OPOWIADANIE

BirHoff
Ginger Birhoff i Andrea Doworkin, pióra Birhoff, spisane dwanaście dni przed jej śmiercią, w drodze na ratunek Doworkin – Historia w realiach gry Dark Fantasy Monastyr

Działo się to przeszło rok temu, gdy Pani Doworkin walczyła o wyzwolenie Ligi spod władania ciemnych mocy. Właśnie wróciłam z pewnej misji z jej polecenia. Musiałam zdać raport, spóźniałam się już ponad tydzień. Na pewno wiedziała, że zadanie zostało wykonane – dla niej zrobiłabym wszystko. Musiała wiedzieć, jakim darzyłam ją uczuciem, choć nie dawała – i nie mogła dać tego po sobie poznać.
Zsiadłam z konia na dziedzińcu jej posiadłości i podążyłam prosto do sali audiencyjnej. Żadna ze strażniczek nawet się nie zawahała, wiedziały, że mają mnie przepuścić. Przeszłam szybko przez długi, pusty korytarz, słysząc jedynie echo własnych kroków. Dotarłam do dużych drzwi. Przystanęłam na chwilkę, a serce zabiło mi mocniej – wiedziałam, że za tymi drzwiami jest Andrea. Nie widziałam jej już przeszło trzy tygodnie. Me oczy łaknęły jej widoku. Mój nos pragnął poczuć jej zapach...
Wzięłam głęboki oddech i weszłam zdecydowanym krokiem do ogromnej sali, gdzie na centralnym miejscu siedziała moja Pani. Stanęłam przed nią na baczność. Akurat rozmawiała z jakąś delegacją cynazyjską. Gdy tylko mnie spostrzegła, odesłała ich gestem, a w jej oczach zagrały iskierki radości. Opanowała je w ułamku sekundy. Żaden z Cynazyjczyków nie mógł ich spostrzec. Gdy tylko sala opustoszała, a wszystkie drzwi zostały zamknięte, podeszłam do mej Pani bliżej i uklękłam przed nią na prawe kolano, pochylając nisko głowę. Bardziej poczułam niż usłyszałam, jak wstaje z fotela i zbliża się do mnie. Położyła swą smukłą dłoń na mojej głowie. Ogarnęła mnie fala ciepła... Nie! Nie mogłam dać jej poznać, jak wiele dla mnie znaczy. Mimo, że dobrze wiedziała, jakie uczucia do niej żywię, nie mogłam tego pokazać – to by była zniewaga jakich mało. To tak, jakby parobek chciał prosić o rękę księżniczkę...
- Jak misja? - zapytała swym dźwięcznym głosem.
- Wykonana - Widziałam w myślach jej twarz, długą szyję, kształtne piersi... jej zapach ogarniał mnie coraz bardziej.
- Jakieś trudności? - miałam wrażenie, że przygląda mi się uważnie, mimo to, a może właśnie dlatego, nie podniosłam wzroku.
- Żadnych, wszystko zgodnie z planem, Pani - sekundy wydawały się godzinami, zaczynałam panikować – ktoś taki jak ja może doznać uczucia paniki chyba tylko w obliczu pięknej kobiety.
Przesunęła delikatnie dłonią po mym policzku, aż przeszedł mnie dreszcz. Ujęła mnie za podbródek i skierowała mą twarz w górę, tak, że patrzyłyśmy sobie w oczy.
- Cieszę się, że nic Ci się nie stało, martwiłam się.
Nie spodziewałam się tych słów, tak poufałego tonu i wyrazu troski o kogoś takiego jak ja. W końcu byłam tylko jej najemnym rapierem - rancorem do wynajęcia.
- Dziękuję, Pani - Głos mi się lekko załamał.
- Czy coś Cię niepokoi? - spytała z troską wymalowaną na twarzy.
- Nie, Pani – uciekłam wzrokiem w dół wysuwając podbródek z jej dłoni, aby móc pochylić głowę, żeby włosy zasłoniły mi twarz oblaną rumieńcem.
Przykucnęła przy mnie... Tak mnie tym zaskoczyła, że aż drgnęłam. Znów delikatnie ujęła mój podbródek i zmusiła bym spojrzała jej w oczy. Jej oczy... były cudowne, błękitne jak letnie niebo, w jasnej oprawie brwi, emanowała z nich siła i spokój. Czasem widać było w nich iskierki radości i nadziei – wtedy mogłabym się upajać jej widokiem aż do śmierci...
Zauważyłam jej niepewność. Wahała się przez moment, bardzo krótki moment. Nie puszczając mego podbródka, zbliżyła swą twarz do mojej. Klęczałam tak sparaliżowana i zaskoczona, nie bardzo zdawałam sobie wtedy sprawę z tego, co się dzieje. Pocałowała mnie lekko w czoło... Później w policzek, aż spoczęła ustami na moich ustach. Jej pocałunek... taki ciepły i delikatny, słodki i gorzki jednocześnie. Taki pocałunek, jaki Pani składa na ustach podwładnej... przynajmniej tak myślałam. Łzy pociekły mi po policzkach. Wtedy poczułam, jak jej język wkrada się pomiędzy moje wargi... Przestraszyłam się, odruchowo uciekłam.
Gdy otwarłam mokre od łez oczy zobaczyłam ogromny smutek wypisany na jej twarzy. Nie wiedziałam, co zrobić, ona zresztą też nie wiedziała. Patrzyłyśmy tak na siebie długo dość długo. Moje łzy kapały na podłogę. Andrea była taka smutna, a nadal taka piękna. Poddałam się. Już ze sobą nie walczyłam. Wplotłam palce w jej miękkie włosy i zatopiłam się w jej ustach. Brałam z nich łapczywie pocałunki, jakby świat miał się za chwilę skończyć. Tylko to miało znaczenie. Poczułam po raz pierwszy w życiu, jak fale gorąca zalewają moje łono tak gwałtownie. Och... jakże cudownie było ją poczuć tak blisko, móc jej dotykać, całować, wchłaniać jej piękno wszystkimi zmysłami... Zupełnie się nie opierała, wręcz zachęcała mnie swoją postawą. Dotknęłam dłonią jej policzka, też był mokry od łez. Zaczęłam zbierać ustami krople cieknące po jej twarzy.
- Ginger... - głos jej drżał. Nigdy nie zwracała się do mnie po imieniu. Pochyliłam głowę i oparłam ją o pierś Andrei. Próbowałam się opanować z całych sił. Myślałam, że źle postąpiłam i poniosę tego konsekwencje.
- Tak, Pani? - zdziwił mnie dźwięk mojego głosu, był całkowicie zachrypnięty.
- Chciałam cię prosić o dwie rzeczy... - dużo smutku było w jej głosie.
- Pani, dla ciebie wszystko – nadal nie podnosiłam głowy.
- Pierwsza, to abyś nikomu nie mówiła o tym, co tutaj zaszło, to musi zostać między nami...
- Oczywiście, moja pani, nie śmiałabym... - nie wiedziałam, co jeszcze powiedzieć.
- A druga... - zawahała się – druga prośba to żebyś nie przestawała. - Szybko na nią spojrzałam, by zobaczyć to w jej oczach. Pragnęła mnie tak bardzo jak ja jej. Chciała być ze mną tej nocy i czekała na to od dawna, spragniona mego widoku, obecności, bliskości, pragnąca mego ciała. Ja także przecież jej pragnęłam od tak dawna. Nie mogłam, a raczej nie chciałam jej odmawiać. Dotknęłam jej twarzy i uśmiechnęłam się subtelnie.
- Pani, wiesz, że nie musisz mnie prosić dwa razy - zbliżyłam się do jej twarzy, uśmiechnęła się lekko a łzy znów jej stanęły w oczach.
To były inne łzy. Łzy szczęścia i ulgi. Objęła mnie za szyję, wtulając swoją Twarz w moje włosy. Wszędzie czułam jej cudowny zapach, jej ciepło było dla mnie tak wspaniałe, że mogłabym tak trwać po kres czasu. W tej chwili była moją boginią. Odnalazła mą dłoń,złożyła na niej pocałunek. Moja spracowana i wyćwiczona w bojach ręka stanowiła potworny kontrast z jej delikatną twarzą, wąskimi ustami. Wstała pociągając mnie za sobą. Nie walczyłam z nią. Byłam jej zupełnie poddana. Poprowadziła mnie do ściany, podeszła do świecznika, coś zrobiła, a w ścianie pojawiła się szczelina.
- To tajne przejście do moich prywatnych komnat - uśmiechnęła się tak niewinnie i słodko, nie mogłam nie odwzajemnić tego uśmiechu, chociaż mój uśmiech niezbyt dobrze komponował się z mą twarzą.
- Chodźmy.
Nie sprzeciwiałam się, pociągnęła mnie za rękę, weszłyśmy do wąskiego, ciemnego tunelu. Szczelina w ścianie zasunęła się za nami, a my weszłyśmy na schodki. Andrea prowadziła mnie w tunelach po ciemku. Wyszłyśmy po chwili w pokoju. Andrea przyciągnęła mnie do siebie, jak tylko drzwi za nami się domknęły. Objęła mnie w pasie i pocałowała delikatnie.
- Poczekaj na mnie chwilkę, tylko chwilkę, proszę - wyszeptała słodko do mego ucha.
Pchnęła mnie lekko w kierunku jakiegoś mebla, odwróciła się i zniknęła za drzwiami – tym razem nie były one ukryte.
Dopiero, jak zostałam sama w pokoju, zorientowałam się, że siedzę na ogromnym, niebywale miękkim łożu. Było bogato grawerowane, zwieńczone u góry bordowym, pluszowym baldachimem. Obok stała piękna komoda, na niej misa do mycia i lustro. Przy oknie stało duże, dębowe biurko, zasłane różnymi pergaminami. Więcej nie mogłam zobaczyć, ponieważ do pokoju wróciła Andrea, przyćmiewając wszystko, co znajdowało się w pokoju. Zamknęła drzwi na klucz od środka. Odwróciła się w moim kierunku, składając ręce na podołku. Promieniała. Przyglądała mi się z delikatnym, ślicznym uśmiechem na twarzy. Była to jedna z niewielu chwil, gdy moje oblicze rozświetlone było promiennym uśmiechem. Upajałam się jej widokiem, a uśmiech sam wpełzł mi na usta.
- Teraz nikt nam nie będzie przeszkadzał – powiedziała szeptem.
Ledwo ją usłyszałam, ale to nie miało dla mnie znaczenia. Chłonęłam oczami widok jak się porusza. A poruszała się w moją stronę. Wyglądała, jakby sunęła lekko nad ziemią. Stąpała tak delikatnie, że w ogóle nie było słychać jej kroków. Podeszła i ujęła moje dłonie. Przyciągnęła mnie do siebie, abym wstała.
- Ta noc jest tylko nasza - nie widziałam jeszcze, żeby okazywała tyle emocji, zawsze była spokojna i stonowana, teraz płonęła uczuciem.
Puściła moje ręce i zaczęła rozpinać powoli moją koszulę. Z każdą chwilą zbliżała się do mych piersi. Minęła je i rozpięła guziki aż do końca. Rozsunęła koszulę i patrzyła przez chwilę na mą falującą klatkę. Obserwowałam ją. Rozchyliła mocniej moje ubranie i pogładziła dłonią moją pierś, jakby to był jakiś skarb. Gdy cofnęła rękę, przeszłam za jej plecy, zaczęłam rozwiązywać wstążki i sznurki jej sukni, zaczynając od tych najwyżej. Kilka pierwszych odsłoniło jej alabastrowe ramiona. Jestem lekko wyższa od Andrei, więc objęłam ją w pasie i przytuliłam mocno, a na szyi i ramionach złożyłam swe pocałunki. Smak jej skóry wypełnił moje usta. Andrea wzięła moją dłoń i zaczęła ją całować. Lekko cofnęłam rękę, mam brzydkie dłonie, ale ona nie pozwoliła mi na ucieczkę.
- Nie uciekaj, proszę, masz cudowne dłonie - więcej już nie uciekałam.
Rozwiązałam sznurki jej sukni, zsunęłam rękaw z jej ramienia, podziwiając kształt jej mięśni. Światło igrało na jej skórze. Spod sukienki ukazał się widok gorsetu (o, Jedyny, kolejne sznurki). Całowałam ją po ramionach, a później niżej, po łopatkach. Zębami rozwiązywałam kolejne sznurowania gorsetu, z każdym rozsznurowaniem jej kształty wydostawały się na wolność. Mogłam podziwiać po kolei każdy cal jej krągłości, gdy wreszcie gorset i bielizna opadły swobodnie na ziemię. Patrzyłam na nią całą, lekko skrępowaną swoją nagością. Widok był oszałamiający. Począwszy od długiej szyi, poprzez mięśnie pleców i ramion, krągłe pośladki i smukłe nogi... była idealna, taka, jakiej pragnęłam. Położyłam dłoń na jej biodrze i długo dotykałam jej brzucha, kładąc głowę na jej ramieniu. Znów chwyciła moją dłoń,odwróciła się do mnie. Stałam jak zauroczona. Piękno jej ciała i siła jej uczuć sparaliżowały mnie. Wpatrywałam się w nią, a ją to lekko onieśmielało. Jednak chciała, bym ją podziwiała, bo mi nie przeszkodziła. Gdy chciałam dotknąć jej piersi, złapała mnie za dłoń,obróciła powoli i pchnęła na łóżko. Usiadła mi na kolanach i całkiem ściągnęła ze mnie wcześniej rozpiętą koszulę. Dotykała moich ramion, gładziła moje piersi. Wtuliła moją twarz w swoją klatkę. Miałam wrażenie, że robi się coraz cieplej w pokoju. W pewnym momencie Pani mego serca wstała, zaczęła rozwiązywać sznurki moich spodni. Patrzyłam jak to robi, obserwowałam jej ruchy, podziwiałam jej kształty. Gdy skończyła, prawie zerwała ze mnie te spodnie. Sama zrzuciłam buty ze stóp. Andrea znów usiadła mi na kolanach, objęła dłońmi moją twarz, skierowała ku górze i zaczęła namiętnie całować. Cały świat przestał istnieć, byłyśmy tylko my. Nasze usta czerpały z siebie spragnione swojej wzajemnej miłości. Powędrowałam dłońmi na jej miękkie pośladki i przysunęłam ją do siebie tak, że nasze ciała stykały się ze sobą. Obie byłyśmy rozpalone do granic możliwości. Wtedy przewróciła mnie na łoże, a jej piersi zakołysały nad moją twarzą. Zaczęłam pieścić jej sutki ustami, jakby były najdroższymi skarbami w Dominium – dla mnie były. Usłyszałam ciche stęknięcia rozkoszy, a na brzuchu poczułam jej wilgoć. Stopniowo schodziłam coraz niżej, całowałam jej brzuch, kąsałam boki. Podniosłam ją, aby móc dotrzeć w każdy zakamarek jej ciała, musiałam ją położyć wygodnie na plecach. Gdy tylko to uczyniłam, Andrea lekko rozchyliła uda, zachęcając mnie. Przyległam do niej, chciałam czuć ją pod sobą. Lekko drżała z podniecenia, odchyliła lekko głowę do tyłu eksponując swą piękną szyję. Z towarzysząceym zapachem jej włosów ssałam jej szyję. Rękami pieściłam jej uda, jej łono... Czułam jej nierówny oddech, który urywał się, gdy zbliżałam się do jej krocza. Zaczęłam schodzić niżej. Znów całowałam i dotykałam jej piersi. Były napięte, jędrne i smakowały jak nic innego na świecie. Jej brzuch... tańczyłam językiem wokół jej pępka... a później niżej. Mój nos wypełnił się jej zapachem. Najpierw całowałam naokoło. Wyraźnie prosiła, by ją dotknąć, pocałować. Dotknęłam ręką. Od razu usłyszałam reakcję, a jej ciało wygięło się z rozkoszy. Zatopiłam w niej swą twarz. Zaczęłam dawać jej miłość językiem. Prosiła o pieszczoty, jakby nigdy dotąd ich nie zaznała. Dłonią przycisnęła mą twarz mocniej do swego krocza. Była tak spragniona miłości, że to nie mogło wystarczyć. Odwróciłam ją na bok, ustawiłam się za jej plecami, ręką podciągnęłam jej udo ku górze. Gładziłam chwilę jej udo od wewnętrznej strony. Kąsałam i całowałam po plecach. Rękę skierowałam w stronę ciepła i wilgoci. Andrea wyprężyła się do tyłu, podziwiałam jej rozkosz. Uniosła lekko nogę, by dać mi dostęp do swego wnętrza. Najpierw jednak kochałam ją od zewnątrz. Doprowadziłam ją chyba już do skrajności, tak bardzo prosiła, a ja patrzyłam. Weszłam w nią delikatnie. Tak bardzo nie mogła się doczekać, iż naparła na moją rękę. Zrozumiałam od razu. To już nie były ciche stęknięcia rozkoszy. Andrea wyrażała swoją pasję całkiem głośno. Coraz mocniej napierała, a ja próbowałam dać jej wszystko czego pragnęła. Wspaniałe uczucie bliskości z mą Panią, dawanie jej rozkoszy i poznawanie się od najbardziej intymnej strony. Wszystko działo się coraz szybciej. Andrea była cała czerwona, nasza pasja zaczynała owocować. Krople potu wystąpiły na całym jej ciele. Chciała mnie więcej, wyraźnie to zaznaczyła. Więc dałam jej więcej. Przyjęła to z wdzięcznością. Dała temu wyraz. Jej ciało drgało w spazmach orgazmu, po czym opadła lekko i swobodnie w moje ramiona. Długo patrzyłam, jak zasypiała. Obserwowałam jej twarz i gładziłam ją długo po włosach, dopóki sama nie zasnęłam. Miałyśmy dla siebie całą noc, ale to była jedyna nasza wspólna rozkosz. Więcej być nie mogło... i nie było.
Data publikacji w portalu: 2007-10-13
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Znane lesbijki
smaku Ja też jestem znaną lesbijką. Może kiedyś dopiszą mnie do list. Chciałabym mieć kiedyś certyfikat lesbijki i legitymację jakąś, jak dowód osobisty, żeby mieć to formalnie jakoś w urzędach... opinia dodana 2019-04-30 23:11:13
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019