CZEKAJĄC NA MIŁOŚĆ

Incomplete
Wciąż szukająca swego miejsca. W nieustannej pogoni za uczuciem niezwykłym, takim, o którym się czyta w książkach lub o którym co rusz nakrecają kolejne filmy... Tak chyba można opisać mnie jakieś 8 lat temu i chyba każdą inną dziewczynę wkraczającą w "ten wiek". Jednak czy to nasz wiek kieruje naszymi potrzebami? W moim przypadku to chyba
bardziej skomplikowane... ale zacznijmy od poczatku.


Wszystko zaczęło się jeszcze, gdy byłam w gimnazjum, już tam poszukiwałam męskiego ideału, czyli typowego "bożyszcza nastolatek", który swym wdziękiem i dobrym żartem sprawia, że wszystkim nam uginały się nogi. I
tak mijały moje 3 lata wypełnione tysiącem wylanych łez, setkami nigdy nie wysłanych listów do mojego ideału - który zmieniał się regularnie co 2-3 miesiące. A nawet paroma samookaleczeniami, przez które chciałam
oznajmić światu, jak wielka jest moja miłość i mój ból.
Kiedy moje inne koleżanki również mi wtórowały i jak ja kochały z zapałem lecz bezwzajemnosci, w zupełnej izolacji pozostawała moja najbliższa przyjaciółka Karolina. Ona nigdy nie przeżywała tych melodramatów - powód? - jest les. No, może raz zdarzyło jej się "zauroczyć", ale to tylko po to, żebym nie czuła się samotna. - słynna solidarność jajników.
Ale fakt, że Karolina nie przeżywała tej "miłosnej goraczki", nie zmienił tego, że zawsze przy mnie była i wspierała, jak najlepiej mogła. Udawało jej się to wiele razy, dzięki niej jakoś zbierałam do kupy moje połamane serce. Do dziś pamiętam, jak się poznałyśmy "... rozpoczęcie roku 1 klas gimnazjum, Karolina siedziala sama w pierwszej ławce, podeszłam do niej i zapytałam czy mogę się przysiąść, "spoko" odpowiedziala. I od tamtej pory stałyśmy się nierozłączne.
Nastały lata liceum, kazda z nas poszła do innej szkoły, jednak i to nas nie poróżniło, wciąż byłyśmy razem. I zaczęły się pierwsze zabawy w związki - zabawy, bo teraz wiem, że to nie było nic poważnego.
Ale wtedy dałabym się zabić dla każdego mojego faceta.
Ona dalej była przy mnie. Nie tylko jako pocieszycielka ale też jako ktoś bliższy. To jej mogłam powiedzieć, o tym, co najbardziej boli, czasem nawet nie musiałam jej nic mówić, wystarczyło jedno jej spojrzenie, żeby wiedzieć, że coś jest nie tak. Nie dotyczyło to jednak wyłącznie mojego smutku, nawet w towarzystwie, gdy ktoś, coś powiedział, zrobił, wystarczyło tylko, że jedna zerknęła na drugą, po czym obie wybuchałyśmy śmiechem. Nie musiałyśmy mówić ani jednego słowa, my po prostu byłyśmy
idealnie zgrane.
Pamiętam, kiedy raz podczas ogniska zaczęłyśmy się całować - przyznam, było to dość nieoczekiwane przeżycie, jednak nie wywołało negatywnych uczuc. Czułam się dziwnie, zaczęłam się zastanawiać nad sobą... "skoro mi z facetami nie wychodzi, to jest jakaś przyczyna, może te pocałunki z Karolina są znakiem ?...". Takie sytuacje przytrafiały
się nam jeszcze parę razy, ale niczego nie zmieniły miedzy nami, traktowałyśmy to jak rodzaj dobrej zabawy i wciąż się przyjaźniłyśmy, co było dla nas najważniejsze.
Jednak nie wszystko układało się tak pięknie... jak każdy związek, tak i nasza przyjaźń została wystawiona na 
próbę... 9 miesięcy się nie odzywałyśmy. Po prostu udawałyśmy, że nie istniejemy dla siebie. Boże, to było nie do wytrzymania!!! W tym czasie poznawałam kolejnych facetow a Karolina? Sama nie wiem. Chyba wciąż poszukiwała dziewczyny, imprezowala. Nie mam pojęcia.
W moim życiu pierwszy pojawił się Michał... starszy o 4 lata, poznałam go na czacie, z początku były to głupie żarty z koleżanką, ale potem zaczęłam z nim rozmawiać częściej i częściej, aż zostaliśmy parą. Nie byliśmy długo razem - zerwałam. Trudno powiedzieć, co bylo powodem dla tamtej dziewczyny. Teraz mogę podać ich tysiące, ale gdy cofnę się do tamtego dnia, nie wiem, dlaczego to zrobilam... Bylo mi bardzo ciężko bez Michała, ale nie dało się niczego odkręcić. Potem poznalam kolejnego faceta, Jacek również starszy ode mnie. Nie umiem określić, jak doszło do 
tego, że zaczęlismy razem być. On pojawił się tak nagle, a ja chyba potrzebowałam bycia z kimś, niewazne z kim, aby tylko zapomnieć o Michale. I tak też się stało, powoli zaczęłam zapominać o Michale a w moje serce wkradł się Jacek.
Byłam szczęśliwa, brakowalo mi tylko jednej osoby, z którą mogłabym się tym szczęściem podzielić - Karoliny. Ale i ta wkrótce wróciła.
Pewnego razu w pubie, po 9 miesiącach, w końcu się pogodziłyśmy. W końcu byłam szczęśliwa, miałam kochającego chłopaka i co najważniejsze, Karolina była przy mnie.
Jednak po raz kolejny los spłatał mi figla... Jacek dostał propozycję wyjazdu do Agnlii, oczywiście skorzystał, "zarobię kasę, weźmiemy ślub... bla bla bla". Wyjechał w sierpniu a na początku września ja dołączyłam do niego. Z planów o pięknym życiu razem, super mieszkaniu... pozostały dalej plany. Czułam się bardzo samotna... bez
rodziny, bez przyjaciół, bez Niej... Nawet Jacek stawał się coraz bardziej oddalony, nie potrafił już mnie słuchać, ciągle praca i praca... próbowałam jakoś się zaaklimatyzować znaleźć nowych przyjaciół, jednak okazało to się o wiele trudniejsze niż przypuszczałam.
Postanowiłam więc zrobić wszystko, żeby Karolina znalazła się przy mnie. I tak też się stało... po prawie 8 miesiącach przyjechała, w końcu była ze mną. Wszystko układało się idealnie.Jedynie Jacek wciąż się oddalał, ale to nie miało już wielkiego znaczenia, bo była Ona.
Pewnego razu, podczas kameralnej imprezy podobnie jak w liceum, zaczęłysmy się całować... jednak tym razem było inaczej... i to nie był wpływ alkoholu. Nie umiem tego określić, ale tamtego wieczoru coś się zmieniło między nami dwiema. Po tamtej imprezie, każdego wieczoru, gdy tylko byłyśmy same, nasze pocałunki były coraz częstsze, gdy tylko
opuszczałam jej dom, tęskniłam tak, jakbym nie widziała jej cały dzien. Do domu miałam zaledwie 10 minut, a ja potrafiłam wysłać do niej 3 smsy o tym, jak bardzo tęsknię i że chciałabym uciec daleko stąd, żeby móc być tylko z nią. Zaczęłam u niej sypiać 2-3 razy w tyg, te noce były cudowne, to tak, jakby nasze ciała przemawiały same z siebie. Wydawać się mogło, że byłyśmy niczym dwie zagubione połówki. Ale był jeszcze Jacek... to on
przecież miał być moją drugą połową, wsparciem. Jedyną miłością... Byłam skołowana. Nie wiedziałam, jak to zatrzymać i czy w ogóle chcę to
zatrzymać...
Miesiąc po tym, jak to się zaczęło polecieliśmy we trójkę do Polski. To był grudzien, ustawiłam się z chłopakami z liceum na jakies piwko. Poszliśmy wszyscy, ja, Karolina i Jacek. Było fajnie, wspomnienia z liceum, potem dyskoteka, aż każdy poszedł do domu.
Tylko ja i Karolina poszłyśmy do pubu... zaczęłyśmy rozmawiać o tym, co bedzie dalej... aż stało się, Karolina
powiedziała, że mnie kocha i wie, że nigdy nie będziemy mogły być razem...
Po urlopie wszystko jeszcze bardziej się pogmatwało... Jacek się dowiedział, przeczytał mój pamiętnik. Wyjaśnilam mu wszystko, powiedziałam że to koniec między mną a Karolina... wtedy jeszcze uważałam, że tak będzie lepiej, więc napisałam jej list, coś na wzór pożegnalnego.
Dzwoniła, prosiła, żebym przyszla, że nie umie beze mnie żyć i wie, że ja czuję to samo. Miała rację, jednak ja za bardzo się bałam.
Poszłam do niej tego wieczoru, żeby wyjaśnić, bo w liście nie da się wszystkiego wyjaśnić... i zobaczyłam Ją na środku pokoju, stala tak bezbronnie... "role się poodwracały" - pomyślałam - teraz Ona twardo stąpająca po ziemi stoi sama z łzami w oczach czekajac na wyrok, który ja mam za chwilę wydać". Rozmawiałyśmy bardzo długo... zostałam na noc. Niby wszystko się skończyło, a w moim sercu zagościła pustka "dziwne" - pomyślałam - "powinnam się cieszyć, zaraz pójdę do mężczyzny swojego życia i znowu będę wiodła normalne, spokojne życie". Jednak było zupełnie inaczej... czułam strach i tęsknotę... tak bardzo chciałam znowu być przy niej...
Minęło parę tygodni a my udawałyśmy przed sobą, że nic do siebie nie czujemy, nic, oprócz wielkiej przyjaźni.
A Jacek - ten dopiero zaczął przedstawienie. Ciągłe kłótnie, wypominanie, wyzwiska. Nie mogłam tego znieść, uciekałam do pamiętnika, do wspomnień, chwil z nią spędzonych. Groziłam, że odejdę on mnie już nawet pakował. Nie mogłam tego znieść.
Uczucie między mną a Karoliną wciąż trwało a my je dzielnie pielęgnowałyśmy. Zaczęłyśmy się na nowo spotykać. Znów jako kochanki... odżylam... znow miałam powód, żeby żyć.
A Jacek? On już mnie nie przerażał. Nastał lipiec a ja postanowiłam wreszcie zakończyć tę farsę z nim. Pojechalam do Polski na parę dni a po powrocie spakowałam swoje rzeczy i wprowadziłam się do Karoliny.
Jacek prosił, żebym wróciła, płakał, obiecywał, że się zmieni. Ale tym razem nie wierzyłam mu już. Zbyt często to robił, chciał wzbudzić litość a gdy mu się udało, znowu stawałam się tylko osobą do poniewierania.
Gdy zrozumiał, ze płacz nie działa, zaczął żądać pieniędzy za wspólne życie, za prezenty, jakie mi kupował, za wszystkio. Kiedy i to nie działało. Poddał się...

A ja? Wciąż żyję z Karoliną, już półtora roku mieszkamy razem. Cieszymy się sobą, każdego dnia mocniej się kochamy. Nie wszystko jest zawsze pięknie, ale mamy czas, żeby się nauczyć wspólnego życia razem... Bo wiemy, że bez siebie nie umiemy żyć...

Czy więc musiałam dojrzeć do tej miłości i zrozumieć, że czasem nie warto szukać, że wystarczy tylko się rozejrzeć i zastanowić, czego się chce a może rozwiązanie jest na wyciągnięcie dłoni? Pewnie tak...

Jedno wiem na pewno, nie wolno rezygnować ze swoich pragnień ani też wyrzekać się uczuć, bo to nie niesie za sobą nic dobrego...
Data publikacji w portalu: 2009-03-23
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Łódź. Przyjazna psycholożka
smaku Dzień dobry, chciałabym zapytać, jeśli można: jaka jest moja orientacja, jeśli jestem lesbijką i czy byłoby to oszukiwanie kobiet, gdyby mnie zobaczyły i stwierdziły, że jestem facetem?... opinia dodana 2019-05-27 21:18:35
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Goblin Market - Rossetti Christina
A mnie się to tłumaczenie podoba. Jestem anglistką, literaturoznawczynią, i mogę zapewnić, że fragmenty...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019