DZIEŃ JAK CO DZIEŃ

biurwa
Dzień upływał na przybijaniu pieczątki typu „datownik”. Rytmiczne ruchy mojej dłoni przywoływały w pamięci obrazy z dzieciństwa, kiedy to matka tłukła kotlety schabowe na niedzielny obiad. A ja już wtedy pragnęłam poczuć ten ból w swoim drobnym ciałku. I wyobrażałam sobie, że to ja leżę na desce pod tłuczkiem zamiast wieprzowiny.
Poczułam zbliżające się dreszcze targające mym ciałem. Ujęłam datownik, przypatrując się cyfrom. Był 6 września. Poczułam, jak napływające fale rozkoszy rozbryzgują się wzdłuż pończoch samonośnych niczym fale Bałtyku liżące klifowe nabrzeża. Odkaszlnęłam. Stażystka Zosia podniosła na mnie niewinne oczęta. Zamrugała ni to zalotnie – ni to nerwowo. Nasze spojrzenia spotkały się, albo tak mi się tylko zdawało. Mrugnęła jakby porozumiewawczo i wyszła po papier do ksero. Bez wahania postanowiłam „wykorzystać” okazję, która mogła się już nigdy nie powtórzyć. Na szczęście kawa w kuchni się skończyła. Chwyciłam kubek i wyszłam do kantorka, licząc że spotkam tam Zosię.
Nie myliłam się. Jej kusa spódniczka odsłaniała kawałek białego uda, które rozświetlało mrok kantorka niczym latarnia morska. A ja, podobna do wielkiego parowca, zbliżałam się do niej, jak do utęsknionego portu. Zosia wydawała się zaskoczona, ale tylko przez chwilę. Początkowe zawstydzenie ustąpiło nieskrępowanej ciekawości. Oblizałam usta nabrzmiałe z pożądania, ignorując spłoszony wzrok Zosi.
Po chwili miałam już w ramionach to, czego chciałam. Zdecydowanym ruchem pchnęłam ją w kierunku ściany, by po chwili poczuć przez delikatną bieliznę jej twarde sutusie. Jęknęła z rozkoszy i mocno przylgnęła swymi ustami do moich. Nasze języki szaleńczo tańczyły nieznany wcześniej taniec. Poczułam jej dłonie zmierzające do tajemniczej dziurki. Nie wytrzymałam. Zerwałam z niej różowe majteczki i oparłam o rozgrzaną kserokopiarkę. Moje palce niecierpliwie szukały jej drobinki, by w końcu dać jej rozkosz.
Nasze ciała ogarnęła fala spełnienia. Poczułam dreszcze wstrząsające jej filigranowym ciałem. Wyjęłam z kieszeni datownik i podałam go Zosi ze słowami „Wsadź go… do szuflady i wracaj do pracy. A wieczorem napisz do mnie na biurwy@tlen.pl.”.
Data publikacji w portalu: 2007-10-13
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Bycie gejem na Kaukazie - film online.
RysioPyyysio Mimo skali kampanii karnej żaden z Czeczenów nie zwrócił się do rosyjskich organów ścigania z oskarżeniem.😜 opinia dodana 2019-02-19 13:19:56
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019