CZASAMI MOŻNA POMARZYĆ

Ewelina B.
„Czasami można pomarzyć… czasami można pofantazjować… ale co zrobić, gdy fantazje stają się rzeczywistością?”
….

Ja i chłopak… zawsze mnie widziano w otoczeniu jakiegoś ładnego, przystojnego chłopaka, to bruneta, to blondyna… wszyscy chcieli mnie mieć, być ze mną, chociaż porozmawiać. Lubiłam flirtować, bawiło mnie to. Prowadzić beztroskie życie, bawić się, balangować, spędzać noc z nowo poznanym mężczyzną. Zawsze mi było mało.
Pamiętam to, jakby było wczoraj. Byłam na imprezie, z koleżankami uchlałyśmy się do bólu, jak zawsze. Trochę wódki, piwka i na disco. Impreza była nudna, każdy chciał ze mną tańczyć, przelecieć… chłopcy zjadali mnie wzrokiem. Heh.. a mnie to odpowiadało.

Była już późna godzina, właśnie skończyłam tańczyć z jakimś bojem, usiadłam do loży, by odpocząć, odsapnąć i nabrać powietrza. Lubiłam tańczyć, zawsze wszędzie było mnie pełno. A to na parkiecie, a to koło WC, a to koło lady… jednak tej nocy było inaczej. Nudziła mnie impreza, byłam bez życia… może już miałam dość tygodniowych wypadów na dance.
Siedziałam sama w loży, spać mi się chciało, aż tu nagle obok mnie przeszła ładna dziewczyna. Brunetka, włosy do połowy pleców, oczy… nie widziałam, chociaż mówią, że są oknem duszy…
Miałam dobre miejsce, na lekkim balkonie, tak, że widziałam wszystkich na parkiecie. Dziewczyna o smukłej sylwetce szła właśnie tańczyć, podążałam za nia wzrokiem. Przyglądałam się jej uważnie, przykuła mój wzrok. Sama nie wiem, dlaczego. Nigdy nie oglądałam się za dziewczynami, ale ta była inna. Taka piękna, wyglądała jak Anioł. Ruszała się w rytm muzyki a ja przyglądałam się jej uważnie. Zaczęłam fantazjować, jak by to było gdybym podeszła do niej, co by zrobiła. To byłby mój pierwszy raz, jak bym flirtowała z dziewczyną tańcem…
Moje marzenia przerwały koleżanki, teraz one były zmęczone, przyszły odsapnąć na chwilę przed dalsza zabawą. Wtedy wstałam i poszłam tańczyć. Miałam zawsze jedną, upatrzoną miejscówkę do tańca, oczywiście to był środek sali. Tańczyłam,. Poruszając się w rytm muzyki, miałam obok siebie pełno „wielbicieli” płci męskiej. Kręcili się koło mnie, próbując mnie poderwać, ale ja dalej myślałam o nieznajomej…. Próbowałam ją odszukać na parkiecie, ale nie dałam rady, za dużo było ludzi, może już poszła. Straciłam nadzieję, że ją jeszcze zobaczę.
Minęło może z 10-15 minut, gdy nagle objął mnie ktoś z tyłu, i położył ręce na biodra, jednak nie był to dotyk nachalny, był inny niż zwykle, taki delikatny i czuły, tak jakby TEN ktoś wiedział, czego potrzebuje moje ciało. Nie bałam się, zamknęłam oczy i poddałam się ruchom dłoni osoby stojącej za mną. Tańczyliśmy tak pół piosenki, nie odwracając się do siebie, nagle ktoś przytulił się do mnie, poczułam jakieś wypukłości na plecach, odwróciłam się machinalnie i zauważyłam moją nieznajomą brunetkę. Patrzyła na mnie tymi dużymi, zielonymi oczami, lekko się uśmiechając. Podeszła do mnie i chwyciła za ręce, poddałam się i zaczęłyśmy tańczyć. Cały świat przestal istnieć, był tylko taniec i nieznajoma. Jednak wszystko, co dobre, szybko się kończy. Piosenka trwała tylko z 7 minut… nieznajoma nachyliła się w moja stronę i lekko musnęła kącik mych ust. Przeszedł mnie dreszcz. Potem oddaliła się w stronę baru i zniknęła. Szukałam wzrokiem nieznajomej, jednak jej nie znalazłam, pewnie już wyszła.
Była godzina 3, trzeba wracać do domu. Jechaliśmy w tramwaju, dziewczyny śmiały się opowiadając o swoich zdobyczach i podbojach. Ja siedziałam cicho i rozmyślałam, kto to mógł być, gdzie mieszka, gdzie można ją znaleźć, czy jest z mojego miasta…
- Coś się stało? Co tak cicho siedzisz? – zapytała Agnieszka. (jedna z koleżanek)
- Ym, nic, jestem zmęczona… - odpowiedziałam, by nie zadawały więcej pytań.
- Na pewno? Pochwal się, kogo dzisiaj zarwałaś? Znajomego? Nieznajomego? Opowiadaj!- jedna z przyjaciółek zwróciła się do mnie.
- Nie miałam dzisiaj nastroju na podrywanie, chociaż był ktoś, kto przykuł moją uwagę, ale szybko się rozstaliśmy z tą osobą – odpowiedziałam, nic im nie mówiąc o mojej nieznajomej. W sumie miałam na myśli ją, ale dałam bezosobowo…
Wszystkie były zdziwione tym, co powiedziałam, zawsze to ja się chwaliłam, kogo „podbiłam”. Ale nie dzisiaj.
W nocy nie mogłam usnąć, cały czas miałam przed oczami jedna osobę…. „JĄ”.
6:25 rano, trzeba wstawać i szykować się do szkoły. Nie mogłam się skupić na lekcjach, zwolniłam się z 2 godzin lekcyjnych. Poszłam nad moje ulubione miejsce, wielkie jezioro, ciche, tam gdzie lubiłam usiąść i pomyśleć. Było tam molo, na którym mogłam przesiadywać godzinami w spokoju. Dzisiaj krótko byłam w tym miejscu, głodna się zrobiłam i poszłam do domu zrobić sobie coś do jedzenia. Po obiedzie, zmywając naczynia, usłyszałam jakiś dźwięk na klatce schodowej. Tak, jakby się ktoś wprowadzał. W sumie to nade mną stało puste mieszkanie od ponad pół roku, ucieszyłam się, że ktoś tam będzie mieszkał. Jednak, gdy wyjrzałam przez judasza, nikogo nie było już na korytarzu. Już musieli wnieść wszystko.
Próbowałam spotkać mojego nowego sąsiada, ale jakoś nie miałam szczęścia do tego, byśmy się zapoznali. Cóż, mówi się trudno.
Minęły 3 dni, ja nadal myślałam o mojej nieznajomej, straciłam nadzieję, że kiedyś ją jeszcze zobaczę… zaczęłam odseparowywać się od znajomych, nie wiedziałam, co mi jest. Dziewczyna zawróciła mi w głowie. Jak nigdy dotąd. Próbowałam zapomnieć ten incydent, tę dyskotekę, ale nie udawalo mi się to.
4 dzień po niezapomnianej imprezie, rano budzi mnie dzwonek. Ktoś puka do drzwi, byłam zła, że ktoś nie ma manier i tak wcześnie chodzi po ludziach. Zaspana ubrałam szlafrok i poszłam w kierunku drzwi wejściowych. Otworzyłam i zobaczyłam piękną, brunetkę z włosami do połowy pleców z pięknymi dużymi, zielonymi oczami. Patrzyła na mnie, uśmiechając się. Też się zdziwiła, tak samo jak ja, musiała mnie pamiętać z tamtej nocnej balangi.
- Masz może cukier? – zapytała anielskim głosem.
Nie odpowiedziałam nic, cały czas byłam pod wrażeniem, że to była ONA.
- Zaniemówilaś, coś się stało? Brudna jestem?- uśmiechnęła się pytając.
- Nie, tylko coś mi się przypomniało. A cukier mam, oczywiście.
- Możesz mi pożyczyć szklankę? Mnie się właśnie skończył a mam ochotę na kawę.
- Jasne, wejdź.
Weszła bez słowa. Poszłam do kuchni po rzecz, o którą mnie prosiła, czułam, że jej wzrok skupia się na mnie. Gdy sięgałam do półki, poczułam czyjś oddech na szyi. Przeszły mnie ciarki. Obróciłam się, patrzyła na mnie tak, że było widać wszystko, całą jej duszę, wszystkie jej pragnienia.
- Myślałam, że cię już nie spotkam - powiedziałam. Nie odpowiedziała nic, ale pocałowała mnie lekko w usta, czekając na moją reakcję. Najpierw byłam zaskoczona, nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Ale poddałam się chwili i zaczęłam ją całować. Najpierw lekko, poznawałyśmy się nawzajem, usta swoimi ustami. Potem nasze pocałunki były śmielsze, pożądanie rosło w nas z sekundy na sekundę… wzięłam ją za rękę, trafiłyśmy do sypialni. Zaczęłyśmy się całować, obejmować, przytulać. Powoli rozbierałam ją, a ona mnie. Jak już nie miałyśmy nic na sobie, położyłyśmy się na łóżku. Pieściłyśmy nasze całe ciała, badając każdy centymetr kwadratowy. Palcami, ustami, językiem… to było boskie, jeszcze żaden chłopak nie rozgrzał mnie tak jak ona. Powoli schodziła w dół. Pieściła moja muszelkę a ja jej. Razem dochodziłyśmy do gwiazd, razem przeżyłyśmy wielki wybuch… po wszystkim położyłyśmy się obok siebie i zasnęłyśmy bez słowa. Tylko ja i ona. To było piękne…
Budząc się, poczułam okropny ból głowy, kręciło się… Cały świat wirował, obróciłam głowę, by popatrzeć na nieznajomą, ale koło mnie nikogo nie było. Wstałam, zrobiłam kawę, włączyłam telewizor.
-„dzień 8 października 2007 roku, niedziela. Witamy w kawie czy herbacie”- usłyszałam dobiegający z głośników głos. Wtedy dotarło do mnie, że to wszystko było snem, fantazją, marzeniem… tak pięknym i pełnym uczucia. Westchnęłam głośno, żałując, że to nie było prawdą, ta piękna namiętna noc z nieznajomą…
Potem zaczęła się szkoła, sesja, kolokwium i egzaminy… normalny dzień na studiach… rany, już zapomniałam o mojej nieznajomej, o moich marzeniach o niej. Czas leciał nieubłaganie. Już nawet nie byłam pewna czy na tej imprezie naprawdę ją spotkałam, czy z nią tańczyłam, czy to tylko było snem…
Minął miesiąc, dwa miesiące. Kolejne imprezy, ale nie widziałam mojego obiektu westchnień. Straciłam nadzieję.
Styczeń, szukałam prezentu na urodziny kolegi, poszłam na rynek, kupiłam jakąś płytę i jakieś różne bzdety, jakie lubią chłopcy. Usiadłam w kawiarni, za oknem padał deszcz, ludzie uciekali przed jego kroplami. A mnie się przypomniała nieznajoma.
- Cześć! – usłyszałam głos, obróciłam się, by zobaczyć, kto to.
- Czy my się przypadkiem nie znamy? Chyba już cię gdzieś widziałam - oznajmiła osoba stojąca obok mnie.
- Mam na imię Alex. A Ty? – powiedziała piękna kobieta, brunetka o włosach długich na pół pleców, o zielonych dużych oczach.
- Ewelina. Pamiętam cię – odpowiedziałam.
Przysiadła się, opowiedziała, że szukała mnie, ale nie udało się jej mnie odnaleźć. Straciła nadzieje, nie mogła zapomnieć o mnie. I takie tam…
Rozmawiałyśmy, jakbyśmy się znały od lat.
To było rok temu. Niedawno opowiedziała mi, że miała kiedyś dziwny sen, w nocy po imprezie, gdy po raz pierwszy się zobaczyłyśmy. Sen opowiadał o tym, że wprowadziła się do mojego bloku, po kilku dniach przyszła po cukier, i zobaczyła, że to ja… i że spędziłyśmy wtedy piękne chwile podniecenia i pożądania.

Przypadek, fatum, zdarzenie, czy igraszka losu… nieważne, ważne, że tak się to skończyło…
Poznałyśmy się i do dzisiaj jesteśmy razem.
Data publikacji w portalu: 2008-01-16
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

OPOWIADANIA EWELINA B.

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Łódź. Przyjazna psycholożka
smaku Dzień dobry, chciałabym zapytać, jeśli można: jaka jest moja orientacja, jeśli jestem lesbijką i czy byłoby to oszukiwanie kobiet, gdyby mnie zobaczyły i stwierdziły, że jestem facetem?... opinia dodana 2019-05-27 21:18:35
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Goblin Market - Rossetti Christina
A mnie się to tłumaczenie podoba. Jestem anglistką, literaturoznawczynią, i mogę zapewnić, że fragmenty...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019