GELSOMINA

MałyGłód
Nie czekałam w kolejce. Nie mogłam. Umarłabym od razu, gdybym zaczekała. Czułam się przy niej źle, coraz gorzej, coraz słabsza, bez sił, ale wiedziałam, że bez niej umieram jak bez tlenu. Im słabsza przy niej się czułam, tym bardziej odczuwałam potrzebę powrotu. Jej dotyk, pocałunki sprawiały, że stawałam się prawie niewidoczna. Na początku było magicznie. Później też było magicznie, ale czy magia musi być dobra? Magicznie sprawiała, że musiałam przy niej być, ciągle przy niej, ciągle czuć dotyk jej ciała. Z każdym dniem coraz bardziej podkrążone oczy, coraz mniej ciała, suche włosy. Przezroczysta jak galareta. Gelsomina powtarzała, że do niej należę. Należałam do niej. Jej magia była przekleństwem, od którego nie można się było uwolnić. Nie widziałam już w lustrze siebie.
Uciekłam. Uciekłam...
Rozklekotany przedwojenny wózek z budką podskakiwał na popękanych płytkach chodnikowych. Z głośnym turkotem wpadł na jezdnię. Zdarte kółka odmówiły posłuszeństwa i wózek zatrzymał się w połowie drogi do krawężnika. Zadzwoniła grzechotka. Dziecko piszczało z radości na widok nadjeżdżającego samochodu. Jeszcze chwila, jeszcze ułamki sekund... Światło, huk, kierowca pojechał dalej niewzruszony. Na jezdni leżało kilka prętów, strzępy materiału powiewały niczym chorągiewki na wietrze. Z grzechotki zostało kilka kolorowych odłamków plastiku. A dziecko...To dziwne, ale trzymałam je na rękach. Wielkie, błękitne oczy, dziwne oczy. Bardzo brzydkie dziecko. Przed bramą stała Gelsomina. Tak samo wielkie, błękitne oczy, dziwne oczy... Patrzyła przed siebie i nikogo wokół nie widziała, ani dziecka, ani ludzi, ani ulicy. Szukała mnie.
Uciekłam.
Mała toaleta, leżałam na ziemi. "Błagam, nie rób mi krzywdy..." Słyszałam kroki i słodki śpiew... "Zabiję cię, zabiję cię, oddaj mi to..." Ładna dziewczyna w sukience w kwiatki skradała się z nożem. Nieobecnym wzrokiem biegała po przedmiotach, drzwiach, schodach. Przykładała ucho do rur, nasłuchiwała głośniejszego przestraszonego oddechu. Z uśmiechem zrywała ze ścian pajęczyny, układała z nich martwy bukiet. Zbierała ze ścian karaluchy i wkładała je do ust jak owoce. Przemywała twarz wodą cieknącą z rur. Szeptała, a uśmiech stawał się coraz słodszy, słodki aż do obrzydzenia... "Gdzie jesteś? Nie chowaj się. Tylko cię zabiję... "
Coraz mocniejsze bicie serca, jeszcze chwila... Weszła. Moja piękna Gelsomina. Już nie była ładna, jej twarz była trupia, zielona, same białka oczu... Zabrałam jej resztki życia swoją ucieczką, zabrałam jej jedyne pożywienie. Złapała mnie. Ktoś wpadł na ratunek, policja, latarki, alarmy przeciwpożarowe, gryzący w oczy dym. Moje oczy tego nie czuły, zielona kobieta wypiła ze mnie życie. Jak piwo. Z pianką ponad normę. A co to znaczy ponad normę? Gdy po ściankach się leje, aż na blat, gdy z blatu zlizuje się resztki.
Data publikacji w portalu: 2007-04-10
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Bycie gejem na Kaukazie - film online.
lopomo Czy gdzieś to jeszcze można obejrzeć? opinia dodana 2019-01-20 14:03:46
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019