TANIEC ZE ŚMIERCIĄ

Greta Dykegyver
dedykuję J.T...

"Nie całuj mnie już i nie dotykaj
zawsze gdy to robisz, wykręcam się jak wąż,
żeby nie czuć...
Rozbierasz mnie, jestem naga,
odarta z uczuć
i naga do bólu..."
[Daniel Potasz]

Nie pragnę banalności. Banalność mnie nudzi. Straszliwie. Mężczyźni są prości, kobiety niezdecydowane. Przynajmniej na ogół. A może to mnie coraz trudniej zaskoczyć i wprawić w zakłopotanie?
Na pierwszy rzut oka - kolejna nieśmiała. Że też zawsze wśród tych właśnie budzę największe zainteresowanie! Może pozostałe bardziej się z tym kryją...? Te śmielsze przynajmniej. One znają smak flirtu i potrafią przeciągać tę grę - jeszcze i jeszcze, aż do granicy wytrzymałości, by wreszcie dać się ponieść szalonej nocy...
Czyżbym tym razem miała ochotę na odrobinę łagodności, skrępowania, nieśmiałości? Łagodność to zdecydowanie nie moje pierwsze imię - nawet nie trzecie czy piąte... Ale złamanie jej własnych granic, a potem spoglądanie na ruiny budowanej przez lata twierdzy, w której kryła swoje heteryckie "ja"... Słodka pokuso!
Myśli pewnie, jakie to fajne móc się chwilę wdzięczyć przede mną, paradować dumnie jak kot z uniesionym ogonem, przeciągać zmysłowo udając znudzoną. Wie, że patrzę. Zabawa, to tylko zabawa. Dla niej? Dla mnie?
Śmieszy mnie jej zaskoczenie, kiedy przeciskając się przez napierające z obu stron ściany rozpalonych ciał, zbliżam się do jej twarzy i patrząc w oczy, całuję bez żenady... Nigdy nie całowałaś się z kobietą, co? Nie muszę pytać, by to wiedzieć. Widzę to w jej spojrzeniu i w sposobie, w jaki próbuje się nieudolnie bronić, by w końcu się poddać. Może nawet rodzi się w niej ochota, żeby oddać pocałunek, ale odrywam swoje usta od jej. Brutalnie i bez skrępowania.
Patrzę, jakby nic się nie stało, a gdzieś we mnie budzi się to obmierzłe zwierzątko dumy. "Nie jestem les!", krzyczy ni z tego, ni z owego. Nie wiem czy bardziej do mnie czy do siebie. I tak wszystko zagłusza łomot otaczający nas ze wszystkich stron. Oczywiście, słonko. Przecież nikt nie próbuje twierdzić, że jest inaczej. Tylko dlaczego patrzysz na mnie właśnie w ten sposób?
Wiem, zadaję trudne pytania, cholernie niewygodne. Ale trafiłam, prawda? Widzę, jak pożerasz mnie wzrokiem, a ten rumieniec... To pożądanie czy wstyd po prostu? A może jedno i drugie? Nie udawaj, przecież czuję jak świdrujesz mnie tymi swoimi oczkami. Obie wiemy, czego chcesz. I, na bogów, dostaniesz to! Moja głowa w tym, byś zapamiętała tę noc do końca życia...
Jeszcze nie zdecydowała. Jeszcze nie wie, czy próbować ucieczki (tylko jak, skoro w tym tłumie dopadnę ją w dwóch krokach?), czy może raczej udawać pewną siebie. Powoli jednak dociera już do niej, że nic nie da dalsze zwlekanie z odpowiedzią, że decyzja już dawno zapadła. Ona wybrała mnie czy ja ją? Tylko jakie to ma znaczenie w sumie? Noc jest krótka, a do świtu blisko, więc bawmy się!
Niemalże fizycznie czuję jak ten lód w niej pęka. Ulega, jeszcze niepewnie - wciąż się zastanawia. Mimo to dystans między naszymi ciałami znów zaczyna się drastycznie zmniejszać Czuję, jak jest spięta. Spokojnie, złotko. Coś taka nerwowa?
Rzuca mi gniewne spojrzenie i odsuwa się na moment. Ograny motyw. Dobrze, pokażę ci, co robię z takimi jak ty! Łapię ją za nadgarstki i przyciągam do siebie, aż przywiera do mnie cała. Zaczyna drżeć gdzieś w środku. Lubię to. Strach czy pożądanie? Słony smak. Pot czy łzy? A może krew? Nie, jeszcze nie.
Czuję, jak jej oddech staje się coraz szybszy i coraz cięższy. Czuję, jak w (ostatnim zapewne) przebłysku zdrowego rozsądku próbuje się szarpać jak ptaszek na uwięzi. Nic z tego. Naprawdę myślisz, że pozwoliłabym ci teraz tak po prostu odejść? Łowca nie zostawia swojej zwierzyny, kiedy ją już dopadnie.
Tętent galopujących koni dudni w uszach. Bez znaczenia - i tak od dawna nie słyszę głosów otaczających mnie ludzi. Nawet feerie agresywnych świateł przestały mnie drażnić. Liczy się tylko ten puls, który zaczynam czuć w sobie. Wiem, że i ona, go poczuła. Spuszcza pokornie głowę. Już nie będzie się bronić. Tryumfuję - bo to bodaj pierwszy raz tej nocy?
Poddaje mi się kawałek po kawałku, a ja sycę się - jej skrępowaniem, które powoli umyka gdzieś przed ogarniającym ją żarem, jej głodem, pragnieniem... mnie... Jej jękiem, kiedy po raz kolejny nie zwracając uwagi na jej niepewność, podążam dłonią wzdłuż jej boku, by nagle, niby niechcący, wsunąć ją między nasze ciała, wprost między jej uda...
Tańczymy, choć obie zdajemy się bardziej płynąć na wysokiej fali niczym dwóch surfingowców - samobójców. Czuję uderzenia jej serca, szybkie tętno, gorący oddech na policzku. Odwracam głowę i wpijam się ustami w jej szyję. Sztywnieje na sekundę, by po chwili odchylić się w tył i ułatwić mi dostęp. Widzę, jak jej dawno zesztywniałe sutki prężą się pod obcisłą bluzką. Łapię i ściskam mocno jej pierś. Otwiera szeroko oczy, a na jej twarzy maluje się niemy grymas. Patrzy na mnie, jak dziecko, które właśnie dostało klapsa za nic i które z przerażeniem czuje, że zaczyna mu się to podobać. Rozchyla usta, jakby chciała o coś zapytać. Odrywam się od niej i po raz drugi tego wieczora chwytam mocno za nadgarstek. Chodź!
Wypadamy z klubu wprost na opustoszałą już o tej godzinie ulicę. Ciągnę ją za sobą, a ona idzie potykając się na nierównościach chodnika. Brama? Jakieś podwórko? Garaże? Bez różnicy, zupełnie. "Zaczekaj", mówi, więc zatrzymuję się i odwracam w jej stronę. "Może pójdziemy do mnie?", proponuje nieśmiało. Patrzę w jej spłoszone oczy. Sama nie wierzy temu, co właśnie zrobiła. Moje słowa są dla niej jak rozkaz, któremu nie sposób się nie podporządkować. Prowadź!
Idziemy przez centrum, potem skręcamy w jakąś boczną uliczkę. Nie pamiętam nazwy, nie pamiętam numeru. I co z tego? Nie znam nawet imienia tej dziewczyny! Zatrzymuje się przed jedną z bram i powoli, trzęsącą się ręką wyjmuje z torebki klucze. Spogląda na mnie, w nadziei być może, że zrejteruję. Nic z tego. Idź pierwsza.
Wspinamy się po schodach, a ja przy okazji mam możliwość podziwiania jej wdzięków z nieco innej perspektywy. Dochodzimy do drzwi na drugim, a może trzecim piętrze. Nieco odrapane. Na wizytówce zgrabnie wygrawerowane figuruje imię i nazwisko: Anna J. Nie pytam czy to jej mieszkanie. Nie obchodzi mnie to.
Wchodzimy do przedpokoju, ona zapala światło. Nim zdąży się nieporadnie rozejrzeć, już jestem przy niej zdzierając tę jej cholerną bluzkę. Przypieram ją całym ciałem do ściany. Czuję jej kolano, które wędruje w górę, by objąć mnie w pasie. Pozwalam jej na to łaskawie. Niech ma jakiegokolwiek iluzję panowania nad sytuacją.
Całuję ją w usta, mocno, drapieżnie. Wdzieram się głęboko językiem. Nie stawia już oporu. Czuję, jak znów zaczyna pulsować, a jej biodra domagają się odpowiedzi. Dostają ją. Moje dłonie wędrują po całym jej ciele. Próbuje objąć mnie ramionami i przyciągnąć do siebie jeszcze bliżej. O ile można bliżej niż teraz. Zawsze można. Odrywa usta od moich i sunie wilgotnymi wargami wzdłuż policzka w kierunku ucha, a potem w dół w kierunku obojczyka. Obejmuję rękoma jej biodra i podciągam kolano, które nieco się zsunęło. Przymykam oczy przyjmując pieszczoty, jakie próbuje mi dać. Czuję, jak nagle gryzie mnie w szyję.
Jak na filmie o zwolnionym tempie widzę samą siebie, jak odsuwam się od niej gwałtownie na wyciągnięcie ramion i z rozmachem walę otwartą dłonią w twarz. Patrzy na mnie przerażona, nic nie rozumiejąca, a z rozciętej wargi zaczyna sączyć się krew. Czy musiałam czekać aż mnie sprowokuje, by ją uderzyć? Być może chciałam, by to zrobiła. Kurwa, mam nadzieję, że nie zostawiła mi pamiątki...
A ona wciąż patrzy - z półotwartymi ustami, policzkiem, na którym czerwieni się już ślad moich palców i oczami, do których napływają łzy. Do pokoju! Nie śmie protestować, ale muszę ją pchnąć przez drzwi, żeby ruszyła się z miejsca. Cofa się przede mną tyłem, a ja zaczynam się śmiać. Potyka się o łóżko stojące za nią i ląduje na nim jak bezładnie rzucona laleczka.
Sięgam z tyłu pod kurtkę, której jeszcze nie zdjęłam i wyjmuję zza paska policyjne kajdanki. Patrzę na nie przez chwilę. Który to już raz? Nieważne. Nie pierwszy w każdym razie i Bóg mi świadkiem, że z pewnością nie ostatni.
Widzę kątem oka, jak jej źrenice zwężają się do punktów. Niemal słyszę bijące głośno serce. Chyba na chwilę wstrzymała oddech, bo teraz z sykiem wypuszcza z płuc całe powietrze. Próbuje mnie odepchnąć, ale nie jest w stanie. Kurczy się w sobie, jakby na dnie moich oczu zobaczyła coś, co ją śmiertelnie przeraziło. A może właśnie zajrzała w głąb mojej duszy? I tak mi tego nie powie. Przecież nie jest w stanie wydusić z siebie słowa. Już ja jednak sprawię, że się odezwie. Sprawię, że wykrzyczy wszystko - każde słowo w niej, najskrytsze tajemnice...
Patrzę na jej bezbronność. Na jej strach. Na jej rozpacz. Zawsze w takich chwilach zastanawiam się czy tak wygląda człowiek, kiedy patrzy w oczy śmierci? Chyba dlatego to robię - nic mnie bardziej nie podnieca niż strach, strach przed śmiercią właśnie. Niekoniecznie mój. Wtedy wszystko czuje się maksymalnie intensywnie - każdy nerw, każdą żyłę, każde napinane ścięgno i wszystkie emocje zlewające się w jeden huczący, czarny ocean.
Nie dowierza. Kręci uparcie głową, jakbym była tylko snem, jakąś zjawą, koszmarem, z którego można się obudzić i natychmiast wymazać z pamięci, ale nie tak łatwo. Nie zapomnisz mnie, choćbyś bardzo chciała. Siniaki na nadgarstkach ci przypomną, nie trzeba się było tak szarpać... A ja... Pokażę ci, że nie ma nic piękniejszego niż ból pomieszany z rozkoszą, ból, który jest rozkoszą i rozkosz rozrywająca ciało na kawałki...
Nie pragnę banalności. Banalność mnie nudzi. Straszliwie. Mężczyźni są łatwi, kobiety naiwne. A może to ja popadam w rutynę?


KONIEC.


P-ce, dn. 13-14.3.2004
Data publikacji w portalu: 2006-09-04
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Bycie gejem na Kaukazie - film online.
lopomo Czy gdzieś to jeszcze można obejrzeć? opinia dodana 2019-01-20 14:03:46
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019