JESTEM K.

Kasuke
W ogóle nie zwracałam na Ciebie uwagi. Byłaś mi osobą niemal obojętną jak reszta świata w tej pracy. Piszę niemal, bo momentami doprowadzałaś mnie do wściekłości swoim głośnym zachowaniem, cały czas starałaś się być w centrum uwagi - nie lubię takich osób. Ty L. jak na złość, gdzie się nie obejrzałam, tam i ty byłaś. Miałam totalnie beznadziejną pracę, o którą w ogole nie dbałam. Chciałam ją najzwyczajniej w świecie odbębnić i spokojnie wrócić do domu. Niestety, ty ciągle przychodziłaś do mojego działu, żeby porozmawiać z jakąś koleżanka. Robiłaś to w ten sposób, aby wszyscy dookoła słyszeli o czym gawędziłyście… Po dłuższej pogawędce zawsze, kiedy wychodziłaś ode mnie z sali, zaczepiałaś mnie, starałaś jakoś zagadać. Nie miałam ochoty na nic a w szczególności na rozmowę z tobą. Schemat ten powtarzał się dzień w dzień, od poniedziałku do piątku.
Pewnego dnia ta koleżanka z działu w koncu namówiła mnie, żebym poszła z nią coś zjeść do bufetu, bo czuje, jak jej w brzuchu burczy. W sumie słyszałam te dźwięki, ale się nie odzywałam, tylko uśmiechałam się pod nosem.
Kiedy poszłyśmy na stołówkę, siedziałaś tam Ty L. Byłam gotowa odwrócić się na pięcie i wrócić do pracy. ale M. zatarasowała mi drogę (łobuzica jedna). Moje plany ucieczki spełzły na niczym. Zobaczyłaś nas i zaczęłaś krzyczeć na cały bufet, abyśmy przysiadły się do Ciebie. zacisnęłam zęby i z grzeczności usiadłam. Ty zaczęłaś opowiadać cos o jakiejś imprezie, na której byłaś kilka dni temu - naprawdę mało mnie to interesowało. W koncu zapytałaś, czy nie mam ochoty wyskoczyć gdzieś z Tobą i M, do klubu. Z miejsca powiedziałam, że nie, że już jestem umówiona z chłopakiem i nie chce go wystawić (znowu). Przez kilka najbliższych dni obie mnie namawiały na imprezę. Nie miałam już jak się wykręcić. Nie słuchały żadnych moich tłumaczeń, tak więc zgodziłam się.
W czwartek wieczór zajrzałam do szafy... hm.. chyba nie mam w co się ubrać, każda dziewczyna przed wyjściem gdziekolwiek na miasto ma ten sam problem… ale w tym momencie poczułam się zdradzona przez świat, bo kolejny raz nie mam co na siebie założyć (mimo że miałam wstawić pranie kilka dni temu, milion rzeczy dookoła było ważniejsze ). Tak więc wyciągnęłam pierwszą lepszą bluzkę, dorzuciłam do niej kilka dodatków, owinęłam arafatkę, umalowałam się i założyłam spodnie, które uwydatniały we mnie to, co najfajniejsze. Spojrzałam w lusterko... uśmiechnęłam się..- fajna dupa ze mnie - pomyślałam. Ubrałam się ciepło, bo w koncu to luty był i pojechałam w umówione miejsce. L. i M. czekały już na mnie. Tak, ja cechą było spoźnialstwo. Nieważne, czy wyszłam 2h czy 3h przed umówioną godzina i tak w pięknym stylu spóźniałam się. Nie mam pojęcia, dlaczego tak jest.
W klubie było dosyć głośno, dzięki czemu nie miałyśmy jak rozmawiać. Z L. porozumiewałyśmy się tylko jak chciałyśmy iść po drinka (M. nie pije alkoholu w ogóle). Był tłok, dookoła ? to faceci. Ale powiem, że całkiem fajnie po dużej ilości alkoholu bawiło mi się z nimi. L. i M. nie ogarniały, jak ja mogę tak tańczyć z obcymi chłopakami. Ja po prostu lubię tańczyć, wić się. Kiedy jestem pod wpływem %, jest mi obojętne, z kim tańczę. Uwielbiam uczucie ciepła, dotyk umięśnionych ud. Uwielbiam czuć oddech na swoim karku. Kiedy dziewczyny na mnie patrzyły, zaczęłam się wygłupiać i w ten sposób tańczyć również i z nimi. M. była troszkę zawstydzona, ale L. miałam wrażenie, podobało się to. Zanim się obejrzałyśmy była już 3.30. M. była już troszkę zmęczona, więc odprowadziłyśmy ja na przystanek. Ja wcale nie byłam zmęczona, wręcz przeciwnie miałam w sobie aż nadto energii. Ty, widząc to, zaproponowałaś, abyśmy poszły jeszcze na after. W sumie w Warszawie znałam jedno miejsce, tylko gdzie odbywały się „aftery” do południa następnego dnia... tak mowię o Luzztrach . Mało kto nie słyszał o tym klubie. Spokojnie z Dworca Centralnego doszłyśmy do tego klubu (cos ok.4.30h), gdzie impreza trwała w najlepsze.
Wypiłyśmy nieprzyzwoicie dużo alkoholu (teraz nawet nie pamiętam, co piłyśmy, ale wiem, że wszystko już popijałyśmy piwem) . Minimale w tle wprawiały człowieka w totalny stan zapomnienia, uczucia relaksu. Tylko ty i  twoje skupienie na niuansach dźwiękowych, na taktach, w których słyszysz 4/4. - Tak to jest właśnie minimal.
W pewnym momencie zaczęła przystawiać się do mnie jakaś laska (niska, pulchna, tleniony blond). Schowałam się za Ciebie L. Kazałaś lasce odczepić się ode mnie, bo jestem niby z tobą. Nagle uslyszlam naprawdę dobry kawałek, weszłam na stół i zaczęłam tańczyć, mała tleniona wlazła za mną. Chciała ze mną tańczyć, ale stan jej nie pozwalał na to, bo cały czas spadała ze stolika. Ty wkurzyłaś się już i stanęłaś za mną, złapałaś mnie za biodra i zaczęłaś kołysać się w rytm elektronicznej muzyki. Zanurzyłyśmy się w niej bez pamięci. Poczułam jak twoje dłonie wędrują po całym moim ciele, od góry, do dołu. Pupą ocierałam się o twoje krocze, twoje długie, kręcone blond włosy przeplatały się z moimi ciemnymi, prostymi. Czułam twój zapach. Tak, to właśnie uwielbiam w tańcu. Zatraciłam się w tym... obudziły mnie nagle twoje pocałunki na moim najczulszym miejscu na ciele… (tak, wszyscy ze mnie śmieją się, że mam punkt G na kościach na karku) . Całowałaś mnie nieśmiało po całym karku, po szyi… zwykły taniec przerodził się w taniec zmysłowego dotyku, w taniec pożądania. Nie wytrzymałyśmy. Zaciągnęłaś mnie na górę, do ciemni, gdzie były skórzane kanapy. Pchnęłaś mnie na jedną z nich i zaczęłaś pożądliwie całować. Ja w międzyczasie coś majaczyłam, że mam chłopaka, że jesteśmy ze sobą już prawie 5 lat i mamy się zaręczyć... Po kilku minutach miałam już to w nosie… Skupiłam się na tobie i na tym, co robisz. To było niesamowite… Liczyło się tylko tu i teraz…
Kiedy wyszłyśmy z klubu, było już jasno (koło godziny 10.30 chyba), starałyśmy się powstrzymywać od publicznego dotykania, ale każde muśniecie, nieważne czy było one zamierzone, czy nie, sprawiały, że całe pobudzenie pojawiało się od nowa. Złapałyśmy się pod rękę jak dwie dobre koleżanki i poszłyśmy na przystanek, gdzie każda wsiadła w swój tramwaj i pojechała do domu, z żalem, że musiała tę drugą zostawić.

P.S. Ciąg dalszy w następnym opowiadaniu..
Data publikacji w portalu: 2010-07-06
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

opowiadania_erotyczne Przez sen
Rejla Piękne it's beautiful~ ♥️ opinia dodana 2019-11-30 04:16:45
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Seks lesbijski. 101 pozycji - Schell Jude
Warto przeczytać - polecam.

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019