AKADEMIA WOJSKOWA

Szkotka
„Dla tych, które kochają wojsko ponad wszystko…”

Zakochałam się nieszczęśliwie w kobiecie tak, że po II semestrze I roku Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie, by zapomnieć o tym wszystkim, postanowiłam dostać się do szkoły oficerskiej w słynnej uczelni amerykańskiej WEST POINT- US Military Academy West Point. Wybrałam wydział Dowódczy.
Dlaczego West Point? Po pierwsze, to najstarsza i najsłynniejsza uczelnia nad rzeką Hudson
w stanie New York, a po drugie, to nasz Kościuszko jest autorem fortyfikacji West Point.
Nad bramą słynnej uczelni widnieje motto: Duty, Honor, Country ("Obowiązek, Honor, Ojczyzna"). Byłam szczęśliwa, że znalazłam się na terenie akademii za zgodą rektora WAT i że będę kontynuowała tradycje mych przodków, co napawa mnie dumą.

W mojej grupie było dużo cudzoziemek. Na plac przyszła urocza pani kapitan Sarah Morgan.
Nasz nowy Dowódca Oddziału. Tak mnie oczarowała swoją urodą i postawą oficera.
Będzie moją opiekunką - jak się dowiedziałam. Dobrze zbudowana, zgrabna, blondynka jak przystało na typową amerykankę.

Zaprowadziła nas do koszar w asyście sierżanta i na miejscu przydzielono nam pokoje - Izby Żołnierskie. Pokoje były typu akademickiego, dwuosobowe. Metalowe łóżka okazały się później nawet całkiem wygodne. Tutaj zostawiłyśmy swoje rzeczy i poszłyśmy po mundury wojskowe i inne wyposażenie. Wydający mundury kapral ustawiła nas w szeregu i podawała kolejne rzeczy do przymierzenia. Kapral miała chyba miarkę w oku, bo wszystko pasowało. Obładowane jak juczne konie wróciłyśmy na pododdział.
Już jesteśmy kadetami tzw. Korpus Kadetów - więc zostałam kadetem jako Ewa Schneider.
Widzę, ze pani Kapitan oddala się i wraca do swoich obowiązków…ech szkoda.
Ciekawa jestem, kiedy ją zobaczę. Obym zwróciła jej uwagę - muszę się bardzo
postarać. Zobaczymy!

Następnego dnia - Pobudka, pobudka, wstawaać! Znikają buty z korytarza! Strój na zaprawę: koszulka i dres!! Na plac apelowy!!!
6.00 do 22.00 rozkład dnia regulował kadetom werbel, wzywający do nauki.
To najdziwniejszy początek dnia w moim życiu. Nic innego nie przychodzi człowiekowi do głowy, kiedy budzą go o szóstej rano, każą wstać i biegać po mrozie w samej koszulce i spodniach od dresu. Ciężko wstaję, ale zaraz Kapitan, dowódca Oddziału, zacznie swój jazgot wycelowany w maruderów. Wstawać, wszyscy to wszyscy!
Musztrę prowadzi starszy sierżant Ashley Tores. Kawał baby!
Muszę wytrzymać, skoro zależy mi na zdobyciu uwagi pani Kapitan.

Kadeci I roku wystąp!! W tył na lewo zachodź!!- zawołała szefowa drużyny, starszy sierżant Tores, zwana krótko szefem. Jej głos był potężny, syty. Była zadowolona z siebie.
Sierżant Tores stanęła przed frontem podległych mu „nowych” kadetów .
- No, zabieramy się do nauki! Naprzód marsz!!
Zaprowadziła nas do budynku na pierwsze wykłady…

Wykłady. Rzutnik szumi usypiająco. Folia smaży się na szkle. Monotonny głos pułkownika
Hernadeza od zabezpieczenia logistycznego: - Przewozy wojskowe to zorganizowane przemieszczanie transportem kolejowym w składzie całego pociągu, w grupie wagonów i pojedynczym wagonie jednostki wojskowej, oddziału, pododdziału, grupy żołnierzy, osób powołanych do odbycia służby wojskowej, środków materiałowych, sprzętu… itp. …

Po wykładach znów musztra, gimnastyka, bieg przełajowy i tak w kółko to samo.

Śpiew raduje serce człowieka, wzmacnia płuca, wzmaga pragnienie. W wojsku popierany jest poza tym jeszcze w tym celu, by żołnierzom maszerowało raźniej i by podczas marszu nie prowadzili rozmów o charakterze prywatnym.
- Kompania śpiewać!!!
Śpiewamy biegając…później otrzymałam rozkaz, że w nocy mam służbę wartowniczą….
Przyjęłam rozkaz objęcia dzisiaj wieczorem warty z pewną ulgą, gdyż byłam na to przygotowana - to typowe w wojsku. Kilka godzin przed zmianą wyszczotkowałam starannie mundur wartowniczy, wyczyściłam pas, ładownicę, buty i karabin. I byłam gotowa do wymarszu.
Stojąc na warcie, obserwowałam kapitan prowadzącą musztrę w obecności sierżanta.
To najładniejsza kobieta w wojsku, wspaniale prezentuje się w mundurze! Mam piękną służbę obserwując mą ukochaną kobietę, oficera. Wyobrażam sobie, że podchodzi do mnie, by dać mi namiętny pocałunek, o którym marzę od początku roku. Taki francuski…
Minęło kilka godzin i służba wartownicza skończona. My, kadeci wykonałyśmy sprężyście zwrot w tył i ująwszy za szyjkę broń, udałyśmy się w kierunku bloku pododdziału. Nagle widzę na placu panią Kapitan – patrzy w naszym kierunku z uśmiechem. Czyżby na mnie?! W końcu woła mnie:
- Kadet Schneider! do mnie!!
Zjawiłam się natychmiast zadyszana i stanęłam prosto:
- Jestem pani Kapitan!
- Byliście dziś na warcie?
- Tak jest, pani kapitan!
- Czy wiadomo wam, że istnieje rozkaz, rozkaz na piśmie, w myśl którego każdy wracający z warty ma obowiązek doprowadzić swoje umundurowanie i broń do nienagannego stanu, to jest takiego, w jakim mógłby stanąć do apelu?
- Tak jest, pani kapitan!
- Pokażcie mi więc – rozkazała kapitan Morgan, usiłując zachować spokój – pas, ładownicę, żabkę do bagnetu. Kiwała głową
- Bardzo dobrze! Kadecie Schneider, odmaszerować dokończyć służbę wartowniczą!!
-Tak jest, pani kapitan!

Uff!! Wszystko dobrze…
Myślę o pani kapitan… Dziwna z niej osoba. Jedni mówią, że woli kobiety a drudzy, że
facetów…trudno powiedzieć…Ale nie tracę nadziei…

Nareszcie po służbie, idę pod prysznic do latryny - gdyż spociłam się stając na służbie -
wchodzę do środka i nagle widzę kąpiącą się panią kapitan!!! Nie mogę uwierzyć! Cholera jasna!
Muszę zachować spokój - nie wolno mi zdradzać emocji… Ale kapitan zauważyła mnie i mówi:
- Masz jakiś problem? - odpowiadam, że nie.
- Chodź się wykąpać
- Uspokój się!- myślę. Bądź normalna!
- Zmęczona?- pyta oficer
- Nie – odpowiadam
- No dobrze, kąpiel cię zrelaksuje.
- No…tak - mówię i patrząc na jej ciało, jędrne piersi…dobra, pora na kąpiel.
Kapitan patrzy na mnie z uśmiechem. Czyżby się domyśliła?! Chryste!!!
- Skończyłam - mówi oficer - Spokojnych snów. To samo jej odwzajemniam z głupim
uśmiechem… Kurde, ale musiałam się gapić…Głupek ze mnie!
Nagle wróciła, byłam zaskoczona. Mówi mi, ze jutro mam być w sali gimnastycznej w
stroju szermierczym, bo w szermierce nadal obecna jest dawna elegancja.
Szermierka jest sportem trudnym i wymaga regularnego treningu, bo każda przerwa powoduje konieczność nabywania pewnych odruchów od nowa.

Za chwilę lekcja fechtunku. Denerwuję się. Warto pokazać oficerowi, na co mnie stać – myślę o sobie.
Więc stoimy naprzeciwko siebie – kapitan mówi mi – wiesz, że najsłynniejszym wzorcem
doskonałego rycerza był hrabia Roland. Odparłam, że wiem – W Polsce jego odpowiednikiem był Zawisza Czarny. Rycerz bez skazy - tak powiedziałam.
Widzę, że w waszym kraju więcej wiecie niż my Amerykanie…
- Czy ja wiem, proszę pani
- Ok. teraz pokaż, co potraficie, ponoć u was mieliście dobrych ułanów, prawda, kadecie?
- Tak sir!
(taka jest procedura wojskowa. Bez względu na to czy kadet rozmawia z kobietą czy z mężczyzną, musi zwracać się „sir”)
- Czy domyśla się pani, dlaczego wezwałam cię, kadecie?
Popatrzyłam po raz pierwszy Morgan głęboko w oczy.
- Domyślam się, proszę pani.
- Tak? Czego się pani domyśla, młoda damo?
- Chodzi o to, że pani chce mnie udupić.
- Udupić?? Ależ skądże! Zauważyłam, że ci się podobam, mam rację, kadecie?
Cholera! Jak się domyśliła?? Rany boskie!
- Kapitanie, zgadza się, że pani bardzo mi się podoba, ale chyba to nic złego.
Mam prośbę, proszę mnie nie wydać, poza tym wojsko to moje życie, proszę pani.
Bez wojska jestem nikim.
- Rozumiem kadecie, zastanowię się.
Z uśmiechem popatrzyła na mnie.
Nagle do Sali gimnastycznej wchodzi sierżant – melduje kapitanowi, że ma być u pułkownika Hernadeza.
- Pani Schneider, na dziś wystarczy, jeszcze powtórzymy lekcje fechtunku.
- Yes, Sir!
Wykonałam w tył zwrot i wymaszerowałam z sali prosto do szatni.
Boże!

W końcu nadrobiłam wszystkie żelazne zasady w wojsku i zaczęłam zdobywać pochwały
od oficerów i podoficerów. W końcu otrzymałam odznaczenie najlepszego strzelca
i wzorowego kadeta.
Wtem dostałam wezwanie do pani Kapitan, mam stawić się w mundurze galowym.
Zastanawiam się, czego może chcieć ode mnie pani oficer…

Zjawiam się u niej w gabinecie w mundurze galowym:
- Kadet Schneider melduję się na rozkaz!
- Kadecie Schneider, spocznij! Proszę usiąść. Jesteśmy zadowoleni, kadecie,
słyszeliśmy o tobie dużo, więc zdecydowałam, że zostaniesz moim osobistym adiutantem.
Poza tym spodobała mi się pani szczerość, kadecie.
Uśmiechnęła się do mnie. Co za tajemnicza kobieta! - tak myślałam.
Byłam mile zaskoczona perspektywą pracy u boku dowódcy.
-To dla mnie wielki zaszczyt pani Kapitan! Dziękuję za nominacje.
To nie tylko wielki zaszczyt i wyróżnienie, lecz również spełnienie mojego cichego marzenia.

Morgan przedstawiła mi zakres obowiązków adiutanta. Będzie wymagała pracowitości i lojalności.
Potem Kapitan życzyła mi wszystkiego dobrego i zakończyła spotkanie.
Kiedy zamknęłam za sobą drzwi, poczułam się pewna siebie. Spotkałam wywierającą głębokie wrażenie osobowość, która swoje nowe zadania będzie wypełniała z niezwykłą inteligencją i koncentracją. Panią oficer cechował krótki i zwięzły sposób mówienia.
Cieszyłam się, że wybrała mnie na swojego adiutanta. Jeśli stanowisko adiutanta było czymś szczególnym, to w tym konkretnym przypadku umożliwi mi ono pracę u wzorowego dowódcy.

Będąc blisko mojej ukochanej pani oficer - zauważyłam baretkę na lewej piersi munduru, kilka wysokich odznaczeń za międzynarodową misję poza granicami USA…Kosowo, Bośnia-Hercegownia, Kuwejt i Irak. Doświadczony oficer – bywa na wielu frontach - to wielki zaszczyt być przy takiej uroczej kobiecie…odważnej i o niezwykłej charyzmie. Podniecała mnie…
Doskonały dowódca to człowiek, który nie naraża życia swoich żołnierzy, lecz kieruje się rozsądkiem i obiektywna oceną sytuacji. Świetny strateg tak planuje swoje działania, aby straty były jak najmniejsze. Odwaga, honor i męstwo to wspaniałe cechy, jednak dowódca w swoich poczynaniach musi kierować się również rozsądkiem, umiarem i odpowiedzialnością. Budziła we mnie respekt.
Tak mam wielką ochotę ją pocałować, ale niestety, tego mi nie wolno….

W kwaterze otrzymujemy rozkaz wyjazdu – ćwiczenia bojowe na poligonie.
Trwają one kilka dni w niezwykle trudnych warunkach. To jest sprawdzian wytrzymałości.
Święty obowiązek każdego żołnierza, rekruta, elewa...
Duszą całego przedsięwzięcia była dyscyplina, sercem – program szkolenia.
Oddział podzielony na dwa pododdziały: czerwony i niebieski. Jestem dowódcą pododdziału niebieskiego i mam za zadanie zlikwidować cele czerwonych.
Leje jak z  cebra - zadowolona jestem, bo będzie łatwiej maskować się przed wrogami. Przed nami trudne zadanie - żołnierze!!!
Tereny bagniste, pełno lasów - rozbijamy namiot i odpoczywamy przed długim marszem.
Opracowałam strategie ataku na wrogie cele w asyście pani Kapitan - była zadowolona. Kiedy układałam się do snu, Kapitan wyszeptała mi do ucha:
- Gdy wszystko dobrze pójdzie to wyjedziemy gdzieś na kilka dni ok.? Dostaniesz specjalną przepustkę. Strasznie mi się podobasz. Wiem, że lubisz kobiety…jak ja….
Uradowana i uszczęśliwiona wiadomością odpowiedziałam spokojnym tonem:
„Tak jest, pani Kapitan”. I poszłyśmy spać.
W armii amerykańskiej homoseksualiści są tolerowani pod warunkiem, że zachowają swoją orientację seksualną w tajemnicy i nie będą aktywnie dążyli do nawiązania kontaktów seksualnych. Dlatego trzymałyśmy się z daleka.

Rano - pobudka!! Przygotowanie broni, zwijanie obozu i naprzód marsz!
Wszystkie mamy ślepaki.

W celu rozpoznania bazy „czerwonych” wysłałam zwiad. Mając do dyspozycji artylerię, kilka czołgów i samochodów opancerzonych. W końcu deszcz ustał – wreszcie otrzymuję raport lokalizacji wroga, jakie mają siły, uzbrojenie itp., więc pora przygotowywać natarcie z zaskoczenia i jak najszybciej zdobyć najważniejszy fort „czerwonych”.
Przybrawszy zdecydowanie wojowniczą minę, złowiłam kołyszącą mi się na piersiach lornetkę polową. Skulona, zachowując nakazaną ostrożność, wsparłam się o brzeg rowu
i zaczęłam patrzeć intensywnie w kierunku wroga. Zdawało mi się, że dopiero w tym momencie znalazłam się naprawdę w samym centrum wojny. Przed nami linia nieprzyjacielska. Oglądam w skupieniu przez lornetkę.
- No i…? - zapytała pani kapitan
- Zastanawiam się, czy dobrze robię stosując taktykę zaskoczenia, by jak najszybciej zdobyć fort w krótkim czasie, pani kapitan. Poza tym mamy niecałe 2 tysiące metrów.
- Masz dobre oko, kadecie Schneider, zezwalam. W końcu jesteś dowódcą!
- Tak jest, pani kapitan.

Daję sygnał rozpoczęcia natarcia:
- Pod wsparciem artyleryjskim podejść do fortu i sforsować się! Na początek robię wszystko, by żołnierze niepotrzebnie nie ginęli.
Żołnierze kurczowo ściskają broń. Punktualnie o 2:05 moja artyleria otworzyła ogień – pod jej osłoną moi żołnierze ruszyli tyralierą. Natarcie rozpoczęło się.
- Jazda, dalej!!! – zawołałam.
Szybko zajęli okopy przed fortem. „Czerwoni” kompletnie zaskoczeni salwą artylerii - moi „niebiescy” wykazali niezwykłą odwagą, jak Ci spod Somosierry zdobyli w krótkim czasie Fort – najważniejszą bazę „Czerwonych”. Widzę, że moja Pani patrzy na mnie - czuję mrowienie na plecach….ech!
Straty niewielkie. Mając mało czasu, każę żołnierzom opatrzyć rannych, przebrać się w mundury „Czerwonych” i czekać na posiłki. Rozkaz: „Zniszczyć wojska „Czerwonych!! i przyjąć bezwarunkową kapitulację”.
Czekamy - minęły 2 dni - jeden z moich żołnierzy widzi, że nadciągają posiłki „Czerwonych”!! Daję rozkaz zachowania spokoju i czekać na mój rozkaz do ataku! Kiedy „Czerwoni” wchodzą do środka Fortu, jeszcze rozglądam dookoła czy nie ma jakiś maruderów ze strony „Czerwonych”- wtem padł mój rozkaz:
- Rzucić broń!!! Jesteście okrążeni!!! Poddajcie!!! Inaczej zginiecie!! - W końcu wchodzi obserwator i mówi, że walka skończona.
Odnieśliśmy Zwycięstwo!!! Kapitan Morgan jest dumna ze mnie i patrzę na jej wyraz twarzy,
Uśmiechnęłam się, podeszłam do niej, mocno przytuliłam i powiedziałam do jej ucha:
- Wiesz jak mi ciebie brak w łóżku, bardziej mam ochotę cię pocałować niż dostawać medal za odwagę.
Oficer spojrzała na mnie uśmiechając się delikatnie i odpowiada lakonicznie:
- Mnie również, już niedługo - sprawiała wrażenie podnieconej…
Wracamy do koszar brudne, zmęczone… ale zadowolone z „Chrztu Bojowego”…

Każdy żołnierz wie, że w wojnie chodzi o zdobycie wrogiego terytorium. Rozwija się armię, wykonuje manewry i operacje bojowe, zabija żołnierzy przeciwnika i okupuje zdobyte tereny.
Wojnę wygrywa się wtedy, gdy przejmie się kontrolę nad całym terytorium…Tak jak zrobili to alianci podczas II wojny światowej, jak zrobiono to podczas I wojny światowej, podczas wojny domowej, jak zrobili to Napoleon, Cezar i Aleksander Wielki.

Następnego dnia rano sygnał trąbki!! Pobudkaaaa!!
Otrzymujemy raport, za 3 godziny mamy być w mundurze galowym, gdyż przyjeżdża generał i dokona przeglądu naszych wojsk jako „Niebieskich” i będą odznaczenia.

Zakładamy historyczny mundur paradny z 1802 r. granatowy mundur z epoletami - frak ze złotymi guzikami, z białą ładownicą, czako czarne, na pasie amarantowy pas paradny i białe spodnie. Wyprężone, dumne i bardzo przejęte.

Na maszt wciągają flagę Stanów Zjednoczonych - orkiestra gra hymn USA „ The Star-Spangled Banner” (Gwiaździsty Sztandar) – oddajemy honory prezentując broń.
Po tym generał dokonał inspekcji i odznaczał kilku naszych za odwagę, w tym mnie jako dowódcę.
W końcu defilada. Paradujemy w pięknym mundurze historycznym ze strzelbą dwulufową skałkową z 1889 r. w takt marsza wojskowego.

Po uroczystościach otrzymałyśmy kilkudniowe przepustki. Huuurrraaaa!!!!
Cała podniecona, nie mogę się już doczekać spotkania po cywilnemu z panią oficer.
Umówiłyśmy się na zajezdni w drodze do Nowego Jorku. Będąc na miejscu, zdenerwowana nagle widzę oficer Morgan jadącą Fordem Taurusem. Wreszcie!!
- Wsiadaj kochanie!
Wsiadam a Morgan całuje mnie namiętnie…rany! Jakie to pięknie uczucie - dawno nie posmakowałam pocałunku…hmmm…
Kurs: New York!!
Nowy Jork. Południe - jedziemy do jej mieszkania.
Pięknie urządzony. Wielka biblioteka wszystko z historii wojskowości .
Podchodzę do okna, by zobaczyć prawdziwy Nowy Jork. Morgan trzyma mnie w objęciach mocno i mówi:
- Bardzo cię pragnę…
- Zbyt długo czekałam na coś takiego – oparłam – Od samego początku gdy cię ujrzałam na apelu, pragnęłam cię…
Zaprowadziła mnie do swojej sypialni…Wielkie łóżko…Morgan zaczęła delikatnie całować mnie po twarzy…z anielskim uczuciem…Tak bardzo brakowało mi tego w koszarach…Całuje w szyję i w ucho…Boże, jakie to przyjemnie…Odwzajemniam jej pocałunek…Ciepły oddech…Mówię w końcu: „Chodź do mnie”…Zdejmuje ze mnie bluzę munduru, wciąż mnie całuje…rozkosz przede wszystkim…wprawia mnie w ekstazę…zdejmuję mi spodnie…jestem cała rozpalona…Również jej zdejmuję ubrania, gdyż pragnę poznać jej „topografię”…wspaniałe piersi, pięknie wymodelowane…”kocham Twe piersi”…sutki nabrzmiałe…zmiana frontu… piersi…cała drżałam z podniecenia…całuje i masuje mój brzuch…Ręka przywędrowała do mej różowej „jaskini” i poczuła mokro…delikatnie masuje…wiruję…niech wejdzie do środka!! Duże pulsowanie w środku…wyjęła palec tak szybko i włożyła sobie do ust…tak mnie strzeliło!! Co za niebiańska rozkosz!! Co za cudowna kobieta, moja urocza oficer…tak ją kocham…Wtulałam się w nią i całowałam jej nagie zgrabne ciało…ma śliczną pupę, jakie słodkie…Uwielbiam dotykać jej sutki…Położyłam głowę na jej brzuch blisko łechtaczki…Najwspanialszy dzień, jaki kiedykolwiek spędziłam w życiu na przepustce w Nowym Jorku.
Zwiedzałam wspaniałe miasto w ciągu kilku dni. Niestety, pora wracać do Akademii -kontynuować dalszą naukę na potrzeby kraju, mego Heimatu.
Zaliczyłam wszystkie przedmioty i miałam stypendia jako najlepszy kadet…niedługo koniec nauki…
Wieczorem idę do gabinetu mojej kochanej oficer, wszystko zgodnie z regulaminem wojskowym….”Melduję się posłusznie kadet Schneider!” Zamknęłam drzwi.
Mówię:
- Chciałam z tobą się pożegnać, maleńka. Dziękuję że mnie zabrałaś do NY,
to była cudowna chwila w moim życiu…
- Mnie również, ale chyba nie zerwiemy kontaktu, chciałabym przyjechać do Ciebie, do Polski i poznać twój kraj a przy okazji… jadę tam za miesiąc w celu wizytowania jako obserwator przy NATO w twojej szkole Wojskowej Akademii Technicznej”.

- Poważnie?????!!! - mówię. Ona odpowiada, że tak!
To jestem bardzo szczęśliwa!! Już nie mogę się doczekać… Pocałowałam ją namiętnie.
- Kocham Cię, Morgan - po czym skierowałam sprężystym krokiem w stronę drzwi.

Następnego dnia najważniejsza uroczystość PROMOCJA OFICERSKA - nominacje na stopień podporucznika osobiście wręcza prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki
albo Wiceprezydent, gdyż Prezydent USA jest fundatorem Akademii WEST POINT.

Na Ceremonii wszystko ma być zapięte na ostatni guzik. Były to dla Akademii najważniejsze dni w roku, czyli Czerwcowy Tydzień. Ludzie pojawiający się w Czerwcowy Tydzień w akademii stanowią Długą Szarą Linię. Tradycje West Point są ich tradycjami.
Czerwcowy Tydzień celebrował przeszłość, darzył ją najwyższą atencją i powagą, gdyż przeszłość wytyczała ścieżki przyszłości.
W tych dniach West Point prostował ramiona i dumnie unosił głowę - akademia była na pokaz, w pełnym galowym mundurze, przystojna, fotogeniczna, królewska, nieskończenie wytworna na swój wojskowy sposób. Czerwcowy Tydzień stanowił najwspanialszą paradę doskonałości. Rokrocznie w akademii pojawiali się reporterzy nowojorskiego „Timesa”, „Daily
News” i innych gazet oraz sprawozdawcy trzech sieci telewizyjnych.
Podczas ceremonii wszystkie gazety i agencje informacyjne piały zgodnie z chórem:
West Point wciąż jest godzien najwyższej wiary
Poźniej przyjęcie wydane na część świeżo upieczonych absolwentów - elewów West Point.
Wojsko w Stanach cieszy się dużym szacunkiem.

Opuszczam bramę Akademii z miłym wspomnieniem, żegnam się z panią kapitan Sarah Morgan i dziękuję za wszystkie lata, gdy była moją opiekunką w szkole oficerskiej.
Szepcze mi do ucha:” Będę czekała na Ciebie w łóżku w Warszawie, też Cię kocham”
Uśmiechnęła się…”Do zobaczenia za miesiąc” - mówi Morgan.

Za bramą szeregowiec czeka na mnie wojskowym jeepem, by zawieźć na lotnisko przed odlotem do Polski…

Mijam Bramę w stopniu podporucznika wspaniałej i potężnej Armii Amerykańskiej
i mówię: ”Żegnaj mój kochany WEST POINT!!! Dałeś mi wspaniałe życie!”


Dedykuję mojej kochanej kobiecie A.M. - która dała mi miłość…
Data publikacji w portalu: 2007-12-09
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Znane lesbijki
smaku Ja też jestem znaną lesbijką. Może kiedyś dopiszą mnie do list. Chciałabym mieć kiedyś certyfikat lesbijki i legitymację jakąś, jak dowód osobisty, żeby mieć to formalnie jakoś w urzędach... opinia dodana 2019-04-30 23:11:13
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019