MOTYLKI W BRZUCHU

mordula
Zawsze wiedziałam, że to Ona, że to Ona będzie tą jedyną, najdroższą, najukochańsza osóbką w moim życiu.
Miała na imię Agnieszka. Była z tego samego rocznika co ja. Mieszkała na tym samym osiedlu, nawet na tej samej ulicy.

Klasa pierwsza (podstawówka). Wtedy to po raz pierwszy zobaczyłam ją, nawet nie zdając sobie sprawy, co będę w przyszłości do Niej czuć.
Nasze mamy zapisały nas do tej samej klasy. Na początku nawet nie byłyśmy zainteresowane koleżeństwem ze sobą. Należałyśmy do innych grup, miałyśmy całkiem inne zainteresowania, ja lubiłam sport, rozrywkę a Ona wolała swoje lalki i rysunki, które były prześliczne. Od dzieciństwa nie przepadałam za lalkami, sukienkami i takimi rzeczami, wolałam sobie pograć w piłkę lub poganiać się na świeżym powietrzu.
Ja siedziałam w pierwszej ławce, a Ona w ostatniej pod oknem . . .
Zazwyczaj, gdy mieliśmy coś zrobić w grupach, to lądowałyśmy w tej samej grupce. Przeważnie nie zgadzałyśmy się i jak miałyśmy razem cos zrobić, to kłótnia była gwarantowana, ale i tak wychowawczyni przydzielała nas do jednej.
Raz tak się posprzeczałyśmy, że w koncu pani zmienila zdanie. Od tamtej pory byłyśmy rywalkami. Jedna od drugiej chciala być lepsza, nieważne czy to było w szkole czy na podwórku. Zawsze musiałyśmy się ścigać

Pozostałe lata w podstawówce były podobne... byłyśmy wręcz wrogami dla siebie, ale to się zmieniło w 5 klasie, gdy Nauczycielka przesadziła Agnieszkę do pierwszej ławki. Nie byłyśmy zachwycone tymi zmianami, ale cóż miałyśmy zrobić, przecież nie postawimy się nauczycielce.
Po dwóch tygodniach siedzenia razem zaczęłyśmy ze sobą gadać, pomagać na klasówkach, a co najważniejsze przestałyśmy ze sobą rywalizować!
Na plastyce zawsze razem wpadałyśmy na ten sam pomysł co mamy rysować, nasze rysunki były bardzo podobne do siebie, co świadczyło też o wnętrzu człowieka, zawsze dostawałyśmy szóstki z tego przedmiotu. W końcu pani zapisała nas na konkurs plastyczny, byłyśmy w szoku, ponieważ musiałyśmy zrobić jedną wspólną pracę. Ale jednak się zgodziłyśmy.
Umówiłyśmy się u mnie w domu, to było praktycznie pierwsze nasze spotkanie poza szkołą. Agnieszka już wcześniej pomyślała, co mamy narysować, ja oczywiście się zgodziłam. Zabrałyśmy się do malowania. Niestety, wybrałyśmy ciężką technikę do malowania (farbami) więc ubrudziłyśmy się trochę.
- Masz zielony nos.
- A Ty za to masz czerwone policzki.
Śmiałyśmy się z tego chyba z 10 minut. Potem przegadałyśmy cale 2 godziny, dlaczego tak się zachowałyśmy względem siebie. Nikt nie potrafił na to pytanie odpowiedzieć, po prostu nie znałyśmy odpowiedzi na nie. Była już godzina 19.00 wiec Aga zbierała się do domu.
- Było miło.
- Tak, nigdy nie myślałam, że tyle mamy wspólnego.
Okazało się, że obie lubimy podobna muzykę, mamy podobny gust i oczywiście lubiłyśmy rysować .
- Hehe, też tak myślałam, może jutro pojdziemy razem do szkoły?
- Ok, przyjdziesz po mnie?
-Tak, będę za 15 ósma pod Twoim blokiem.
- Dobrze, będę czekać.
- To na razie.
- Pa.
Nazajutrz zaniosłyśmy swoja prace do plastyczki i co się okazało po dwóch tygodniach? Wygrałyśmy, ale zajęłyśmy 2 miejsce. Ale i tak cieszylyśmy się, bo nieważne, jaka wygrana była, w końcu zaczęłyśmy ze sobą normalnie rozmawiać.
Od tamtej pory byłyśmy nierozłączne. Byłyśmy przyjaciółkami, ale takimi od serca. Bardzo się cieszyłam z tego powodu, bo dla mnie przyjaźń była czymś bardzo ważnym i nadal jest.

Koniec podstawówki, rozstanie, ale nie na długo, poszłyśmy do tego samego gimnazjum.
W gimnazjum przeżyłyśmy wiele dobrych i oczywiście były też złe chwile, ale bardzo rzadko. Podkochiwałyśmy się w tych samych chłopakach, ale w końcu Aga znalazła swoja pierwszą miłość. Było im ze sobą cudownie, spotykali się codziennie, chodzili razem po szkole, ale coś mi nie pasowało, ten chłopak zajął moje miejsce.
Wtedy po raz pierwszy coś mnie zabolało w sercu. Przecież to ja byłam na jego miejscu i ja powinnam być tą jedyna przyjaciółką.
Było mi bardzo smutno, ale Jej tego nie powiedziałam, bałam się Jej reakcji. Pomyśli, że jestem zazdrosna i mnie zostawi, ale przecież ja bylam zazdrosna i to cholernie!
Po paru dniach chodzenia z chłopakiem, Aga opowiedziala mi o swoim pierwszym pocałunku.
- Było cudownie!!
- Tak? Jak było? Fajnie ?
- Jeszcze takiego czegos nie przeżyłam, było cudownie, motylki w brzuchu... ach..
- To fajnie.
Powiedziałam Jej to na odczepnego, bo przecież po co jej był chłopak jak miała mnie!! To ja bylam kiedyś jej skarbem. Kochała mnie, ale tylko jak przyjaciółkę, a ja dopiero teraz zorientowałam się, że kocham ja inaczej niż ona mnie...!!
Nie mogłam sobie z tym poradzić. Kochałam ją jak kobietę, ale własnie z tym nie mogłam sobie poradzić, przecież inne koleżanki uganiały się za chłopcami, przeżywaly pierwszą miłość a ja? Ja kochałam tylko ją, Agę. Nie mogłam dopuścić do siebie myśli, że jestem LES! Rany tylko nie les, przecież tak nie może być! Ja, ja chce być normalna!
Szukałam chłopaka, w końcu go znalazłam, chodziliśmy dość długo ze sobą, ja mialam wtedy 15 lat, to było pod koniec gimnazjum. Był starszy ode mnie o 5 lat. Nasz pierwszy pocałunek, a raczej mój, nie był tak cudowny, jak opisywala Agnieszka, nie czulam ani motylków w brzuchu, ani nawet jakiegoś dziwnego uczucia, które Jej przechodziło po plecach. Chodziłam z nim, a raczej się meczyłam tylko dlatego, bo myślałam, że moje uczucie do Agi zgaśnie! Przejdzie na chłopaka jakiegoś. Ale tak się nie stało.
Zerwałam w końcu z chłopakiem, wszystkim się tłumaczyłam, że już mi się znudził. Oczywiście miałam już za sobą ten pierwszy raz z nim! Poszłyśmy dalej do Liceum, Aga też w koncu zerwała ze swoim menem i miałam ja tylko dla siebie, przebywałyśmy bardzo często ze soba, chodziłyśmy do tego samego liceum.
Siedziałyśmy razem w ławce, ale na przerwach, co jakiś ładny koleś przeszedł, to Aga już się "śliniła za nim"- tak to można ujać, a mnie skręcało w środku! Chciałam żeby była moja, tylko moja zawsze i na zawsze!
Ale tak się nie stało, niestety...
Matura i liceum się skonczyło. Wspólne chwile minęły, poszłyśmy gdzie indziej studiować. JA do Krakowa a Ona do Warszawy. Ja poszłam na prawo, ona ma matematykę, chciała zostać nauczycielką.
Na
początku pisałyśmy do siebie listy, dzwoniłyśmy, parę razy się nawet spotkalyśmy, ale jakoś kontakt się urwa, nie wiem, jak to się stało. Ale po prostu się urwał.
Nie widziałyśmy się chyba 4 lata, a może i nawet więcej. Zamieszkałam na stałe w Krakowie, a Ona? Nie wiedziałam, gdzie. Kiedyś postanowiałam odwiedzić rodziców. Pojechałam do domu na kilka dni.
Co się okazało? Agnieszka była u mnie w domu i pytala o mnie. Zdziwiło mnie to bardzo, bo po takiej rozłące, co by ją to mogło obchodzić, jak się czuję.
Posiedziałam 5 dni w rodzinnym domu i wróciłam do siebie, praca na mnie czekała.
Zajechałam do mieszkania i widzę liścik wsunięty w drzwi. Bylam zaskoczona, bo nie miałam pojęcia od kogo może być. Otworzyłam drzwi, weszłam do domu i zaczęłam czytać list. Był on od Agnieszki. Brzmiał on tak:
"Cześć !
Wiem, że ostatnio, a raczej przez dłuższy czas, nie dawałam znaku życia, ale nie było mnie w kraju i nie wiedziałam, gdzie mieszkasz, przepraszam Cię za to mocno.
Wyjechałam za pracą. Ale wiedz, że nigdy o Tobie nie zapomniałam. Brakuje mi Ciebie, Twojego uśmiechu i spontaniczności, którą mnie zaraziłaś.
Byłam u nas na osiedlu, niestety, nie zastałam Cię, ale przynajmniej dowiedziałam się, gdzie mieszkasz. Może byśmy się spotkały u Ciebie w mieście? Jestem tu w delegacji akurat, więc na pewno znajdę czas. Powspominamy trochę stare dzieje i poopowiadamy nowe.
Oto numer mojej komórki xxxxxxxxx. Jakbyś chciała się spotkać, to zadzwoń, mam nadzieję, że zatelefonujesz.
Całuję.
Agnieszka"

Ten list bardzo mnie zdziwił i jakaś malutka nadzieja wróciła,że może Ona też coś do mnie czuje, ale to krótko trwało, bo przecież już się pogodziłam, że nigdy nie będzie moja.
Zadzwoniłam do Niej po głębszym zastanowieniu się i umówiłyśmy się w kawiarni o 18.00
Gdy już nadszedł ten dzień, w którym nasze spotkanie miało się urzeczywistnić, poczułam lęk. Lęk przed tym, że nie będę się mogła powstrzymać przed uciśnięciem jej, tak mocno jak nigdy dotąd.
Przyszłam w umówione miejsce wcześniej bo mieszkałam niedaleko, nie długo czekałam na Agnieszkę, przyszła jak zawsze punktualnie. Weszła w czerwonej sukience, która podkreślala Jej piękne kształty. Włosy rozpuszczone, opadające do ramion. Oczy lekko podkreślone niebieskim kolorem. Rany, co za cudo !
Gdy już była przy stoliku, podeszła i pocałowała mnie w policzko:
- Witaj
- Cześć
- Przepraszam.
- Za co?
- Za to, że się nie odzywałam przez 5 lat.
- Zmartwiłam się troche tym, zawsze byłyśmy sobie bliskie a tu nagle coś się urwało.
- Poznalam wspaniałego mężczyznę, wyjechaliśmy razem za granicę. Urodziło mi się dziecko.
- Naprawdę? Chłopczyk czy dziewczynka? Jak ma na imię ?
- Tak, naprawdę, ma na imię Alex. Chłopczyk.
- Śliczne imię.
- Wiem, myślałam o Tobie dając mu to imię, przecież to twoje ulubione - pomyślałam, co Ona wygaduje, nigdy aż tak się mna nie przejmowała
Potem długo, długo rozmawialyśmy. Z mężem się rozwiodła, dziecko zostało z ojcem. Agnieszka ma się przeprowadzić do Polski, gdy tylko znajdzie sobie tutaj pracę.
- Tylko jest pewien problem, nie mam żadnego lokum. Mogłabym przespać parę nocy u Ciebie? Jeśli nie bedzie to kłopotem
- Oczywiście, że możesz. Kiedy tylko chcesz. Znasz mój adres.
- Dziękuję, muszę już iść, zadzwonię do Ciebie, jak będę coś planowała. Na razie.
- Pa...
Odeszła, ja jeszcze długo siedziałam w kafajce i zastanawiałam się, co Ona kombinuje.
Za kilka dni zadzwoniła, oznajmiła, że przyjedzie w piątek. Oczywiscie, się zgodziłam.

Piątek, nadszedł ten dzień. Przyjechała do Krakowa i można powiedzieć, że się wprowadzila do mnie. Miałam małe mieszkanie, 2 pokoje, kuchnia oraz łazienka.
Dałam Jej pościel i przygotowałam pokój gościnny. Zblizała się noc. Poszłyśmy się myć, najpierw ja, potem Aga. Gdy wyszla z łazienki, nie mogłam się napatrzeć na nią. Była taka piękna, jej mokre włosy rozpuszczone, ślicznie współgrały z Jej ciemną cerą. Szybko odwróciłam wzrok, ponieważ zauważyła, że się jej przyglądam.
- Coś się stało?
- Nie, nic. Co się miało stać?
- Nie wiem.
- Ja też nie wiem.
- Dobranoc
- Śpij dobrze.
Poszłyśmy do swoich pokojów, usnęłam, nie wiem, co Aga robila przez ten czas.
Nagle usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi, otworzyłam oczy i ujrzałam Agę.
- Co tu robisz?
- Nie mogę zasnąć.
- To normalne w nowym miejscu
- Ale to nie to, z tym nie miałam nigdy problemu.
- Więc co może być tym problemem?
- Ty.
- Ja ? - zdziwiłam się
- Tak Ty, otóż, nie wiem, jak Ci to powiedzieć.
- Normalnie, wal prosto w mostu.
- Ja, ja ech... od gimnazjum podkochuję się w Tobie, na początku nie wiedziałam, co to jest za uczucie, ale później to zrozumiałam. To jest miłość i...
- Ciiii.
Podeszłam do niej i położyłam palec na ustach. Pocałowała go. Gładziłam Ją po policzku.
- Nie musisz kończyć, ja to samo czułam.
- Ale dlaczego nigdy mi nie powiedziałaś?
- Z tego samego powodu pewnie co Ty.
Zapadła cisza, którą przerwało muśnięcie w wargi. Aga zamknęła oczy i poddała się pieszczotom. Rozpięłam jej piżamę i zaczęłam koniuszkami palców głaskać Jej ciało, całując Ją przy tym.
Nasze pierwsze pocałunki były tak delikatne i bezbronne, że wtedy poczulam te motylki w brzuchu, mrowienie po plecach i podniecenie.
Przestałam całować Jej usta i przeszłam do szyi, potem niżej do piersi, zaczęłam się bawić Jej sutkiem, przygryzać a potem całować to miejsce. Czułam jak twardnieje. Przeszłam do drugiego cycuszka i teraz zaczęłam się nim bawić.
Oderwałam się w koncu od piersi i przeszłam na brzuch. Ściągnęłam jej dół od piżamy, była cała naga.
Położyłam Agę na łóżku i zabrałam się do dzieła. Tak bardzo pragnęłam Jej zrobić dobrze, chciałam od razu wziąć się do roboty, ale nie, dojdziemy powoli do tego miejsca.
Całowałam, lizałam i dotykałam ją całą. Od góry do dołu, aż po sam koniec palców u stóp.
W koncu przeszłam do wewnętrznej strony ud, dotykałam lekko palcami, zbliżając się ku najważniejszemu miejscu. Gdy tam dotarłam, zanurzyłam się w niej języczkiem, była gotowa do całkowitego podniecenia, była cała mokra.
Bawiłam się Jej łechtaczką przygryzając ją i liżąc. Aga zaczęła jęczeć i prosić, żebym dokończyła w koncu to, co zaczęłam wcześniej wkładając jej palec.
Nie musiała prosić długo, zaczęłam kochać ją z całych moich sił, ale nie za mocno, tylko z całych moich sił próbowałam tak
lekko i miękko, by doszła do orgazmu. Wszedł jeden palec, potem drugi, po krótkiej chwili zaczęła szczytować. Jej ciało zaciskało się na moich palcach tak mocno, jakby mnie stamtąd nie chciało wypuścić.
ZA krótką chwilę role się odwróciły. To Ona nie dała mi spokoju, była bardzo delikatna, była taką, o jakiej marzyłam. Doprowadziła mnie do szaleństwa. Tej nocy dochodziłyśmy wiele razy do punktu końcowego i ciągle nie mogłyśmy się sobą nacieszyć. W końcu poszłyśmy spać, byłyśmy tak zmęczone tym wszystkim.
Wstawanie było najlepsze, Aga już dawno nie spała, patrzyła na mnie, otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się do Niej.
- Wiesz, że jesteś piękna ?
- Nie, to Ty jesteś piękna.
- A wiesz, że już Cię nie opuszczę ?
- Nie pozwoliłabym Ci na to
Uśmiechamy się i całujemy.

Jesteśmy ze sobą już od 6 lat. Jej były mąż umarł na raka i dziecko trafiło pod naszą opiekę. Bardzo się cieszyla, a ja razem z Nią. W końcu tworzymy rodzinę. Syn zaakceptował, że ma dwie mamusie, i jest z tego dumny, że się potrafimy kochać mimo nietolerancji w naszym kraju.
Data publikacji w portalu: 2006-07-30
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Tolerado - oświadczenie ws. nieprawdziwych treści nt. Gdańskiego Modelu na Rzecz Równego Traktowania
smaku Z równością trzeba uważać, bo równość źle rozumiana prowadzi do zagłady i wyginięcia światów w całym kosmosie, oczywiste. Niedługo zrównają psy z ludźmi i zaczną zabijać ludzi za naruszenie... opinia dodana 2019-09-13 15:54:35
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Goblin Market - Rossetti Christina
A mnie się to tłumaczenie podoba. Jestem anglistką, literaturoznawczynią, i mogę zapewnić, że fragmenty...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019