BAJKA

Camelia
Odprowadzała mnie na dworzec, jak co tydzień, kiedy kończyłyśmy już zajęcia na uczelni. Nie cierpiałam tych chwil. Te kilka bądź kilkanaście minut do odjazdu pociągu. To było tylko nasze. Ale i cholernie smutne… Bo cóż… Powrót z pięknej, sielankowej bajki do zwykłej i szarej rzeczywistości był okrutnie brutalny. Do naszych osobnych żyć, do ludzi, których już się nie kochało a nie umiało się od nich uwolnić… W bajkach wszystko się może zdarzyć, wszystko jest piękne… ale bajki niestety kończą się szybko. To jest ich największy urok, ale też, niestety, przekleństwo..

Do dziś pamiętam początki naszej znajomości... To chyba był luty, kiedy zorientowałam się, że ktoś taki jak ona pojawił się w mojej grupie na studiach. Od razu zwróciłam na nią uwagę. Nie czekając więc za długo, pod byle pretekstem zaczęłam z nią rozmawiać. Od słowa do słowa, od rozmowy do rozmowy umówiłyśmy się, że przyjadę do niej przed zajęciami w któryś dzień. Po całym dniu na uczelni miałam już jechać do domu, ale jeszcze ponad godzina została mi do pociągu. Poszłyśmy więc na gorącą czekoladę do kawiarni. Jakieś ciacho, czarna słodycz w filiżance i rozmowa o wszystkim. I nagle ona zaczęła się niespokojnie wiercić na krześle.. To patrzyła na swoje paznokcie, to przez zapłakane deszczem okno i cudne rumieńce wystąpiły na jej policzki. Widziałam, że zbiera się, żeby mi coś powiedzieć.
- Bo wiesz… Bo ja… bo ja jestem lesbijką. – wydukała
- Wiem o tym - odparłam z rozbrajającym uśmiechem.
- Jak to wiesz, skąd, czy ktoś Ci powiedział? – przestraszyła się
- Nie, ja to widzę po prostu. Nie bój się, kto nie chce tego wiedzieć, to po prostu nie zauważy sygnałów. Dla mnie to było oczywiste od pierwszej chwili, kiedy Cię zobaczyłam.
Zauważyłam, że ciśnienie i niepokój właśnie z niej zeszły. Odetchnęła z ulgą i już potem nasze rozmowy miały całkiem inny wymiar.

Nasza pierwsza erotyczna rozmowa na gadu-gadu.. To było urocze. Przeczytałam piękne opowiadanie erotyczne o kobietach i ich pierwszym razie. I zapytałam ją czy mogłabym… czy mogłabym się czymś podzielić z nią. Ostrzegłam, że będzie to bardzo intymne, że boję się, że może ją to urazić… Bałam się jak cholera, ale jednocześnie czułam niesamowite podekscytowanie na myśl, że ona dowie się, co mi się podoba, co jest dla mnie najbardziej podniecające, czego ja sama pragnę… Że ona będzie już częścią mojej intymności. Wkleiłam fragment tego opowiadania w okienko komunikatora i czekałam.. Jak ona to odbierze?? Czy nie powie, że no, cóż… że jestem zboczona, że przesadziłam po prostu… A ona napisała.. „Pokaż, co było dalej… Piękne to opowiadanie”. I znów wiedziałam, że nasza znajomość przeskoczyła na kolejny etap..

Etap, który zaczęłyśmy, nie był spokojnie rozwijającą się znajomością. Nagle poczułam, jakbym wskoczyła do rozpędzonego pociągu, który pruje z zawrotną prędkością i muszę się kurczowo jej trzymać, bo wypadnę z niego. Posypały się setki sms-ów.. „Pragnę Cię, Maleńka.. Chcę poczuć Twoje gładkie ciało obok mojego... Chcę poczuć Twoje ciepło, Twoją wilgoć… Chcę być w Tobie.” „Przecież już jestem w Tobie, nie czujesz.. Jestem i poruszam się pomału, coraz bardziej zagłębiam się w Twoje rozpalone wnętrze… Płynę w Twoim pragnieniu” „Boże, jaka jestem wilgotna! Jak bardzo chcę Cię tutaj, chcę Cię teraz!” „Czemu jesteś tak daleko?? Kochana moja… myślę o kochaniu z Tobą… Myślę o tym cały czas… Cała jestem tylko tą myślą.” „ A gdzie masz teraz rączki? Znów jesteś niegrzeczna… Chciałabym, żebyś spróbowała jak smakujesz… Powiesz mi o tym?” „Hmm… mam spróbować siebie? Hmm no nie wiem.. Wiesz… tak słodko – słono… ale to jest bardzo miły smak… Aż mi głupio, że piszę tak do Ciebie” „Wiedziałam, że pięknie smakujesz.. chciałabym kiedyś to poczuć…”

Kiedy spotykałyśmy się na studiach, na tych nieszczęsnych zjazdach co tydzień czy co dwa tygodnie (Boże, czemu tak rzadko!!??), nie mogłyśmy się powstrzymać od tych ukradkowych spojrzeń, które mówiły więcej niż tysiąc słów, od drobnych gestów, które znaczyły tyle co „Chcę Ciebie, pragnę... Kocham...”. Te dni, kiedy mogłyśmy być razem, były cenniejsze niż wszystko, co do tej pory miałyśmy. Te chwile, kiedy wysiadałam z pociągu i niepewna, czy ona czeka na mnie na peronie, szłam kilka kroków. A ona stała w rozpiętym płaszczu, z cudownym uśmiechem i pięknymi rumieńcami i była tam dla mnie. Czekała. Podchodziłam i zapinałam guziki jej płaszcza – bo przecież zimno, bo się przeziębi. A potem te chwile, kiedy ze smutkiem w oczach odprowadzała mnie na dworzec… Któregoś razu…

Szłyśmy trzymając się za ręce. Zimno było, początek wiosny i kapryśna, czasem mroźna pogoda. Zostało mi pól godziny do odjazdu pociągu. I bardzo chciałam jeszcze w tych ostatnich chwilach przed rozstaniem móc być z nią bliżej niż zwykle... Miałyśmy się nie widzieć przez miesiąc. To było straszne! Musiałyśmy wykorzystać ten kradziony czas.. Musiałyśmy… Trzymałam ją kurczowo za rękę i czułam napięcie, jakie w niej rośnie. Znów zaciskała szczękę, znów miała wypieki na policzkach… i znów miała ten żar w oczach. Och, jak ja lubiłam to spojrzenie... Byłam całkiem naga, kiedy tak na mnie patrzyła.
Stanęłyśmy za jakimś budynkiem. I nagle całe to gromadzone przez tydzień podniecenie rozerwało tamę i wypłynęło wartkim strumieniem… Przywarłyśmy do siebie, całowałyśmy każdy odkryty skrawek naszych ciał. Mało tego było – bo cóż – dłonie, zmarznięte od chłodu topniejące pod każdym naszym pocałunkiem, czoło, policzki, nosek, usta, uszka, kawałeczek szyi... Chciałam ukochać każdy milimetr jej ciała, pragnęłam go wycałować, wypieścić. Chciałam się nim nasycić. Nasze pożądanie sięgało zenitu... Oparłam ją o ścianę i nie bacząc czy ktoś przechodził obok czy też nie, zaczęłam całować jej piersi przez te kilka warstw ubrań, jakie miała na sobie. Zamknęła oczy i poddała się temu dotykowi. Jej ciche westchnienia i błagania „ Kochana… proszę, tu nie można... ludzie tu są.. mogą nas zobaczyć… Nie przestawaj…” sprawiały, że moje jeansy były już całkiem przemoknięte... Wsunęłam dłoń między jej nogi i zaczęłam drażnić jej skarb... I znów zatopiłyśmy się w pocałunkach... Nasze twarze były mokre... nie wiem czy od tych pieszczot czy od łez… Pragnęłam jej jak nikogo na świecie! A nie mogłam jej mieć… Wyglądała pięknie… rozpalona, oparta o mur, z taką namiętnością w oczach, że mogłaby nią obdarować pól świata a i tak by jej wystarczyło…
„Pociąg pospieszny do S. odchodzi z peronu drugiego!!” Rozległ się glos z megafonu.
Jeszcze kilka pocałunków, jeszcze kilka chwil w takim zjednoczeniu ciał i dusz, jakie dane jest tylko ludziom sobie najbliższym, jeszcze ostatni moment kiedy mogłam trzymać jej dłoń… I już ja jestem w pociągu a ona na peronie ukradkiem ociera łzy… I te ckliwe pożegnanie, jak z tanich melodramatów... Wyciągnięta dłoń do okna, pociąganie nosem i te uśmiechy... Uśmiechy, które zdradzały, że właśnie przeżyłyśmy coś pięknego... Pociąg ruszył, a mnie udało się znaleźć jakiś pusty przedział. Tylko tego w tamtej chwili potrzebowałam. Zasłoniłam zasłonki…Wsunęłam rękę w jeansy... i poczułam, że chyba tamtego dnia pragnęłam jej bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Nigdy nie byłam tak mokra! Przesuwając dłonią po wilgotnych wargach, znów przeniosłam się w krainę, gdzie moja ręka zastępowana była jej. To ona wodziła palcami wokół mojej łechtaczki, delikatnie ściskała ją i drażniła... To ona przesuwała się niżej… by całkiem zanurzyć się w mojej wilgoci… w moim skarbie, który był gotowy ją przyjąć w każdej chwili. Wsuwała swe palce głęboko, sprawiając, że moje ciało wyginało się w luk a mój oddech stawał się coraz bardziej urywany… Miarowo, pomału zaczęła mnie kochać.. Przytuliłam się do jej piersi, otuliła mnie ramieniem i pozwoliła, żebym mogła całkiem poddać się rozkoszy… Jej ruchy stawały się coraz szybsze i intensywniejsze.. Mój oddech już stracił swój rytm, dobrze, że nie musiałam nad nim panować, bo bym zapomniała o nim… Objęła mnie mocniej, wiedząc, że moje spełnienie jest coraz bliższe… jej palce wypełniały mnie całą, czułam jej dotyk każdą komórką swojego ciała.. Nagle moje wnętrze zacisnęło się na jej dłoni, czułam, że odpływam w niebyt… Że znów jestem w mojej pięknej bajce…
Nagle usłyszałam kilka przedziałów dalej glos konduktora „Bileciki do kontroli, proszę”… Znów byłam sama w przedziale… A na ekranie telefonu pojawiła się mała kopertka… Otworzyłam sms-a.. „Kocham Cię, wiesz o tym?”
Data publikacji w portalu: 2007-12-09
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

OPOWIADANIA CAMELIA

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Znane lesbijki
smaku Ja też jestem znaną lesbijką. Może kiedyś dopiszą mnie do list. Chciałabym mieć kiedyś certyfikat lesbijki i legitymację jakąś, jak dowód osobisty, żeby mieć to formalnie jakoś w urzędach... opinia dodana 2019-04-30 23:11:13
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019