OGRÓD BIAŁO-CZARNYCH RÓŻ cz. 3

Alvea
II. Biała
Nocą byłam w lesie... Znów spacerowałam po mym ogrodzie tysiąca róż... Nadziejo... Czemuż ty nie umrzesz i nie dasz mi spokoju... Wciąż rozkwitasz.... Wciąż dajesz nowe róże... Dlaczego? Po co? Przecież to zawsze kończy się tak samo... Znów przyjdę pewnej nocy... I powyrywam Was... Wszystkie.... Połamię... Wyrwę z korzeniami... Nawet mi wasza niebieska krew nie będzie przeszkadzać.... Pamiętacie to jeszcze, prawda?

Uśmiercam Was myśląc, że to uśmierci także mój ból... Zabije pamięć.... O Nich... O bólu... Miłości... Wszystkich wypowiedzianych i niewypowiedzianych słowach... Ale nie jest tak... Te obrazy... Myśli... Wspomnienia... One nadal żyją... Nigdy nie zgina... Nie przepadną. Nie zapomnę...

Zawsze będę pamiętać dzień, kiedy ujrzałam Anioła... Potem to, jak prześladowały mnie jej oczy... Ciemne niemal jak kawa... Można było się w nich utopić... I to pytanie...

- Ty to Ty?
- A jak myślisz...?

W lesie... Chodziłyśmy pośród szumu drzew... Stąpając po miękkiej trawie... Ty... W czarnej sukni.... Skrzydła miałaś wciąż złożone... Mówiłaś więcej niż ja... W końcu zamilkłaś... Czekałam na dalszą opowieść... Z Twych ust wydobył się śpiewny glos... Pytanie...

-Powiesz coś czy będziesz milczeć?
- Wiesz... Chyba będę milczeć.

To pytanie zawsze wywołuje uśmiech... Kiedy sobie przypomnę ten ton... I spojrzenie... Istny Anioł... Myślałam.... Ale tylko moje uczucia poszły tą droga... Twoje inną... Ty nadal trwałaś w lustrze wybitego nieba... Mówiłaś o Niej... O miłości do Niej... Że chciałabyś ją odzyskać... Że masz nawet jakiś plan... Kiedy o Niej mówiłaś, Twoje skrzydła jaśniały blaskiem... Oczy miały iskry... Niemal tańczyłaś w duszy... Nie robiłam sobie nadziei i nie chciałam, aby ona rosła... Ale zrobiła to za mnie... Głupia cześć serca uwierzyła, że kiedyś pokochasz... Naiwnie czekała...

- Możemy porozmawiać przez chwilę tak poważnie?
- Tak.
- Chciałam spytać, czy ty do mnie cos czujesz... Bo ja... Ja cię bardzo lubię i mogę zaproponować przyjaźń...

Milczałam... Czekałaś na odpowiedź, więc skłamałam... Powiedziałam, że mogę powiedzieć to samo... I odwróciłam wzrok... Patrzyłam w tę ciemność na niebie... I pragnęłam w nią wpaść... Zniknąć z tamtego miejsca spotkania... Ot, tak, po prostu zniknąć z tej ławki, na której ze mną siedziałaś... Wiedziałam, że chcesz wiedzieć, że nie czuję nic... Uwierzyłaś... Że serce nie poszło dalej... Że odpowiedz jest szczera... Ale dowiedziałaś się... Po tym jak otrzymałam od ciebie podarek... Doszło do czegoś... Czego zapewne nie chcesz pamiętać... Ja myślałam, że zrobiłaś to, co czułaś.... Ty tymczasem....

- Chcesz coś za tę białą różę, co mi dałaś, tak...?
- To znaczy...
- Chcesz, ale na pewno?
- Wiesz, ze tak.

Pocałowałaś... Potem pisałaś coś o uczuciach... Swoich... Przyznałam się... Chciałaś ze mną... Pisałaś, że kochasz... Że na pewno... Tyle czułych słów... Listów... Brzmiały tak szczerze... Zapewniałaś... Że na zawsze... Zawsze... Teraz już wiem, że liczą się czyny a nie słowa... Lecz nie trwało to długo... Tylko listy... Potem... Jeden Jej szept... Odezwała się do Ciebie... Harpia... Zamieniłaś wszystko w flirt... Wydawało się... Pomyliłaś się... Tym razem zaczęłaś zapewniać, że nie kochasz... Że nie kochałaś nigdy.

- Koniec. Nie mamy o czym rozmawiać.
- Chciałaś czasu...
- Nieważne. Już nie chce ani czasu, ani nic.
- Jak to...?
- Nie kocham Cię. Wydawało mi się.
- Wydawało...? Tyle razy to mówiłaś i ci się wydawało...?
- To był flirt...
- ...
- Przestań mnie kochać. Nie chce o tym wiedzieć.
- Boisz się , że jestem taka jak ona?
- Nieważne. Kocham ją nadal. I nie przestanę.

Wybiegłam... Nie mogłam uwierzyć... Tamte słowa bardzo długo szumiały w mojej ciężkiej głowie... Bolały... Raniły... Wierzyłam... Wierzyłam, w szczerość twoich wyznań... A to... To był efekt pocałunku? Chwilowa myśl, że kochasz... Te opowieści, że bałaś się powiedzieć, co czujesz? Runęło wszystko... Wtedy po raz pierwszy zniszczyłam ogród...

Kochałam Cię coraz bardziej i bardziej... Tak, jak białe mroźne kwiaty na szybach zamku... Pamiętasz? Wtedy była zima... Taka mroźna i chłodna... Ale ja nie czułam jej chłodu... Co innego rozgrzewało mnie i moją duszę od środka?.. Jakieś uczucie... O którym Ty nie wiedziałaś... A może wiedziałaś, tylko nie chciałaś tego widzieć...? Ogród ginął i odradzał się... Wciąż od nowa... Bez końca...

Bardzo długo cięłam kwiaty... Pokaleczona, cierpiąca, ale nadal cięłam... Ból jest dobry... Zapomnę... Przestanę czuć... Wytnę wszystkie i znikniesz z mojej głowy... Z serca... Nie.... Ty siedziałaś w głowie nadal... Ten glos... Oczy... Wszystko... Cala Ty... Siedziałaś w postaci Anioła i nie chciałaś odlecieć... Szeptałaś... Że odejdziesz... Ale sama... Pewnego dnia niespostrzeżenie...

Krzyczałaś... Złościłaś się... Że kocham... Że tak wiele znaczysz... Chciałaś znaczyć nic... Być tylko koleżanką... Złościłaś się... Tak nie mogło być... Nie przewidywałaś tego... Nie spodziewałaś się....Chciałaś, żebym to zmieniła... Zabiła własne uczucia... To, co we mnie siedziało... Wszystko...

- Ufałam Ci... A Ty... Ty... Myślałam, że jesteś tylko koleżanką...
- Nie mam przecież wpływu na uczucia...
- Jak mogłaś...? Jak mogłaś...?
- Przepraszam.

Milczałaś... Przestałaś się pojawiać... Myślałaś, że jak się odetniesz ode mnie, przestanę czuć... Ale to nie miało wpływu... Tylko tęskniłam bardziej za choć jednym słowem... Spojrzeniem... Nie mogłam tego zmienić... A że kochałam, gdybym tylko mogła, zmieniłabym to dla Ciebie... Nie miałam takiej mocy... Nikt nie ma... Nie można kontrolować uczuć tak ściśle i dokładni.... Choć tak bardzo by się chciało...

Czarna... Ona z pozoru jest zimna i twarda... Stara się być kamieniem... Mieć dystans do wszystkiego... Nie chce kochać ani być kochana... W głębi serca boi się bólu... Tak... To boli bardziej niż samo wspomnienie tego... Boli i tnie... Uciekasz od wszystkich, wszystkiego. Zimna, chłodna. Dionizyjska... Tylko przygoda, pożądanie...

A to przecież też jakieś uczucia... A mówisz... Nie mam żadnych... Jestem kamieniem.... Nie jesteś... Nikt nim nie jest... Ty pragniesz nim być... I pragniesz go w sobie stworzyć... I stworzysz... Cynizm. Obojętność. Uciekasz od tego, co masz po lewej stronie...

Od serca.
Data publikacji w portalu: 2007-02-14
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

zoo

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Donald Trump nie chce finansowania organizacji promujących aborcję za granicą
justsomebody10 Posługiwanie się przykładem N. Vujicica nie ma, moim zdaniem, większego sensu, bo to jest wyjątek na tle setek tysięcy niepełnosprawnych. Od dzieciństwa był otoczony opieką, wsparciem,... opinia dodana 2017-02-11 13:52:24
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos Najlepsze opowiadania erotyczne - Warnock Kathleen
Ciekawe opowiadania :) wciągające ! polecam.\r\n\r\nPS. Odsprzedam za pare groszy . Więcej info na @.

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2017