ZA TYCH, CO NA MORZU

Szkotka
Gdy skończyłam dwa wydziały: nawigacji i uzbrojenia oraz Centrum Dowodzenia i Operacji morskich, skierowano mnie do służby na okręcie. Życie i służba marynarza różni się w sposób istotny od życia na lądzie. Okręt wojenny jest równocześnie miejscem służby, pracy, wypoczynku, jest domem mieszkalnym i twierdzą. Służba morska do łatwych nie należy: na morzu, na okręcie, na statku, na jachcie nie ma miejsca dla obiboków, hulaków czy leniuchów. Służba morska to znakomita szkoła życia, szkoła charakterów. Porządek i dyscyplina są istotnymi elementami życia okrętowego. Na miejscu dowiaduję się, że mój nowy podwładny – dowódca okrętu komandor podporucznik nie cierpi bab w mundurach. Chociaż sytuacja była wyjątkowa, ponieważ pilnie potrzebował oficera nawigatora. Zameldowałam u dowódcy przybycie – na szczęście był spokojny. Gdy mat mnie odprowadzał do swojej kajuty oficerskiej, nagle z boku weszła kobieta z wyższym stopniem od mnie – oddałam przepisowo honory i nawet nie zauważyłam, jak wygląda…
Poza tym mam swoje przeżycia osobiste.
Pewna kobieta podczas studiów w Akademii Marynarki Wojennej próbowała mi okazać swoje uczucia a nie podrywać, a ja, niestety, nie okazywałam jej swojej miłości – po prostu zachowywałam się jak bohater Puszkina Eugeniusz Oniegin. Do dziś strasznie żałuję, że tak późno się zakochałam, ale ona miała już kogoś. Tak chciałam wszystko naprawić, niestety, to nie było możliwe, nie dla niej.
Tak drwiłam z przeszłości, byłam nieokiełznana namiętnością, życiem próżniaczym wypieszczona, jakąś drobnostką w mig olśniona, rozczarowana inną wnet. Palona żądzą tete a tete, triumfem łatwym, szybko psutym, wzrok topiąc w ciemny serca grunt….
Zmarnowałam pięć młodych lat!

Będąc na kolacji w mesie oficerskiej, poznałam kobietę, zastępcę dowódcy porucznik Helenę, której wcześniej zasalutowałam nie zauważając jej. Ciekawie się rozmawiało o marynarce, byłam pod wrażeniem jej postawy w kwestii służby morskiej. Inteligentna i z charyzmą.
Rano: służba na mostku admiralskim, mam prowadzić nawigację. Jej obecność blisko mnie daje mi poczucie bezpieczeństwa po raz pierwszy. Dzień wejścia do służby okrętu.
Silny wiatr wiejący przy zachmurzonym niebie od wschodniego brzegu tworzył smugi piany na falach. Jeśli już oczekiwane słońce nie świeciło, to przynajmniej przy tym kierunku wiatru deszcz nie powinien przeszkodzić w zbliżającej się uroczystości – powiedziałam sobie i to była jakaś pociecha.
Na pokładzie stała załoga okrętu ubrana w granatowe mundury, „służbowe czapki”, oficerowie i podoficerowie z pendentem i przypasanym kordzikiem – wszyscy ustawieni byli w 4 szeregach po obu stronach górnego pokładu. Naprzeciwko niego stała pod bronią warta honorowa z sygnalistą. Czekaliśmy na gości – firmę, która wyremontowała nasz okręt wojenny. Jest zwyczaj podziękowania w marynarce. Podczas kolacji poświęcam swój czas zastępcy dowódcy. Dyskusja z Heleną sprawia mi ogromną przyjemność. Podobne poglądy, spojrzenia na świat i to, że jesteśmy w tej samej branży, po prostu jesteśmy jakby idealne. Podczas rozmowy tak głęboko patrzyłyśmy sobie w oczy, co wydało się podejrzane.
Przebywając pół roku na okręcie na pełnym morzu, zaczynam coraz dziwniej się czuć… gdy patrzę na porucznik, to mi się kręci w głowie. Jakbym chciała od niej czegoś więcej niż zwykła przyjaźń.
Wreszcie okręt zacumował w porcie – nie wszyscy oficerowie otrzymali przepustki. Szczęśliwie dostałam przepustkę na ląd. Dowiaduję się, że porucznik wychodzi z okrętu. Postanawiam za nią pójść, czekam aż zapadnie zmrok. Widzę Helenę wsiadającą do taksówki i natychmiast przystępuję do akcji – zaczynam ją śledzić. Dość długo jechałam, aż wreszcie zatrzymuje się w dziwnej dzielnicy, gdzie wiszą kolorowe flagi – tęczowe!?!?
Pytam taksówkarza czy to jest gejowska dzielnica? A on z uśmiechem odpowiada: tak, proszę pani. Rozglądając z niedowierzaniem i widzę Helenę, jak wysiada z taksówki i idzie w kierunku klubu gejowskiego. Zapłaciwszy za kurs, pospieszyłam w kierunku, gdzie szła tajemnicza kobieta. Wchodzę do środka i ku mojemu zdumieniu widzę pełno kobiet, tylko i wyłącznie kobiety, czyżby lesbijki?!? Szukam jej, mojej porucznik, rozglądam się dookoła i 
znalazłam! Jest przy barku z jakąś kobietą, która ją czule obejmuje. Cholera! Idę do niej szarmancko i szepczę do jej ucha prośbę o taniec. Helena była kompletnie zaskoczona moją prośbą, moją obecnością i zupełnie nie spodziewała się tego po mnie.
- Cieszę się, że Cię widzę, poruczniku – powiedziała z czarującym uśmiechem .
Podchodzi do mnie bierze moją rękę i idziemy na parkiet. Tańcząc, czule ją obejmuję i myślę sobie, że zakochałam się. Cała jestem podniecona. Tańczymy, czuję, że dobra z niej partnerka, muzyka leci a my spokojnie, delikatnie tańczymy. Nagle ktoś przełączył muzykę na tango i krzyczy: specjalnie dla zakochanych. Usłyszawszy to, byłam szczęśliwa i zaczęłam wczuwać się w rytm. Tango – taniec pełen namiętności, erotyki, wyzwala najskrytsze uczucia… Muzyka dość powolna i pełna akcentów, nasze kroki stają się coraz bardziej fantazyjne, lżejsze i szybkie, zdajemy się wpadać w rodzaj transu. Podczas tańca znalazłyśmy harmonię między sobą, moja Helena wyraziła całą swoją zmysłowość i charakter. Szepczę do jej ucha i mówię, że chciałabym ją zaprosić na kolację i lepiej poznać.
- Jasne, możemy pójść.
- To cudownie, zarezerwowałam stolik „u Elanie” za godzinę.
- O, to interesujące – powiedziała z uśmiechem, który ukazał dołeczki na jej policzkach.
Nigdy nie byłam „u Elanie”. Miejsce to poleciła mi znajoma z marynarki, która zapewniła mnie: ”Ta knajpka usposabia romantycznie”.
Gdy znalazłyśmy się w zatłoczonej sali i czekałyśmy przy barze na maitre d’hotel, rozejrzałam się i skonstatowałam, że tu przychodzą sławni i bogaci. Zastanawiałam się, czy moja kieszeń to wytrzyma oraz co ważniejsze, czy gra okaże się warta świeczki. Kelner nas zaprowadził do stolika w głębi sali. Zamówiłyśmy cielęcinę na ostro.
- Jak się czujesz jako oficer? – zagadnęła
- Nie najgorzej – odparłam – ale cieszę się ogromnie, że ktoś na okręcie czy w marynarce jest taką osobą jak ja.
- To fakt, mnie również jest raźniej i, tak naprawdę, świetnie tańczysz. Muszę powiedzieć, że jesteś zgrabna, świetnie spisujesz się jako oficer nawigacji. Wiesz, że na mostku ukradkiem na ciebie patrzyłam, gdy pracowałaś przy nawigacji?
- Pochlebiasz mi – powiedziałam.
Uśmiechnęła się. Kelner podał cielęcinę.
- Apetycznie wyglądają – orzekła Helena
- I dobrze wyglądają. Powiedz Helena miałaś kogoś?
- Chłopaka czy kobietę? - do diabła, pomyślałam, to niepomyślna wróżba.
- Tęsknisz do niej?- ponownie spróbowałam.
- Wtedy tak, ale teraz już nie. To było tylko zauroczenie, zwykły romans. Byłam tylko z kobietą. Już nieważne.
Nalałam jej wina do pełna, z cichą nadzieją, że nim skończy jeść, zdąży zamówić drugą butelkę.
- Chcesz mnie upić?- zapytała
- Gdyby to miało pomóc- zaśmiałam się.
Helena nawet się nie uśmiechnęła. Nie dawałam za wygraną.
- Czy byłaś ostatnio w teatrze?- zagadnęłam
- Tak, jakieś pół roku temu na „Tosce”. Zachwyciła mnie.
Ciekawe z kim, pomyślałam.
- Niestety, moja matka zasnęła w połowie drugiego aktu- ciągnęła dalej – chyba muszę iść
jeszcze raz i zobaczyć, może wybierzemy kiedyś razem?
- Byłabym bardzo szczęśliwa.
Kelner porwał puste talerze.
- Czy skusze Cię na deser, Heleno?
- Nie, nie. Próbuję utrzymać formę.
- No tak, jesteś w sam raz – powiedziałam
Uśmiechnęła się.
- Mimo to wypijemy kawy, tak?
- Proszę dwie kawy- rzuciłam do przemykającego obok kelnera
- Szkoda, że nie zabrałam cię do jakiejś zacisznej knajpy, nie tak wystawnej jak ta? -westchnęłam, zwracając na powrót ku Helenie.
- Dlaczego?
Ujęłam jej rękę. Była chłodna.
- Bo wtedy mogłabym powiedzieć ci coś, czego nie powinni słyszeć ludzie przy sąsiednim stoliku.
- Nie przypuszczam, aby kogoś z tutejszych bywalców mogło cokolwiek zaszokować.
- Więc dobrze. Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?
- Trudno powiedzieć, ale w silny pociąg fizyczny - tak.
- Zatem muszę Ci wyznać, że właśnie to do Ciebie poczułam.
Nie odpowiedziała
Znów ujęłam jej rękę nucąc znaną przedwojenną piosenkę pt: „Wesoła wiara marynarska”, która głosiła, że marynarz w noc się bawi, w hamaku we dnie śpi…
Helena uśmiechnęła.
- Pójdziemy na spacer?- spytała
- Dobrze - odpowiedziałam. Poprosiłam o rachunek i wyszłyśmy.
Helena mi szepnęła do ucha:
- Chodźmy do hotelu, mam na ciebie ochotę, mój oficerze.
Kiedy stanęłyśmy przy hotelowym drzwiach, Helena wyjęła klucz i spytała bez żadnej szczególnej intonacji
- Napiłabyś się czegoś przed snem?
- Za alkohol dziękuję, ale na herbatę mam ochotę
Poprowadziła mnie do saloniku. Wkrótce wróciła z dzbankiem herbaty i dwiema filiżaneczkami na tacy z laki. Nalała herbaty i usiadła obok mnie, wychyliłam filiżankę dwoma haustami, parząc sobie wargi, odstawiłam ją, przechyliłam się i pocałowałam Helenę w usta. Odwzajemnia mój namiętny pocałunek.
- Chodźmy do sypialni, Heleno. Sofa jest niewygodna
Uśmiechnęła, wstała bez słowa. Zaprowadziła mnie do sypialni, która pachniała delikatnie i rozkosznie jej perfumami.
Zapaliła nocną lampkę, przysunęła się do mnie kładąc głowę na moim ramieniu – potrzebowała bliskości. Objęłam ją delikatnie i ciepło.
- Bardzo chciałabym zostać z Tobą przez kilka dni i okropnie martwi mnie to, że jutro musimy wracać na okręt i udawać jakby nic się nie stało – zero okazywania uczuć – mówiła Helena.
- Wiem, kochanie, ale mamy tu i teraz i cieszmy się tym, że w ogóle jesteśmy na lądzie.
Coraz mocniej przyciągała mnie do siebie i przytulała. Pięknie pachniała.
Delikatnie musnęłam jej szyję, ręką rozpinając bluzkę. Ukazał mi się obraz jej cudownych, jędrnych piersi – powoli zbliżyłam się, drażniąc je tylko subtelnie, by już po chwili muskać językiem twardniejące pod nim sutki. Pojękiwała cicho, wtapiając dłonie w moje włosy. Rękoma zaczęła szukać guzików mego zameczka jeansów, uniosłam lekko biodra i jeszcze majtki. Obie byłyśmy mokre z rozkoszy, w końcu zanurzyła ręce pomiędzy moimi udami – mówiąc mi, że za chwilę wrzuci torpedę do środka. Jęknęłam głośno, weszła głęboko i poruszała palcami w środku... Wyjęła mokre palce i zatrzymała na samym środku wilgotnej łechtaczki, pochyliła się, aby mnie pocałować. Czekała na mnie, gdy zbliżała się moja ekstaza, tak silna, że łzy mi ciekły. Było to coś niesamowitego, podniecenie narastało z niezwykłą mocą, zobaczyłam, że ponownie się we mnie wsuwa. Jednocześnie czując ten ruch w sobie, dostałam takiego orgazmu, że mój krzyk chyba było słychać, nie wiadomo gdzie. Padłam na podłogę obracając się na bok całkiem oszołomiona, chwyciłam ją w ramiona i długo całowałam, dziękując jej za coś tak wspaniałego. Nie da się ukryć, było to niesamowite przeżycie, widzieć siebie w każdym momencie, widzieć na twarzy każdy uśmiech, tego jeszcze nie przeżyłam.
- Tak się cieszę, że kochałam się z tobą - mówiła z uśmiechem Helena - tak onieśmielałaś mnie, gdy wyszłaś od dowódcy, nawet nie spojrzałaś na mnie. Pomyślałam, że z ciebie smutny oficerek, miałam ochotę cię poznać i wybadać, co cię trapiło. Dlatego nie mogłam się doczekać kolacji z tobą w mesie oficerskiej.
Uśmiechnęłam. Znów pogrążyłyśmy się w namiętnym pocałunku. Gdy było po „wszystkim” zamieniłyśmy się rolami – doprowadziłam moją Helenę do jeszcze większej ekstazy.
Zmęczone usnęłyśmy wtulone do siebie. Niesamowite uczucie.

Na okręcie wróciłam na swoje stanowisko przy nawigacji na mostku admiralskim, choć zerknęłam na moją Helenę, ale służba nie drużba.

Nagle włączył się alarm z dolnego pokładu
– Co się dzieje?!- pyta dowódca przez mikrofon – niech bosman zejdzie na dół i sprawdzi, co tam się dzieje! Bosman prosi panią porucznik na dolny pokład - Usłyszawszy to zdenerwowałam się o moją porucznik. Próbując ratować sytuację, by nie dopuścić pani porucznik do dolnego pokładu, udałam się, że coś szwankuje w nawigacji – porucznik spojrzała mi głęboko w oczy, wie, że kłamię.
- Poruczniku, proszę naprawić i nie wpadać w panikę, zrozumiano?
- Tak jest!- musiałam jej słuchać, bo jest wyżej ode mnie o jeden stopień.
Po raz pierwszy boję się o nią – tak bardzo darzę ją uczuciem. Nie chcę jej stracić.
Widzę, jaky Helena schodzi na dół na prośbę bosmana. Czekam kilka minut, pragnę z całego serca, aby wróciła… Ze schodów wydobywa się dym, czy będzie wybuch!?? Wybuchło!!! Zgłupiałam! Krzyczę: poruczniku!!! Natychmiast idę na dół i biorę po drodze maskę przeciwgazową na poszukiwanie mojej Heleny, szukam po omacku. Pełno dymu dookoła, nic nie widzę! Colera! W końcu znalazłam, ale… cała we krwi!!! Wyciągnęłam Helenę i zawołałam lekarza! Jest ciężko ranna! Nastawiam uszu, słucham, co mówi Helena
- Kochanie… wybacz… kocham… Cię…- ciężko oddycha
- Helena! wyzdrowiejesz! – krzyczę
- Nie… nie… Koch… am…
- Gdzie lekarz!!!???
Nadbiega właśnie i natychmiast sprawdza puls pani porucznik i mówi, że serce przestało bić…
Rany Boskie!!! Pomyślałam. Dopadła mnie rozpacz. Nie mogę uwierzyć, że jej już nie ma… Moja miłość umarła…
W końcu wydaję rozkaz marynarzom, aby na znak żałoby opuścić do połowy masztu banderę.
Pożar w zbiorniku amunicji – na szczęście nie uszkodził całego okrętu, Helena próbowała ratować nasz okręt i przez to zginęła.
Zginął oficer na służbie - mówi dowódca. Dostała pośmiertny order Krzyż Marynarki.
Wróciłam do swojej kajuty, przemyślałam różne sprawy i zaczęłam pisać raport…
Poszłam do chłodnego pomieszczenia, gdzie trzymają moją Helenę. Chciałam być przy mojej kobiecie, którą szczerze pokochałam. Obserwuję, jak marynarze zgodnie z ceremoniałem morskim zszywają porucznik w płótno żaglowe. Na górnym pokładzie ustawiła się warta honorowa przy prawym trapie. Cały okręt w żałobie. Bosman okrętowy oddaje świst trapowy, sześciu marynarzy układa przykryte banderą zwłoki Heleny na specjalnej desce, ułożonej w poprzek okrętu, stopami w kierunku trapu. Dowódca okrętu wygłasza krótkie przemówienie, po czym daje znak, na który marynarze zdejmują banderę i przychylając deskę, spuszczają ciało porucznika do morza – oddano salut armatni na część oficera marynarki. Morze pochowało moją miłość. Żegnaj Heleno – pomyślałam sobie.
Po tym poszliśmy do mesy oficerskiej i wznieśliśmy toast za panią porucznik i za tych, co na morzu!
Gdy okręt przypłynął do portu, zakończyłam swoją karierę w Marynarce Wojennej - tak napisałam w raporcie.

Dla moich Rodziców za tolerancję
Data publikacji w portalu: 2009-05-04
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Podpisz petycję: Liberalizacja ustawy antyaborcyjnej w Polsce
smaku Mieć zdrowe, własne dziecko w rodzinie własnej, to szczęście i jedyne marzenie małżeństw, oczywiste, bo dzięki temu mogą żyć, planować przyszłość, mają po co żyć. Życie bez dzieci jest... opinia dodana 2019-11-14 21:34:02
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos Najlepsze opowiadania erotyczne - Warnock Kathleen
Za ile można by odkupić? Bo chyba po 30 zł. jest na rynku, to za drogo trochę, a bardzo spodobała mi...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019