie to samo, ale od przedniej strony. Rozsunęłam szerzej nogi, by ułatwić jej zadanie.
Pokój wypełnił się naszymi spazmatycznymi jękami i okrzykami. W końcu byłyśmy tak wyssane z sił, że szybko zasnęłyśmy...

Następnego dnia, gdy się przebudziłam, miałam wrażenie iż był to tylko sen. Jednak ciepło bijące od wtulonej we mnie Mileny stanowczo temu zaprzeczało. Za oknem był już dzień, a bezchmurne niebo zachęcało do wyjścia na zewnątrz. Jednak Milena jeszcze spała, a ja nie chcąc jej budzić, leżałam i rozmyślałam. W końcu i ona się obudziła.
- No i co sądzisz o tej nocy? - spytała.
- Super - mruknęłam. - Jeszcze nigdy czegoś takiego nie przeżyłam.
- No to możesz mnie odwiedzać, kiedy tylko zechcesz.

Ubrałyśmy się, zjadłyśmy śniadanie, po czym musieliśmy się rozstać. Ona szła do pracy, a ja do swego domu. Całą drogę myślałam o tej niesamowitej przygodzie...
Data publikacji w portalu: 2006-03-26
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Znane lesbijki
smaku Ja też jestem znaną lesbijką. Może kiedyś dopiszą mnie do list. Chciałabym mieć kiedyś certyfikat lesbijki i legitymację jakąś, jak dowód osobisty, żeby mieć to formalnie jakoś w urzędach... opinia dodana 2019-04-30 23:11:13
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019