MNIE TO NIE DOTYCZY

anonimka
Wstyd narzekać na swoją miłość. To zrobię to anonimowo, lepiej tak niż siedzieć cicho.

Siadamy sobie pewnego miłego czerwcowego wieczoru do medytacji. Mamy jeszcze kilka minut, a jeden temat nie daje mi spokoju, więc wyjeżdżam z nim od razu.

- Gocha, skarbie, mam jeden temat na rozmowę na po, mało przyjemny, ale zależy mi. Okej?

I od razu widzę, że błąd, bo z nerwów tak mi skacze ciśnienie, że aż mi niedobrze. I Gosia to zauważa.

- A dawaj od razu - mówi.

- Tak przed medytacją? A może być po?

- A co, takie to trudne i długie? - Gosia nastawia budzik w telefonie. - Plus pięć minut. No słucham.

Ale mi wyszło.

- Doobra, ale to miłe nie jest. Boję się, że się wkurzysz, ale nie mogę nic nie mówić, trzeba to obgadać... - Gosia marszczy nos, zaaz będzie fukać?

- Coś knujesz. Widzę przecież, że coś knujesz. Dawaj od razu. - Ja wzdycham. - No jak już zaczęłaś, to skończ! Jak nie chcesz rozmawiać, to po co zaczynasz?

Ma sporo racji. Chciałam tylko, żeby mi po medytacji nie uciekła, ale nie wyszło. Głos ma nerwowy, boi się, że może mam jej do powiedzenia coś głupiego, w stylu, że mi przeszło albo coś... Swoją drogą ciekawe, boi się? Jednak jej zależy? Ciekawostka techniczna... Nic to, takie rozmyślania to na później, teraz trzeba pić to piwo.

- Już kiedyś zaczynałam w tę stronę i chyba prychałaś, Gosiu, to dlatego teraz tak lawiruję. A konkretnie... - Jezu, umrę ze wstydu. - Konkretnie to to może wyjść arogancko... albo głupio... Bo nic nie obiecywałaś w końcu... To najwyżej będzie mi do końca życia głupio, ale lepiej tak... - Twarz mi się pali, wzrok spuszczony. Gosia już na poduszce, pół na pół zła i rozbawiona. I jak zwykle seksowna do bólu, płakać się chce z bezsilności. Mogłaby mi to ułatwić, zachęcić trochę, ale nie. Dobra, jak już zaczęłam, będę brnąć dalej.

- Kręcisz, kobieto - mówi Gosia, zanim zdążę dopowiedzieć swoją kwestię. - Ale kręcisz! Jak stara wyjadaczka... No?

- No. No wiesz, bo to już mamy ustalone, nie, że cały czas myślę, że może będziesz chciała... - Głos mi się nie łamie, ale cichnie, zaraz przestanie mnie być słychać. Nie umiem go podnieść! Gosia ma oczy jak jeziora czekolady, głowę nachyloną. Nie kokietuje, nie umyślnie, po prostu tak ma, samo jej wychodzi. - Może niedługo... no przecież wiesz... chciałaś się kochać ze mną... - Jest! jedno do przodu.

- No i? - Taki ciepły głos. Dwie krótkie sylaby, a dość, żeby się rozpuścić. Skup się! Złote błyski w jej oczach, może widzi moje podniecenie a może nie, ale WIE, sama jej powiedziałam, więc WIE, że się w niej kocham... Kocham? To jedziemy z tym koksem. "Wszystko dla twej miłości, wszystko do jej stóp" - choćby to było nieprzyjemne.

- No i Gosiu. Może poszłybyśmy się jak grzeczne dziewczynki zbadać?

Powiedziałam, co miałam do powiedzenia, i powinno mi ulżyć, ale nie, bo tyle zależy od jej reakcji, a grunt przygotowałam kiepsko. Rety, chodzę koło tej kobiety na paluszkach i pieprzę się jak z jajkiem i co za to mam?

Gosia w śmiech.

- Ale wymyśliłaś! I co chcesz sobie zbadać?

- No, eee. Wszystko?

Gosia rusza się jak kot, jeden płynny ruch i jest przy mnie. Blisko! Bije od niej ciepło. Usiłuję być odważna i wystawić się na nie, żadnych zamykających gestów, oczy do góry i żadnego uciekania wzrokiem... Choć łatwe to to nie jest. Co ja powiedziałam głupiego?

- Wszystko? - Gosi śmieją się oczy, ale wkurzona też jest. Chwyta mnie, ja się nie bronię. Łaskocze, mocuje się... czasem tak mamy. Dla mnie ten dotyk jest erotyczny, i nic dziwnego, podnieca mnie wszystko, co jej; dla niej? A skąd ja to mogę wiedzieć? Czuje coś poza rozbawieniem, czy nie? - Wszystko, Mała? A to sobie przebadałaś? A to? A tu też?

- Puuuśś! - Śmiech, hulanki, swawole. - A co? Zły pomysł?

- Ty chyba żartujesz. No, nie mogę, żartujesz sobie.

- Gosia! Za dużo sobie wyobrażam? To nie było rozmowy. No powiedz, rozpędziła mi się wyobraźnia? Bo ale jak nie, to nie lepiej byłoby iść gdzieś dać się zbadać po bożemu?

- Na co, na HIVa? - I dalej się śmieje.

- A co, głupi pomysł?

- Majtek jeszcze nie zdjęłaś! Mała, kobieto! Co tobie po głowie chodzi, jakieś badania, jakieś nie wiem co, nie masz większych zmartwień?

Całowałyśmy się w południe. Było... tak... dobrze... Gosia tak blisko, tuż obok, przez skórę, ciepła, pachnąca.

- Ja się nie martwię. - Zaraz będę płakać, nie! - Ale przecież nie będę czekać, aż będę bez majtek! Nie rozumiem, co cię tak śmieszy. Adidas cię nie przeraża?

- Okej, przeraża. No i co?

- Co, no i co?

- No, zwariowałaś kotku? To mnie nie dotyczy!

Co? Czemu jej nie dotyczy? Która tu jest nieuświadomiona, ona czy ja?

- Wszystkich dotyczy, nie? Dziewicą nie jesteś i ja też nie. Zresztą ja nie tylko o adidasie, można mieć tuzin syfów i żadnych objawów, chodź się zbadamy... - I znowu się śmieje. - Zła jesteś? Gosia?

- Zła! Nie jestem zła! Śmiać mi się chce! Co ty sobie musisz myśleć o mnie! Chodzę to i gwałcę na prawo i lewo?

Zimno mi się robi. Nie wyszła mi ta rozmowa.

- Twoje, ee, prowadzenie się jest bez zarzutu... Nie o to mi chodzi. Nie rozumiem, czemu trzeba cię namawiać. To jest chyba normalne? W szkole tego nie uczą? Telewizja nie pokazuje? - Tu się reflektuję; Gosia chodziła do szkoły dwadzieścia lat wcześniej niż ja. Ale przecież mądra, doświadczona kobieta! - Czemu to jest śmieszne?

Ona dalej sika ze śmiechu. Ociera łzy.

- Bo jeszcze mi się nie zdarzyło, wiesz? Żeby mi kobieta... coś takego... proponowała... - Przechodzi jej napad śmiechu. Uspokaja się, patrzy na mnie. - Co ci strzeliło do głowy?

Nie rozumiem. A to musiało mi coś strzelać?

- A to nie jest normalne?

- Co, badasz się regularnie raz w roku?

Robię się zła. Nie mam zdrowia do tej baby!

- Gosia. Jeszcze się w życiu nie badałam. Jak mnie nie wpuścisz do łóżka, to nie. A jakbyś miała wpuścić, to ja będę przebadana na HIVa, HPV, kiłę i rzeżączkę... Zapomniałam o czymś? Przecież cię nie zaprowadzę za rączkę, żebyś też sobie zrobiła, nie? A to nie jest oczywiste, że powinnaś?

- A z jakiejś konkretnej okazji, kochanie?

- No... Jak się chce z kimś kochać... Jak się ma nowego partnera... - bełkot. Durny bełkot.

- W życiu tego nie robiłam! I żadna była mi z czymś takim nie wyjechała, Mała, jesteś boska!

Zero porozumienia. Co ja mam zrobić? Wykształcenie wyższe, światowa, studiowała w Londynie... Robię się zła.

- Wiem. A czemu w życiu tego nie robiłaś? A te byłe, to co, mam je podziwiać za takt, czy jak? Czemu cię to nie dotyczy, bo lizawki się nie zarażają? Ja wiem, że my jesteśmy do przodu, to jest bezpieczniejszy seks niż hetero... Ale też można się zarazić. Co to szkodzi się zbadać?

Powiedziałam "my". I nie parsknęła śmiechem, że żadna ze mnie L. Tak mówimy, L. L sylabiczne. Albo składamy w "L" kciuk i palec wskazujący. Tak słabo znam środowisko, że jeszcze nie wiem, wszystkie lesbijki tak robią, czy tylko Gosia.

- A jak będzie pozytywny? - pyta.

Slabo mi się robi.

- Wątpię. My grzeczne dziewczynki jesteśmy, nie? A poważnie, jakby się miało okazać, że mam jakieś świństwo, to nic, żyjemy dalej. Szlaban i się leczę. To jest jasne, nie? Co chcesz usłyszeć? Jakby się miało okazać, że mam jakiegoś HIVa albo coś... no, nie wiem. Co dalej, nie wiem. To przecież od ciebie zależy, nie ode mnie! No bo zacznę kląć! Gosia, jest jeszcze...

- A jak ja mam?

- Nie masz, nie gadaj. Jest jeszcze coś takiego jak kochanie się w opakowaniu, nie?

Gosia leży i trzęsie się ze ze śmiechu. To z nerwów? Ze złości? I niestety, wraca do najgorszego wątku z możliwych.

- Co ty sobie wyobrażasz, że tych kobiet to było na pęczki? Może dalej są? Jadę do Łodzi i do Gdańska i uuuu, w każdym porcie...

- Przestań! O nic cię nie posądzam!

- Tamara, hę? Chodzi o Tamarę? A to dziwka jakaś jest, czy co?

- Boże, Gosia! Pieprzyć, za przeproszeniem, Tamarę! Nic nie mówię, jakie ma obyczaje, niechby i najlepsze! A prawiczka? - Gosia już się nie śmieje, ale minę ma jak na dobrej komedii. - A Była, też prawiczka? A Gosia? Wystarczy raz mieć pecha, nie? A ich poprzednie partnerki to co? Prześledzisz sobie te wszystkie łańcuchy?

Pierwsza i wielka miłość Gosi też się nazywała Gosia. Potem lata - lata! - bólu, powolnego dochodzenia do siebie. Tylko niejaka Ela "na plaster", bidula, poza nią długo nic i nikt. Parę lat temu jej wysokość Była, która tu kiedyś wpadła oświadczyć, że zmieniła zdanie, a jak mnie zobaczyła, to powiedziała do Gosi "to twoje"? Myślalam, że Gosia ją ze schodów zrzuci, na szczęście Była sama zauważyła, że przesadziła, i sobie poszła. Na imię ma na nieszczęscie tak jak ja, i tak zostałam Małą, a ona Byłą. Imię Gosia chyba wykreśliła ze słownika. Tamarka, koleżanka-pocieszycielka, poderwała Gosię po jakiejś imprezie na krótko przed moimi oświadczynami, przespały się, potem zniknęła we mgle. No nie jest to żaden tabun klaczy; Gosia jest dużą dziewczynką, mogłaby mieć w tym wieku dorosłe dzieci i malutkie wnuki.

- Ale tak nie można... - mówi teraz.

- Co nie można, Gosia, a ci faceci? - To jest temat niemalże tabu, ale co mam zrobić, nie odzywać się? - No sama mówiłaś, że tak też kiedyś było, zanim, wiesz. A mój były zresztą? Szanse są mikroskppijne, byłam jego drugą dziewczyną...

- Jak są mikroskopijne, to po co się zastanawiać?

- Jakbym przyniosła pozytywny wynik...

- No?

- Byłabym wdzięczna, Go, jaka bym była wdzięczna, że ci nie zrobiłam krzywdy!

Głupio to brzmi, melodramatycznie, ale czy ona nie widzi...

- Boisz się. Mała, ty się boisz. Przecież widzę, blada się zrobiłaś jak ściana... - Kręci głową. - Zwyczajnie mi nie ufasz. Nie, no nie mogę, ty naprawdę myślisz, że ja się naużywałam życia, że jakaś puszczalska jestem. - Zaczynam protestować, ale Gosia ciągnie dalej: - Już wiem. Tobie się wydaje, że ja nie chcę, nie? Co ty sobie musiałaś myśleć! Że nie chcę, bo mam jakiegoś syfa!

- Nic nie mów!

- Tak ci się widać wy...

- Proszę cię, nic nie mów!

Przez chwilę jest cicho. Czekam, aż zejdzie ze mnie para.

- Dzięki. Głupoty opowiadasz nieprzeciętne. Nic mi się takiego nie wydaje. Jak będziesz chciała, to wiesz, że się nie zamykam, nie? I gdzie mnie znaleźć? I co bym od ciebie chciala i że wszystko? No. A jak nie chcesz, to jest dość powodów, nie? - Jest ich faktycznie dość. Leczenie się po Byłej. Ostrożność, lęk przed zranieniem po prostu. Moja magisterka (egzamin za tydzień), jej umierająca od roku mama. Dobre powody, żeby czekać, a ja mogę tylko mieć nadzieję, że nie do końca świata... że już niedługo... że jednak ja... I podobno seks nie jest najważniejszy i normalnie sama bym to pierwsza wykrzyczała: jakbym miała do wyboru mózg albo resztę, to chcę mózg! Ale momentami trudno się na tym skupić, widzę tylko tę seksowną resztę i ona przesłania mi świat. Mała skup się. - Jesteśmy obie zdrowe - mówię dalej. - Prawie na pewno. Ale chcemy wiedzieć na sto procent, nie?

- I będziesz miesiąc czekać na wyniki?

- A to się miesiąc czeka?

- No.

- Kurwa mać.

Gosia w śmiech oczywiście.

- Mała! Jesteś cudowna!

- Wiem...

- Za-cze-pis-ta! Czekaj kotku. Widzisz, jak ci mina zrzedła na ten "miesiąc"? Ty zawsze tak wszystko planujesz? Z facetem jak szłaś do łóżka, to też tak?

- Nie.

- Bo?

- Bo byłam smarkata i głupia!

- A teraz co, stara mądra makówka się znalazła. Dziecko, a spontan gdzie?

- Aż taki spontan? I dla spotntana tak trzeba ryzykować i narażać się nawzajem na niebezpieczeństwo i...

- A ten miesiąc?

- A to nagle ci się gdzieś spieszy? Szaleję za tobą od pół roku, wiesz od początku, ale to ty się zamykasz na noc, nie ja! Kobieto, całe wakacje przed nami, ja się nie spalę, najwyżej zimny prysznic! A propos prysznica, nie wierzę w ten twój spontan, wiesz?

- Jasne, bo tak mnie dobrze znasz.

- Sory, ja nie o tobie, ja w ogóle w spontan nie wierzę... No bo choćby w tej kolejce do prysznica się trzeba ustawić, nie?

Telefon dzwoni. Miałyśmy właśnie kończyć medytację. Ech.

- Już sobie to darujemy dzisiaj, co? - pokazuje Gosia poduszkę. To znaczy "idź do siebie, bo chcę iść spać." Spałyśmy razem. Raz. Grzecznie.

- Czekaj. Na czym stanęło?

- Na czym co stanęło?

- No, idziemy się zbadać jak Pambuk przykazał? Ja i tak pójdę.

- Nie podoba mi się to.

- ???

- Nie ufasz mi. Nie podoba mi się to, że mi tak nie ufasz.

- A co to ma do wiatraka? Oczywiście że ci ufam. Ale reszcie świata już niekoniecznie... Ja pójdę, a ty?

Coś tam odburknęła. Prawda jest taka, że jak nie pójdzie, a da mi szansę, nie będę protestować. Myślę, że nawet o prysznicu bym zapomniała i - na pohybel sobie - o umyciu zębów. Coś w nim jest w tym spontanie. Ciekawe, co dalej. Zbada się, czy nie? "You are so beautiful to me", puszczała przedwczoraj cały dzień i gwizdała w kuchni. "To do ciebie Mała" - mruczała mi do ucha. Odwoziła mnie parę dni temu na dworzec i gwizdała "Kołysankę dla nieznajomej". Zakochana nie jest, ale mięknie... I co, odstraszyłam ją? Jeżu, smar ja cię kręcę, powiedz, że nie?

Czemu "mnie to nie dotyczy"? Wyparcie? Przestraszyła się kiedyś porządnie?

Ciekawe, jak należało tę rozmowę rozegrać. Bardzo ciekawe.
Data publikacji w portalu: 2009-06-26
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

erotyka Fitness intymny kobiet
Ala44 Ja ćwiczę od dawna i Polecammm ... opinia dodana 2019-09-17 00:22:45
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Goblin Market - Rossetti Christina
A mnie się to tłumaczenie podoba. Jestem anglistką, literaturoznawczynią, i mogę zapewnić, że fragmenty...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019