DO M...

Mulan
Zawsze byłam ‘normalna’. Znajomi, babskie sprawy, kwiatki od facetów, komplementy.
Byłam tą „dobrze się zapowiadającą”. Przepraszam tych, których zawiodłam.
Przepraszam Cię Mamo, że nie usłyszysz, jak ktoś śpiewa mi „Ave Maria„. Że nie ułożysz mi wiązanki z kwiatów z Twojego ogrodu. Że nie wzruszę Cię budując swój dom, choć tak liczysz, że i dla Ciebie znajdzie się tam miejsce. Że nie zobaczysz, jak przekazuję Twoją wrażliwość i mądrość swoim dzieciom. Że nie zaśpiewasz im mojej ulubionej kołysanki…
Przepraszam Moich Braci, że nie będą mogli być zazdrośni o swoją ukochaną, młodszą, rozpieszczaną siostrę.
Przepraszam Cię, droga M. że choć od 20 lat ‘ wisiało’ nade mną niebo, to zobaczyłam je dopiero w Twoich oczach. Że gdy mijałaś mnie korytarzem Twój zapach przenikał moje żyły i napędzał moją krew. Że zaplanowałam krok po kroku naszą przyjaźń, łącznie z jej destrukcją. Że siadałam za Tobą na wykładach, żeby patrzeć, jak Twoje włosy dotykają ramion. Że cieszyłam się jak dziecko, kiedy dostałam od Ciebie pierwszego smsa.
Że za każdym razem kiedy do mnie dzwoniłaś, drżał mi głos.
Przepraszam Cię, że uwielbiałam rysować Ci baranki na ręce… i że kochałam, jak roztrzepana nigdy nie wiedziałaś, gdzie mamy zajęcia… i że taka byłam szczęśliwa, gdy zawsze mnie o to pytałaś… Że tak lubiłam, jak niespodziewanie wskakiwałaś mi na plecy… ak podpijałaś mi kawę… jak udawałaś, że chcesz mi pomóc i interesujesz się moim życiem.
Przepraszam, że nie powiedziałam Ci, że jak idziesz w moją stronę, słyszę Muzykę.
Że tak imponuje mi Twoja wewnętrzna siła otulona delikatnością skóry. Że kiedy się śmiejesz, słyszę jak bije mi serce.
Chciałam Ci powiedzieć. Miałyśmy iść do parku, w którym wypiłyśmy razem pierwsze piwo.
W którym otrzepywałam Cię z liści, których już dawno nie było, ale Ty o tym nie wiedziałaś.
Pamiętasz piosenkę, przy której zaczęłam płakać słuchając jej z Tobą kiedyś w pubie?
Chciałam ją przynieść i puścić Ci jeszcze raz. Tym razem tłumacząc, że płaczę, bo „if you were a sailboat I would sail you to the shore”.
Przepraszam, że to stało się w moje urodziny. Że tak nie mogłam się ich doczekać. Bo wiedziałam, że spędzę je z Tobą. Przepraszam, że poczułam się w tamtej chwili, jakbym całowała świat w samo serce. Jakbym wreszcie była sobą. Jakbym na te kilka chwil zamknęła szczęście w dłoni tak, jak muszla chroni swoją perłę.
Wiedziałam, że zawsze będę musiała przełykać gorycz swych niespełnionych pragnień, jeśli będę chciała mieć Twoją przyjaźń. Ale za te wszystkie chwile, w których wypełniałaś najzwyklejszymi gestami moje dni błękitem, chciałam zebrać w sobie siłę, by odwdzięczyć się Ci za to swoim wsparciem. Wiedziałam, że choć Twoje dłonie to moje skrzydła, muszę przyzwyczaić się, że czasami mniej znaczy więcej i że tych skrzydeł nigdy nie rozwinę.
Nie wiedziałam za to, że Ty już o tym wiesz. Kiedy powiedziałaś wtedy, że „wiedziałaś od razu… i że wystarczył Ci sposób, w jaki na Ciebie patrzę…” poczułam wstyd. Bałam się, że pomyślisz, że traktowałam Cię jak przedmiot, że wykorzystałam …Twoja ciepła dłoń i Twoje zrozumienie otuliło mnie wtedy jak ciepły szal w bezsenną, zimną noc.
Ale wiedziałam, że wszystko ma swój czas i swoją cenę. Gdy kolejnego dnia minęłaś mnie bez słowa, zrozumiałam co znaczyło dla mnie to „M”.
M. to Moje Miejsce.
Miejsce, w którym powietrze pachnie wiosną, jak kwiaty, te z naszego parku, w którym wielki świat to małe gesty, mało znaczące słowa i nieśmiałe uśmiechy. Miejsce, w którym niosę Ci notatki, żebyś miała się z czego uczyć. Miejsce, w którym czułam wibracje w telefonie i wiedziałam, że Ty dzwonisz po raz setny spytać, gdzie są zajęcia i gdzie jestem.
Miejsce, w którym patrzyłam, jak wsiadasz do autobusu i odjeżdżasz, aż nie zniknęłaś za horyzontem. Miejsce, w którym słuchałam naszej ulubionej piosenki, chociaż Ty nie miałaś pojęcia, że to jest „nasza piosenka”. Zrozumiałam wtedy, że to M. mi właśnie odebrałaś.
I mimo, że „pragnę uśpić swą pamięć, zmysłom czujność odebrać” to dziękuję Ci moja M…
Za to, że to Moje Miejsce mi pokazałaś. Że byłaś moją Perłą, którą zamknęłam w dłoni.
Że pokazałaś mi, że można kochać żyć…
Data publikacji w portalu: 2008-07-11
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

info Nasze miejsca zagranicą
Goraleczka69 Hej jakieś kluby branżowe dla les w Norwegii?😊 opinia dodana 2018-10-21 21:22:36
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019