OSTATNI RAZ

Jatuiteraz
Raz - dwa, - trzy - wtuliłam się w jej piersi i liczyłam uderzenia serca. Raz - dwa - trzy...
Biło inaczej niż moje, drobna wada... nic nie znacząca - szybko uspokoiłam się w myślach. W końcu tak właśnie powiedział lekarz. Najlepszy z tych, których poznałam. Spała spokojnie. Zazwyczaj to ja zasypiałam pierwsza, by potem domagać się seksu o piątej nad ranem. Była zupełnie ode mnie inna. Nie spała do trzeciej, a potem za nic nie dawało się wyciągnąć jej z łóżka. Raz - dwa - trzy... pamiętam, jakby to było wczoraj.

Leżąc na boku, uniosłam głowę i zaczęłam błądzić po niej wargami. Wyglądała cudownie naga, w złotym świetle stojącej po prawej stronie łóżka lampy. Nie chciałam jej budzić, nie potrafiłam też przestać pieścić. Leżała na plecach, a ja pochylałam się nad nią, starając zapamiętać zapach jej ciała.

Zaczęłam całować jej brzuch przesuwając się wyżej do piersi. Westchnęła głęboko. Spojrzałam w górę, patrzyła na mnie, uśmiechając się lekko. Jej piękne oczy wciąż uwodziły mnie na nowo złotymi nitkami swojej szarości. Oddałam uśmiech, by zaraz wrócić do poprzedniego zajęcia, już nie hamując porywającej namiętności. Obsypałam piersi pocałunkami. Lekko przytrzymując zębami brodawkę, językiem drażniłam sutek, by to samo robić opuszkiem palca wskazującego ze szczytem drugiej piersi. Wiedziałam, że to lubi. Chwyciła moją głowę, a pasma włosów przesypywały się między jej palcami. Przyciągnęła mnie do siebie. Już się nie uśmiechała. Jej oczy, usta, cała wyrażała sobą pożądanie. Zatopiła język w moich ustach, smakując mnie z nieustającą fascynacją. Potem zagryzła dolną wargę tak, jakby chciała zapamiętać mój smak. Już po chwili całowałam jej oczy, czoło, owal twarzy i to idealne miejsce przy karku, poniżej ucha...

Moje ręce przesuwały się po jej piersiach, talii, pośladkach, a spragnione usta przenosiły w dół, za nimi. Rozchyliłam jej kolana i weszłam między nie. Nasze spojrzenia krzyżowały się co jakiś czas i teraz znów na nią spojrzałam. Uwielbiałam patrzeć, widzieć jak niecierpliwie czeka, aż zanurzę się w jej łonie. Dziś nie musiałyśmy się spieszyć. Opuściłam głowę i przesunęłam po nim policzkiem, czując jaka jest mokra. Wciąż jeszcze odsuwając ten moment, kiedy mój język znajdzie się w miejscu, które było sensem jego istnienia, zaczęłam całować wewnętrzną stronę jej ud. Kołysała się pode mną, namiętna, chętna, gotowa. Jeszcze jedno spojrzenie i wsunęłam w nią język. Wydała z siebie gardłowy jęk rozkoszy. A ja rozchyliłam nim jej wargi, by smakować ten kwiat milimetr po milimetrze. Miękko, koliście przesuwałam się ku górze, do ich spojenia, nie mogąc doczekać się poczuć twardość łechtaczki. I wreszcie po całej tej podróży dotarłam do niej, by ssać ją i pieścić, trącać delikatnie, w nagrodę czując, jak powiększa się, nabrzmiewa pod moim dotykiem. A potem, nie chcąc jeszcze jej orgazmu, znów przeniosłam go w dół, by krążyć u wejścia w nią. By poczuć, jak niecierpliwie napiera na mnie z prośbą, bym w nią weszła. Nie panując już dłużej nad sobą, gwałtownie spełniłam to życzenie, wsuwając w nią język tak głęboko jak tylko możliwe. By czuć jej smak, jej ciepło, jej delikatność. A ona poruszała się rytmicznie, a jej ruchy doprowadzały mnie do wrzenia. Czułam, jak płonę, pragnę, jak chcę ją tu i teraz.

A ona uniosła się na łokciach, spojrzała na mnie i odsunęła ode mnie. Tak jakby wiedziała, że moje ciało też nie może już czekać. Więc uklękła i przyciągnęła do siebie rękę kładąc na moim brzuchu. Idealnie zespolone, gdzie moje plecy przylgnęły do jej ciała, moje nogi obejmowały jej nogi, poruszałyśmy się w jednym rytmie. Jedną rękę położyła na moich piesiach, a drugą włożyła we mnie. Nareszcie. Jęcząc prosiłam o to, by nie przestawała sama chcąc też jej rozkoszy. Przełożywszy rękę między jej pośladkami, dosięgłam jej łechtaczki, by pieścić ją, tym razem już aż do jej spełnienia. Czując jej krótki oddech, drżenie jej ciała i przeciągły jęk, zdołałam jeszcze tylko wyszeptać: kotku - proszę - jeszcze - nie przestawaj - i sama zapadłam się w rozkoszy.
A potem leżąc przy niej, tak blisko jak nigdy z nikim, w jednym smaku, jednym zapachu, jednej miłości, znów liczyłam uderzenia jej serca raz, dwa, - trzy.
Serca, które już dziś nie bije.
Data publikacji w portalu: 2011-02-04
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

OPOWIADANIA JATUITERAZ

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Tolerado - oświadczenie ws. nieprawdziwych treści nt. Gdańskiego Modelu na Rzecz Równego Traktowania
smaku Z równością trzeba uważać, bo równość źle rozumiana prowadzi do zagłady i wyginięcia światów w całym kosmosie, oczywiste. Niedługo zrównają psy z ludźmi i zaczną zabijać ludzi za naruszenie... opinia dodana 2019-09-13 15:54:35
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Goblin Market - Rossetti Christina
A mnie się to tłumaczenie podoba. Jestem anglistką, literaturoznawczynią, i mogę zapewnić, że fragmenty...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019