JUŻ NIGDY WIĘCEJ CIĘ NIE OPUSZCZĘ

Katarzyna Z.
Nasza ostatnia noc przed rozłąką była brutalnie okrutna swoim pięknem. To była jedna z najwspanialszych chwil przy Tobie… pełna nasyceniem i wzajemną całkowitą obecnością lecz… kaleczyła serce długim nożem rozstania, które miało nadejść z dniem następnym. Wyjechałyśmy z naszego domowego gniazdka na wielomiesięczną tułaczkę niepełnych serc. Wiedziałam, że będzie mi ciężko… ale nie przypuszczałam, że tęsknota może aż tak boleć.

Zajęłam się całkowicie pracą. Nie mogłam już dłużej rozmyślać. Szukałam alternatywy dla mojego ogromnego uczucia. Nie mogłabym nigdy nikogo innego kochać tak jak Ciebie… ale mogłam cześć duszy, odpowiedzialną za pielęgnowanie Ciebie, której możliwości teraz nie były w pełni wykorzystane z powodu setek kilometrów… skrawek tej części włożyłam w pracę. Krzyczałaś na mnie przez telefon, że nie mogę tak się angażować w pracę, że daję się wykorzystywać współpracownikom, że się wykańczam… ale ja nie słuchałam… bo dla mnie to było lekarstwem… Dzięki temu po powrocie z pracy padałam na łóżko i zasypiałam. Nie rozmyślałam o Tobie, lecz trwałam u Twego boku poprzez sny. Rano… budząc się… spostrzegłszy, iż nie ma Ciebie obok, wychodziłam do pracy i starałam się o tym zapomnieć. O tym, że już kolejny dzień, kolejny tydzień, miesiąc nie ma Cię przy mnie.

Któregoś dnia zapytałaś czy możesz przyjechać. Miałaś akurat dwa dni wolnego… Nic od półtora miesiąca nie rozpromieniło tak mojego serca jak to pytanie. Bez zastanowienia odpowiedziałam: „Oczywiście!” denerwując się zarazem, że nadal pytasz zanim przyjeżdżasz. Cały tydzień się niecierpliwiłam. Nawet praca nie mogła stłumić moich emocji. Znów nabrałam skrzydeł i nawet intensywny wysiłek nie był w stanie ich podciąć. Gniewałaś się na mnie, że raz…drugi poszłam na piwo ze znajomymi… ale ja musiałam! Ja nie mogłam wysiedzieć. Nie mogłam wyczekać chwili Twego przyjazdu w domu. Każda sekunda w moim pokoju stawała się godziną! Znajomi pomagali mi „przekręcić zegar”. W piątek dostałam wysokiej gorączki i nie mogłam pójść do pracy… cały dzień czekałam jutra, ale gdy ono nie nadchodziło, musiałam coś z tym zrobić. O 21.00 zadzwoniłam… zakatarzona, rozczochrana i w piżamie do kolegi, że ma po mnie przyjechać i jedziemy do knajpy pogadać. Myślałam, że to pomoże. Ale dopiero o 5.00 mogłam wracać do domu… dopiero po tylu godzinach mogłam stłumić podekscytowanie wynikające z Twojego przyjazdu na tyle, by zasnąć.

Miałaś zadzwonić, zanim przyjedziesz, bym mogła wyjechać po Ciebie na dworzec. Siedziałam w samym szlafroku i z mokrymi włosami przed komputerem czekając na znak od Ciebie, gdy usłyszałam Twój głos. W mojej głowie rozbrzmiał okrzyk ”o Boże! To Ona!! Monia!!” Nie wierzyłam w to jednak do momentu, aż ujrzałam Cię w drzwiach mojego pokoju, choć nawet i wtedy jeszcze nie dowierzałam. Usiadłaś, jak gdyby nigdy nic na fotelu obok, założyłaś nogę na nogę i patrzyłaś na mnie. Zachowywałaś się, jakbyśmy nigdy się nie rozstały. A ja… czułam się jak malutki piesek, który pierwszy raz widzi śnieg. Wyciągnęłam roztrzęsioną rękę powoli w Twoją stronę i przestraszona, ze gdy Cię dotknę okażesz się tylko złudzeniem i znikniesz, dotknęłam Twojego ślicznego brzuszka. Ale Ty nie zniknęłaś! Ty nadal tu byłaś!! Gdy mój umysł powoli pojmował Twoją obecność, szybko się ubierałam i biegałam po domu. Później poszłyśmy na spacer do lasu i dopiero tam dotknęłam Cię po raz drugi. Najpierw złapałam Cię za rękę, lecz nie mogąc dłużej czekać, po chwili odwróciłam Cię do siebie i pocałowałam… smak Twoich ust… ich dotyk… nie czułam ich od tak długiego czasu, że niemalże zapomniałam już jakie to uczucie, ale zaledwie muśnięcie przypomniało mi wszystko i zaznaczyło emocje na moim ciele wielką falą dreszczy. Pocałunek, a trzęsienie ziemi - bez problemu mogę napisać esej na temat analogii między nimi. Wieczór spędziłyśmy na rozmowach i piciu wina. Ale już dłużej nie mogłyśmy czekać, aż reszta domowników zaśnie. Wszechogarniające podniecenie nie dawało o sobie zapomnieć.

Porwałam Cię do starego pokoiku… Źle mi było gościć Cię w miejscu wypełnionym starymi gratami i kurzem. Przeprosiłam Cię, że w ogóle o tym pomyślałam i że zaciągnęłam Cię tam, ale Ty także już nie mogłaś wytrzymać i najpierw zamknęłaś mi usta pocałunkiem, powiedziałaś, że tu jest dobrze, złapałaś za koc, rozłożyłaś na ziemi i nagle przeniosłyśmy się w przepiękne miejsce… w siebie. Nasze splecione ciała pięknem swojego zjednoczenia rozjaśniły ten stary pokój. Drżałam przy każdym Twoim dotyku, gdy całowałaś mi delikatnie szyję, wariowałam. Powoli się rozbierałyśmy nawzajem i delikatnie dotykałyśmy się przerywając co chwilę pocałunki, by praktycznie stykając się nosami, spojrzeć sobie w oczy…. jakbyśmy musiały się upewnić, że to się dzieje naprawdę, że jesteśmy tu i by nacieszyć się głębią swoich spojrzeń.

Gdy Twoja ręka pierwszy raz przejechała mi po „dole” jęknęłam z rozkoszy… później dźwięk ten uciekał z ust nas obu. Pieściłyśmy się nawzajem zaledwie kilka chwil i poczułam, że osiągasz szczyt. Rozwarłaś delikatnie usta, zacisnęłaś się mocniej, a Twoim ciałem miotała potężna armia dreszczy. BOŻE!! Jak wspaniale znów móc dać Ci spełnienie! Pomimo mocnego orgazmu nie chciałaś odpocząć, nie przerwałaś pracy nade mną i już po chwili ja uleciałam. {przepraszam Kochanie, że Cię wtedy tam mocno ściskam}Wiłam się w ekstazie miotana falami rozkoszy blokując się, by nie krzyczeć. Jesteś wspaniała!!! Tak bardzo Cię kocham!! Jesteś moją najlepszą i jedyną prawdziwą przyjaciółką a zarazem najwspanialszą kochanką. KOCHAM CIĘ!!

Leżałyśmy jeszcze splecone w miłosnym uścisku, patrzyłyśmy sobie w oczy, muskałyśmy się delikatnie ustami… a jedyne słowa z naszych ust brzmiały „kocham Cię”, bo nic innego nie istniało jak tylko nasza miłość. Cały świat zniknął.

Tej nocy mogłam wreszcie zasnąć u Twego boku nienękana żadnymi troskami. Tak wspaniałym jesteś dla mnie uzupełnieniem. Zawsze mnie to dziwi, że jakkolwiek się nie ułożę, Ty dokładnie się dopasujesz. Jesteśmy jak dwa puzzle, które zostały dla siebie stworzone i tylko Ty możesz być obok. Rano przyszło bardzo szybko, ale już dawno się tak nie wyspałam - w końcu spałam w najbezpieczniejszym miejscu na ziemi - w objęciach mojej Ukochanej. Niewiele nam czasu jednak zostało, więc szybko się ubrałyśmy i łapałyśmy ostanie chwile razem. Gdy po wspólnym obiedzie położyłyśmy się na drzemkę… miałam nadzieję, że zaśpimy… Przebudziłam się jednak o czasie i jak masz w zwyczaju - obudziłaś się równo ze mną. Gdy podnosiłaś rękę, by spojrzeć na zegarek, w desperacji złapałam Cię mocno za nadgarstek, byś nie mogła odczytać godziny… to nic nie dało… zdążyłyśmy. Całą drogę do dworca nie odezwałyśmy się prawie słowem. Obie nie mogłyśmy mówić. Gdy byłyśmy na dworcu, niebo zaczęło płakać. Nawet nie płakać… to była rozpacz. Zanim dotarłyśmy na peron, byłam już przemoczona. Przytuliłam Cię ostatni raz i odeszłam… nie mogłam wytrzymać. Szybko jednak krople deszczu zatuszowały moje łzy, więc zadzwoniłam do Ciebie i spytałam, gdzie jesteś. Podeszłaś do drzwi. Nie pozwalałam Ci podejść do mnie, bo wiedziałam, że gdy dotknę Cię jeszcze raz, nie wypuszczę Cię już i wskoczę za Tobą do pociągu. Nie odzywałyśmy się do siebie, tylko patrzyłyśmy sobie w oczy. Każda z nas wiedziała wszystko bez potrzeby używania słów. Powoli odchodziłam a Ty szłaś obok wewnątrz pociągu. Gdy znikałam pod przejściem podziemnym, wciąż odprowadzałaś mnie wzrokiem. Nie wiem, jak wytrzymam ten czas bez Ciebie. Ale… choć na chwilę mogłam przytulić się do Ciebie, zasnąć u Twego boku, trzymać Cię za rękę, całować usta, kochać Cię i patrzeć Ci w oczy. Dlatego, pomimo iż teraz tęsknota rozrywa mi serce, dziękuję Bogu, że mogłaś tu być. Kocham Cię najprawdziwszą miłością, jaką mogę darzyć kogokolwiek na ziemi i po powrocie do Krakowa…do mojego domu, bo to w naszym pokoju, gdy Ty jesteś obok, jest teraz mój dom… nie wypuszczę już mojego Skarbu i nie pozwolę, by kiedykolwiek mojej Stokrotce było źle…a zwłaszcza przeze mnie. Jeśli Cię kiedyś zasmucę, uderz mnie z całej siły, bym już nigdy nie zapomniała, że jedynym moim przeznaczeniem w życiu jest służyć Tobie. Kocham Cię!!!!!
Data publikacji w portalu: 2007-09-29
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Podpisz petycję: Liberalizacja ustawy antyaborcyjnej w Polsce
smaku Mieć zdrowe, własne dziecko w rodzinie własnej, to szczęście i jedyne marzenie małżeństw, oczywiste, bo dzięki temu mogą żyć, planować przyszłość, mają po co żyć. Życie bez dzieci jest... opinia dodana 2019-11-14 21:34:02
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos Najlepsze opowiadania erotyczne - Warnock Kathleen
Za ile można by odkupić? Bo chyba po 30 zł. jest na rynku, to za drogo trochę, a bardzo spodobała mi...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019