PIERWSZA

Apropos Apropos09@gmail.com
Potem …


już Cię nie widywałam.

Nie widywałam, choć pewnie bym mogła. Bałam się, tak po prostu pójść do klubów, w których bywałaś. Lęk, że jesteś już z kimś innym i widząc mnie, odwrócisz się na pięcie, podchodził mi do gardła i zalewał mózg paniką. Twoja cała energia dla innej kobiety, Ty dla innej… Nie chciałam tego poczuć, więc nie szukałam Cię - ani w klubach, ani w mejlach, ani w sms - ach.

Czasem tylko miałam nadzieję, że któregoś dnia wracając z pracy, spotkam Cię przypadkiem w autobusie. Że nagle poczuję Twoją dłoń na moim biodrze, że schowana w tłumie wracających do domu kobiet wyczuję zapach Twoich perfum. Że zacznę się wolniutko odwracać z niedowierzaniem, a Ty wtedy chwycisz mnie jeszcze pewniej, jeszcze mocniej. Że niespodziewanie otworzysz przed nami wspólny, pełen namiętności wieczór.
Mówią, że nie zaczyna się zdania od „że”. Wtedy rodziły się we mnie dziesiątki rozmarzonych „że” i nie zamierzałam z nich rezygnować. Że… dostrzeżesz mnie wtedy w autobusie pośród ludzi. Że… zrobisz to, na co miałaś zwykle największą ochotę – bez pytania o moją zgodę dotkniesz mnie i weźmiesz dla siebie.

Może tak się stanie. Codziennie robię na to miejsce w mojej rzeczywistości. Codziennie na tej samej trasie.



Żyłyśmy...


w oddzielnych światach, których tory skrzyżowały się kilka razy, ale nigdy na dłużej, nigdy na dobre. Nie byłam w Tobie zakochana, a jednak jakimś sposobem tkwiłaś w moim sercu niczym słodka zadra.

Wracałam do naszej pierwszej i jedynej, jak się potem okazało nocy, tej, kiedy nie byłaś ani czuła, ani delikatna a jednak zaspokoiłaś mój gromadzony latami głód.
Głód kobiety, bliskości, seksu. Głód kobiety.

Obrazy, jakie zachowałam w pamięci, rozrastały się we mnie, żyły własnym nieskrępowanym życiem. Filmiki natarczywie wyświetlające się w mojej głowie w najmniej spodziewanych momentach. Filmiki przedstawiające Ciebie i mnie razem, w intymnym spełnieniu, którego granice wyznaczała tylko nasza wyobraźnia.

Noce, kiedy kochamy się. Noce, kiedy pieprzymy się.

Kiedy na granicy jawy i snu splatamy nasze ciała, pieścimy delikatnymi pocałunkami, muskamy, dotykamy, liżemy, smakujemy, wąchamy. Nasze zapachy mieszają się, odurzają. Wanilia, czekolada, karmel. Ciepło i słodycz. Wzajemna czułość otula i kołysze nas do samego rana.

I wtedy, kiedy spocone, chcemy jeszcze i jeszcze, kiedy od zwierzęcego pożądania kręci nam się w głowie, a jednak pragniemy więcej i więcej. Szybciej i mocniej. Kiedy zdobywasz mnie swoimi palcami, poruszasz się we mnie, zatrzymujesz, poruszasz, zatrzymujesz, poruszasz, droczysz się ze mną, bo wiesz, że to dla mnie wymarzone tortury i najlepszy sposób doprowadzenia mnie na szczyt. Chcesz, żebym niemo błagała Cię o pieszczoty. Żebym tylko spojrzała błagalnie. Chcesz, żebym stała nad przepaścią orgazmu, a Ty jako jedyna miała władzę popchnięcia mnie w nią jednym ruchem palca....


Razem …


z Tobą poczułam, że jestem kompletna, utkana z brakujących mi wcześniej do pełni elementów. Dzika. Nieograniczona. Otwarta. Wolna.

O to mi chodziło – odrodzić się. Wstać ze zgliszczy i zobaczyć nową siebie.

Dotknęłaś mojego ciała, a zmieniła się moja dusza.

Intrygowałaś mnie. Chciałam Cię przejrzeć na wylot. Chciałam zedrzeć z Ciebie Twoją drapieżność i obdarzyć miłosną uwagą subtelność i niewinność, jakie w Tobie wyczuwałam. Chciałam dotrzeć do tego roześmianego, cudnego dziecka, jakie widziałam w Tobie. Chciałam to dziecko wziąć na ręce i podrzucić z radością do góry, prosto w otwarte niebo.

Chciałam dotknąć Twojej duszy, by znaleźć potem drogę do Twojego ciała.


Tylko ...


takie chwile mają dziś dla mnie znaczenie. Sekundy i minuty, które wywracają życie do góry nogami, burzą to, co stare, wyświechtane i bezpieczne, by nowe i zaskakujące mogło zakiełkować.

Zmieniłaś mnie, pokazałaś mi moje drugie oblicze. Wcześniej nie sądziłam, że tyle we mnie dzikości i chęci łapania ulotnych chwil. Warowałam przy skrzynce czekając na mejle od Ciebie, strona do logowania przegrzewała się od moich wejść. Szukałam Twoich śladów w necie, chciałam wiedzieć wszystko. Smsy rozczarowywały, gdy nie przychodziły od Ciebie.

Byłam gotowa biec, gdziekolwiek miałabym Cię znaleźć.
Był tylko jeden warunek: Ty pierwsza pokaż, jak bardzo mnie chcesz.


Cisza. Energia gromadzona dla Ciebie wybuchała nierozładowana. Wspomnienia, tęsknota i niespełnienie rujnowały moją skrzętnie poukładaną wcześniej codzienność. Żyłam w dwóch fazach - na haju wspomnień i pragnień związanych z Tobą, i w rozpaczy, gdy milczałaś, a ja wyobrażałam sobie, że podrywasz właśnie inną. Że teraz komuś innemu dajesz swoją uwagę. Tak na cały regulator, tak jak Ty to potrafisz.

Nie, nie mogę mieć pretensji o nic. Na początku walczyłaś o nasz "ciąg dalszy". Pisałaś smsy, zaczepiałaś.

A ja?

Zabrana przez Ciebie w inny, nieznany dotąd świat kobiecej bliskości nie rozumiałam, co zamierzasz. Zaskoczona tym, że tak łatwo przeszłam na druga stronę, i że po tej drugiej stronie czuję się wreszcie na właściwym miejscu, nie miałam odwagi uwierzyć, że wszystko to zdarzyło się naprawdę. Nie docierało do mnie, że na dobre wróciłam do tęczowych uczuć, jakie miałam w sobie przez cale lata, że tęcza w moim życiu rozbłysła wszystkimi kolorami dzięki Tobie, dzięki tym naszym kilku spotkaniom.

Byłam z kobietą.

To spełnienie obezwładniło mnie. Bałam się zbytnio wiercić w tej nowej rzeczywistości, by dopiero co otwarty rozdział w moim życiu nie prysnął jak bańka mydlana. Przytuliłam się do spełnionego marzenia i czekałam na Twój szturm.


W mojej wyobraźni …


uplotłam setki scenariuszy. Wyobrażałam sobie, jaka jesteś na co dzień, bo przecież tak naprawdę nie zdążyłam Cię poznać.

Wysoko postawiłam Ci poprzeczkę, chciałam byś mnie zdobywała, a nie dałam Ci instrukcji obsługi do siebie. Gdy uciekam - trzeba mnie szybko złapać, gdy prowokuje i walczę - zamknąć ciepło w ramionach.
Da się mnie oswoić. Próbowałaś. Rozminęłyśmy się o kilka niewypowiedzianych słów, jednego sms-a, a może mejla.

Czas na mój ruch.
Porozmawiam z Tobą Twoim językiem. Bez pytania o Twoją zgodę dotknę Cię i wezmę dla siebie. Już to potrafię.

Nie sposób o Tobie zapomnieć, bo …

… byłaś dla mnie Pierwsza …
Data publikacji w portalu: 2009-09-14
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Bycie gejem na Kaukazie - film online.
RysioPyyysio Mimo skali kampanii karnej żaden z Czeczenów nie zwrócił się do rosyjskich organów ścigania z oskarżeniem.😜 opinia dodana 2019-02-19 13:19:56
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019