CHWILA ZAPOMNIENIA

Fiolka
- Kolejny wieczór u Twoich hetero znajomych?- przerwałam jej w pół zdania i natychmiast pokręciłam głową.
- No weź, Aliss!- przyłożyła mi palec do ust nie pozwalając odmówić. Zetknęłyśmy się czołami i wymieniłyśmy buziaka, krótki muśnięcie wargami. Patrzała mi w oczy, była piękna.
- Kocham cię - szepnęłam z uśmiechem, a ona poruszyła ustami, bezdźwięcznie mi odpowiadając. Kiedy wstała zaparzyć kawę, nie mogłam oderwać wzroku od jej filigranowej postaci.
- Myślałam, że posiedzimy dzisiaj same.
- Oj, Aliss. To urodziny Rudej. Przecież lubisz Rudą - stwierdziła, jakby to zamykało sprawę i usiadła ponowie obok mnie.
- Lubię...- Przyznałam niechętnie i wyszeptałam jej do ucha- Ale jeszcze bardziej lubię, kiedy kochamy się całą noc, po ciężkim tygodniu.
- Ciężki tydzień?- spojrzała na mnie i zaśmiała się - Czy przypadkiem nie spędziłaś go dokładnie w tej pozycji, z laptopem na kolanach i kawą na stole?
- Niepotrzebna złośliwość. Ale oddzwonili do mnie z tej firmy, opowiadałam ci. Umówiłam się w poniedziałek na rozmowę.
- To cudownie, kochanie - powiedziała i pocałowała mnie w policzek. Odwróciłam do niej twarz i raz jeszcze ujęła mnie jej uroda. Zimne, niebieskie oczy, delikatne piegi, pełne usta. Nasze wargi złączyły się w pocałunku, a jej dłonie, delikatne, zaczęły błądzić po moim ciele.
- Wiesz, kocham Cię, proszę, zostańmy w domu, kochajmy się, tak dawno nie czułam cię w sobie - Jej język zwilżył moją szyję, zdjęła ze mnie bluzkę i zaczęła zachłannie całować po dekolcie. Figlarnie spojrzała na mnie:
- Zrobić ci dobrze...?- Wymruczała. Odgarnęłam jej włosy z twarzy, a ona chwyciła moją rękę i patrząc mi w oczy przejechała językiem po moim palcu i leciutko zassała jego koniuszek. Przyłożyła go do swojego sterczącego sutka, jęknęłam, pełna ciepłego podniecenia.
Długo mnie całowała po całym ciele, pieściła każdy fragment. Wreszcie, kiedy już zaczęłam ją o to błagać, zaczęła lizać moją wilgotną kobiecość. Nie trwało długo, zanim zaczęły mną wstrząsać dreszcze największej rozkoszy, przycisnęłam nieświadomie jej twarz do swojej cipki. Potem uśmiechnęła się do mnie i położyła obok, gładząc mnie do włosach. Miała na sobie jeszcze jeansy. Podniosłam się z pleców i zaczęłam całować jej małe piersi.
- Kochanie... ja nie, nie mam ochoty - powiedziała przepraszającym tonem.
Odsunęłam się od niej z rozczarowaniem:
- Znowu? Ostatnio ciągle nie masz ochoty. Co się dzieje?
- Stres, sama wiesz, mam stresujący okres w pracy.
- Pozwól mi się odprężyć - wyszeptałam i znowu zaczęłam ją całować. Jej skóra pachniała tak subtelnie.
- Przestań, prosiłam cię.
Wstała i chwyciła leżący na podłodze swój T-shirt.
- Masz w ogóle jeszcze jakieś potrzeby seksualne? - zapytałam, kiedy wsiadłyśmy do samochodu.
Nie odpowiedziała, wciąż obrażona za to, że chciałam się z nią kochać.
- Kiedy ostatni raz dałam ci orgazm?- zapytałam, starając się, żeby nie zabrzmiało to napastliwie.
Dalej milczała, a po chwili jazdy włączyła radio.
- Nie zachowuj się jak dziecko. Będziesz robić te sceny cały wieczór, tak?
- Cicho bądź już. Mogłabyś chociaż raz nie myśleć o sobie?
- A ty, mogłabyś chociaż raz pomyśleć o sobie?
Kiedy dojechałyśmy pod mieszkanie Rudej. Wyłączyła silnik, ciężko westchnęła i wytarła dłonie o jeansy.
- Skończmy ten temat, nie chce się kłócić.
- Ja też nie chcę się kłócić, chcę tylko, żebyś była ze mną szczera. Powiedz, co się dzieje?
Znowu westchnęła i spojrzała na mnie kątem oka.
- Aliss, nic się nie dzieje. Po prostu taka kolej rzeczy w związku. Mieszkamy razem, jesteśmy parą od 4 lat, to oczywiste, że seks jest inny.
Zanim zdążyłam coś powiedzieć, jej telefon zaczął dzwonić i Ruda przekrzykując muzykę, pytała gdzie się podziewamy, na górę dziewczyny, na górę.
Ruda mieszkała na ostatnim piętrze starego, odrapanego bloku. W nocnych ciemnościach, osiedle wyglądało mniej ponuro, niż za dnia, kiedy bieda i prowizoryczna architektura krzyczała z każdej strony. "Wiesz, kochanie, przepraszam", chciałam jej powiedzieć i złapać jej dłoń, lecz szła dwa kroki przed mną, ze spuszczoną głową. "Poczekaj" - miałam powiedzieć, kiedy wyszła z windy.
Ruda przywitała nas radośnie, przedstawiła paru nieznajomym. Mała natychmiast zaczęła jedną z tych długich i nudnych konwersacji ze swoimi piszczącymi koleżankami, a ja z drinkiem w ręce opadłam na skórzaną wersalkę. Z drugiego końca pokoju przyglądała mi się bez skrępowania nieznana mi kobieta. Uśmiechnęłam się do niej, lecz ona nie dała po sobie poznać, że to zauważyła. Po chwili odwróciła ode mnie wzrok i poprawiła krawat stojącemu obok niej mężczyźnie, w którym rozpoznałam brata Rudej. Mała podeszła do mnie i przytuliła się. Śmiała się z jakiegoś żartu opowiedzianego przez Bartka, faceta Rudej, głaskała mnie po dłoni, wtulała w moje ramiona. Była taka urocza, pełna dziewczęcego uśmiechu, chichotała jak mała dziewczyna, by za chwilę z pasją bronić swoich racji. Pragnęłam jej tak bardzo, i zakłuło mnie, że ona nie pragnie mnie już. Kocha mnie, jedynie.

Mała, wiesz, czasami mi się wydaje, że nie chcę być z Tobą z przyzwyczajenia. Lecz jak mam ci to powiedzieć, skoro wciąż cię kocham. Może powinnam pozwolić ci odejść, lecz przecież tak wiele nas łączy. Może to błąd, moja Mała, że tak desperacko próbuję rozpalić w tobie choćby iskierkę pożądania. Przecież wiesz, że cię pragnę, dlaczego traktujesz seks jak zaspokojenie prymitywnej potrzeby. Nie daje ci to poczucia największej bliskości?
- Aliss, śpij już, nad czym ty tak rozmyślasz?- Zapytała Mała zaspanym głosem układając głowę na moim ramieniu.
- Nic, nic. Śpij kochanie.
Lecz dla mnie ta noc była bezsenna, niemal nie zmrużyłam powiek. Kiedy powoli zaczęło świtać, wreszcie znużona i zmęczona myślami, pozwoliłam sobie oddać się w objęcia snu.

Mała obudziła mnie niespełna dwie godziny później, rozmawiając prawie szeptem przez telefon.
- Dobrze, mamo. Przyjadę. Tak. Do zobaczenia.
- Twoja matka? Jedziesz do niej?
Wstała z łóżka i przeciągnęła się rozkosznie.
- Kochanie, zapomniałam na śmierć, dzisiaj ojciec ma 60 urodziny, muszę jechać, sama rozumiesz.
- Zapomniałaś o urodzinach ojca? - zapytałam, trochę rozbawiona - Jak mogłaś, twoja matka wydzwaniała tu co drugi dzień, pytając o kolor serwetek i co chwila wymyślając coraz to bardziej obrzydliwe sposoby podawania ryb.
Rzuciła mi poirytowane spojrzenie, lecz po chwili sama parsknęła śmiechem.
- Ta moja Maryśka. Zawsze skupia się na takich pierdołach, a potem zapomina o najważniejszych sprawach.
- Pewnie zapomniała zaprosić twojego ojca.
Mała rzuciła we mnie swoją koszulką od pidżamy i poszła pod prysznic.
Po chwili sama weszłam do łazienki i obserwowałam ją zza plastikowej kabiny. Jej kruche, delikatne ciało, zroszone wodą, tak mnie kusiło.
- Kochanie, mogę zostać sama, chociaż na chwilę?- zapytała, zakręcając na chwilę wodę.
Bez słowa, po umyciu zębów, wyszłam z łazienki. Kiedy spotkałyśmy się w kuchni, pijąc mocną czarną kawę, Mała powiedziała:
- Przydałby nam się nowy samochód.
- Od dawna to mówię. Ale Ty się przyzwyczaiłaś do tego małego złomu.
- Ej, nie mów tak na Pana Samochodzika!
- Mała, a twoja matka nie wspominała, żebyś przyjechała ze mną?
Mała spojrzała na mnie ostro i przyciszonym głosem odpowiedziała:
- Wiesz, że ojciec nic nie wie. Jak sobie to wyobrażasz? Że będę tłumaczyć wszystkim, dlaczego przyszłam z koleżanką?
- Spokojnie, tak tylko pytam. Kiedyś i tak będziesz musiała powiedzieć, im szybciej...
- Taaa, tym lepiej. Aliss, nie męcz mnie tym teraz.
- Jasne - mruknęłam krótko.
Chciałabym, Mała, żebyś choć raz na poważnie wzięła moje słowa. Nie kwitowała wszystkiego lekceważącym "taa, jasne", "coś jeszcze", "nie męcz mnie". Robię to dla twojego dobra, Mała. Ach, Mała.

- Tylko nie pij za dużo - powiedziała Mała wsiadając do samochodu.- I błagam cię, daj mi znać, jak wrócisz do domu, bo będę tam umierać z niepokoju. No, buziaczki.
Odjechała. W mieszkaniu czekała na mnie Kaśka.
- Aliss, ile my się znamy?- zapytała swoim niskim głosem.
- Osz, będzie z 7 lat.
- No. To może mi powiesz, co cię gryzie. Bo wyglądasz jak siedem nieszczęść, a nie mam ochoty, żebyś całą noc mi tym zatruwała.
- Uwielbiam cię - posłałam jej kwaśny uśmiech - Bezrobocie mi nie służy, chyba.
- Co tym pierdzielisz. Jakie bezrobocie, skończyłaś zlecenie tydzień temu, dałaś sobie trochę wolnego.
- No, Mała mi ciągle wypomina, że ona haruje po 8 godzin, a ja śpię do południa.
- Ta twoja Mała. Wkurza mnie.
- Kaśka, odczep się od niej.

Kiedy weszłyśmy do klubu, wszystkie znajome już były po pierwszych drinkach. Iwo i Alma całowały się jak szalone na parkiecie, reszta była bardziej statyczna. spojrzałam zazdrośnie na Almę, z którą kiedyś byłam przecież w namiętnym związku i poczułam dziwne ukłucie żalu. Czy jeszcze kiedyś będzie mi dane tak szalenie pożądać, wyjść szybciej z imprezy, aby dać upust namiętności?
- Co ty dzisiaj tak oszczędnie?- Zapytała Kaśka, kiedy po dwóch godzinach, dalej sączyłam tego samego browara.
- Mała mnie prosiła...
- Mała to, mała tamto. Boże, jesteś dorosła, zaszalej!- i wychyliła się do barmana - Daj mi no tu, Ziutek, jakiegoś mocnego drina... albo nie, setkę jej daj, Ziutek, setkę jej daj!
Barman, który bynajmniej nie miał na imię Ziutek, spojrzał na nią spod uniesionych brwi.
- Głupia ciotka - zachichotała Kaśka i wzięła ode mnie piwo - No pijemy, pijemy...
- Ta chuda się na ciebie gapi - zauważyła Marta, kiedy przysiadła się do nas - Ty, Kaśka widziałam tą twoją byłą... jak jej tam było? Taka gruba się zrobiła, no masakra...

Odwróciłam się poszukując tej chudej, która rzekomo się na mnie patrzy. Rzeczywiście, przy stoliku za naszymi plecami siedziały trzy młode dziewczyny i jedna ewidentnie spoglądała na mnie co jakiś czas. Była bardzo ładna, dobrze ubrana, na wysokich butach. Nawet nie pamiętam po którym drinku do niej podeszłam i zaczęłyśmy rozmawiać, kiedy znalazłam się z nią w łazience i pozwoliłam się namiętnie całować. Pamiętam za to doskonale jej pełne pożądania spojrzenie, kiedy zaczęłam pieścić ją dłonią, pamiętam jak mocno ją trzymając w ramionach, słyszałam jej ciche jęki i westchnienia, kiedy drżąc z rozkoszy złapała mnie za włosy i oddała mi głęboki pocałunek.
- Aliss, pieprzyłaś się z tą młodą?- zapytała Kaśka nie spuszczając mnie z oka, kiedy znalazłyśmy się w jej małym mieszkaniu, które dzieliła z dwójką znajomych.
- Zwariowałaś? Za kogo ty mnie masz? - zapytałam, starając się, aby moje oburzenie zabrzmiało autentycznie.
Kaśka wciąż przyglądała mi się podejrzliwie, lecz więcej nie poruszała tego tematu.
Całą tamtą noc wspominałam tą młodą. Była tak namiętna, dała mi rozkosz, jakiej już dawno nie czułam, pogrążona w rutynie wspólnej codzienności. Kiedy następnego dnia Mała wróciła do domu, bez skrupułów tuliłam ją do siebie i patrząc w oczy, zapewniałam o swojej miłości.
- Aliss, czy Ty masz pojęcie, jak tęskniłam?- zapytała Mała, kiedy leżałyśmy przytulone do siebie, na kilka minut przed północą - Uwielbiam tęsknić za naszą codziennością.
- Uwielbiasz tęsknić?- Zapytałam sennym głosem, ciesząc się tą chwilą bliskości.
- Zawsze sobie uświadamiam, no wiesz, kiedy jesteś daleko, że stałaś się częścią mnie. Kocham cię.
Przytuliłam ją mocniej, raz jeszcze zaciągając się pięknym zapachem jej włosów.
Data publikacji w portalu: 2011-02-26
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Podpisz petycję: Liberalizacja ustawy antyaborcyjnej w Polsce
smaku Mieć zdrowe, własne dziecko w rodzinie własnej, to szczęście i jedyne marzenie małżeństw, oczywiste, bo dzięki temu mogą żyć, planować przyszłość, mają po co żyć. Życie bez dzieci jest... opinia dodana 2019-11-14 21:34:02
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos Najlepsze opowiadania erotyczne - Warnock Kathleen
Za ile można by odkupić? Bo chyba po 30 zł. jest na rynku, to za drogo trochę, a bardzo spodobała mi...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019